Witam,
od zawsze w rodzinie wszyscy żartowali, że kiedy będę wychodzić za mąż ojcu trzeba będzie podstawić karetkę... nawet mnie to bawiło.
Do pewnego momentu ...
Teraz kiedy mam już 27 lat i planuję swoją przyszłość, jak tylko wspomnę o małżeństwie i dzieciach to od ojca słyszę ...
masz czas, po co Ci to, po co ślub, wiadomo na kogo trafisz, źle Ci w domu (mieszkam z rodzicami ze względu na to, iż mama zachorowała na raka), teraz Twój najlepszy czas itd.
Dodam, że od 2lat ojciec nie pracuje i to ja wspomagam ich finansowo.
Ostatnio poznałam bardzo fajnego faceta, myślę o wspólnym zamieszkaniu, mimo, iż znamy się dwa miesiące. W domu nie mam warunków, aby się spotykać ... bo ojciec siedzi w swoim pokoju przybity, a mama śpi całymi dniami z osłabienia po chemii u mnie w pokoju. Chciałam przedstawić faceta rodzicom, ale nie wiem jak to zrobić czy to odpowiedni czas. Boje się reakcji ojca, bo on jest takim mrukiem, który nigdy do nikogo nie zagada i nie powie nic fajnego. Wczoraj jak poruszyłam temat poznania mówił do mamy jakby nic nie słyszał, jakbym była powietrzem. Na moje pytanie czy chce go poznać ... udał,że mnie nie słyszy.
Jak ja mam kogoś im w takim razie przedstawić, jak kiedyś zbudować rodzinę ...
Dodam, że ojciec potrafi być fajny, ale dla mnie jak ma dobry humor. Co robić, ja nie mam 15 lat i o zgodę pytać nie zamierzam ale jest to dla mnie okropnie przykre.
Nie wiem, czy mój facet się przez to do mnie nie zniechęci, bo wiem, że z poprzednim niedoszłym teściem miał bardzo dobre relacje ![]()
tak mi wstyd...
Podobne tematy
Może pogadaj najpierw z mamą i poradź się jej, co masz zrobić. Ona najlepiej zna tatę. A facetowi może powiedz szczerze, jaką masz sytuację w domu, żeby się nie sparzył, jak tata przy pierwszym spotkaniu nie będzie entuzjastycznie nastawiony. Jeśli mu zależy to napewno zrozumie. A swoją drogą to myślę, ze tata się boi, że straci swoje dziecko, jak wyfrunie z rodzinnego gniazda. Z jednej strony nie ma się co dziwić, tym bardziej, że pomagasz im finansowo. Ale tata musi zrozumieć, ze jestes dorosła i masz prawo żyć swoim życiem. A wiadomo, ze nawet jeśli będziesz mieszkać osobno to będziesz ich odwiedzac i pomagać, jak tylko bedziesz mogła.
Moja mama mówi, że on już taki jest i żebym się nie przejmowała. Nawet ona nie ma na niego wpływu. Mam wrażenie, że jak się wyprowadzę i będę chciała wyjść za mąż to się po prostu na mnie obrazi. Po maturze jak nie dostałam się na studia nie odzywał się do mnie przez 3 miesiące, aż do momentu kiedy dostałam się w drugim naborze.
On chyba woli stracić dziecko niż podać komuś rękę. Z poprzednim facetem jak byłam to może przez 5 lat zamienił z nim ze 3 zdania. Jest totalnym zamkniętym gburem, któremu zależy tylko na tym, żebym nigdy się nie wyprowadziła. Po śmierci mamy (bo tylko takie są rokowania) chyba już nikt mi nie pomoże w relacjach z nim.
On nie potrafi zrozumieć, że chcę mieć swoją rodzinę ...tylko słyszę po co Ci to
No to rzeczywiście ciężka sytuacja. Ale pamiętaj, że musisz żyć swoim życiem i tata musi w końcu zrozumieć, ze chcesz się usamodzielnić. A rozmowa z nim nie pomoże?
Chłopakowi powiedz, jaka jest sytuacja, żeby się nie sparzył. I trzymam kciuki.
Dziękuję, za odpowiedź ... może kiedyś się zastanowi nad tym co wyprawia...
Ja nie chcę być sama całe życie, bo ja też pragnę mieć kogoś. Jeśli tego nie zrozumie straci swoją "córeczkę".
Ja nie mam zamiaru spełniać całe życie czyichś oczekiwać, nie będę z nim siedzieć i go pilnować. To okrutne, ale czasem wolałabym, aby go nie było.
Nie stara się nawet szukać pracy, przy każdej możliwej okazji podpija po kryjomu za moje pieniądze i w dodatku chce mi zrujnować życie.
lilly przerabiałam to samo, gdy mój narzeczony chciał iść na swoje: źle ci, krzyż na drogę, a w końcu pytanie czemu nie zostanie z nimi. masz prawo sie wyprowadzic i ukladac zycie:)
Chciałabym, aby zrozumiał, że zależy mi na nim...ale chciał poznać mojego nowego faceta, akceptował, że mam tyle lat ile mam i potrzebuję swobody.
