netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Seks a staż w związku

37 odpowiedzi18 014 wyświetleńzałożony przez Olinka, 22.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seks a staż w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Seks a staż w związku

Powszechnie krążąca teoria mówi, że wraz z upływem lat zmniejsza się wzajemne pożądanie, fascynacja, do związku często wkrada się nuda i rutyna, a wraz z nią zmniejsza częstotliwość zbliżeń.

Zastanawiałam się jak to wygląda w przełożeniu na rzeczywistość - ile razy w tygodniu/miesiącu przeciętna para z długim stażem cieszy się seksem? Czy częstotliwość i jakość zbliżeń zmniejsza się wprost proporcjonalnie do przeżytych wspólnie lat, jest na stałym poziomie, czy też wręcz przeciwnie - rośnie? Czy jest satysfakcjonująca?

Chętnie poznałabym oparte na doświadczeniu opinie kobiet i mężczyzn pozostających w długoletnich, stałych związkach, a którzy skłonni są podzielić się własną statystyką. Byłoby fajnie, gdybyście podali przy okazji jak długi macie staż smile.

2

Odp: Seks a staż w związku

Dobrze byłoby sprecyzować pojęcie 'długoletności' bo dla mnie to 10+ więc się nie łapię bo my mamy dopiero 6 lat w 'niewoli' wink

3

Odp: Seks a staż w związku

Moim zdaniem długoletność będzie tu pojęciem raczej względnym, bo jednym wydaje się, że będąc z kimś przez pięć lat, to już jest bardzo długo i znają się jak łyse konie, przy czym temperatura związku wyraźnie zdąży już ostygnąć, inni natomiast po 15 latach wciąż są partnera głodni. Niemniej zastanawiając się nad tym, co napisałeś, dochodzę do wniosku, że te pięć lat, to już jest pewien sprawdzian dla związku i jego "temperatury". Może rzeczywiście za bardzo wyszłam w przód i lepszym pojęciem byłby "długi związek", tym bardziej, że takich będziemy tu mieć prawdopodobnie znacznie więcej.

4

Odp: Seks a staż w związku

Wbrew pozorom to wcale nie jest proste pytanie. Mnie moja żona pociąga bardziej teraz po tych 6 latach niż w dniach, w których poznaliśmy się. Mogę tez powiedzieć, że przed ślubem mniej więcej między 18 a 29 rokiem życia wyszalałem się seksualnie dość dobrze big_smile i teraz nie mam żadnych 'ciągot' do eksplorowania nowych terenów. Ilość stosunków w jakimś czaso-okresie nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem w przeciwieństwie do ich jakości i intensywności. Może się zdarzyć, że zaliczymy kilkanaście szybkich numerków w tygodniu albo 3 'rasowe' w miesiącu. Ważne jest żeby nie traktować seksu jako karty przetargowej albo co gorsza obowiązku. No i cały czas trzeba myśleć do przodu jak tu sobie coś zmienić, ulepszyć, utrudnić bo to też ważne jest.

5

Odp: Seks a staż w związku

Akurat mysle podobnie jak kolega Glock smile
Zdarza nam sie na chybcika szybki numerek w kuchni i czasem to jest na caly miesiac. A czasem on wracajac po nocce z pracy niecnie mnie budzi i wykorzystuje, przespi sie po czym tego samego dnia wieczorem pod byle pretekstem wsuwa mi sie w bielizne smile Czasem raz w tyg a czasem trzy razy dziennie.
Mysle ze nie bede umiala powiedziec ile razy w miesiacu czy tygodniu sie kocham bo szczerze powiem nie prowadze tych statystyk smile Po prostu na tym etapie mojego zycia seks jest milym dopelnieniem i tyle.
Ale jak oboje mamy ciezki miesiac czy tydzien to nie bede z tego powodu szukac dziury w paczku i wlec nas oboje do specjalisty ds zaburzen seksualnych smile
Nie ma zasady ze trzeba seks upraiwac tyle a tyle razy smile Ja nie narzekam, nie slysze tez zeby maz mial jakies zale wiec wychodze z zalozenia ze jest dobrze smile

6

Odp: Seks a staż w związku

Jestemy razem od roku. Na poczatku seks byl chyba podstawa naszego zwiazku. Ciagle, wszedzie, fajnie. Od kilku miesiecy kochamy sie srednio raz w tygodniu, zawsze tak samo. Az sie boje myslec co bedzie za rok, dwa.

