Dzisiaj było gorąco.
Takie dni sprzyjają poceniu się, a są osoby, które nadmiernie pocą się i nie używają antyperspirantów, więc zwyczajnie cuchną na odległość.
Jechałam metrem, a obok stanęła kobieta w średnim wieku, całkiem dobrze i czysto ubrana. Trzymała się poręczy i spod jej pachy ulatniał się nieprzyjemny, trudny do zniesienia zapach.
Nie przeszłam gdzieś dalej, co zazwyczaj robię w takich sytuacjach, bo na następnej stacji wysiadałam.
Nagle tuż przed stacją zerwał się z miejsca siedzącego mężczyzna i prawie krzyknął.... 'kur.... nos mi wykręca'.
Poczułam się tak jakby to ode mnie śmierdziało. Zrobiłam się czerwona. Natomiast kobieta nawet nie drgnęła.
Wysiadłam i miałam wrażenie, że przesiąkłam tym smrodem.
Czy ta kobieta nie czuła swojego smrodu? Czy nie wie o antyperspirantach? Czy nikt z bliskich ani współpracowników nie zwrócił jej uwagi, że rozsiewa nieprzyjemny zapach?
Nie myślę, żeby to był jednostkowy przypadek.
Podobne tematy
ok, ale ten facet to jakiś burak. W miejscu publicznym, wśród ludzi wrzasnąć; Kur... nos mi wykręca to trzeba w ogóle taktu nie mieć, ta kobieta może nie czuć zapachu swojego potu w taki sposób jak to inni odczuwają. Niektórzy ludzie cierpią na nadmierną potliwość, może ona o tym wie i z tym walczy bezskutecznie. Tak samo jest z potliwością stóp u niektórych i co z tym związane przykrym zapachem. Choćby nie wiem ile razy myli nogi to i tak za kilka min jedzie.:)
Jutrzenko pomijam, że facet istotnie zachował się jak burak, to fakt, że smród od tej kobiety powalał z nóg!
Ja rozumiem chorobę, być może była chora, ale są na to przecież sposoby.
Pracowałam z koleżanką, która miała z tym problem, ale ona w upały w saszetce do tego przeznaczonej nosiła ściereczkę czymś nasączoną i przecierała miejsca pod pachami, a następnie używała antyperspirantu.
Niczego nie było od niej czuć i gdyby o swoim problemie nie powiedziała, to nikt w pokoju nie wiedziałby.
Dodam, że w czasie upałów jest to bardzo dokuczliwa sprawa.
Ja smrodom nadal mówię NIE!
4 2012-09-02 17:17:08 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-02 17:18:59)
. Tak samo jest z potliwością stóp u niektórych i co z tym związane przykrym zapachem. Choćby nie wiem ile razy myli nogi to i tak za kilka min jedzie.:)
przykry zapach stop moze byc zwiazany z jakoas choroba np grzybiczna stop - zasadniczo tylko nie liczne przypatki sa "beznadziejne" , nie wykluczam ze sa, ale tak naprwde to trzeba sprawdzic czy sie nie ma jakiejs choroby, odpowiednie buty i t d i nawet jak sie nie zmniejszy potliwosci mozna zmniejszyc smrod ...
Nadmierna potliwosc, tak ogolnie i stop, nie jest powodem do przykrego zapachy - pot nie smierdzi, to bakterie ktore mamy na skorze "zywiace" sie wydzielina z innych groczolow , smiedza i to ile wydzielamy potu czy proteiny/kolhydreatow czy tluszy na skorze nie jestesmy moze wstanie kontrolowac ale zmniejszyc ilosc bakterii produkujacych smrodek owszem
...
Przedewszytim dobra higiena jest rozwiazaniam a przy nadmienrnej potliwoasci wlasnie dezodaranty ...
I najczesciej ( tu zgadzam sie z cisza to ja) jest ten zapach zwiazany z zaniedbaniem...
