W przeciągu swojego życia wiecznie byłam skazana na awantury ze strony ojca. Moze opowiem o najgorszej gdy bylam nastolatka zawsze znalazlo sie cos co mu sie nie spodobalo .Moją najgorszą sytuacją życiową której nigdy mu nie zapomne i niewybacze bylo too godzinie 20 bedac 100metrow od domu w wakacje majac 17lat bylam z kolezankami a tu nagle dobija sie telefon ojciec sie pluje(a nie rozmawia) ze mam wracac no to ze wakacje wszyscy na dworzu fajnie jest to nie chcialam i zaczelo sie przyszedl po mnie tam gdzie bylam z matka i zaczeli na mnie krzyczec ze mam wracac ja ze nie bo skompromitowali mnie przed znajomymi i czasy lapanki minely stawilam opor zostalam ciagnieta za rece na sile ale jakos sie wyrwalam i zostalam. Za jakies 30minut wrocilam jak ochlonelam i za kare dostałam takie lanie to juz byla przemoc na maksa ojciec rzucał wyzwiska jak sie bronilam to dostalam w twarz pozniej zaczal bic mnie pasem oddawalam mu bo juz nie moglam zniesc tego ze dostaje bil mnie kablem i dusil a ja go kopalam zeby sie bronic pisk i wycie moje bylo ostatnia faza wytrzymania i przetrwania az powiedzialam to mnie udus ja sie na swiat nie prosilam i przestal jak sie wyzyl. Matka bronila ale fizycznie nie dala mu rady wiadomo kobieta drobna. No i zabral mi telefon chcialam wyjsc ale zastawili mi drzwi nie moglam ich przepchnac i wylam pare dni. Ogolnie cale dziecinstwo jak troszke narozrabialam to matka byla jak gestapo od razu tresury-tortury na kolana kleczec na grochu z rekoma w górze a jak placzesz to dostajesz dodatkowo pasem i to nie lekko. Matka z moich wlasnych obserwacji i nie tylko moich wyzywa sie slownie za moje zachowania jak cos jej odpowiem nie po jej mysli to zaraz jak mnie nie ma obgada za plecami a pozniej ojciec nosi w sobie ta zlosc i w niespodziewanym momencie ja wydala . Z kolei na codzien matka oczywiscie jest dla mnie mila i udaje uczciwa- a jest przesiaknieta obluda. Wiem ze tak nie mozna ale kontrolowalam jej skrzynke smsowa co pisze do ojca to zdaje mu relacje co robie ze np teraz gram a teraz jem a to mowilam czy tamto /Ja rozumiem wszystko chec podzielenia sie informacjami ale to moim zdaniem jest przesada. Dodatkowo matka ma zdolnosci do nierozumienia prostych zdan i przekrecania na swoja korzysc- ktoregos razu jak mnie zdenerwowala powiedzialam jej ze tak sie bliznich nie traktuje i zeby poczytala Biblie a ona ojcu nagadala ze ja jej wiare kaze zmieniac. i tak ze wszystkim cale zycie a ja obrywam. Takze matce nic za duzo mowic nie moge ani sie dogadac w waznych sprawach. Matka sama w domu nie lubi siedziec a jest na rencie to jak tylko wyjde z domu to zaraz jej nie po nosie i ojcu trzaska ze jej smutno ze mnie nie ma i isie nudzii do mnie tez nieraz mowi ze ona by chciala zebym ciagle byla zawsze jej malo. A ja tez mam narzeczonego i budujemy przyszlosc nie po to zebym ciagle siedziala z nia i gapila sie w tv. 2 razy w tyg jestem u narzeczonego i 2 razy u mnie.
