netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

kocha i sie boi czy udaje i gra

38 odpowiedzi20 610 wyświetleńzałożony przez malina2, 17.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kocha i sie boi czy udaje i gra

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: kocha i sie boi czy udaje i gra

Witam wszystkich. Forum znam od jakiegos czasu i widze, ze problemy nie sa opisywane i puszczane w eter i panuje tu duzy ruch, wiec postanowilam rowniez sie poradzic. Nie przedluzajac:
Poznalismy sie pol roku temu u wspolnych znajomych. Zainteresowal mnie juz na wstepie, wraz ze slowem-witam jestem...wiecie takie-buuuuumm i stop klatka:) Na koniec wymienilismy sie nr telefonu z jego inicjatywy. Od samego poczatku wydawal mi sie malomowny i raczej obserwowal, jednak myslalam, ze skoro to poczatki znajomosci to normalne. Pisalismy ze soba co pare dni zeby podtrzymac kontakt.Spotkalismy sie tak w grupie jeszcze pare razy nastepnie pojechalismy razem na sylwestra z grupa jego znajomych. Na miejscu okazalo sie, ze sa to same pary i stwierdzil ze my tez mamy wspolny pokoj i czy mi to przeszkadza. Pytanie jak dla mnie nie w pore. Zignorowalam to, co wiecej pod wplywem chwili, atosfery, i nie oszukujmy sie alkoholu oraz mojej slabosci do niego rozpoczelismy Nowy Rok wspolnie...reszte pobytu zachowywalismy sie jak para.Po powrocie dowiedzialam sie, ze "to nei jest takie proste, ze musi zaufac, zeby sie zakochac, a zeby zaufac musi poznac"oraz "ze fajnei jest pojechac z kims nowym kogo sie nei zna gdzies" niby logiczne ale troche mnei zabolalo i poczulam sie jak ktos o tak na wyjazd.jednak zalezalo mi na nim i spotykalam sie z nim dalej,, az wszyscy naokolo uznali nas za pare i pewnego dnia, sam stwierdzil, ze jestem -jego kobieta-. Bardzo fajnie mysle-dopielam swego,jednak zastanawialo mnie dlaczego nei mowi mi np ze mu zalezy itd czy go zmuszam do siebie? czy tak mu wygodniej i dla swietego spokoju -jestesmy-, zapytalam wiec dlaczego nei mowi o uczuciach-"slowa nie maja znaczenia, a juz ci mowilem ze to nei jest takie proste" uslyszalam.Powiedzial tez, ze" jestesmy bardzo do siebie podobni(zainteresowania, opinie, nawet wydarzenia w zyciu) i, ze to az niemozliwe i takie rzeczy nie dzieja sie przypadkiem". Postanowilam nie pytac, nie naciskac dac rozwijac sie zwiazkowi, ale po jakims czasie(2 msc) chcialam uslyszec, ze cokolwiek idzie do przodu, ze wchodzimy wyzej po tych "schodach" uslyszalam, ze go mecze, i ze to nei jest proste...ponownie!!!!nie trkaktuje mnie jak bym chciala-nie poswieca mi tyle uwagi( na wspolnych wyjsciach robi zdj ze wszystkimi wszystkim czasami sami nei mamy wcale), zadko pisze, zadko dzwoni. zapytalam czy mu zalezy czy jestem bo jestem, odp ze zalezy. Raz mi mowi ze mu smytno kiedy ja jestem smutna innym razem nei odzywa sie 3 dni, dla mnie nielogiczne.jakis czas temu napisal(!!!!) ze nei widzi sensu CHYBA tego zwiazku, na co odp- zachowanie godne dziecka, zenua, jednak szanuje decyzje rownoczesnie bedac zniesmaczona forma przekazania. czyli to koniec, w odpoiedzi dostalam, iz nie powiedzial ze to koniec... no to co???? Po tej wiadomosci od niego nie ufam mu i mu to powiedzialam, obrazil sie i stwierdzil ze zostawi to bez komentarza, bo nie o to mu chodzilo, ze sie zastanawia nad zwiazkiem,i ze obrazil to nieodpowiednie slowo,ale nei potrafimy sie dogadac i porozumiec. no nie-gdyz nie chce mowic o uczuciach, nie dowiedzialam sie jednak o co mu chodzilo w takim razie. Czuje ze sie zamykam w sobie i neidlugo przestane mowic, bo ile mozna sie otwierac?ile mozna znosic te jego -testy- mowie mu, ze czasami jest niemily on na to ze wie ale chce spr moja reakcje, ja ze moze zapytac poprostu, na co on -slowa nie maja znaczenia.....ktos mu powiedzial-badz bardziej romantyczny dla niej -"widze co sie naokolo mnie dzieje wszystko w swoim czasie".... to farsa? horror? komedia?...glupi nie jest-wie ze mi zalezy,staram sie mu pokazac, ze go nie skrzywdze...ale kiedy on pokaze mi cokolwiek...jak sie na to zapatrujecie/ co myslicie/ co robic?

2

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

smile och nie analizuj!!!!!!

3

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

..i nikt wiecej nic nie powie?:(

4

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

chłopczyk lubi gierki...ja w sumie nie mam nic przeciwko gierkom, ale nie tego typu...jeśli wyrosłaś już z piaskownicy, to lepiej daruj sobie związek z kimś takim..

5

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

jakie merytoryczne odpowiedzi xD
No więc ok, tak jak ja to widzę. Może to dziwne ale chyba go rozumiem. Sam miałem podobną sytuację z pewną osobą, z tym, że w ogóle nic z nią nie zaczynałem zaraz po starcie bo widziałem ze cos nie gra. Pewne elementy mogą się nie zgadzać jako ze nie znam sytuacji dokładnie. Wg mnie chłopak jest stosunkowo inteligentny, przy czym nie jest jakimś dupkiem męskim, nie gra. Pewnie byłaś dla niego w jakis sposób atrakcyjna i się to jakoś zaczęło, jednak nie było fazy poznania, zaufania a bezpośrednie przejście do relacji partnerskiej, do tego w pewien sposob wymuszone przez alkohol, sytuację itp. Coś takiego nie jest dobrym rozpoczęciem na dłuższą relację partnerską. Sam Ci pisał, że potrzebuje kogoś najpierw poznać, zakochać się. On w Tobie nie jest zakochany, a jest bo jest, bo tak wyszło, wiec mowi ze jest to skomplikowane. Prawdopodobnie też podałaś się łatwo, na tacy, nie musiał o Ciebie walczyć bo Ty walczylas o niego. Łączy go z Tobą pewna formalność, układ słowny, ale nie chce Cię ranić, ma nadzieję że może się to rozwinie, jednak zastanawia sie czy ma to sens. Ty natomiast reagujesz na to agresywnie, że już mu nie ufasz, on pewnie poczuł się własnie obrażony, bo to że nic do Ciebie więcej nie czuje, nie czyni z niego kogoś niewartego zaufania. Dosyć, że on to jeszcze kontynuuje w tej sytuacji. Nie odzywa się bo nie dązy do tego, ale smutno mu jest gdy jest Tobie smutno, bo nie chce Cię krzywdzić. Powiedział że go męczysz, a czy nie jest męcząca sytuacja kiedy jestesmy z kims do kogo wlasciwie nic nie czujemy? Powody tego mogą być rozne, od braku wszystkich kroków przy dobieraniu sie w pary, wiec brak poznania, az po inny gust, ktory sprawia że go nie olśniewasz, czy też po uczucie do innej bądź brak fizjologicznej możliwości zakochania. Wierz lub nie, ale cos takiego jak etap w którym mozna sie zakochac istnieje, jest to gotowość na uzależnienie się od drugiej osoby hormonami miłości, a ona nie zawsze występuje. Tutaj sprawa jest zaczęcia tej relacji, wymuszenia przez sytuacje a nie uczucie, wiec to co nie pasuje w charakterystyce dłuzszego zwiazku, po samą możliwość zakochania jego ogólnie i jego w Tobie. Przy czym on na to wpływu nie ma, nie możesz mieć do niego o to żalu. Nie oznajmił Ci przez sms że zrywa, bo to jest wyraz braku szacunku, ale własnie odważył się powiedzieć o czymś co go trapiło a nie może się przełamać będąc z Tobą. Czy wyobrażasz sobie powiedzieć facetowi że nie wiesz czy ma to sens będąc w nim zakochaną, jesli Cię nie bije ani nic szczególnego złego nie robi? No własnie, nie bardzo. To co się stało już nie cofniesz, nie można też zagwarantować sukcesu, możliwe ze trzeba bedzie ograniczyc szkody, bo nie ma dobrych prognoz. Nie męcz go i nie oszukuj tym siebie, nie goń za nim. Jedyne co możesz zrobić, to sprawić aby on zaczął gonić Ciebie, jeśli zacznie jest szansa że się to naprawi, jeśli nie, nie będziesz już go męczyć ani samej siebie oszukiwać i musisz wtedy przyjąć to tak jak będzie. Chyba że chcesz bardziej pasywnie trwać w związku i tylko leciutko próbować zmienić dynamikę relacji, aby on zaczął się Tobą bardziej interesować. Wybór należy do Ciebie, jednak wg mnie wyjściem z tej sytuacji jest wyłączenie swojej aktywnosci, aby on zaczął się starać, to pośrednio wpłynie na jego zainteresowanie Tobą, jak również pokaże czy rzeczywiscie chce, żeby się to dalej ciągnęło czy może chce to zakończyć.