Czy ta kobieta nie czuła swojego smrodu? Czy nie wie o antyperspirantach? Czy nikt z bliskich ani współpracowników nie zwrócił jej uwagi, że rozsiewa nieprzyjemny zapach?
Moim zdaniem bardzo trudno zwrócić uwagę takiej osobie, bo to bardzo delikatny temat.
W mojej pracy jest podobny przypadek i niestety nikt się nie kwapi, żeby szczerze porozmawiać z tą osobą.
6 2012-09-03 03:35:43 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-03 03:36:24)
[
Moim zdaniem bardzo trudno zwrócić uwagę takiej osobie, bo to bardzo delikatny temat.
W mojej pracy jest podobny przypadek i niestety nikt się nie kwapi, żeby szczerze porozmawiać z tą osobą.
Jak więc to znosicie?
Ja chyba bym kupiła antyperspirant i ostentacyjnie postawiła na jej stanowisku pracy.
Nie wyobrażam sobie pracować w jednym pomieszczeniu z takim skunksem ![]()
Jak więc to znosicie?
Ja chyba bym kupiła antyperspirant i ostentacyjnie postawiła na jej stanowisku pracy.
Nie wyobrażam sobie pracować w jednym pomieszczeniu z takim skunksem
Na szczęście nie pracujemy w jednym pomieszczeniu. Czasami tylko do nas przychodzi. Po jego odwiedzinach od razu w ruch idzie odświerzacz powietrza.
Osoby, które pracują z nim w jedym pomieszczeniu, podobno tego nie czują. Podobno z nim rozmawiali, jednak nic się nie zmieniło.
Cisza bardzo dobry pomysł z antyperspirantem, dziękuję. Spróbujemy tego rozwiązania.
ło.
Cisza bardzo dobry pomysł z antyperspirantem, dziękuję. Spróbujemy tego rozwiązania.
Napiszesz jak poszło?
Ja również nie toleruję smrodu, nie jestem w stanie pojąć, że ludziom nie przeszkadza to, że śmierdzą. Komunikacja miejska latem, to koszmar...
Kiedyś również pracowałam z pewnym mężczyzną, który bardzo nieprzyjemnie pachniał (delikatnie mówiąc). Na początku jakoś to znosiłam, bo nie miałam z nim styczności na co dzień, ale kiedy trafił do mojego działu i musiałam z nim przebywać codziennie w jednym pomieszczeniu, po prostu nie wytrzymałam - powiedziałam mu wprost, że istnieje coś takiego jak woda, mydło i antyperspirant... Uznałam, że to nie mi ma być wstyd zwrócić mu uwagę, ale jemu, że po prostu cuchnie. Na drugi dzień już nie śmierdział, więc zadziałało.
Nawet osoby, które nadmiernie się pocą nie muszą śmierdzieć. Rozumiem, że osoby te muszą więcej czasu poświęcać na higienę, czasem jest to trudne, ale wydaje mi się, że jeśli komuś zależy aby nie odstraszać innych swoim zapachem, to znajdzie sposób aby nie śmierdzieć. Przede wszystkim należy przestrzegać elementarnych zasad higieny.
Jestem zmuszona poruszać się komunikacją miejską, więc już nie raz spotkałam się z brakiem higieny u ludzi, szczególnie w porze letniej. Nie chodzi tylko o smród potu, ale też o przetłuszczone włosy, brudne paznokcie czy też stosowanie perfum zamiast kąpieli. Ciężko przebywać blisko takiej osoby. Nie wiem, czy ludzie nie są świadomi swojego zapachu? Istnieje przecież wiele preparatów, antyperspirantów, kosmetyków do higieny.