Jeśli tego nie zrobi trudno, ale ja nie zamierzam czekać i odkładać wszystko na później. W ciągu roku moja mama bardzo zachorowała, nie ma dla niej szans ... nauczyło mnie to, że nie warto czekać, bo później może być już tylko za późno. Skąd w ludziach takie "betonowe" myślenie.
Boję się, że mój nowy wybranek się przez to zniechęci, bo on ma bardzo fajną rodzinkę.
Nie rozumiem też do końca zachowania mojego ojca, ponieważ z jednej strony życzy mi fajnego męża i szczęścia, a jak tylko jest coś na horyzoncie obrót o 180 stopni. Czuję się przez tą całą sytuacje jak egoistka
Absolutnie nie czuj się jak egoistka. Pamiętaj, że jesteś młoda i życie przed Tobą. A tata musi zrozumieć, że chcesz zacząć samodzielne życie z ukochaną osobą u boku. Jesteś dorosła. A z chłopakiem po prostu szczerze pogadaj. Zrozumie.
ojciec boi sie zostac sam? musisz mu powiedziec, uprzedzic go, ze wyprowadzasz sie, ze ojciec moze liczyc na ciebe, ale ze musisz myslec tez o swoim zyciu.
Dziękuję za odpowiedzi ...
niestety to nie jest jedyne moje zmartwienie
obecnie utrzymuję rodziców i siebie, ale chciałabym się już wyprowadzić i zacząć własne życie...nie chodzi mi o finanse,lecz o czyste sumienie.
Zawsze mam wyrzuty sumienia jak zrobię coś dla siebie...
Moja mama jest bardzo ciężko chora, ostatnio prawie wcale nie ma siły na skutek chemioterapii. Ja nie wiem jak się zachować, czy jechać na weekend, czy wyprowadzić się, czy w ogóle myśleć teraz o własnych przyjemnościach... czy wypada. Z drugiej strony mama może chorować jeszcze miesiąc i odejść lub 8 lat. Czy powinnam czekać, aż sytuacja się rozwiąże. Wypłakałam tyle łez i niczego tym nie zmieniłam ...
A co jeśli teraz zostawię wszystko i życie przecieknie mi przez palce, a ja do końca życia będę tego żałować ??
Czy w takiej sytuacji człowiek ma prawo myśleć o sobie?
Może to zabrzmi okropnie, ale nie wiem co mnie czeka za parę lat więc chciałabym czerpać z życie ile tylko mogę bez względu na wszytko.
Do tej pory utrzymywałam faceta i wspierałam, mimo ciągłych pretensji, pracuję na dwa etaty, opiekuję się babcią. Faceta rzuciłam (wszyscy mają mi to za złe, ale jest ktoś komu zależy na mnie, nie na wypłacie, kto robi wszystko żebym była szczęśliwa), rodzicom pomagam dalej, bo czuję taką powinność, babci też nie mam serca zostawić, mimo, że zrobił to własny syn.
Wiem, że nikt nie wskaż mi kierunku, ale co wy zrobilibyście w takiej sytuacji.
mam coraz gorsze zdanie o tym forum...same reklamy, ciągle wyskakują tu jakieś tandety, nagrody i wygrane!!
nie wiem co ci doradzic. nie masz zwiazku, wiec nie zmotywuje cie do wyprowadzki ktos inny
mam coraz gorsze zdanie o tym forum...same reklamy, ciągle wyskakują tu jakieś tandety, nagrody i wygrane!!
nie wiem co ci doradzic. nie masz zwiazku, wiec nie zmotywuje cie do wyprowadzki ktos inny
co do tematu kombinuj jak sie wyprowadzić z domu
co do tych reklam,wkurzające są bo co chwilę wyskakują,w dodatku same bzdury
lilly ten sam temat już założyłaś kiedyś ![]()
Nie jest egoizmem życie tak, jak chcesz. Jest egoizmem żądanie żeby ktoś inny żył jak Ty chcesz.
Ojciec chce żebyś go utrzymywała. Daj sobie spokój. Dorosły facet nie powinien być na utrzymaniu Kobiety. Zwłaszcza córki.
Mama choruje, bo miała takiego gbura i nie umiała zawalczyć o siebie. Nie daj się wpakować w taki układ.
Masz rację chcąc odejść. Ojciec niech idzie do pracy, mamie pomożesz, bo chora.
Zamieszkanie z mężczyzną po dwóch miesiącach to jednak raczej za wcześnie. Przedstawienie sytuacji jak najbardziej wskazane. Albo Cię wesprze, albo okaże się niewart uwagi; mam nadzieję, że stanie na wysokości zadania.