6

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

nie odzywa sie do mnie od 2 dni;/ napisalam co chce osiagnac tym milczeniem-ma ci to uswiadomic ze nie bedzie tak jak jest a przynajmniej dlugo to nie potrwa, wiec musisz sie zastanowic czego ty tak naprawde chcesz bo mowisz co innego a robisz co innego..   przy czym nie mam pojecia, ze robie co innego a mowie co innego...moje czyny i slowa wydaja mi sie spojne... natomiast nei rozumiem jego wogole... ja to odebralam jak-sluchaj mala szykuj sie na the end, ale wine zrzucic musze na kogos innego.

7

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Wygląda na to że już Cię z tym oswaja mówiąc wprost, nie wiem co robisz innego a co mowisz, nie bylo napisane nic takiego, możliwe ze cos takiego robisz ale tego nie zauwazasz. Najpewniej wszystko poleci w niedługim czasie, chyba ze jakieś cuda triki byś miała robić żeby to zmienić, ale w tej sytuacji bardzo mało już można.

8

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

hmm...zalezy mi na nim, ale -cuda, triki- nie sa dla mnie, nie umiem grac w takie gry, jestem zwolenniczka mowienia tego co sie mysli. zreszta nie wiem nawet jak i co to sa te -cuda i triki-.damn;/ jest zly, bo zawsze chcialam rozmawiac, a on nie i ostatnio powiedzialam- nie chce (rozmawiac), kiedy to 5 minut wczesniej usiedlismy z zalozeniem, ze porozmawiamy...slowa nie chcialymi przejsc przez gardlo, poczulam strach, ze oto zaraz uslysze cos zlego i czulam, ze wybuchne placzem, czego bym strasznie nie chciala.z kazdym dniem zalezy mi na nim coraz bardziej, zamykam sie w sobie, moze byc zdziwiony..mowie wiec- zle zaczelismy,nie ufamy sb, kazdy mial przejscia wczesniej zalezy mi na tobie pytanie czy chcesz (to naprawic)? powiedzial ze nie, bo nie umiem okazac ze mozna mi zaufac...ciagle jest moja wina chociaz sie staram...gdzie sa normalni mezczyzni;/bezsenna noc ponownie

9 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-18 07:42:26)

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

jak mu będzie zależeć to sam napisze, olej go i daj se spokój, no i wyśpij się smile

10

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

myslalam, ze to koniec po czym sie dowiaduje od osoby 3 zdziwionej ze w  czerwcu i wrzesniu mamy jechac na wakacje..mi mowi co innego innym co innego.gubie sie;( vman prosze wypowiedz sie...

11

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

To ja sie wypowiem w troche innym tonie. Mialem podobna sytuacje tylko od drugiej strony. Tez ciagle bylem oskarzany ze sie tylko dziewczyna bawie, a prawda jest taka, ze ja na prawde bylem po przejsciach i zajebiscie mi zalezalo na tym, zeby utworzyc szczery, dlugotrwaly zwiazek. Dlatego nie pozwolilem sobie dac sie porwac uczuciu, specjalnie utrzymywalem dystans, chcialem ja dobrze poznac. Wiec jest to mozliwe, ze nie gra. Tylko ta dziewczyna nie umiala w to uwierzyc. Skonczylo sie bardzo tragicznie.

12

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

czesto mi mowi ze nie chce sie uzalezniac... nie wiem co mam robic... mysle ze to ten... jestem w stanie walczyc, nigdy tego nie musialam robic, zawsze uwazalam ze to mezczyzna powinien zabiegac. nie wiem tylko czy ja sie narzucam i on nie wie jak sie wykrecic z tego, czy naprawde mu zalezy i musze zacisnac zeby... sad po co ten dystans...?:(przeciez gramy w 1 druzynie...

13

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Wierz mi, jesli ktos Ci porzadnie zrani, nie chcesz sobie pozwolic na zbyt wczesne zaufanie drugiej osobie. Ale zauwaz, ze Ty tez mu nie ufasz :-) Boisz sie ze gra... sama powinnas nabrac troche dystansu bo wszystko popsujesz, albo co gorsza skonczysz jak dziewczyna z mojego przypadku. Nie naciskaj go. Wrecz sama narzuc sobie sztuczny dystans. Nie dosc ze wyjdzie to na dobre dla Ciebie to jeszcze, jesli mu zalezy, go tez zmobilizuje do dzialania.

14

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

czyli co nie pokazywac ze mi zalezy? jak mam mu pokazac ze moze mi zaufac... jak skonczyla dziewczyna z twojego przypadku?:)

15

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Mysle ze tu nie chodzi o to zeby pokazywac mu ze Ci nie zalezy, choc na pewno nie powinnas pokazywac za bardzo, ze Ci zalezy, ale bardziej o rzeczywiste wyrobienie u siebie dystansu, bo to pomaga trzezwo spojrzec na sytuacje.

W moim przypadku skonczylo sie najgorzej jak tylko moglo. W najczarniejszych scenariuszach nie bralem pod uwage tego ze moze tak to sie skonczyc... dziewczyna swiecie wierzac, ze ja oszukuje, wyskoczyla z okna. Zginela na miejscu, na moich oczach. A ludzie na tym forum uwazaja ze maja problemy nie do rozwiazania... pfff...

16

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

hmmm...mysle ze nie chodzi tu o to ze sa problemami nie do rozwiazania tylko pytamy i oczekujemy porady bo co kilka glow to nie jedna;) ...jak mam wyrobic u siebie dystans..ps. nie odzywam sie do niego...zdziwilam sie kiedy to przed chwila sam to zrobil.odpowiedzialam nie rozpisujac sie.

17

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Nie pisz do niego z wlasnej inicjatywy. Nie staraj sie z nim spotykac codziennie. Odmawiaj czasami spotkania, mowiac, ze masz inne plany. Znajdz sobie jakies zajecie, a dystans sam sie nabierze ;-)

18

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

dlaczego mezczyzni maja tak, ze jak sie jest milym i pokazuje sie im uczucie to nie doceniaja tego?naprawde trzeba byc wredna i niedostepna, zeby zrozumieli? a jak on ma taka taktyke i ja to czy sie nie rozminiemy w tym wszystkim?

19 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-19 20:52:35)

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra
malina2 napisał/a:

a jak on ma taka taktyke i ja to czy sie nie rozminiemy w tym wszystkim?

no coś w tym jest, ale wredna nie musisz być

20

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

moze facet ma opor emocjonalny

21

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra
malina2 napisał/a:

dlaczego mezczyzni maja tak, ze jak sie jest milym i pokazuje sie im uczucie to nie doceniaja tego?naprawde trzeba byc wredna i niedostepna, zeby zrozumieli? a jak on ma taka taktyke i ja to czy sie nie rozminiemy w tym wszystkim?