Albo jeszcze lepiej niż w tramwaju czy autobusie jest w kościele, jak w takim ścisku co niektórzy ludzie stoją i cuchną bo zapomnieli się umyć. Są różne preparaty przecież na nadmierne pocenie się. Człowiek użyje antyperspirantu i ma na długi czas spokój. Wiem, że to trudne znaleźć odpowiedni dla siebie, ja sama testowałam wiele. Osatecznie najbardziej przypadł mi do gustu garnier mineral invisible, ale ile musiałam szukać żeby go znaleźć ![]()
ok, ale ten facet to jakiś burak. W miejscu publicznym, wśród ludzi wrzasnąć; Kur... nos mi wykręca to trzeba w ogóle taktu nie mieć, ta kobieta może nie czuć zapachu swojego potu w taki sposób jak to inni odczuwają. Niektórzy ludzie cierpią na nadmierną potliwość, może ona o tym wie i z tym walczy bezskutecznie. Tak samo jest z potliwością stóp u niektórych i co z tym związane przykrym zapachem. Choćby nie wiem ile razy myli nogi to i tak za kilka min jedzie.:)
Po pierwsze mnie tam w szkole uczyli, że śmierdzi nie pot, a bakterie (pomyślcie na zdrowy rozum - inaczej w saunie by dawali oprócz ręczników spinacze do nosa
), po drugie faktycznie u niektórych nawet ten nieprzyjemny zapach jest związany ze stanem chorobowym, ale chorych to jest z 5% osób... hm... woniejących, a 95% zwyczajnie się za mało myje!
Po drugie ja bym temu facetowi przyklasnęła. Bardzo dobrze zrobił. Trafił akurat na odporną sztukę, na której to wrażenia nie robi, ale może było tam parę innych śmierdzieli, którzy się bardziej przejęli i w obawie, że kiedyś trafią na kogoś, kto im wypali prosto w nos "śmierdzisz pan", zaczną się częściej myć.
A tak na marginesie, ja kiedyś na cały regulator w autobusie powiedziałam "Przepraszam, proszę tę puszczającą bąki osobę, żeby spróbowała wstrzymać się z pierdzeniem aż wysiądzie." i chyba podziałało. A ktoś smród robił taki, że jakby nie dajcie bogi jakaś iskra poszła, to by nas chyba wszystkich wysadziło. Okna pozamykane, a klimatyzacja nie wyrabiała się z przerabianiem metanu.
Ja masę czasu spędzam w komunikacji miejskiej i mówiąc szczerze zimą chyba w niej bardziej śmierdzi jeszcze niż latem. Latem czuć zapach potu, zimą czuć zapach brudu po prostu. Brudnych, niemytych od dawna ciał. Ludzie chyba uważają, że jak są grubiej ubrani, to od nich nie czuć, więc zwalania to ich z kąpieli, albo że przez buty nie przebije smród tygodniowych skarpet. No to drodzy państwo, przykro mi Was rozczarować - przebija.
Poza tym wiecie, co jeszcze zauważyłam? I podkreślam - to specyficznie w Polsce. Że od paru lat można się doczepić do palacza, że śmierdzi tytoniem i ma sobie iść, ale do kogoś śmierdzącego brudem, bąkami czy czymś takim to już nie wypada. Wypada wtedy oddychać przez usta i udawać, że nie ma problemu. Dla mnie to jakaś totalna paranoja jest.
Ludzie, myjcie się, od tego się serio nie umiera.
Ja się strasznie pocę na tle nerwowym, nieważne, czy zimno, czy ciepło na dworze, ja mam często po prostu mokro głównie pod pachami
a na dodatek ten pot jest jakiś inny niż taki zwyczajny "z gorąca", ma intensywny zapach, jestem chyba jak jakiś skunks który jak się przestraszy, to wydziela odstraszającą wydzielinę
Zazwyczaj świeży pot nie pachnie aż tak brzydko, dopiero ten "zjełczały" dzięki działalności baterii... stosowałam zwykłe antyperspiranty, nic nie pomagały, kupiłam etiaxil, tak samo nie- pomaga to tylko na co dzień- wtedy mam sucho, ale jak się zestresuję, to już mam mokro pod pachami i nic na to nie mogę poradzić, to KOSZMAR. Ciągle się wstydzę, czy przypadkiem nie widać mi jakiejś plamy, czy nie czuć ode mnie za bardzo, staram się jak najbardziej nie zbliżać do ludzi, co mnie jeszcze bardziej stresuje i nasila objawy. W autobusie nie ma mowy, bym nie trzymała rąk przy sobie, choć wiem, że to niewiele daje :OOOOOO a przecież nie będę się chusteczkami przy ludziach wycierać!!!!
