kasiczka1234 napisał/a:Witajcie !
Ostatnio przeżywam ciężkie chwilę . Od dwóch miesięcy walczyłam o związek swoich marzeń (mężczyznę swojego życia ) za wszelką cenę starałam się udowodnić mu że jest dla mnie najważniejszy i pomimo tego że mnie odpycha ja zawszę będę przy nim.
Facet ma klapki na oczach...
Od tych dwóch nieszczęsnych miesięcy on wmówił sobie że go zdradzam ( fakt zaczęłam bardziej o siebie dbać , zarówno w kwestii swojego wyglądu jak i duchowo (częstsze spotkania z koleżankami WYŁĄCZNIE)) Był jeden incydent który mógł rzeczywiście spowodować iż pewne obawy mojego M. była to sytuacja w której pod nasz dom podjechał mój przyjaciel (M. zabronił mi się z nim widywać , natomiast ja uznałam że nie powinnam wykonywać "wszystkich rozkazów M." ) Po tym incydencie M pokazał mi parę zdjeć jakiś swoich przyjaciółek , które podnoszą go na duchu " po ciężkich przeżyciach jakie ostatnio mają miejsce między nami " Dodam że parę miesięcy temu przestaliśmy ze sobą sypiać (właśnie ze wzgledu na to że M. wmówił sobie że go zdradzam ) Przy każdej podejmowanej próbie zbliżenia się do M. słyszałam tylko "brzydzę się Tobą odsuń się , nie dotykaj mnie " odpychał się ode mnie rękoma ... to było takie przykre jakby ktoś zadawał mi cios prosto w serce .... nie umiałam już tego dłużej znieść ...
Toksyczne traktowanie Ciebie przez chłopaka i przez to Twoje uzależnienie od jego zdania, choć i słusznie nie przyjęłaś wykonywania jego "poleceń" do końca.
I wybuchłam wykrzyczałam "WYNOŚ się Z MOJEGO DOMU !!!!!!!!!!!! " M. patrzył na mnie z niedowierzaniem tymi Swoimi pięknymi ogromnymi oczyma " nie ma sprawy" Spakował się i wyszedł .... A ja zaczęłam żalować tej decyzji najbardziej jak tyko mogę . Mieszkaliśmy razem 4 lata fakt były to dość burzliwe lata zważając na fakt iż oboje mamy ciężkie charaktery , ale kochałam i kocham go.... M. przeprowadził się do Swojego rodzinnego domu..... Fakt po jego wyprowadzce parokrotnie rozmawialiśmy jak gdyby nic się nie stało.. M. powiedział że nadal jesteśmy ze sobą , ale nie chce już wracać do domu ... Tak bardzo za nim tęsknie chciałabym aby wrócił , abyśmy sobie to wszystko wyjaśnili .... to co się między nami stało ... dlaczego przestaliśmy ze sobą rozmawiać . Boję się że to koniec naszej miłości ... Co mam zrobić?
"Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy"... jego - puste i bezpodstawne - słowa i "pomówienie" Cię o zdradę.
A tak na teraz...
1. Zapoznaj się z wątkiem "toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina..." z tego forum i zwróć uwagę na opisy zachowań mężów z przez forumowiczki - dostrzeżesz pokrewieństwo toksycznych zachowań. Poza tym znajdziesz tam między wierszami wskazówki jak dalej działać w Waszej sprawie.
2. Obejrzyj sobie film pt. Ognioodporny (czasem występuje pod nazwą próba ogniowa) - jest na Youtube.
3. j/w film Spotkanie.
Mam wielki szacunek do kobiet i podziwiam Ciebie za Twoją postawę wobec Waszego związku, bo walczysz o niego jak o małżeństwo. Jest takie powiedzenie, że w piekle nie ma tyle nienawiści, co w sercu zdradzonej kobiety. I tu jest paradoks, bo nie zostałaś zdradzona, sama nie zdradziłaś a jedynie zostałaś o to pomówiona przez partnera. Może zabrzmi to egoistycznie co zapytam, ale czy nie czujesz się jak taka właśnie "zdradzona" partnerka?
Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie. (dyktatura w związku jest toksykiem - szantaż emocjonalny, manipulacje i tak bez końca można wymieniać)
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura (masz się nie spotykać z "x", nie "stroić" itp, itd.) to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym -jego - kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób związek.