Witam
Nie będę rozpoczynała wątku od wprowadzenia, bo ono nie jest istotne. Wiadomo - jest problem.
Byłam w związku z Andrzejem przez ponad 2 lata. Było a raczej wydawało mi się, że jest między nami dobrze. Początki - jak u każdego wręcz wspaniałe. Kilka miesięcy przed rozstaniem zaręczyliśmy się i powoli planowaliśmy wspólną przyszłość. Niestety bańka mydlana prysła i wszystkie złe rzeczy wyszły na jaw. Okazało się, że mój luby miał na boku inną i to od pół roku. Żeby było ciekawiej spodziewali się dziecka! Sama nie wiem, jakim cudem byłam tak zaślepiona i nie widziałam niczego... Ale cóż... Nie zastanawiając się odwołałam ślub i zerwałam wszelkie kontakty z ex już narzeczonym.
Trudny okres przeżyłam dzięki wsparciu przyjaciół i bliskich z rodziny. Wtedy też polepszyły się moje kontakty z jednym przyjacielem - Wojtkiem. Naturalnie nie planowałam żadnego zbliżenia i patrzyłam na niego typowo po przyjacielsku - w końcu miał żonę, która jest wspaniałą kobietą i cudowne dzieciaki, które sama uwielbiam, a sam był moim dobrym kumplem na studiach, więc mu ufałam. Nasza znajomość zawsze była bezinteresowna i wolna od wszelkich głębszych uczuć.
Niestety traf chciał, iż przed kilkoma godzinami, podczas wspólnego grilla z ekipą naszą (nie tylko single, ale pare małżeństw) wyznał mi, że się we mnie zakochał i czuje to od dobrych paru miesięcy. Było to dla mnie szokiem, gdyż ja do niego podchodziłam z rezerwą i dystansem. Nigdy nie było żadnego zbliżenia, ponadto nie toleruje niszczenia rodzin, a jego żonę Ewę wręcz szanuje. Jednakże coś poczuł, a ja jestem w szoku! Naturalnie Wojtek podkreśla, że nie chce mnie skrzywdzić, ale uczuciami nie może sterować. Nie wypiera się miłości do rodziny, podkreśla, że jest mu trudno, boi się o mnie, ale uwielbia moje towarzystwo, osobę i czas spędzony ze mną podczas takich spotkań jak dziś, gdzie możemy sobie pogadać.
Dotarłam do domu i zdałam sobie sprawę, że dla mnie Wojtek również jest bliski, jednakże nie chce być kolejną TĄ DRUGĄ. Zdaje sobie sprawę, że nie powinnam niszczyć jego małżeństwa - tak jak to stało się z moim związkiem przez jakąś kobietkę. Boje się, że on może również chcieć się bawić na 2 fronty i ponownie zostanę zraniona... Andrzeja zastawiłam ponad pół roku temu - nadal to jest świeża sprawa...
Okropny metlik mam w głowie i nie wiem co począć. Wiem, że powinnam się odsunąć i taki mam zamiar, jednakże czy w wyniku kilkuletniej znajomość nie należą mu się jakieś wyjaśnienia?