A byłaś z tym u lekarza? Może to kwestia braku równowagi hormonalnej...
Byłam, bo to podejrzewałam, ale z hormonami mam wszystko w porządku. Ale mam nerwicę lękową i lekarz jak i psych. powiedzieli, że to z tego powodu.
Tzn ja wiem, że w przypadku nerwicy można się intensywnie pocić, ale pierwsze słyszę, żeby sam zapach potu się zmieniał na bardziej intensywny... O.o
Nie wiem, może ja jestem przewrażliwiona na tym tle, mój partner i matka tak twierdzą. Zresztą, jestem przeczulona na punkcie zapachów, wyczuwam więcej od mojego faceta, bo było parę takich sytuacji, że mu zwracałam uwage, pytając, co to za zapach a on na to, że nic nie czuje.... nie wiem już ;/
O, to bardzo prawdopodobne, że jesteś przewrażliwiona. ![]()
Znam trochę osób z nerwicą i zapewniam Cię - byłabyś pierwszym takim przypadkiem. ![]()
Jak widzę w nagłówku nie jest to dział w którym męski punkt widzenia może być przydatny, ale zauważyłem temat który dotyczy wszystkich i dorzucam swoje trzy grosze
Kiedyś spotkałem się z opinią, że wpływ na to, jak bardzo nieprzyjemnie pachnie nasz pot, pomijając bakterie, ma nasza dieta. Podobno pot osób nastawionych na mięso, fast-foody jest bardzo nieprzyjemny, a znowu dieta oparta na piramidzie zdrowego żywienia, gdzie królują produkty zbożowe, owoce i warzywa powoduje, że ten pot ma bardziej neutralny zapach. Nie wiem jak to jest z osobami mięsożernymi ale ja na zdrowej diecie w połączeniu z odpowiednią higieną osobistą nie zauważyłem, aby pot miał jakiś drażniący, nieprzyjemny zapach a prowadzę aktywny tryb życia.
Myśle, że ludziom po prostu nie chce się codziennie włazić pod prysznic, bo jeszcze trzeba się umyć, wytrzeć i to jest zawsze wysiłek podobnie jak wyjście na drugie piętro kamienicy czy przejście kilkuset metrów skoro mogę podjechać samochodem. Ludzie stali się wygodni, nie chce im się za bardzo ruszać, więc i mycie pod to podciągają. Smród można zaperfumować drogimi pachnidłami, więc problem braku higieny nie ma bynajmniej związku ze statusem społecznym, materialnym choć jakieś różnice pewnie można by zauważyć. Czy biedny, czy bogaty, może śmierdzieć jeśli jest leniwy. Pomijam skrajne przypadki, kiedy tego problemu pomimo szczerych chęci nie udaje się rozwiązać.
Wątpie aby ktoś uważał, że woda jest tak droga że po prostu oszczędza, chyba że naoglądał się za dużo filmów o Afryce i jest to jego osobisty protest ![]()
Wydaje mi się, że nawet najdroższe perfumy nie pomogą zamaskować brzydkiego zapachu potu. Czasami nawet mycie pach kilka razy dziennie nie pomoże. Niektórzy mają niestety taki problem ale są preparaty, które mogą pomóc. Mój mąż miał przez jakiś czas problem z nad potliwością i brzydkim zapachem potu, ktoś nam powiedział o Etiaxilu i rzeczywiście pomogło i to bardzo szybko. Nawet nie sądziliśmy, że efekty będą już w zasadzie po pierwszym użyciu. Na prawdę z czystym sumieniem polecam.