No i właśnie dokładnie tak jest... też tego nie rozumiem. U mnie jest bardzo podobnie, oboje jesteśmy po przejściach, dorośli ludzie , a On czasem zachowuje się jak mały chłopczyk. Opiszę Ci moją sytuację, może jakoś Ci pomoże w podjęciu decyzji. Jest kilka rzeczy, które mnie wkurzają, ale ja postanowiłam nie robić akcji tylko poczekać. Na szczęście wygadaliśmy się na samym początku, i wiemy o co nam chodzi w życiu, to On pierwszy narzucił tempo naszej znajomości , to On pierwszy deklarował i wyznawał, a teraz kiedy ja się rozkręciłam - cisza... Stał się bardzo oszczędny w słowa. To mnie właśnie wkurza i dlatego znalazłam dla siebie dwa rozwiązania sytuacji. Albo zacznę być bardziej zdystansowana i zajmę się bardziej sobą i swoimi sprawami albo napiszę mu co mnie boli. List napisałam wczoraj, chciałam wysłać mailem, ale tego nie zrobiłam. Jest długi i szczery, pełen uczuć i emocji, nie wysłałam go, bo właśnie nie wiem czy go tym nie dobiję, nie ucieśnię- a tego nie chcę. Przestałam więc sama do Niego pisać i dzwonić, czekam , aż On to zrobi pierwszy, czasem nawet odbieram za 3 razem i mówię, że byłam zajęta pracą . W sobotę on sobie poszedł sam na urodziny do kolegi ( mieszkamy 70 km od siebie , widzimy się tylko w weekendy ) więc ja umówiłam się z koleżankami. O 22.00 zadzwonił , a ja przeprosiłam, że nie mam czasu, bo właśnie wychodzę. Nie masz pojęcia, jak Jego to ruszyło...wyczułam wszystko w Jego głosie, był zdziwiony i smutny. Dzwonił do mnie co godzinę...hehe, aż w końcu wydukał, że się strasznie za mną stęsknił i czy się w niedzielę zobaczymy. Jak widzisz, zadziałało. W niedzielę, jak do Niego pojechałam to miałam wrażenie, ze mnie zje i zadusi, tak mnie ściskał i przytulał. List napisałam do Niego z potrzeby serca, bo strasznie mi na Nim zależy i wolałabym mu go wysłać- dla mnie tak byłoby uczciwiej i klarowniej.Ja tak samo nie potrzebuję tych gierek, on wychodzi to ja też, nie pisania , nie odbierania telefonów. Wolałabym powiedzieć mu wprost, że jest dla mnie najważniejszy i ze bardzo bym chciała spędzać każdy czas z Nim i wspólnie robić różne rzeczy. Ja nie mam imprezowej grupy krwi i samotne wyjścia, szczególnie będąc w związku nie są mi do niczego potrzebne. Obawiam się jednak wysłania tego listu, bo jak już wspomniałam , nie chcę go przypierać do muru lub czegokolwiek narzucać, z drugiej zaś strony nie chciałabym aby przez moje zdystansowanie lub samotne wyjścia( kiedy on też sam wychodzi) stracił do mnie zaufanie i tak jak piszesz, boję się, że się rozminiemy. Muszę ostrożnie balansować na cienkiej nici i czekać. W sobotę umówiłam się ze starą grupą znajomych na weekend, jedziemy do Hotelu spa. Ciekawe jak On zareaguje kiedy mu o tym powiem ? Bądź do swojego faceta miła i kochana, ale dystans zachowaj.

22

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Vman a co Ty o tym sądzisz ? :-)

23

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

v man robi szal na naszym forum:) ahahah:) hmmm...zdystansowalam sie...jest lepiej...zle nie jest, ale dobrze tez wyglada inaczej;) jak tak wyluzuje to widze, ale zaraz sie zastanawiam i szukam, ze moze to za malo,a co jesli...

24

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

No wiec zajrzałem tu, przeczytalem co nowego. Zdystansowałaś się i jest lepiej, to dobrze, koncówka mojego pierwszego posta była właśnie o odpuszczeniu, dystansie, zmianie dynamiki, aby to właśnie on zaczął gonić. Widzisz tym poprawiasz swój wizerunek, wartość, a w wypadku gdyby nic miało z tego nie wyjść, samym odsunieciem zmniejszasz na to szanse, ale gdyby, to wiedziałabyś od razu, bez oszukiwania siebie, bez tracenia energii. Każda opcja wynikła z tego zachowania daje plusy.
Ciekawi mnie dlaczego on sądzi, że Tobie nie można zaufać, skąd to zachowanie, czy pewne urojenia u niego, czy może sprawy które robisz ale ich nie zauważasz. To co on mówi nic dobrego nie zapowiada. Odpuść sobie to napięcie, przestan w koncu coraz bardziej go darzyć uczuciem, w tym momencie on wydaje Ci się wartościowszy niż w rzeczywistości jest. Musisz pomyśleć chłodno, co on ma do zaoferowania i na tym opierać się w jego ocenie. To część wewnętrzna, do zrobienia w Twojej psychice, odpuscic jego wartość, nie myśleć o nim tyle. Należałoby to jakoś ustawić do porządku najpierw, a później, jeśli będzie wystarczająco dobra relacja, spróbować to naprawić u źródła, choć to będzie strasznie ciężkie o ile w ogole możliwe. Ciężko mi jest coś poradzić, bo nie wiem o co dokladnie mu chodzi, czy o cos konkretnego, czy po prostu ta relacja go meczy jakos. Pierwsze co to uspokoić jego frustrację, jakby juz była jakaś chwila miła, to postarać się wtedy jakoś zrestrukturyzować ten związek. To że osoba trzecia cos wie o wakacjach to duzo nie znaczy, czesto jakies ewentualne plany sie rzuca, chyba ze najblizszy przyjaciel jego, to juz cos mogloby to znaczyc. Co do trikow to właśnie odsuniecie się jest trikiem. Jeśli chodzi o post #18 który zacytowała Moira to z facetami tak jest, dokładnie tak samo jak z kobietami... Można to zrozumieć, bo jest to całkiem logiczne, pokazuje egoistyczną naturę osobników, naturę która pozwala przetrwać - egoizm właśnie. Nie rozumiecie, bo przyjmujecie błędne założenia, coś co się powinno liczyć się nie liczy, a coś co powinno mniej, jest jedynym co się liczy.

Moira, w wątku Anny mówiłaś żebym poświęcił Ci trochę czasu. Napisz o co dokładniej chodzi. Jesli o to o czym pisałaś tutaj, to właściwie nie wiem na co mam odpowiedzieć, ale trochę podsumuję. Takie odstawienie jak widzisz u Ciebie zadziałało. Z powrotem zaczął o Ciebie walczyć, ludzie mają to do siebie, że są niezależni gdy są wyżej i błagalni gdy są niżej. Ten bardziej kochający, zdolny do poświęceń zazwyczaj niejako 'przegrywa', bo uczucie rośnie odwrotnie do statusu, który maleje przy ukazywaniu milości (bezinteresowność, usługiwanie itp), i vice versa, te dwie rzeczy są odwrotnie sprzężone, sprzężone dodatnio są natomiast mój status i miłość partnera. W związku tak to już jest że nie można nic wybłagać, trzeba grać swoim statusem. Co innego w miłości chce się zrobić, a co innego jest dla nas dobre. Tak samo jak zbyt dużo daje się dzieciom, to te nie okazują szacunku. Miłość jeśli nie jest tak samo odwzajemniona działa destrukcyjnie na kochającą osobę. Dlatego trzeba dążyć do równowagi w sposób antagonistyczny (wydający się nielogiczny jeśli się nie zagłębimy) przez odsunięcie się, ujęcie widocznej miłości na rzecz miłości tego drugiego. List jest drogą bardziej błagalną, oczywiście powinnas przedstawić swoje postulaty, ale zrobić to z innego stopnia, z wyższego, bardziej jako pewne warunki. Co do tego jak 'się rozkręciłaś' nie miałaś na myśli przyzwolenia na seks? Mężczyźni są bardziej skłonni wyznawać miłość przed pierwszym wspólnym stosunkiem, a kobiety po. Wynika to z ich ewolucyjnych ról. Mężczyzna który dąży do zapłodnienia, oraz kobieta która dązy do utrzymania przy sobie opiekuna po zapłodnieniu. Tak po prostu jest. Do tego każdemu z nas wydaje się, że to co już ma, należy do niego, wiec nie musi o to zabiegać, tak samo kobietom. Jedyne co powoduje ze mogą być bardziej skłonne do wyznań, to to że chcą utrzymać przy sobie partnera z przyczyn ewolucyjnych. Wszystkim rządzą twarde prawa. To że mężczyzna nie mowi, nie znaczy ze nie kocha, zazwyczaj ukazuje to przez czyny - ewolucyjna opieka nad partnerką i potomstwem. Wszystko ma swoje role, a kobiety będą narzekać jak narzekały i mężczyni beda narzekac jak narzekali. Konkretniejsze pytania mozesz zadać. Jeśli bede miał czas, postaram się odpowiedzieć. Pozdrawiam.

25

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

hmmm...pytalam dlaczego tak uwaza...lapie mnie za slowa..np cos powiedzialam w listopadzie z naciskiem na moze a teraz mowi ze ja mowie inaczej, na co ja probowalam wytlumaczyc ze powiedzialam -moze- , albo cos w zartobliwym kontekscie.powiedzialam, ze nie klamie, bo to nie ma przeciez sensu. rozumiem ze zaufanie wg niego to podstawa, fajnie bo rowniez tak uwazam, ale czy nie przesadza? bo czuje sie tak, jak by szukal pretekstu na-nie-. powiedzial mi tez, ze dziwnie na niego patrze, zapytalam jak? w odpowiedzi uslyszalam-nie wiem sama mi to powiedz, na co ja, ze normalnie (przeciez nie powiem mu-kocham cie;/ bo jeszcze ucieknie i tyle go zobacze;)). Jak mnie przytulil raz to sie zapytal czy czuje sie bezpiecznie, odp, ze tak, po czy odsunal sie i zapytal ponownie, odp ze teraz juz nie:) (wole jak mnie przytula;)) i w chwili gdy ponownie mnie chcial przytulic zmruzylam oczy i sie lekko odsunelam( myslalam, ze zachaczy o mnie i mi sie dostanie:)) na co on-nie boj sie, przeciez cie nie skrzywdze. jak wychodzil powiedzial-pa klamczuszku (odnosnie sytuacji z tym moim -moze-) na co ja ze nie jestem klaczuszkiem, i myslalam ze mu to wyjasnilam te cala sytuacje...w odp jak zawsze slysze-hmmmm...

