Remi, właśnie dlatego zaznaczyłam, że jeśli obojgu na tym naprawdę zależy.
O związek trzeba dbać i nie chodzi tu o jakieś wielkie wyczyny, ale o codzienność, o drobne gesty, o pokazywanie, że druga osoba jest ważna, że ją szanujemy, kochamy, że nam na niej zależy. Nie wierzę, że związek, w którym obustronnie spełnione są wszystkie te czynniki wypala się. Rutyna bierze się z oddalenia, z nudy, z monotonii, z nieakceptowania wzajemnych wad i słabości, dlatego od czasu do czasu warto pokusić się o coś szalonego, o coś, co pozwoli pobyć tylko we dwoje, nacieszyć się sobą i przypomnieć dlaczego oboje się w sobie zakochaliśmy.
Wiesz, nie wiem czy mogę służyć tu za przykład, ale ja po 17 latach wciąż widzę błysk w oku męża i tak samo błyszczą moje oczy, kiedy ja go widzę. Czasem trzeba jednak temu błyskowi trochę pomóc, znaleźć się w innym otoczeniu, wyjechać gdzieś razem, zadbać o odpowiednią oprawę wieczoru, ubrać się jak na randkę, wyciągnąć faceta/kobietę do kafejki, do kina czy choćby do klubu razem potańczyć. To wymaga odrobiny chęci, ale efekt wart jest każdego wysiłku.
Yoghurt, co racja, to racja. Niestety to, co dla mnie jest oczywiste, czyli że człowiek słucha, kiedy inny do niego mówi, niestety u wielu ludzi nie działa. I doprawdy nie wiem co stanowi dla nich tak wielki problem? Odkąd pamiętam wszyscy twierdzili, że jestem dobrym słuchaczem, więc chętnie z tego korzystali i wciąż korzystają, niemniej niezwykle rzadko równocześne działa to także w drugą stronę. Ja jednak wiem, że ważne jest nie tylko, aby słuchać, ale również, a może przede wszystkim, aby usłyszeć. W związku oczywiście obowiązuje ta sama zasada.