Szybki numerek w kuchni? Marzenie. Sadie, zazdroszcze tongue

7

Odp: Seks a staż w związku

U nas leci 8 rok. Zmiany... są... i nie mowie tu o ilości. Kiedyś jeździliśmy specjalnie w jakieś miejsca by to zrobc, a czasami spontanicznie wychodziło. Numerki w biały dzień na świeżym powietrzu były na porządku dziennym, czy w jakiś dziwnych miejscach w dziwnych momentach;). Milo to wspominam, bo teraz łóżko to jedyne miejsce naszych zabaw hmm.

A najlepsze jest to, ze dopiero teraz sobie uświadomiłam, ze za tym tęsknie smile

8

Odp: Seks a staż w związku

A my nigdy w plenerze. Najszalenszym miejscem gdzie uprawialismy seks bylo.. lozko moich rodzicow. YAY hmm

9

Odp: Seks a staż w związku

Samo południe, balkon z widokiem na zatłoczoną plażę z deptakiem i nasi kochani rodacy wrzeszczący bis, bis - ostatni urlop.

10

Odp: Seks a staż w związku
loveaellie napisał/a:

Jestemy razem od roku. Na poczatku seks byl chyba podstawa naszego zwiazku. Ciagle, wszedzie, fajnie. Od kilku miesiecy kochamy sie srednio raz w tygodniu, zawsze tak samo. Az sie boje myslec co bedzie za rok, dwa.

Szybki numerek w kuchni? Marzenie. Sadie, zazdroszcze tongue

A taka inspiracje skads dostalam big_smile
Ja czesto po domu latam w stroju edenowym (czytaj skapa gora maly dol..) i maz kiedys wszedl do kuchni jak ja akurat siegalam garnek z dolnej polki...:D
Coz, mialam tylko tyle czasu zeby szybko wylaczyc gaz i nie przypalic obiadu big_smile

11

Odp: Seks a staż w związku

Eeee tam, łózko jest do spania, nie do sexu smile) najlepsze momenty jakie wspominam to właśnie te poza łóżkiem wink

12

Odp: Seks a staż w związku

Ja byłam w jednym dwu letnim związku ale wtedy to byliśmy jeszcze dzieciakami, ale mimo upływu czasu seksu było tyle samo ciągle.
Teraz jestem w związku od 10 miesięcy, za początek naszego związku uważamy seks na wyjeździe weekendowym, częstotliwość naszego seksu jest ciągle taka sama(dodam że znamy się dobrze bo znamy się już prawie 5 lat), czasami bywa gorzej, ale nadal zaskakujemy siebie nowymi pomysłami, nowymi zachowaniami, uczymy się siebie i nie chcemy spocząć na laurach, czekamy zawsze na ten moment gdy będzie czas na seks, czasem jest on taki zwykły normalny a czasem szalony i spontaniczny. Wydaje mi się nawet że z biegiem miesięcy dni, nasz seks jest lepszy, bo znamy swoje potrzeby i mówimy o nich wprost. Nie wiem jak będzie za parę lat jak los da nam szanse wspólnego życia zawsze razem, ale myślę że jeśli bardzo się chce i kocha się to libido jest w głowie, mając na co dzień opiekuńczego partnera na którego zawsze można liczyć to i w kwestiach takich jak seks można się dogadać, gorzej gdy nie gra chociaz jeden element wtedy jak domino wraz z jednym punktem sypie się reszta, można to jeszcze powstrzymać ale zawsze trzeba się starać.
Ja wiem jedno, że póki co nasz związek jest relacją w dobrych i złych chwilach, a to sprawia że w nawet w najgorszym dniu kiedy łzy napływają do oczu, po kilku godzinach czuję że mogę się uśmiechnąć i oddać chwili.

O każdą sferę związku trzeba dbać, a wtedy z pewnością nawet jeśli mniej niż kiedyś to satysfakcja z seksu pozostanie nie zmieniona. Recz jasna należy tez pamiętać o takich znaczących momentach jak ciąża, poród wychowywanie dzieci, należy mieć cierpliwość by te momenty w których wszystko inne jest ważniejsze móc kiedyś sobie zrekompensować i ufać sobie że w tych danych chwilach seks odchodzi na chwile do szufladki i cieszymy się wspólnie i czerpiemy satysfakcję z zupełnie innych sfer.