Też czasami się zastanawiam nad tym, zwłaszcza, że u niektórych to nie brak mycia się, tylko brak używania antyperspirantów.
Sama jak nie użyję dezodorantu, to czuję się źle, bo wiem, że będę śmierdzieć (kilka razy mi się to zdarzyło, bo się spieszyłam).
22 2018-09-26 12:49:41 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-09-26 12:51:22)
nie jest prawdą, że tylko stary pot śmierdzi, czyli, że człowiek się nie myje. Śmierdzieć może i świeży pot a człowiek może być tuż po kąpieli.
Ja generalnie się nie pocę mocno, nawet latem i nie używam blokerów typu antyperspiranty, których zresztą nie lubię, tylko lekkie dezodoranty. Ale i bez nich po całym dniu nic mi nie wali spod pachy. Jednak miałam dwa razy taki okres,, że przez parę dni pociła mi się jedna pacha, prawa, i zapach był okropny. Tak ostry, że aż mi nos wykręcalo,, gdy wsadzalam go pod te pache. No podobne klimaty jak w szatni pilkarzy po meczu (nigdy nie byłam, ale wyobraziłam sobie
) Szorowanie nie pomagalo. Nawet antyperspirant. Ratowałam się papką z sody oczyszczonej bo w necie znalazłam taką poradę... Pomagalo lepiej niż antyperspirant, ale nie likwidowało problemu. Za Chiny nie wiedziałam o co chodzi. W pracy miałam bluzki na zmianę i latałam myć co godzinę jedną pache i talkować sodą. A jak wracałam autobusem to nie odrywalam prawej ręki od tułowia ![]()
Mówiąc krótko - nie wiem, co to było i dlaczego, ale po paru dniach przeszło samoistnie a pacha była bez żadnego zapachu.
Dwa razy tak miałam. A brudasem nie jestem, wiem co to prysznic i oglądam go codziennie
A propos tematu i prysznica, przypomniał mi się dowcip ![]()
Idące ulicą dwie zakonnice mijają na ulicy dwóch 'metali' i jedna mówi że zgrozą:
- oni chyba nigdy w życiu prysznica nie widzieli!
Gdy zakonnice przeszły, metale między sobą:
- ty, co to jest prysznic?
- nie wiem, jestem niewierzący
23 2018-09-26 18:49:00 Ostatnio edytowany przez Znerx (2018-09-26 18:50:03)
Zapach potu jest też determinowany genetycznie. Masz gen XXX to pot śmierdzi, za to przy kombinacji YYY potrafi pachnąć lawendą... i to nie jest szydera tylko wynik prawdziwych badań naukowych. Istnieje gen który naprawdę powoduje, że ludzki pot pachnie jak lawenda.
.
Więc bakterie, dieta, higiena to jedno ale i tak możesz capić na kilometr ;P bo masz takie geny.
Znerx
Czyli tłumaczyłoby, to fenomen Ojca Pio ?
********
Niekoniecznie może capić na km, gdyż.....kobiety mają różne swoje inwidualne upodobania.Kody MHC najbardziej pobudzają do mężczyzny, gdy są bardziej różne od Nas samych
Jednym słowem im bardziej odpowiada nam, zapach wybranka ty mniejsze ryzyko zdrady
Jeszcze dla jeden kobiety zapach tego samego Pana, może być intensywny, a dla innej wręcz mało wyczuwalny...odpowiada za, to jeden czynnik w organizmie, który wraz z ewolucją u innych jest bardziej aktywny...i wówczas zapach jest silnie wyczuwalny...a u tych, kobiet których jest mniej aktywny jest nie wyczuwalny w takiej oszałamiajacym stopniu.