V MAN HELLLP!!!!

26

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra
Vman napisał/a:

Wg mnie chłopak jest stosunkowo inteligentny, przy czym nie jest jakimś dupkiem męskim, nie gra.

Być może i jest inteligentny, nie gra, ale dupkiem jest zdecydowanie. Widać jak wykorzystuje sytuację, jak panuje nad sytuacją puszczając teksty typu: "mowie mu, ze czasami jest niemily on na to ze wie ale chce spr moja reakcje, ja ze moze zapytac poprostu, na co on -slowa nie maja znaczenia.....ktos mu powiedzial-badz bardziej romantyczny dla niej -"widze co sie naokolo mnie dzieje wszystko w swoim czasie" - śmiecham z tego gromko hehe. Prawie mówi jak mistrz Yoda. Jeszcze trochę to będzie tylko mówił trzy wersami (haiku), wtedy to dopiero będzie ciężko się z Nim dogadać. Gdyby mu się dom zapalił i domownicy chcieli Go wyciągnąć z niego, to pewnie powiedziałby: spokojnie, spoglądam w ogień i podziwiam jego piękną i dziką naturę - opanowanie najwyższych lotów hehe.

Niestety to tak nie działa, kiedy dwoje ludzi zaczyna się darzyć prawdziwym uczuciem. Nikt wtedy nie będzie tak opanowany. Jego opanowanie świadczy o kontroli, kontroluje w ten sposób sytuację, odpowiadając w taki sposób malinie2.  Robi co chce i kiedy chce, odpowiada kiedy chce i jak chce, a nie tak jak powinien odpowiedzieć, do kogoś, do kogo ma się szacunek. No bo sory, ale jakby mi jakaś kobieta powiedziała, że jest dla mnie niemiła, bo sprawdza moje reakcje, to powiedziałbym jej - to nara!, znajdź sobie inny obiekt do swoich testów, bo ja szukam kogoś normalnego, a nie kuźwa testera moich reakcji.

Jak przytuli to pyta się czy czujesz się bezpiecznie, a jak Cię kiedyś uderzy to pewnie zapyta czy bolało? Nie no takiej gadki to ja bym nie pyknął nawet 5 minut z typem. Przez to, że dla mnie to On te swoje odpowiedzi kończy ukrytą sentencją pt. "tak bardzo wyje****".
malina2 widać, że się zabujała zdrowo, to może On sobie tak memłać Jej tą swoją gadką. W "różowych okularach" zawsze będzie doszukiwać się ukrytego sensu - interpretować na swoją korzyść. Na Jego korzyść działa tylko nieprzewidywalność owych pytań i odpowiedzi, pewnie też to powoduje, że jest taki "zaje*****" w oczach maliny2. To Go wyróżnia, powoduje inność. Nieprzewidywalny dla kobiety facet to atrakcyjny facet, a przewidywalny = nudny. Tylko, że to jest do czasu, bo w końcu ta nieprzewidywalność zaczyna męczyć, bo możesz być z takim 2 lata w nibyzwiązku, a dalej będzie pisał/mówił teksty typu: "nie wiem czy ten związek ma sens", "nie wiem czy mi się podobasz" - "chyba tak" i tego typu refleksje, takiego lekkoducha nagle z du*y wzięte. Jeśli ktoś lubi tak unosić się ciągle nad ziemią zamiast twardo stąpać po niej to pewnie będzie dobrze się czuł w związku, z takim typem.


I na koniec wisienka na torcie, czyli tekst pt.: "powiedzial ze nie, bo nie umiem okazac ze mozna mi zaufac"

Ten tekst bije wszystko! hehe Ciekawi mnie to jak można okazać zaufanie!? O_o
Dla mnie zaufanie daje się na kredyt komuś kto dla nas wydaje się być osobą godną zaufania. Kredyt, który nie chcemy, aby został kiedykolwiek "spłacony", bo gdy ten ktoś nas oszuka lub zdradzi (zawiedzie) to wtedy automatycznie zwraca nam ten kredyt, stając się przy tym osobą niegodną zaufania. Nie można więc "okazać/okazywać zaufania", można jedynie nie zawieść, potwierdzajać, że jest się jego godnym w nieskończoność...

27 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-04-27 17:12:45)

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Mareczek
No ok, można powiedzieć że to testowanie nie jest pewnym wyrazem bezgraniczego zaufania. Jednak czy sądzisz że kobiety nie testują? Mają taką naturę że testują, testują nawet nieświadomie. Jeśli jest niemiły w jakiś sposób, a potem mówi ze tylko sprawdzał reakcję to po pierwsze nie jest taki z natury, po drugie jest szczery, bo nie kazdy powie że patrzyl jak ktoś zareaguje. A szczerość jest wyrazem szacunku. Czy jestem dupkiem jeśli kogoś nie szanuję? tak. Czy jestem dupkiem jeśli nie darzę kogoś zaufaniem? Nie. Kobiety testowały i będą testować, również Ciebie, nie chcę tutaj w żaden sposób Ciebie urazić, ale musisz sobie to uświadomić. Po prostu niektórzy tego nie ukrywają, ta szczerość jest pewnym faux pas.
W miłości nie ma kontroli, racja, ale nie decydujemy o tym czy kochamy czy nie, faktem jest że on kontroluje sytuację bo jest wyżej. Miłośc jednak wchodzi stopniowo, później, testy to dużo wcześniejszy etap niż prawdziwa miłość. Poza tym miał rację, że słowa nic nie znaczą, ludzie sami siebie nie znają, nie mówią prawdy o sobie. To że ma naturę 'eksperymentatora' nie znaczy, że będzie ją bił. To dwie różne sprawy, mieszasz je niepotrzebnie.
To że jest taki świetny w jej oczach to już chemia i jego status. Nieprzewidywalność własnie jest atrakcyjna na dłuzsza mete, bo sie nie nudzi, przewidywalnosc na poczatku nie sprawia kłopotu, dopiero później. Jest zbyt pasywna, prowadzi do nudy własnie. To że on pisze, że nie wie czy zwiazek ma sens to są wątpliwości jego a nie nieprzewidywalność, nieprzewidywalny by był gdyby to oznajmił w nieprzewidywalny sposób, wiec forma, a nie treść. Owe wątpliwości są niepożądane, ale wątpliwości są samozachowawcze, sa elementem analizy. Nie można czuć się dobrze w związku z kimś kto ma wątpliwości, tak jak malina dobrze sie nie czuje, z człowiekiem nieprzewidywalnym natomiast jest ciekawie.
Ostatni akapit jest dziwny. Można okazać komuś zaufanie, można okazać komuś że może nam zaufać. Okazać komuś zaufanie? Powierzyć mu cos ważnego. Okazać że moze nam ufać? To znaczy tyle, żeby wykazać się wiernością w każdej sprawie, dochowywanie tajemnic, szczerość, a najbardziej z tego okazać jemu zaufanie, wiec dać mu coś ważnego dla nas, aby on mógł dać coś swojego nam. Kredyt zaufania oznacza własnie tyle, że dajemy coś komuś i nie chcemy aby wydal to komus innemu, oddaniem, a właściwie drugim kredytem - układ dwóch kredytów, ktorych utrzymanie powoduje obopólne korzyści, a zdrada ciągnie za sobą konsekwencje, w mafii np muszą znać twoją rodzinę - kredyt zaufania odnosi się więc za powierzenie komuś czegoś, przy czym nie moze on nam tego oddać czasami, bo informacji się nie oddaje, a dzieli. Właśnie nie zawodząc kogoś pokazujemy że jesteśmy godni zaufania. Ukazujemy to, że może nam zaufać. Rozumowanie z kredytami materialnymi jest błędne. Nie możemy ufać każdemu, byłoby to głupotą, jest wiec pewna selekcja, wymiana, inwestycja, coś co się łączy z lojalnością i wiernością, temu samemu człowiekowi któremu ufasz teraz, nie mogłeś ufać po 5 min od poznania.
Nie wynika więc to z szacunku, ale z tego że przeszedł pozytywnie analizę, poznałeś go na tyle, zbadałeś i jest ok, więc skoro Ty miales co badać, to on musiał to okazywać. On Ciebie też darzył zaufaniem, wzmocnienie tego układu polega na ciągłym ukazywaniu coraz wiekszego zaufania, co powoduje lustrzaną odpowiedź.\