13

Odp: Seks a staż w związku
Sadie napisał/a:

jak ja akurat siegalam garnek z dolnej polki...:D

Rear view, priceless big_smile

14

Odp: Seks a staż w związku
Glock napisał/a:
Sadie napisał/a:

jak ja akurat siegalam garnek z dolnej polki...:D

Rear view, priceless big_smile

U mnie CZASEM to tez dziala. Sieganie po cos, schylanie sie.. i akurat kiedy sie niczego nie spodziewam. Ale chyba jestem zbyt malo spontaniczna, bo nawet jak zacznie sie dobierac to albo musze do pracy, albo ktos jest w domu (nie mieszkamy sami)..
Troche mi szkoda, bo mlodym jest sie tylko raz. Kiedy jak nie teraz bede uprawiac seks po krzakach, jeziorach i (jak Glock) balkonach big_smile?

15

Odp: Seks a staż w związku

Zadałam pytanie, więc samej również wypada mi wypowiedzieć się w temacie wink.

Kami90 napisał/a:

myślę że jeśli bardzo się chce i kocha się to libido jest w głowie, mając na co dzień opiekuńczego partnera na którego zawsze można liczyć to i w kwestiach takich jak seks można się dogadać, gorzej gdy nie gra chociaz jeden element wtedy jak domino wraz z jednym punktem sypie się reszta, można to jeszcze powstrzymać ale zawsze trzeba się starać.

Świetnie to ujęłaś wink, w każdym razie moje libido na pewno jest w głowie i może właśnie dlatego, że mam męża, który się stara (oboje się staramy), to atmosfera w naszej sypialni wciąż nie stygnie. Oczywiście, że kiedy mamy jakiś trudniejszy okres albo jesteśmy zwyczajnie zmęczeni, to czasem tego seksu jest jakby mniej, ale nawet wtedy nie odsuwamy się od siebie. Do dziś czasem są to szybkie numerki, by innym razem poświęcić na seks cały wieczór, niemniej odkąd jesteśmy razem (ponad 17 lat) my wciąż siebie pragniemy, wciąż dbamy o to, by nie wiało nudą, by była między nami chemia, bliskość, jednym słowem wciąż chce nam się chcieć. Powiem więcej, ten seks (przynajmniej dla mnie) jest dziś znacznie lepszy niż wtedy, kiedy dopiero nawzajem się poznawaliśmy. Dziś znamy się na tyle dobrze, aby wzajemnie wiedzieć jakie są nasze upodobania i potrzeby, jak na określone sytuacje reagujemy, jesteśmy otwarci, odważni, a to wszystko procentuje. Może ogień nie ten sam i tajemnica nie ta sama, ale za to jakością niewątpliwie nadrabiamy. A częstotliwość? Podobnie jak u Was - czasem kilka dni pod rząd, a czasem dwa, trzy razy w tygodniu, rzadziej tylko w wyjątkowych przypadkach.
Generalnie kochamy się w sypialni, w salonie, w kuchni na stole, w łazience na pralce, pod prysznicem, na plaży, w samochodzie, czasem spontanicznie, a czasem umawiamy się na rozbierane randki, bo - to już na marginesie - ja wciąż chadzam z własnym mężem na prawdziwe randki tongue.

16

Odp: Seks a staż w związku

A ze tak wprost zapytam.. jak sobie radzicie (wy netbabki) z nawilzeniem przy szybkich numerkach? bo ja jednak potrzebuje tych kilku(nastu?) minut zeby byc "gotowa".. probowalismy zeli ale wszystko mnie od nich piecze. wiec szybkie numerki jakos tak automatycznie chyba odpadaja.

17

Odp: Seks a staż w związku

Ja jestem w związku na odległość od 3 lat, 2 lata temu zaczęło się nasze życie intymne. Widujemy się średnio raz w miesiącu, czasem rzadziej. Z satysfakcja problemu nie ma big_smile. Za to dochodzi tutaj kwestia częstotliwości...

O ile na początku zdarzało się, że kochaliśmy się nawet dwa razy dziennie- rano i wieczorem (jak mycie zębów), tak od pewnego czasu może nie być seksu wcale- albo inaczej w pierwszą noc, jak się widzimy, a potem, jak stare, dobre małżeństwo. Przypominam, widujemy się raz w miesiącu na 3-4 dni. Nie jestem jakąś niewyżytą dziewczyną, ale potrzeby jakieś mam. Tym bardziej, że nie przebywamy ze sobą 24 godzin na dobę 7 dni w tygodniu. Ostatnio włożyłam seksowną bieliznę i czekam na Niego, a on gdy tylko wszedł do pokoju od razu oznajmił- "Ale jestem padnięty, kochanie.", nawet nie spojrzał na mnie. Następnego dnia wyjeżdżałam do domu, więc liczyłam na niesamowitą, ostatnią noc.

