netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

6 odpowiedzi3 211 wyświetleńzałożony przez scottica, 29.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

Witajcie Kochane forumowiczki.
Długo zastanawiałam się, z kim mogłabym porozmawiać na ten temat i ze smutkiem doszłam do wniosku, że nie ma nikogo, komu mogłabym znowu się zwierzyć.

Ja i mój chłopak jesteśmy razem od prawie 4 lat. Oboje jesteśmy studentami, pracujemy.
Na początku naszego związku on bardzo się starał -  był słodki i kochany. Kiedy trafiłam z powodu poważnej choroby do szpitala, on się mną opiekował i odwiedzał, potem też jeździł ze mną na wizyty kontrolne do lekarzy, wytrzymywał, kiedy z bólu miewałam napady złości i wyżywałam na nim.
Jedynym problemem naszego związku było to, że on nie potrafił dogadać się z moimi przyjaciółmi, a ja z jego. Zdarzało się, że wychodziliśmy razem z moimi dwoma przyjaciółkami, które on także wcześniej znał, czy z jego przyjaciółką gdzieś do pubu, ale było to raczej sporadycznie. Częściej czas spędzaliśmy z swoim towarzystwie. Kilkakrotnie, kiedy wychodziliśmy z moimi znajomymi on obrażał się o coś i wychodził, nie raz zostawiając mnie samą gdzieś dalej od domu.
On jest gitarzystą i w październiku 2010 założył sobie zespół, który całkiem go pochłonął. W styczniu zeszłego roku  dowiedziałam się, że on mnie zdradził. Sam się przyznał po tym, jak po raz kolejny się pokłóciliśmy o to, że on nie ma dla mnie czasu (Wtedy wyglądało to tak, że nigdy nie miał pieniędzy by gdzieś ze mną pójść, poza tym zawsze znalazła się okazja, by napić się ze znajomymi, iść z nimi na koncert lub do klubu (tak, na to pieniądze miał)). Jak sam wtedy też powiedział, zdarzało się, że gdy się pokłóciliśmy szedł ze znajomymi do klubów, wyrywał "co lepsze" dziewczęta i hulaj dusza piekła nie ma.
Rozstaliśmy się. Starałam się trzymać w kupie i nie narzekać za bardzo przyjaciołom ani rodzinie, ale nie chciałam zostawać sama- przez pierwszy tydzień bałam się samotnych nocy, że nie wytrzymam i będę płakać, więc powiedziałam trzem najbliższym przyjaciółkom co i jak i one się mną opiekowały.
Kiedy z nim rozmawiałam kilka dni po rozstaniu przyznał, że nie chce do mnie wrócić i że w sumie dobrze, że się rozstaliśmy, oraz że mnie nie kocha. Cieszył się swoją wolnością i że może grać tyle, ile chce. Nie obchodziło go to, co poczułam kiedy to mówił...
Wyprowadził się do kolegów, rzucił studia i pracę, liczył się tylko ten jego zespół.
Kilka miesięcy później zaczęliśmy ze sobą sporadycznie rozmawiać, podczas pewnej rozmowy przyznał, że potrzebuje pomocy, bo nie ma pieniędzy. Zabierałam go do lokali, pożyczyłam mu też trochę pieniędzy, po czym nakłoniłam, by porozmawiał ze swoimi rodzicami, aby mógł zamieszkać u nich z powrotem. Zrobił to wszystko i w końcu wrócił do domu i na studia a my rozmawialiśmy przez gg lub spotykaliśmy się na długość herbaty, by porozmawiać - jak się okazało, rozmawiało nam się równie dobrze jak wcześniej - poczucie humoru zawsze było czymś, co nas łączyło smile

Jakiś czas temu były powiedział mi, że przez te kilka miesięcy zrozumiał swój błąd i chciałby do mnie wrócić, ale na innych zasadach- że teraz już będziemy chodzić na imprezy razem, abym mogła mu znowu zaufać, że nie będzie oszukiwania i niedomówień, że będziemy robić razem więcej rzeczy. Zaprosiłam go na wspólne wyjście z moimi najbliższymi znajomymi, było nas 7 osób i tym razem świetnie się bawiliśmy. Potem były kolejne, w tym również wyjście z jego znajomymi i też było dobrze. Rozstał się też ze swoim zespołem. Powiedział, że będzie czekać, aż się zdecyduję, by dać mu jeszcze szansę i że tym razem jej nie zmarnuje. Zaczęliśmy się znowu spotykać i było całkiem dobrze.
Problem tylko w tym, że np. dzisiaj przez cały dzień była między nami cisza, aż w końcu mi napisał smsa, że jest ze znajomymi, z którymi być może pojedzie w trasę na koncercie...
Ja czuję, że go kocham, ale czy jest sens wchodzić w to drugi raz? Ja, stojąc w samym środku tego nie wiem co mam zrobić. Przyjaciele mówią, że kiedy rozmawiali z nim, potwierdzał ja bardzo mu zależy, byśmy do siebie wrócili. Co byście zrobiły? Czy jest sens komuś takiemu jeszcze zaufać...?
Przepraszam, że tak chaotycznie to wszystko przedstawiłam. Nie chcę rozpisywać się bardziej, bo już napisałam cały esej smile Naprawdę chciałabym, by doradził mi ktoś, kto stoi z boku.
Pozdrowienia smile