malina
help? what do u want me to do then? Dałem Ci już jakieś rady, dotyczące zarówno Twojej psychiki jak i zewnętrznego zachowania. Przy czym nie mogłem poradzić nic konkretnego, bo nie mam jak. Teraz napisałaś że był o czymś temat i powiedziałaś 'może' i o to chodziło. Nawet nie wiem co to była za sprawa, czy może byłaś głodna, czy może chciałaś rzucić pracę/szkołę. Nie wiem które 'może'. Dla mnie jest taka opcja. Powiedziałaś coś, ale miałaś na myśli, że może, rzuciłaś coś trochę na wiatr, on dokładnie zapamietał co powiedzialaś i było to coś ważnego, bo przeciez to wypomniał, a Ty pamietasz co miałaś na myśli i tłumaczysz że nie kłamałaś. W myślach może nie kłamałaś, ale czy na pewno Twoje slowa były zgodne z prawdą? Gdyby było po co teraz o nie by tak się rzucał? Jeśli było jak mówię to się przyznaj i tyle. Wielu ludzi przyjmuje sobie wytłumaczenia korzystne dla nich, nie patrząc bezwzględnie, obiektywnie i samokrytycznie. Nie wiem ktore z was coś przekręciło. Jesli on się czepia słówka, w takim razie chyba Ty. Mówi więc że nie jestes godna zaufania, bo nie jesteś słowna. Odpowiedział 'hmmm'? Widocznie myśli swoje, a nie chce się kłócić. W relacji partnerskiej, która jest już dłuższy czas wyznanie że się kogoś kocha nie jest niczym błędnym, błędnym jest pośpieszenie się, wyznanie swojej miłości zanim drugi zdąży się zakochać. Jak jest dokładnie u was nie wiem, więc nie powiem, natomiast 'kocham cię' od kogoś kto by mnie w jakis sposób oszukiwal odebrałbym bardzo negatywnie. Cóż mogę poradzić? Zamiast mówić kocham cię, pokaż mu to, zrób coś dla niego aby to udowodnić, w tej sytuacji tak mu to lepiej pokażesz. Problem tylko taki, czy należy mu to pokazywac teraz, dla odpowiedniej równowagi powiedziałbym że nie. Pokazanie miłości i pokazanie wartości to właściwie dwie różne sprawy, miłośc bardziej odnosi sie do relacji przyjacielskiej, do bycia miłym nawzajem. Ukazanie wartości sprawia że drugi zaczyna gonic, bardziej partnersko, wpływa to na atrakcyjność, coś co przyciąga. Ukazanie milości bez wartości sprawiłoby relacje pozytywną, ale przy niskim statusie - litość. Wartość bez miłości natomiast pociag seksualny, przy negatywnym stosunku do celu również nienawiść - nie wyłączając pociągu.
Tak więc jak mówiłem wcześniej. Obniz jego wartość w swojej glowie, odsun się troszkę, żeby on mógł zacząc trochę gonić. Najlepsze obiektywnie jest 50/50, subiektywnie im wiecej partner goni tym lepiej. No i jeśli są jakieś nieporozumienia, a on ma rację w tym co mowi, bo łapie za słowko który faktycznie było wypowiedziane, to trzeba sie do tego przyznać, mozna dodać ze mialo sie cos innego na mysli. Pozdr.

28

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Oh joj jak mawiał Krecik. Źle zaczeliście i teraz się boksujecie. Pisałaś coś, że oboje mieliście jakieś przejścia. Pewnie chodziło o miłość. Zostawia to czasami ślady trudne do zatarcia. Może u niego właśnie tak jest. Wpadliście na siebie i szczepiliście się smile A potem jego przejścia zaczęły stawiać pytania. No i zachowuje się jak się zachowuje. Trochę to podobne do mojej byłej-niebyłej od 4 miesięcy, chociaż u niej tłumaczeniem jest "miłość" do bycia samej. Ale pewne odezwania, zachowania ma bardzo podobne do tego twojego. Przychylam się do rady V mana. Spróbuj się zdystansować. Niech on zacznie myśleć. Najgorsze co może się zdarzyć, to to że nie wypali i wasz związek (teraz trudno to nazwać związkiem) się zakończy zanim się zaczął. A może wypali ? Tylko, przepraszam za wyrażenie, nie odszczekuj mu, nie uność się dumą itp. Zachowuj dystans, godność.

29

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Vman
Można powiedzieć, że ktoś, kto robi jakieś testy i mówi o zaufaniu jest hipokrytą. Myślę, że też nie wierzysz w coś takiego jak bezgraniczne zaufanie, zawsze zostaje nutka niepewności.
Czy kobiety testują nas? Pewnie tak, a czy robią to świadomie i nieświadomie jest to dla mnie nieistotne. Jeśli jest to robione w sposób dyskretny na tyle, że nie skumam się iż jestem poddawany jakimś psychotestom i w dobrej wierze (w celu lepszego poznania mnie) to jest to dla mnie jak najbardziej okej. Oczywistym jest, że im lepiej będzie mnie znała/rozumiała tym lepiej dla nas obojga, bo będzie mnie nieporozumień w naszych relacjach itd. Natomiast jeśli jest to robione jawnie i z premedytacją, to jest to dla mnie zdecydowanie nie w porządku. Specjalnie przekolorowałem sytuację z tym uderzeniem i zapytaniem czy boli, bo nie ważny jest wymiar testów, czy On będzie niemiły, czy uderzy, bo w obu sytuacjach to nie jest właściwe zachowanie.
Jeśli będę niemiły i powiem, że byłem taki, bo chciałem sprawdzić kogoś reakcję, to czy przyznanie się mnie usprawiedliwia? Czy będę szczery - jak najbardziej, czy także będę świnią - jak najbardziej.
Jeśli kogoś uderzę i powiem, że chciałem sprawdzić jego reakcję na ból, to czy przyznanie się do tego mnie usprawiedliwia? Czy moja szczerość usprawiedliwi moje zachowanie wobec tej osoby? Taki jest Twój tok rozumowania Vman i tego nie rozumiem. Może dla Ciebie to jest ok, ale dla mnie tego typu testy są nie do przyjęcia i panu "eksperymentatorowi" dziękuję. Mówisz też, że słowa nic nie znaczą -  komunikacja werbalna nic nie znaczy, zostawiam to bez komentarza, bo szkoda słów, które i tak nic nie znaczą.

Przewidywalność - nieprzewidywalność. Człowiek nieprzewidywalny to taki, którego działań nie sposób przewidzieć i forma tu jest nieistotna, czy będzie to czyn, czy słowa, czy tekst pisany itd.
Mam wrażenie, że w swojej wypowiedzi przedstawiasz obie te cechy w sposób bezwzględny, tzn. albo ktoś jest całkowicie nieprzewidywalny albo całkowicie przewidywalny. Ja myślę, że nie ma takich ludzi. Można być bardziej nieprzewidywalnym albo mniej, ale nie bezwzględnie nieprzewidywalnym. Mi chodziło o to, że jeśli jest się z kimś bardziej nieprzewidywalnym to po prostu nie można być w takim związku, z takim człowiekiem niczego pewnym (no może nie niczego, ale większości). I malina2 ma właśnie teraz takie rozterki, nie wie o co mu chodzi, po co takie, a nie inne pytania zadaje, po prostu nie wie na czym stoi. Psychopaci to nieprzewidywalni ludzie, np. najpierw uderzy, a za chwilę przytuli - to jest nieprzewidywalność. Czy bycie w związku z psychopatą może być ciekawe - na pewno, ale raczej nie w pozytywny sposób. Oczywiście nie nadaję Jemu miana psychopaty, po prostu po tym co pisze malina2 odbieram Gościa w sposób negatywny. To jak zachowuje się w stosunku do maliny2 - odzywa kiedy chce, stosuje jakieś testy, analizuje, gada jakimiś zagadkami (jak mistrz Yoda) i to wszystko wobec kogoś, kto darzy Go szczerym i prawdziwym uczuciem - dla mnie to jest zwykłe świństwo. Tak traktować można (ale nie powinno) kogoś nad kim ma się jakąś władzę, czyli samemu będąc nie zaangażowanym uczuciowo posiadać władzę nad kimś zaangażowanym uczuciowo, z racji tego zaangażowania.
Ja nie toleruję takich ludzi, bo takim zachowaniem pokazują, że nie potrafią uszanować uczucia drugiego człowieka, tylko chcą je wykorzystać na swoją korzyść.
Ty się z Nim w jakiś sposób utożsamiasz, więc będziesz Go uparcie usprawiedliwiał, interpretował wszystko na Jego korzyść - jest to dla mnie zrozumiałe, ale po to jest forum, aby podyskutować, czyż nie smile

"Okazać komuś zaufanie" - "Powierzyć mu coś ważnego" - zabrałeś moją wisienkę na torcie, jak mogłeś tongue Masz rację, nie wpadłem na to, że w ten sposób, który przedstawiasz faktycznie można okazać komuś zaufanie. Byłem przekonany, że jest to niepoprawne wyrażenie, jednak się myliłem. Przemyślałem i zrozumiałem.