Między nami jest różnica tylko 3 lat...

Co do miejsc- na początku bywały to różne miejsca. Konar w lesie, mój ogród o 4 nad ranem, moja piwnica, a teraz tylko łóżko albo podłoga (jeżeli łóżko skrzypi). Były też i szybkie numerki, i jakieś odgrywanie scenek...Ale to wszystko na początku.Nie wiem, co zrobić, rozmawiałam z Nim po raz któryś na ten temat (stwierdził, że następnym razem żyć mi nie da), a potem z moją mamą. Doszłyśmy do wniosku, że lepszy taki, niż jakiś niewyżyty seksualnie buhaj. Chociaż martwi mnie to, ponieważ planujemy ślub...Nie chce być "statystyczną" Polką, która kocha się raz na miesiąc albo rzadziej. Mówi się, że seks nie jest podstawą związku, ale wiadomo, że to bujda. Nie ma związku bez seksu. Dodam, że w innych sferach dogadujemy się znakomicie.

18

Odp: Seks a staż w związku

Skoro mowa o tym to też się wpisze...
Jesteśmy z sobą ok 5 lat ( małżeństwem ponad 4) ,częstotliwość -kilka razy w roku (w tym jeszcze ani razu).
Gdzie to robimy- łóżko (kiedyś chyba też kanapa wink ) Z wcześniejszą dziewczyną praktycznie wszędzie gdzie nas naszła ochota i tak często jak dawałem rade.
Czy mi tego brakuje- bardzo.
Czy Jej tego brakuje myślę że nie.
Najśmieszniejsze że to Ona mnie zaciągneła do łóżka na pierwszej randce ( serialnie zupełnie na to nie liczyłem i byłem bardzo zaskoczony)
Podobno związki bez sexu nie mają racji bytu. Ja wciąż Ją kocham i chcę z Nią być ale nie jestem zadowolony z naszego życia erotycznego.Czasem mam myśli że trace właśnie najlepsze lata życia z "zimną suką" która zupełnie mnie olewa a innym razem jestem szczęśliwy z Nią mimo że niezaspokojony. Sam jestem ciekaw jak długo tak można żyć...
Kiedyś potrafiłem wychodzić od jednej dziewczyny i iść od razu do drugiej jeśli czułem się "niedobzykany" teraz czasem czuje się jakbym pił herbate z bromem... Nawet boje się zapytać bo i tak wiem że odmówi... Żeby nie czuć frustracji nalewam sobie szklaneczkę whisky i mam "orgazm na podniebieniu" a potem ide spać...

19

Odp: Seks a staż w związku
Przemo77 napisał/a:

Żeby nie czuć frustracji nalewam sobie szklaneczkę whisky i mam "orgazm na podniebieniu" a potem ide spać...

o tak whiskey jest dobrym remedium na zło tego świata, ja czasami lubię znieczulić się rumem co prawda z innych powodów niż Ty ale jak to się mówi każdy powód jest dobry.

20

Odp: Seks a staż w związku

Czyli mam sobie "walnąć" jednego i po sprawie? Jeszcze w alkoholizm wpadnę.

21

Odp: Seks a staż w związku
Przemo77 napisał/a:

Skoro mowa o tym to też się wpisze...
Jesteśmy z sobą ok 5 lat ( małżeństwem ponad 4) ,częstotliwość -kilka razy w roku (w tym jeszcze ani razu).
Gdzie to robimy- łóżko (kiedyś chyba też kanapa wink ) Z wcześniejszą dziewczyną praktycznie wszędzie gdzie nas naszła ochota i tak często jak dawałem rade.
Czy mi tego brakuje- bardzo.
Czy Jej tego brakuje myślę że nie.
Najśmieszniejsze że to Ona mnie zaciągneła do łóżka na pierwszej randce ( serialnie zupełnie na to nie liczyłem i byłem bardzo zaskoczony)
Podobno związki bez sexu nie mają racji bytu. Ja wciąż Ją kocham i chcę z Nią być ale nie jestem zadowolony z naszego życia erotycznego.Czasem mam myśli że trace właśnie najlepsze lata życia z "zimną suką" która zupełnie mnie olewa a innym razem jestem szczęśliwy z Nią mimo że niezaspokojony. Sam jestem ciekaw jak długo tak można żyć...
Kiedyś potrafiłem wychodzić od jednej dziewczyny i iść od razu do drugiej jeśli czułem się "niedobzykany" teraz czasem czuje się jakbym pił herbate z bromem... Nawet boje się zapytać bo i tak wiem że odmówi... Żeby nie czuć frustracji nalewam sobie szklaneczkę whisky i mam "orgazm na podniebieniu" a potem ide spać...

