Narodziny dziecka, ślub, rozwód, a może wygrana walka z chorobą ? czy jest takie wydarzenie, które pozwoliło Ci na wiele istotnych spraw spojrzeć z zupełnie innej perspektywy, grubą kreską przecięło Twoje życie na dwie części, jednym słowem podzieliło je na "przed? i "po??
Podobne tematy
Ja dzielę swoje życie na 3 części:
-dzieciństwo i w miarę normalne dorastanie w domu rodzinnym,z problemami,wiadomo ale mogłam być sobą
-małżeństwo w którym byłam "męczona"psychicznie i nie byłam sobą chyba że czasami
Aż pewnego pięknego dnia poczułam namacalnie powiedzenie"spadł mi kamień z serca"gdy były mąż tak mnie upokorzył przy swej kochance aż(paradoksalnie) poczułam WIELKĄ ULGĘ
-teraz jest 3etap,już z górki,2małżeństwo,normalne życie,normalne problemy
I tak ma być ![]()
U mnie podobnie.
Zycie przed i po.
PRZED czyli życie w małżeństwie,pełnym zakłamania,alkoholu,problemów finansowych(eks to hazardzista),niepewnosci.
i PO czyli po rozwodzie-od 2 lat jestem wolna od wszystkiego tego co było przed.
Jestem w nowym związku, mam nadzieję ,że dużo lepszym niż ten "małżeński".
Jestem młoda, ale swoje życie też mogę podzielić na "przed/po".
Przed - beztroskie dzieciństwo, później w wieku nastoletnim zaburzenia odżywiania, narkotyki.
Po - spokojne życie, bez chorobliwym myśleniu o jedzeniu, bez środków psychoaktywnych.
przed sami idioci ;p
po ten jedyny :*
Przed: Polska, sytuacja finansowa kiepska, perspektywy gry w siatkowke, nieciekawe perspektywy na przyszlosc.
Po: Anglia, sytuacja financowa duzo lepsza, koniec siatkowki spowodowany kontuzja, przyszlosc stoi przede mna otworem.
Tak samo jak Beautiful Nightmare
Przed Polska- problemy w domu, studia, byle jaka praca (w tamtymc czasie cieszylam sie ze jakakolwiek mialam), treningi i zjazdy ze sztuk walki, znajomi i przyjaciele, z ktorymi siwetnie spedzalo sie czas. Jednoczesnie poczatki zastanawiania sie "dokad zmierzam?" "co chce robic w przyszlosci?" "ma to sens?" "jak tu choroba zarobic na zycie?"
Po Anglia- ciezka harowka od samego poczatku, koniec treningow, mniej znajomych za to innego rodzaju, wlasny dom, samochod, wybor zyciowej kariery i mozliwosc jej realizowania. Sky is the limit ![]()
przed - to dzieciństwo, z rodzicami, a po - własna rodzina (zupełnie inne światy)
może być jeszcze: przed zachorowaniem i po - moje życie z chorobą.
Nikomu oczywiście nie życzę doświadczyć, czego tak drastycznego, co by zmieniło życie / nas samych, ale czasem są to zmiany na lepsze.
Świadomość, że muszę żyć z moją chorobą sprawiła, że moje życie jest fajne, korzystam z niego najlepiej jak potrafię.
9 2012-04-23 22:56:39 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2012-04-23 23:11:08)
U mnie było trochę inaczej, niż koleżanki napisały wyżej. Chociaż z perspektywy 24 lat jeszcze ciężko ocenić.
"Przed" było dużo lepsze niż "po".
Przed- liceum, zgrana klasa, częste imprezy, matura. Wyjazd do Anglii, powrót rozpoczęcie studiów na politechnice. Spotkania z chłopakiem.
Moment przełomowy - diagnoza:guz mózgu
po - objazd po Polsce w poszukiwaniu neurochirurga, częste pobyty w szpitalu, dwie operacje. Rozstanie z chłopakiem, rehabilitacja, epilepsja, pogorszenie wzroku. W międzyczasie powrót na studia. Później praca, nadal studiowałam na politechnice. Częste wizyty u lekarzy, niestety głównie prywatne ![]()
Życie zrobiło się takie puste po operacjach. Chociaż dużo się słyszy o osobach, które po ciężkiej chorobie dostają wiatr w żagle. W moim przypadku było inaczej, być może dlatego że miałam wtedy dopiero 21 lat.. Moje życie toczyło się pełną parą, a teraz niby studia, praca. Wszystko jest takie beznadziejne, nie wiadomo dokąd zmierza. Chociaż za wszelką cenę staram się wiedzą, doświadczeniem, nauką nowych umiejętności zakryć niedoskonałości powstałe w wyniku choroby. Na każdym kroku udowadniam sobie, że jestem w stanie nauczyć się więcej, lepiej, że choroba nie zrobiła spustoszenia w moim mózgu. Nie wystarcza, to że mam drugą średnią na roku i tak czuję że przez te operacje mam mniejsze szanse na normalne życie, pracę, studia.
Wydaje mi się, że gdy tylko pracodawca dowie sie o mojej przeszłości to mnie zwolni, chociaż na zewnątrz zupełnie nie widać że trzy lata temu miałam takie operacje.
Zdecydowanie wolę moje życie przed.