30

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Hmm, kilka sprostowań wink Czy ktoś kto mówi o zaufaniu i robi testy jest hipokrytą? Nie. Oczywiście, te dwa stany nie występują w działaniu równocześnie, nie można mieć zaufania i robić zaufanemu testów. Można jednak mówić o zaufaniu i robić testy. Tak samo jak można mówić o zabijaniu, a nikogo w życiu nawet nie uderzyć. Czy można wierzyc cos w cokolwiek na 100% (przepraszam za matematyczno-filozoficzną interpretację) - nie, zawsze jest nuta niepewności, my sami spostrzegamy subiektywnie, ale odnosząc sie do zaufania, to są różne zabarwienia zaufania, od powierzenia długopisu, do powierzenia opieki nad dziećmi i jest to związane z postrzeganą przez nas odpowiedzialnością i lojalnością tego któremu ufamy. Tak jak teraz sam piszesz, sam test nie jest tym świnstwem, ale przyznanie się do niego już tak. Mimo wszystko przyznanie się jest elementem szczerości, wiec szacunku, troche jak pokazanie prawdy która boli, boli? tak, ale jest to prawda. Jeśli będziesz niemiły, a wytłumaczysz się tak że testowaleś, to jesteś świnią. Jednak jest to w przypadku gdy jesteś niemiły a terasz szukasz wytłumaczenia, jeśli coś było zamierzonym testem, nie świadczy to o byciu niemiłym, tylko o prowokacji w celu lepszego poznania, kalibracji. Odbiorca oczywiście nie może odróżnić tych zachowań, bo do głowy mu nie wejdzie, jednak sam zamysł świadczy o tym czy ktoś świnią jest - niemiłą i kłamliwą, czy może inny jest motyw. Osąd więc zostaje dla samego sumienia prowokatora.
Oczywiście że nie ma całkowicie przewidywalnych i nieprzewidywalnych. Jestem tego całkowicie świadomy, nawet w tej kwestii śmieszą mnie pytania w stylu 'opisz siebie', przymiotniki dotyczące osobowości mają za zadania wskazać tylko pewną tendencję, oderwanie od przeciętnego człowieka. Jeśli jesteś niższy niż przeciętna, ale milszy niz przecietna, to mowisz ze jestes miły i niski. Oczywiście są milsi i niżsi, jednak po to są te przymiotniki, aby opisywac własnie stosunek częstości zjawisk, jestes 10 razy mily a raz niemiły, wiec mowisz ze jestes miły, odwrotnie - niemiły. Opisując cechy, oczywiście opisuję różnice, opisuję więc bezwzględnie, nie opisuję konkretnego człowieka, ale różnice które są zauważalne wraz z nasileniem tych cech, tak się składa, że wszystkie cechy mają nasilenie płynne, nie ma 1 lub 0, zawsze jest pewien można powiedzieć procent (który i tak jest zaokragleniem), opisując wiec człowieka, aby otrzymać obraz tej konkretnej jednostki, należałoby pomnożyć właściwości danej cechy przez nasilenie tej cechy u niego, otrzymamy jego obraz w danej dziedzinie, np byciu miłym. (nie wiem czy to zrozumiale, ale interpretacja matematyczna jest chyba jedyną pozwalającą łatwo to przedstawić, bez sprzeczności i problemów). Szczerość czy może usprawiedliwić? Zawsze są jakieś koszta i jakies zyski, jeśli chcesz sprawdzić czy ktoś jest punktualny, zysk jest duży, koszt mały, ten ktoś nawet nie musi wiedziec ze go testujesz, ale przyjmujemy że mówisz mu o tym, jest więc to logicznie opłacalne i dla ogółu zrozumiałe. Co z uderzeniem i reakcją na ból? Jest to niezrozumiałe. Dlaczego? Dlatego, że koszt jest duży - ból, szok, zawiedzenie się na testującym- a zysk mały - po co byłoby Ci wiedzieć jaką ktoś ma odporność na ból. Zauważ, że taki test nie jest bez sensu w badaniach naukowych, gdzie zysk jest duzy - świadectwo naukowe, a koszt mały - tylko ból, do tego u ochotnika. Sam test nie jest więc niczym dziwnym, test jest głupi, jeśli koszta przewyższają zyski, tak jest ze wszystkim. Można zrozumieć branie heroiny przez kogoś komu sie zostało 2 mies zycia, ale nie mozna przez zdrowego 18stolatka. Taki jest mój tok rozumowania, nie taki jaki odebrałeś. Nie uważam za rozsądne strzelić komuś w głowę, żeby zobaczyć jakie rozdrobnienie będą miały krople krwi wytryskujące z jego głowy. Uważam za rozsądne to gdzie zyski>koszta.
Słowa nic nie znaczą? Czy mówilem o rozmowie? Nie. Chodziło tutaj o coś takiego: zapytaj wylosowanego człowieka z Polski, czy jest dobry, inteligentny i czy jest lepszym kierowcą od innych. 95% odpowiedzi na tak, zapytaj go odnośnie innych, 95% odpowiedzi na nie. Ludzie nie oceniają siebie obiektywnie, nie wiedzą co nimi kieruje, tam gdzie przedstawia się twardą prawdę niezgodną z przyjętymi normami jest masa ludzi którzy temu zaprzeczają, obrażając tego który tę prawdę przedstawia. TYLKO obiektywny test przeprowadzony przez odpowiednich ludzi może dać wynik w miare dobry (w miare, bo nadal są ludzmi), słowa nie mają żadnego znaczenia. Paradoks kłamcy, zapytaj kłamcę czy kłamie. Jego odpowiedz będzie taka sama jak człowieka mówiącego zawsze prawde, słowa więc, dla odbiorcy, nie mają znaczenia, bo nie są opiniodajne. Człowiek obiektywny patrzy co ktoś robi, nie to co mówi. Jest zbyt duzo kłamców, a potężna większość, właściwie nie kłamie, ale jest w błędzie i mówi to co myśli, więc dzieli się nieprawdą. W tym przypadku, gdzie mówił że nie wie czy związek ma sens, było to wyrażenie wątpliwości, nieprzewidywalna moze byc wiec tutaj tylko forma. Ogólnie, nieprzewidywalna moze byc zarówno treść jak i forma, chodzi o wykroczenie poza przewidywalność, a to mozna zrobic dowolnie.
Przykład z psychopatą jest manipulatywny. Nieprzewidywalność nie łączy się ani z dobrymi innymi cechami ani złymi. Ty skojarzyłeś je ze złymi i już zastępując to psychopatą jako zlepkiem złych cech i nieprzewidywalności próbujesz wyciągać wnioski. Nieprzewidywalność jako forma może występować zarówno przy dobrej jak i złej treści. Można być nieprzewidywalnie dobrym, zabierac na wycieczki, spacery, dawac prezenty, niespodziewanie całować itd.
Chłopak robi jakieś testy czy zagadki. Każdy jakieś robi, kobiety to mistrzynie testów, każdy z nas z tym musi żyć. To też świnstwo, świnstwem jest sama natura kobiet, które lecą na tych którzy są wyżej statusem, niż na tych którzy im służą i są dla nich dobrzy. Co z tego? Mamy dużo poobrażanych panów, którzy są sfrustrowani tym co widzą. Oni są dla kobiet łajzami - zaraz się pewnie zleci jakaś grupka, która temu zaprzeczy, nie mając pojęcia o różnicach między atrakcyjnością i miłością- nie pociągają ich. To jest dokładnie to samo, odrzucenie milości dla egoistycznych celów, on poprostu się z tym można powiedzieć nie kryje. Jasnym jest że chce dobrze poznać dziewczynę z która miałby być. Sami ludzie potrafią udawać, potrzebne są wiec testy, które pokażą nam tę osobę, zanim zainwestujemy w nią zbyt dużo. Nie tolerujesz takich ludzi... Niestety muszę Cię zasmucić, bo każdy z nas taki jest, taka jest natura, egoistyczni przetrwali, a my jestesmy ich potomkami. Ludzka logika i sumienie jest dobra, nieegoistyczna. Całe jednak ciało i nasze decyzje są egoistyczne, nawet bezinteresownosc w milości jest egoistyczna bo jest z nagrodą (pisałem na tym forum szerzej o tym http://www.netkobiety.pl/t36900.html). Przy czym należy rozgraniczyć wykorzystywanie uczucia od testów. To bardzo ważne. Wykorzystywanie uczucia to np. (przyklad kolezanki) odezwanie się do chłopaka, ktoremu sie podobała, w piątek aby ten zawiózł ją i jej kolezanki na impreze, cały tydzien cisza, znów w piątek 'przeprosiny' i ta sama historia. Testy natomiast są czymś koniecznym, zabezpieczeniem nas, a nie wykorzystaniem, MUSIMY wiedzieć z kim się wiążemy, bo inwestujemy dużo. Moglibyśmy ponieśc zbyt duze konsekwencje bez testów. Testy są więc po części też dla strony testowanej, bo jeśli je przejdzie, to ma możliwość bycia z nami. Coś jak sprawdzian, sprawdziany są dobre, po prostu muszą być, taka jest cena za pozytywne przejście.
Należy jeszcze rozróżnić utożsamianie się od rozumienia kogoś. Utożsamienie się jest pewną preferencją, wolę kogoś od kogoś bo widzę w nim siebie. Rozumienie natomiast jest możliwością postawienia się w czyjejś sytuacji, 'wejścia w jego buty', na tym polega bycie obiektywnym, aby rozumieć obie strony. Nie tylko tę stronę która nam coś tłumaczy. Niektórzy nie potrafią zrozumieć nikogo, nawet podobnych do siebie, są więc hipokrytami, obiektywizmu im brak. Inni potrafią zrozumiec podobnych do siebie, ale innych już nie, najlepsi potrafią wejść w każdą osobowość. Polega to nie na tym, że przyjmujesz czyjeś decyzje za logiczne wedle własnego systemu wartości, ale że potrafisz odczytać jego system wartości i zrozumieć, że w takim systemie wszystko się zgadza i dlatego postepuje tak a nie inaczej. Wiesz przy tym co musiałeś 'włączyć' a co 'wyłączyć' ze swojej osobowości, ocenić więc czy ktoś jest egoistą, czy dobrym, czy złym, ale nie przeszkadza to w zrozumieniu jego postawy. Jeśli powiem, że potrafię 'zrozumieć' mordercę, to nie znaczy że jestem psychopatą, dla większości pewnie tak, bo sądzą wedle siebie, wedle pewnego ograniczenia (co często widać w krytykowaniu profesorów przez 'przeciętniaków' na konfrontacjach). Psycholog policyjny MUSI rozumieć psychopatę, inaczej nici z jego efektów, nie przyjmuje przy tym jego systemu wartości, bo dla niego jest obrzydliwy, ale potrafi w niego się wczuć. Taki psycholog jednak pomaga lapać morderców, a nie sam morduje.
Mam nadzieję, że wszystko jest dosyć zrozumiale ujęte wink Pozdrawiam.