No to ja Ci chlopie szczerze wspolczuje. Moj partner jest w Twoim wieku i po prostu nie wyobrazam sobie, ze szklaneczka whisky zaspokoilaby jego potrzeby na dlugo. Na szczescie nie musi pic:) Kilka razy w roku to sie weterani w domu spokojnej starosci bzykaja a nie zdrowi 30-latkowie. Cos jest naprawde z Twoja kobieta nie w porzadku w tej kwestii.

22

Odp: Seks a staż w związku

Mussuka- nie musisz mi tego mówić bo wiem o tym doskonale. Ale jednocześnie wciąż ją kocham i pragne. Wciąż mam nadzieje że wszystko wróci do sytuacji sprzed kilku lat kiedy mieliśmy całkiem satysfakcjonujące życie sexualne. Z żoną nigdy nie było ono super udane ale na poziomie na który mógłbym przystać i nie wypominać że coś jest nie tak.
Myślę że w przyszłym roku się coś jednak zmieni na lepsze...

23

Odp: Seks a staż w związku

Przemo, co rozumiesz pod pojęciem "super udane życie seksualne"? Ilość, jakość? Piszesz, że Wasze nigdy nie było super, a to znaczy, że od zawsze w nim czegoś brakowało. Co więc się stało, że z czasem jest jeszcze gorzej? Próbowałeś z żoną szczerze rozmawiać? Ona ma świadomość, że stanowi to dla Ciebie tak duży problem i pomimo tego nie stara się w tej kwestii niczego zmienić? Czy wiesz dlaczego tak jest?

Jaga Baba, myślenie, że lepiej żeby był "taki" niż niewyżyty niestety na dłuższą metę się nie sprawdzi, bo - o ile sytuacja się nie zmieni - Tobie zawsze będzie w tym związku czegoś brakować. To jak stwarzanie sobie iluzji, że w gruncie rzeczy wszystko jest w porządku, z równoczesnym spychaniem swoich potrzeb na plan dalszy. Ty powinnaś być szczęśliwa, a z tego co piszesz jasno wynika, że w obecnym kształcie raczej nie ma mowy o poczuciu szczęścia. Pamiętaj, aby z siebie nigdy nie rezygnować.

24

Odp: Seks a staż w związku

Wiem, muszę z nim porozmawiać, bo nie wyobrażam sobie nikogo innego w moim łóżku. I wiem, że on też nie. Myślę, że jest na tym etapie, kiedy myśli -" Już ją mam. Tak będzie zawsze, więc po co się starać?"
I boję się tego, że kiedyś też będę się żalić, jak Przemo. Przemo, rozumiem Cię. Czytałam o Twojej sytuacji w innym wątku. Teraz Twoja żona jest w ciąży, prawda? Pisałeś też, że dobrze się dogadujecie w innych sferach. Może po prostu żona ma za dużo na głowie mimo Twojej pomocy?

Albo po prostu jest kobietą, która nie ma takich potrzeb seksualnych.

25

Odp: Seks a staż w związku
Glock napisał/a:
Sadie napisał/a:

jak ja akurat siegalam garnek z dolnej polki...:D

Rear view, priceless big_smile

Pamietaj zeby nie slodzic mi za duzo bo znowu bedzie halo big_smile


Mussuka napisał/a:

Kilka razy w roku to sie weterani w domu spokojnej starosci bzykaja a nie zdrowi 30-latkowie.

Padlam i zostalam kobieta upadla big_smile

Przemo nie czytalam twojej historii... Ale zaloze sia o moja prawa reke ze kwestia szczerej rozmowy pewnie padla... No to musisz dogrzebac sie do dna tego problemu.

Olinka no wlasnie...Chce nam sie chciec. A ja wlasnie wpadlam na kolejnego pomysla big_smile

26

Odp: Seks a staż w związku

Jesteśmy ze sobą 4 lata, niedługo ślub.
Od początku kochamy się codziennie. Czasami co 2 dni, zależy.
Ja nie lubię się kochac jak jest gorąco na dworze, więc w upały moje libido jest bliskie zeru, wieczorem jest lepiej.;)

Myślę, że pożądamy się tak samo lub nawet bardziej niż na początku.
Tak jak w seksie, tak w życiu, w naszym związku nie ma rutyny.
Rutyna- to chyba odpowiednie słowo dla osób które są ze sobą dłużej niż 10 lat.