Dobrych szkol mi wybrac nie potrafili wiec marnie zdalam mature pomimo dobrych stopni wiec na dzienne nie poszlam pracowalam mialam w sumie 2 stabilne prace ale sie rozwialo, a teraz zmieniam swoja kariere zyciowa i chce dostac sie do jednej z grup sluzb i poswiecam czas na treningi z narzeczonym w zwiazku z tym mialam dzis odplatne probne przygotowania. Wychodze do mojego narzeczonego tylko w dni treningowe i tak jest problem bo mnie nie ma. Wiele razy z nia zostawalam gdy bylam mlodsza i gdy juz sie spotykalam z moim jedynym poswiecalam nasze spotkania ale po takich jej zachowaniach zmadrzalam w pewnym momencie i stwierdzilam ze nie warto stop nie docenia i zawsze bede najgorsza gdy nawet raz wyjde z domu. A moj brat=jej synek mimo ze wyjechal za granice to i tak najkochanszy synek a cale zycie olewal matke. Ale do rzeczy
Dzis miala miejsce awantura z ojcem.Dobilo mnie to jakos bo tak spadlo jak grom z jasnego nieba. Szykowalam sie na ten test przygotowawczy no i moj mis mial po mnie zaraz przyjechac i juz wychodzilam z domu a ojciec nagle żąda ze mam mu wydrukowac potwierdzenie przelewu ktore na dzis mu nie bylo potrzebne. Ja grzecznie odp ze teraz wychodze i nie mam czasu pozniej CI zrobie/ a On to trzeba bylo wstac pol godziny wczesniej. a ja Ale jak mialam wstac pol godz wczesniej jak nie wiedzialam ze ty mnie poprosisz o to. a On ja tez nie wiedzialem ze dzis idziesz na test- i o to oczywiscie wielkie dąsy (nie mowilam mu bo wtedy zawsze robi awanture i ma mnie za głąba i niemam z nim bliskich relacji i potrzeb aby go o tym informowac) to powiedzialam zeby sobie sam poradzil jak taki jest madry nie dosc ze pomagalam mu cala sprawe zalatwiac aby zmniejszyc kare za rozwiazanie umowy dostawcy pradu to tak mi sie odwdzieczyl. I powiedzialam ze dla mnie to jest zaczepka i szukanie problemu ize napewno sie wyprowadze jak sie tylko dostane do sluzb. I on ze nigdy Cie w domu nie ma (a to juz sprezyna matki ona zawsze biedna sama i sie uzala jak tylko wyjde z domu a wychodze 2 razy w tygodniu)ja mowie jak nigdy napisac Ci grafik bo jak raz wychodze to jestem najgorsza stad ta KLATKA matki.
Plakalam ale jakos sie zebralam, opowiedzialam narzeczonemu w pospiechu to krzyczal na mnie czemu mu nie ustapilam, ze moglam byc madrzejsza no pewnie ale zaskoczyl mnie ze jakies wonty nagle i peklam i juz poszlo,moj mis chce dla mnie dobrze i wie ze musi mnie czasem opierdzielic zebym moze to mi weszlo glebiej w serce zeby tak niebylo bylam zla na niego bo tlumacze mu a on krzyczy i widzi wine we mnie gdy w tym wypadku bylam czysta jak lza. ja ogolnie przez bicie w dziecinstwie jestem nerwowa i placzliwa duzo sie z tym uporalam lecz czasem powraca i przygniata mnie to.
Wyprowadzic sie zamierzam wprzeciagu 3lat napewno to zrobie,moja metoda dotychczasowa ktora stosuje od 2 lat zeby unikac awantur z ocjem bylo schodzenie mu z drogi, ustepowanie, mile pisanie matce sms. To sie zdaje ale jak mu cos odstrzeli to zrobi awanture ze kapcie zle stoja . Wykonczylo mnie to dzis
Pocieszcie mnie jakos, i napiszcie co mozna by tu zrobic zeby bylo normalnie? bez czulosci manipulacji i innychc podobnych?Co mam zrobic zeby miec spokoj od awantur i rozmowy nie pomagaja i klotnie i ustepowanie wszystko do czasu, czy moj narzeczony powinien tak mocno reagowac ja potrzebowalam uspokojenia wsparcia a nie krzykow ale niegniewam sie bo wiem ze robi to dla mojego dobra jak on ma zareagowac na takie sytuacje zeby mi pomoc?. A jak sie wyprowadze to co dalej czy miec kontakt z rodzicami? jestem im wdzieczna za to ze mnie nie wyrzucili pod plotem po porodzie ale czy tylko dlatego dawac im szanse za takie zachowania? tym bardziej wiem ze wsparcia w nich nie mam bo jak moja matka mi mowila ze pilnowac dzieci mi nie bedzie jak bede je miala bo jej matka dla niej nie pilnowala- ale jej matka mieszka daleko a ona wyjechala za wlasne widzi misie i nie wrocila-tego nie rozumie. Tak nie moze byc czy to jeszcze nazwalibyscie rodzina? ja zawsze w niej nic nie znaczylam i tak bylam traktowana. Pozbierajcie mnie jakos !!!!!!!