31

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

powiedzialam mu ze go kocham...wiem wiem moze sobie robic ze mna co mu sie podoba;/ zamiast sie ucieszyc zapytal czy wiem co oznacza kochac, i ze kocha sie cale zycie. ja ze wiem i nigdzie sie nie wybieram. powiedzial ze jestem kims bardzo waznym dla niego i bardzo mnie lubi..na co ja ze ja lubie frytki z mc'd bardzo;/ a on ze przeciez jest obok mnie...no ale ja nie chce zeby byl obok..chce zeby kochal, a on nawet zauroczony nie jest minelo juz pol roku, to raczej juz sie nie zauroczy;/ powiedzial ze moze sie zakocha...jakie to przykre;/ a skoro juz byl kiedys zakochany i wg jego teori kocha sie cale zycie to wg mnie nadal jego serce jest zajete to gdzie tu miejsce dla mnie? to po co wogole tracic czas na cos takiego, a to jest osoba ktora nie traci czasu, to o co tu chodzi;( a z 2 strony jak mu mowie ze chce wiecej czulosci np to widze ze sie stara...nie wiem juz sama...moze nie powinnam mu mowic ze kocham...ale to widac,nie mowiac nie uchronilabym siebie,przyjdzie taki dzien, ze powie mi ze jednak sie nie zakocha...a mi peknie serce bo to milosc mojego zycia:(

32 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-05-09 20:05:24)

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Zastanów się bardzo, bardzo poważnie czy nie dać sobie spokój. Rozumiem, że ktoś może być pokopany przez jakieś nieudane związki i potem trudno mu się zakochać na 100%, boi się zaufac sobie i związkowi. Może uciec. Rozumiem to, chociaż dla drugiej strony (Ty a ja też tak miałem) jest to bardzo bolesne. Ale on się zachowuje jakby nie tylko był pokopany, ale jakby w ogóle miał problem z uczuciami. Oboje jesteście młodzi i w tak młodym wieku takie problemy emocjonalne są, przynajmniej dla mnie, podejrzane. Nie sugeruję, że jest "psychiczny", sugeruję że ma problemy z okazywaniem uczuć. Do tego te jego gierki jeszcze mnie w tym utwierdzają. Moje doświadczenie i ostatnie doświadczenie z 50-letnią miłośniczką bycia samej podpowiada mi: daj sobie dziewczyno spokój, bo już się spalasz a ostateczny cios może ciebie naprawdę dużo kosztować. A pomyśl, że może ten cios zadać i za chwilę znowu owinąć ciebie dookoła palca po to, żeby znowu zadać cios. Daj sobie spokój.

33

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra
klarek napisał/a:

Zastanów się bardzo, bardzo poważnie czy nie dać sobie spokój. Rozumiem, że ktoś może być pokopany przez jakieś nieudane związki i potem trudno mu się zakochać na 100%, boi się zaufac sobie i związkowi. Może uciec. Rozumiem to, chociaż dla drugiej strony (Ty a ja też tak miałem) jest to bardzo bolesne. Ale on się zachowuje jakby nie tylko był pokopany, ale jakby w ogóle miał problem z uczuciami. Oboje jesteście młodzi i w tak młodym wieku takie problemy emocjonalne są, przynajmniej dla mnie, podejrzane. Nie sugeruję, że jest "psychiczny", sugeruję że ma problemy z okazywaniem uczuć. Do tego te jego gierki jeszcze mnie w tym utwierdzają. Moje doświadczenie i ostatnie doświadczenie z 50-letnią miłośniczką bycia samej podpowiada mi: daj sobie dziewczyno spokój, bo już się spalasz a ostateczny cios może ciebie naprawdę dużo kosztować. A pomyśl, że może ten cios zadać i za chwilę znowu owinąć ciebie dookoła palca po to, żeby znowu zadać cios. Daj sobie spokój.