27

Odp: Seks a staż w związku

Mam tu cos dla osob ktore...z roznych przyczyn maja obecnie nieudane lub nie istniejace zycie seksualne...
http://zycieporozwodzie.mojglos.pl/2012/08/22/seks-koniec-na-poczatku/

Ale glownie zalezy mi na ostatnim akapicie..
Dlaczego kobiety kłamią? Nie wiem. Wiem natomiast jedno. Jeśli w związku życie seksualne zaczyna zanikać, psuć się, należy bezwzględnie zaraz próbować coś z tym zrobić. Jeśli ktoś nie chce, widocznie mu wcale na tym nie zależy...

28

Odp: Seks a staż w związku

Olinka ,Sadie- czy Wy mnie macie za idiote który nie potrafi lub boi się porozmawieć z własną żoną o wspólnych problemach? Oczywiście że rozmawiamy. Wczoraj i dziś to był cały panel dyskusyjny,telekonferencja wink
Czasem to pomaga,innym razem nie. Dziś rozmowa wiele nam dała. Myśle że będzie lepiej. Nie dziś, nie za tydzień ale kiedyś będzie lepiej...
Wierze w to i to mi dodaje sił.

29

Odp: Seks a staż w związku

Rozmowa to teoria, a jak przejść do praktyki? Ty Przemo jako mężczyzna możesz mi napisać, co zrobić, gdy partner myśli, że kobieta przy nim będzie na zawsze.
Czuję się, jak zaniedbany kwiat. Ładny, kwitnie, więc po co go podlewać?

30

Odp: Seks a staż w związku

Przemo, piszesz tak, jakby to było oczywiste, że ludzie ze sobą rozmawiają, a ja Cię zapewniam, że gro z nich - pomimo problemów, które ich unieszczęśliwiają - nawet nie podejmuje próby naprawienia sytuacji, jakby czekając na cud, który niestety zwykle się nie zdarza. Z drugiej strony tyle samo osób nie wie jak rozmawiać, żeby to nie była sucha wymiana zdań, a konstruktywny dialog, który przynosi zmianę na lepsze.

Nie to jest jednak tematem tego wątku, datego wracam już do właściwego wink.

Myśl, którą przytoczyłaś, Sadie, wydaje się być kluczową, jeśli chodzi o zanik satysfakcjonującego życia seksualnego. Jeśli ktoś nie chce, widocznie mu wcale na tym nie zależy i dlatego uważam, że jeśli chcę mieć dobry, udany związek, a w nim dobry seks, to muszę też od siebie wiele dawać. Nie ma siły, jeśli obydwie strony równie mocno tego chcą, to choćby różniły ich temperamenty, potrzeby, upodobania, choćby dopiero z czasem ujawniły się różnice, które wcześniej były starannie ukrywane, choćby w ich życiu nastąpiły jakieś znaczące zmiany, to zawsze znajdą kompromis, który jest w stanie zadowolić obydwie strony.

31

Odp: Seks a staż w związku
Olinka napisał/a:

Myśl, którą przytoczyłaś, Sadie,  jeśli chodzi o zanik satysfakcjonującego życia seksualnego. Jeśli ktoś nie chce, widocznie mu wcale na tym nie zależy i dlatego uważam, że jeśli chcę mieć dobry, udany związek, a w nim dobry seks, to muszę też od siebie wiele dawać. Nie ma siły, jeśli obydwie strony równie mocno tego chcą, to choćby różniły ich temperamenty, potrzeby, upodobania, choćby dopiero z czasem ujawniły się różnice, które wcześniej były starannie ukrywane, choćby w ich życiu nastąpiły jakieś znaczące zmiany, to zawsze znajdą kompromis, który jest w stanie zadowolić obydwie strony.

Tak. To prawda, ale w ściśle kilku procentach ludzi. Bo większość nad tym nie zastanawia, nie potrafi dojść do wniosku - dlaczego tak jest i jak to się stało, tym bardziej jeśli trwa od lat sytuacja dana.
Seks a staż w związku - pewnikiem, że z czasem spróbuje wszystkiego, choćby z braku nowości, rutyny. Tylko czy tak kulinarnie = rosołek z pieprzem luz bez niego, w tym samych talerzyku to zmiana wielka? Większa na pewno rosołek w innym talerzyku, a najlepiej w innym miejscu.
Samo to, że się daje, nie oznacza, że ktoś też daje, albo nawet chce. Każdy jest inny.
Chciałbym wierzyć, staż w związku, to nie rutyna, jak widzenie co dziennie tej samej buzi, biustu, nóg, myśli, chęci, upodobań, bardzo bym chciał. Bo rutyna zabija. I wtedy seks to tylko obowiązek.