2

Odp: Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

czy jest sens tego nikt nie wie ,dziwie sie ze wybaczyłas mu zdrade ja osobiście przenigdy bym nie wybaczyła,moze być tak ze znów bedziecie razem i bedzie dobrze a moze być tez tak ze znów wszystko wróci do normy tak jak było na początku,i bedzie Cie olewał i moze dalej wyrywął panny po kłotni,ja sie rozchodziłam ze swoim chłopakiem dwa razy i za trzecim razem też mi powiedział przykre rzeczy a byliśmy 6 lat ze sobą,mówił ze sie cieszy ze to juz koniec ze ma w koncu świety spokój ze nikt go nie męczy,ze nie załuje ze sie to skonczyło ale żałuje zmarnowanych lat, itp...po kilku miesiącach zmienił zdanie i chce powrotu nie powiem ze bym nie chciała,bo jak wiesz nie tak łatwo jest wymazać kogoś z serca,ale ja juz nie moge wrócić bo sie boje,boje ze znów zmieni zdanie i na koniec mi powie znów przykre rzeczy które bedą bolały,no pomyśl sama czy zrywając mogła byś powiedziec ze sie cieszysz ze to koniec itd...myśle ze nie a on mówiąc to zachował sie jak egoista..ja do tej pory nie wybaczyłam mu tego co mi wtedy powiedział ,mam z nim nadal kontakt bo niestety pracujemy w tej samej firmie,ale probuje sie dystansować,brałam pod uwage opcje powrotu ale myśle po co??przeciez jak człowiek naprawdee kocha nigdy nie odchodzi...co to ma znaczyć ze nagle zrozumiał ze Cie stracił,mógł wiedzieć to wczesniej.Kazdy przypadek jest inny,mozesz spróbować ale czy przy ewentualnym drugim rozstaniu nie przezyjesz tego jeszcze gorzej??

3

Odp: Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

sama przez to przechodze i jak czytam Twoj post to tym bardziej mi sie roją pytania w głowie,jak to jest najpierw nie chce cie odejdz a potem kocham cie wróć,w głowie mi sie to wszystko nie mieści:(

4

Odp: Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

Co tu napisać...? W zasadzie możesz spróbować jeszcze raz, bo zależy Ci na tym facecie. Może rzeczywiście nabrał rozumu, uświadomił sobie, co stracił i teraz pragnie to naprawić?
Może...
Uważam jednak, że wszystko tak naprawdę wygląda zupełnie inaczej. Niestety...
Wiesz, jak Wasze relacje wyglądały za pierwszym razem. Nie było fajnie...
Po rozstaniu szalał, aż doigrał się, popadł w problemy finansowe itd.
Teraz niby "zrozumiał swój błąd" i chce powrotu, chce naprawić wszystko.
A może chce przy Tobie najnormalniej stanąć na nogi, a gdy mu "dupa odżyje" - zacznie robić znów, to co wcześniej? Symptomy tego już masz: pomysł wyjazdu w trasę koncertową, zapominanie o Tobie...
Na Twoim miejscu miałbym duże wątpliwości. Poobserwuj go i wyciągaj wnioski z zachowania, bądź uważna.

5

Odp: Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

Dziękuję Wam bardzo.
Z jednej strony lepiej mi wiedząc, że nie tylko ja jestem w podobnej sytuacji... Trochę lżej mi się robi kiedy wiem, że nie jestem jedyna, która ma takie problemy i już nie czuję się tak strasznie głupia i słaba z tym wszystkim. Dziękuję choćby za to smile
Niestety taka jest prawda, że mi na nim bardzo zależy, ale z drugiej strony nie chcę znowu tego wszystkiego przeżywać, a mam wrażenie, że jeśli znowu tak się stanie, to będę cierpieć tylko i wyłącznie na własną prośbę. Najgorsze jest to, że my nawet wspólnych pasji nie mamy... I boję się, że znowu może wkraść się rutyna...

Jeśli chodzi o jego zdradę, to wydaje mi się, że nigdy mu tego nie wybaczyłam i nie wybaczę, bo jestem ciągle czujna i chyba nie potrafię odbudować zaufania na tyle, na ile bym chciała, ale nauczyłam się tłumić w sobie ten cały żal.

Ah jakie to wszystko jest trudne...

6

Odp: Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

Scottica wspólne pasje można stworzyć, to akurat nie problem, bo zawsze można znaleźć coś czego samemu nigdy się nie robiło a nuż razem może sprawiać wielką frajdę.
Jednakże w temacie sama określiłaś że on jest "dużym dzieckiem".
Uwierz  tacy się nie zmieniają. Tworzą pozory zmiany, ale gdy poczują się na tyle bezpieczni wracają do dawnych nawyków.
Możesz spróbować spotykać się z nim, ale wydaje mi się, że to nie rokuje stabilnego związku. Bo wyobraź sobie z nim przyszłość... jak będzie wyglądać wspólny dom, dzieci, obowiązki...?
Bo życie to nie tylko zabawa i spotkania ze znajomymi przecież.
A skoro sama czujesz ilość wątpliwości jaka się w Tobie gromadzi w związku z nim, to może na początku skoncentruj się na odpowiedzi na te wątpliwości, poobserwuj swoje i jego zachowanie i potem spróbuj określić swoje oczekiwania. Jeśli się pokryją to będziesz wiedziała co dalej robić wink
Pozdrawiam i życzę powodzenia wink

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Związek z "dużym dzieckiem" - Czy to jeszcze ma sens?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026