Witam wszystkich
Postanowiłam opisać na forum mój problem, z którym borykam się od jakiegoś czasu, i ni jak nie potrafię sobie pomóc. Nigdy nie należałam do osób pewnych siebie, brylujących w towarzystwie, przebojowych, lecz z wiekiem starałam się przełamać swoją nieśmiałość. Gdy udało mi się podbudować swoją samoocenę, pojawił się on. Związek trwał 4 lata i wyniszczył mnie doszczętnie. Z w miarę pewnej siebie osoby z dnia na dzień zamykam się w sobie coraz bardziej. Mój były partner upokorzył mnie na każdy możliwy sposób. Jakiś czas zajęło mi pogodzenie się z całą sytuacją, jednak do dnia dzisiejszego nie potrafię odbudować swojej wiary w siebie. I to jest moim największym problemem. Przez to, że czuję się nikim, nie potrafię otworzyć się na nowe znajomości. Uważam, że nie jestem zbyt interesująca, inteligentna osobą, by ktoś zwrócił na mnie swoją uwagę. A gdy tak się dzieje, zamykam się w sobie, nie potrafię rozmawiać, czuję się jak bym była jakaś INNA. I w ten właśnie sposób tracę możliwość, nawiązania fajnej relacji. Nie wiem co się ze mną dzieję, nigdy nie miałam aż takich problemów w rozmowie z ludźmi, a teraz po prostu nie potrafię tego robić, ogarnia mnie totalna pustka. Czy wynika to ze strachu przed kolejnym odrzuceniem, kolejna porażką??kompromitacją??
Czuję się ze sobą coraz gorzej, właściwe to mogłabym nic nie robić. Nie wiem jak mogłabym sobie pomóc, chodzę do psychologa, ale jeszcze nie rozmawiałam z nią na ten temat. Myślałam że jakoś sobie z tym poradzę, ale jak widać z dnia na dzień jest coraz gorzej.