32

Odp: Seks a staż w związku
Olinka napisał/a:

Przemo, piszesz tak, jakby to było oczywiste, że ludzie ze sobą rozmawiają, a ja Cię zapewniam, że gro z nich - pomimo problemów, które ich unieszczęśliwiają - nawet nie podejmuje próby naprawienia sytuacji, jakby czekając na cud, który niestety zwykle się nie zdarza. Z drugiej strony tyle samo osób nie wie jak rozmawiać, żeby to nie była sucha wymiana zdań, a konstruktywny dialog, który przynosi zmianę na lepsze.

A spośród tych, co rozmawiają to większość i tak nie słucha. Naprawdę na palcach jednej ręki policzę osoby, które potrafią wyrażać swoje potrzeby i potrafią wysłuchać o potrzebach partnera.

33

Odp: Seks a staż w związku

Remi, właśnie dlatego zaznaczyłam, że jeśli obojgu na tym naprawdę zależy.
O związek trzeba dbać i nie chodzi tu o jakieś wielkie wyczyny, ale o codzienność, o drobne gesty, o pokazywanie, że druga osoba jest ważna, że ją szanujemy, kochamy, że nam na niej zależy. Nie wierzę, że związek, w którym obustronnie spełnione są wszystkie te czynniki wypala się. Rutyna bierze się z oddalenia, z nudy, z monotonii, z nieakceptowania wzajemnych wad i słabości, dlatego od czasu do czasu warto pokusić się o coś szalonego, o coś, co pozwoli pobyć tylko we dwoje, nacieszyć się sobą i przypomnieć dlaczego oboje się w sobie zakochaliśmy.
Wiesz, nie wiem czy mogę służyć tu za przykład, ale ja po 17 latach wciąż widzę błysk w oku męża i tak samo błyszczą moje oczy, kiedy ja go widzę. Czasem trzeba jednak temu błyskowi trochę pomóc, znaleźć się w innym otoczeniu, wyjechać gdzieś razem, zadbać o odpowiednią oprawę wieczoru, ubrać się jak na randkę, wyciągnąć faceta/kobietę do kafejki, do kina czy choćby do klubu razem potańczyć. To wymaga odrobiny chęci, ale efekt wart jest każdego wysiłku.

Yoghurt, co racja, to racja. Niestety to, co dla mnie jest oczywiste, czyli że człowiek słucha, kiedy inny do niego mówi, niestety u wielu ludzi nie działa. I doprawdy nie wiem co stanowi dla nich tak wielki problem? Odkąd pamiętam wszyscy twierdzili, że jestem dobrym słuchaczem, więc chętnie z tego korzystali i wciąż korzystają, niemniej niezwykle rzadko równocześne działa to także w drugą stronę. Ja jednak wiem, że ważne jest nie tylko, aby słuchać, ale również, a może przede wszystkim, aby usłyszeć. W związku oczywiście obowiązuje ta sama zasada.

34

Odp: Seks a staż w związku
Przemo77 napisał/a:

Olinka ,Sadie- czy Wy mnie macie za idiote który nie potrafi lub boi się porozmawieć z własną żoną o wspólnych problemach? Oczywiście że rozmawiamy. Wczoraj i dziś to był cały panel dyskusyjny,telekonferencja wink
Czasem to pomaga,innym razem nie. Dziś rozmowa wiele nam dała. Myśle że będzie lepiej. Nie dziś, nie za tydzień ale kiedyś będzie lepiej...
Wierze w to i to mi dodaje sił.

Chcialabym abys wskazal mi ten fragment mojej wypowiedzi w ktorym tak zasugerowalam lub wrecz tak napisalam smile

Wszystko jest mozliwe jesli sie chce. Jesli oboje tego chca.
Mam kolezanke, jest mezatka. Nie moglo byc miedzy nimi wiecej roznic.
On spokojny malomowny, ona wsciekla woda i nie ma problemu z wypuszczaniem jezyka na wolnosc. On domator ona wrecz przeciwnie. Sa tez roznice w libido.
Ona klnie az sie swieci, on sie wzdraga na slowko cholera. On goracy katolik ona do kosciola ma zawsze daleko. smile
Sztuke kompromisu maja w malym palcu. Oboje chca by ten zwiazek trwal i oboje daja z siebie duzo, duzo, duzo bez patrzenia czy druga strona tez daje tyle samo co by bylo "fair"
Patrzac na nich wierze w cuda. Niemalze... smile

Wniosek?
Nie czarujmy sie moi drodzy ze szczesliwy zwiazek sam sie zdazy. Szczesliwy zwiazek wymaga pracy i poswiecenia i na chwile zapomnienia o sobie dla kogos innego. Z obojgu stron.