Klarek przyłączam się do Twojej wypowiedzi. Niestety tak to już w życiu jest, że zbieramy doświadczenia- raz lepsze, raz gorsze, ale uważam, że nie powinien to być powód wyżywania się na innych, nowo poznanych osobach. Ja odkładam moje przeżycia na półce " doświadczenia" i staram się każdego człowieka traktować jak białą kartę, nie patrzeć przez pryzmat negatywnych doświadczeń. Inaczej to wszystko i każda nowa znajomość byłaby od początku bezsensowna i skazana na porażkę.
Dlatego  uważam, że malina nie powinna nadal tłumaczyć swojego mężczyznę, roztrząsać, myśleć, rozkładać na czynniki pierwsze, a już tym bardziej nie usprawiedliwiać jego debilnego zachowania. Ja też już przestałam tak robić. Może dlatego, że jestem trochę starsza i bardziej doświadczona.  Oczywiście, ze jeśli człowiek się zakręci albo nawet zakocha to nie widzi pewnych wad u partnera, ale jeśli to młodziutkie uczucie trafi na niepodatny grunt to szlag je trafi szybciej czy później. U mnie jest dokładnie tak samo. List o którym pisałam wcześniej - wysłałam w końcu, chciałam znajomość zakończyć. On wiecznie dzwoni, deklaruje, ach i och i życia sobie beze mnie nie wyobraża- ale gdzie są czyny ??? Mówić, to każdy może, nie o mówienie chodzi tylko fundament zbudowany z czynów. U mojego znajomego ( tak go teraz nazywam, bo nie czuję w głębi serca aby był moim partnerem i również nie czuję abym była w normalnym związku ) jest dokładnie tak. Wie co mnie boli, co przeszkadza, ale nadal tak samo się zachowuje , z drugiej strony wyznaje miłość bez przerwy. Szczerze mówiąc , to nie chce mi się już tego słuchać. Wyjazd z przyjaciółmi dużo mi pomógł , przemyślałam wszystko i się odcięłam.Odcięłam się od emocji, od mojego zakochania, zdjęłam różowe okulary i przede wszystkim odcięłam się od niego. Chciałam być uczciwa, więc po raz kolejny zaproponowałam zakończenie tej znajomości- on tego nie chciał, bo przecież tak bardzo mnie kocha. Zaproponowałam więc luźny związek ( każdy żyje swoim życiem, spędza czas jak chce, robi co chce, a jak będzie ochota i czas to można się spotkać- nie mam na myśli innych partnerów czy zdradzania, tylko znajomość bez wielkich miłości, uniesień,planów na przyszłość, właściwie znajomość bez słowa "my" )- stwierdził , że oszalałam, że on nie chce takiego czegoś. No więc ok , ale dlaczego więc sam chodzi do kolegów na urodziny, na festyny w mieście, na imprezy, do knajpy itd .???? Mówiąc mi o tych okazjach nigdy słowem nie wspomniał, że może poszlibyśmy razem gdzieś. Nie zamierzam się chwalić , ale na pewno nie jestem brzydką kobietą, jestem bardzo zadbana, dobrze się ubieram , jestem wykształcona , mam własną firmę , potrafię zachować się w każdym towarzystwie. Moi poprzedni partnerzy i mój były mąż również, zawsze się mną wręcz chwalili i byli dumni, sami mi nawet o tym mówili. Nie raz słyszałam czy od nich czy nawet od obcych mężczyzn, że byłam najatrakcyjniejszą kobietą na imprezie. A tutaj zupełnie inna sytuacja. Ja przestałam wnikać i włączyłam olewator na to co on mówi, co robi , co myśli i po części na niego również, sama dla siebie prowadzę z nim luźny związek, tak sobie postanowiłam. Trochę czasu minęło, moje emocje opadły, zakochanie minęło, bo nie miało możliwości rozwoju i przeobrażenia w poważne, głębokie uczucie. Zapisałam się na sport, od dłuższego już czasu chciałam, przyjmuję wszystkie zaproszenia- prywatne i służbowe również. On dzwoni , a ja mu mówię , że przykro mi ale wyjeżdżam , bo koleżanka ma urodziny , albo idę na bankiet z okazji otwarcia jakiejś nowej firmy czy restauracji. Jeszcze bezczelnie dodaję, że jako osobę towarzyszącą zabieram przyjaciółkę. Jemu nic nie proponuję ( choć bez wyjątku wszędzie mógłby mi towarzyszyć) bo on mi też nic nie proponuje i nie zaprasza mnie nigdzie. Ten weekend mam więc zajęty, następny również , a potem zobaczymy. Jak wrócę chciałabym pójść do kina, bo lecą dwa nowe fajne filmy - również zabiorę koleżankę , a jemu tylko powiem, że byłam. No i zobaczymy kto tak dłużej pociągnie. Już nie kończę tej znajomości, bo i po co ? Raz na jakiś czas można się spotkać, choćby dla seksu. I kropka.
Ty również powinnaś w końcu powstać i z uniesioną głową załatwić sprawę ze swoim znajomym. Nie siedź w kącie i nie rozpaczaj, zacznij go olewać , nie mów o miłości, nie zadawaj trudnych pytań i nie wszczynaj dyskusji. Zostaw go, niech robi co chce, wszystko już próbowałaś , niestety bez rezultatu. Życie jest zbyt krótkie i zbyt cenne aby karmić się takimi przykrymi sprawami. Moim zdaniem, ani Twój znajomy ani mój nie kochają nas na tyle mocno i nie zależy im na nas aż tak bardzo, aby ujrzeć nasze potrzeby i dążyć do tego abyśmy z nimi były szczęśliwe. I uwierz mi , nawet gdyby Twój powtarzał Ci , tak jak mój mi powtarza, jak bardzo Cię kocha, a nie zachowywałby się adekwatnie, też byłabyś rozczarowana i nieszczęśliwa, tak jak ja byłam.

34

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Doświadczenia ze związkami nie mają emocjonalnego wpływu na zakochanie. Jeśli się nie zakochał, to najprawdopodobniej juz nie zakocha. Mówiłem od samego początku, że ja tego nie widzę. Klarek -  czy Ty zakochałbyś się w każdej kobiecie po jakimś czasie bycia w takim ustawionym przez sytuację związku? Chyba nie, nie wiem wiec co tutaj ma ktoś miec za problemy z uczuciami. Tymbardziej z wyrażaniem uczuc, jak można wyrazić cos czego nie ma? Mamy miłośc jednostronną, dlaczego nikt tego nie zaakceptuje tylko wyzywa się chłopaka, że debilnie sie zachowuje, ze ma problemy. Dlaczego robicie z tego jego problem. Poza tym, jakie gierki, czy on gra tutaj w ktoryms miejscu? Nie, to ze testuje to druga sprawa, ale o tym bylo juz wyzej. Zakłada się tutaj, że jeśli się z kims jest w zwiazku to ktos MUSI sie zakochać, nic nie musi, słyszeli kiedyś o genach zgodności? Badanych podczas pocałunku przez receptorki na jezyku? Nikt nie ma na to wpływu czy jest zakochany czy nie, mozna ograniczyc swiadomie czynniki ktore będą prowadzily do odkochania badz zakochania, ale nigdy bezpośrednio.
Moira, Wy musicie mieć inne definicje związku, on troszkę luźniejszą, Ty bardziej zaawansowaną, natomiast Twoje nazwanie luźnej relacji dla niego jest nienormalne, gdyby mi tak ktoś powiedział że taki zwiazek chce stworzyc albo w ogole to też bym to za takie uznał.

Malina, teoria Twojego chłopaka jest błędna. Nie kocha się całe życie, można, ale tak jak rodzinę, matkę. Zakochanie trwa relatywnie bardzo krótko, ale pozniej to juz jak to w rodzinie, kłotnie, spory itd. Pozniej juz nie jest różowo, bo i różowo byc nie musi. Bardzo male szanse ze sie zakocha, raczej jeśli juz porządnie przyzwyczai. Musi Cię lubić i szanować, widać że sie stara i jest szczery, inny na jego miejscu już dawno by Cię rzucił. Kolejny raz powtarzam, ujmnij jego wartości w swojej głowie, niech nie bedzie juz taki super, podobnie jak moira. Znajdz sobie jakies powody które to umożliwią. Możesz dalej w tym trwać, ale co prawda boleśnie moze sie to skonczyc, ale wiedz ze do może pół roku bedziesz czuła jakiś głod, przy czym na poczatku najwiekszy i stopniowo mniejszy. Nie mow, ani nie myśl, bo to głupie, że ktoś kto mówi że Cię teraz nie kocha, jest miloscia zycia, miłość życia powinna byc tą specjalną, którą się dużo inwestuje, ale też duzo sie dostaje, nie pakuj 'inwestycji' w coś co ma znikome szanse na przetrwanie.

35 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-05-11 13:12:52)

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Vman. Nie bądź takie szkiełko i oko smile Sam przed laty po rozwodzie miałem przez jakiś czas problem z "zakochaniem". Byłem w związku, chciałem kochać ale bałem się zaufać, przełamać w sobie tę obawę, że za chwilę będzie koniec. I tak może być z nim. Mogło, ale nie musi. A problem z okazywaniem uczuć to rzecz prosta - psycho, socjo czy inny czort.
To do czego namawiasz Malinę to niezbyt rozsądne, chociaż może dziewczyna spróbować, bo może trafił jej się niezbyt dojrzały owoc, który tzreba wychować. Osobiście jednak doradzam: nie słuchaj dziewczyno i zwiewaj. Bo ta pierwsze uczucie z motylkami do kogoś nie trwa wiecznie i to fakt. Nie baw się w eksperymenty psychologiczne. Jest zauroczenie, fascynacja,miłość potem nadchodzi związek i prawdziwa miłość. Przy tym chłopaku związek ciebie nie czeka, jeśli strzela takie fochy praktycznie na początku, to i miłości tu nie ma. Ale każdy tu pisze z perspektywy własnych doświadczeń albo wiedzy naukowej. A to Ty podejmiesz decyzję.

36

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

Przeczytałam Twój wątek , bo mam podobna sytuacje..i co tu doradzać jak serce jest i tak glupie..a kto mi coś poradzi sad

37 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-05-11 20:50:15)

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra

To co ja jej doradzam, to odkochanie się, do tego ma to prowadzić, po pierwsze w razie czego będzie to lepiej wygladac i moze sie poprawić, oraz druga bardziej prawdopodobna opcja, nie bedzie tak cierpieć po rozstaniu. Wszystko jest tutaj kwestią jej wyobrazen na jego temat, jeśli potrafi zmienic siebie w ten sposób, tylko na tym zyska, bo w miłości jednostronnej ten zakochany traci. Dla mnie jest to rozsądne.

38

Odp: kocha i sie boi czy udaje i gra
Vman napisał/a:

To co ja jej doradzam, to odkochanie się, do tego ma to prowadzić, po pierwsze w razie czego będzie to lepiej wygladac i moze sie poprawić, oraz druga bardziej prawdopodobna opcja, nie bedzie tak cierpieć po rozstaniu. Wszystko jest tutaj kwestią jej wyobrazen na jego temat, jeśli potrafi zmienic siebie w ten sposób, tylko na tym zyska, bo w miłości jednostronnej ten zakochany traci. Dla mnie jest to rozsądne.

Jak tak, to tak smile Ale i tak ryzykowne.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kocha i sie boi czy udaje i gra

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026