35

Odp: Seks a staż w związku

Dla mnie też jest oczywistym że bez kompromisu i zrozumienia potrzeb drugiej osoby chyba nie da się stworzyć udanego trwałego związku. A mój wcale nie jest taki zły,nawet bez sexu. W każdym razie wciąż jest więcej plusów niż minusów.
Choć przyznaje że czasem mi ciężko. Sex i bliskość mają działanie więzotwórczą i wręcz leczniczą dla związku. Bez tego czasem trudno żyć i kochać drugą osobę.
Ale nie jest to niemożliwe...

36

Odp: Seks a staż w związku

Mój staż już dość długi - 25 lat małżeństwa + 2 lata przed.
Seks na pewno jest inny niż na początku. Lepszy.
Oczywiście fascynujące były początki: uczenie się nawzajem własnych ciał, potrzeb etc.
Dziś to wszystko znamy, ale nudy nie ma nigdy.
Eksperymenty z pozycjami mamy za sobą, dziś każde doskonale wie co nam nawzajem najbardziej odpowiada.
Miejsca też bywały różne: pociąg, mały fiat i jeszcze parę, których nie chcę wymieniać.

Jak często? Statystyki nie prowadzę, ale przeciętnie kilka razy w tygodniu. To mniej niż kiedyś gdy kochaliśmy się, bywało, kilka razy dziennie. Potem ilość przeszła w jakość. 
Nie wiem skąd biorą się opinie o spadku pociągu seksualnego z wiekiem. Ja w swoim związku tego nie zauważam. Wiem, że pociągam mojego męża i on dla mnie też jest pociągający, nawet bardziej niż kiedyś. I nie jest to tylko kwestia wyglądu, choć oboje się o to staramy. Myślę, że ma to związek po prostu z uczuciami, pełnym partnerstwem i wzajemna dbałością o siebie (nie tylko w sprawach erotycznych). Z mojej strony dochodzi jeszcze niezmienna fascynacja jego inteligencją, która jest dla mnie olbrzymim afrodyzjakiem.

37

Odp: Seks a staż w związku

Chciałam przyłączyć się do dyskusji, żeby nie zaczynać nowego tematu.
Jesteśmy z partnerem koło 30stki, w związku 1.5 roku, a seksu mało, na początku było więcej, może nie codziennie, ale 2 razy w tygodniu (widzieliśmy się z 4 razy w tygodniu). Teraz, gdy widzimy się o wiele częściej, seks jest raz na 2 tyg i częściej z mojej inicjatywy.
Kochamy się, poza tym jest między nami dobrze, partner nie ma popędu, nie odczuwa potrzeby seksu, masturbacji, ale gdy już się kochamy to jest dobrze, dochodzi. Dodam, że pracuje na 1.5 etatu i chodzi przemęczony, ale nie jest to raczej coś co będzie mógł zmienić. Boje się, że całkowicie straci zainteresowanie seksem hmm Macie jakieś rady, co zrobić żeby ten "popęd" mu wrócił?

38

Odp: Seks a staż w związku
Rising_Sun napisał/a:

Chciałam przyłączyć się do dyskusji, żeby nie zaczynać nowego tematu.
Jesteśmy z partnerem koło 30stki, w związku 1.5 roku, a seksu mało, na początku było więcej, może nie codziennie, ale 2 razy w tygodniu (widzieliśmy się z 4 razy w tygodniu). Teraz, gdy widzimy się o wiele częściej, seks jest raz na 2 tyg i częściej z mojej inicjatywy.
Kochamy się, poza tym jest między nami dobrze, partner nie ma popędu, nie odczuwa potrzeby seksu, masturbacji, ale gdy już się kochamy to jest dobrze, dochodzi. Dodam, że pracuje na 1.5 etatu i chodzi przemęczony, ale nie jest to raczej coś co będzie mógł zmienić. Boje się, że całkowicie straci zainteresowanie seksem hmm Macie jakieś rady, co zrobić żeby ten "popęd" mu wrócił?

Jak jest przemęczony i tego nie zmieni to nic nie zdziałasz. Ciesz się z tego raz na 2 tygodnie, bo będzie coraz gorzej.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Seks a staż w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026