Witam.
Chciałam opisac moją sytuacje i dowiedzieć się co o tym myslicie.
Otóż jestem z chłopakiem juz 7 lat(od 2 lat narzeczonym).BYły między nami kłótnie rozstania i powroty.Aktualnie mamy po 26 lat.2 miesiące temu zerwał ze mną,bo mu się sprzeciwiłam i wyjechałam na wakacje w góry ze znajomymi(on nie chciał).Mówił,ze nie ma do mnie zaufania(na początku związku zdradziłam go całując się z innym),że przez 7 lat nie miał do mnie zaufania.Ale później starałam się, widział jak Go kocham,ze mi na nim zależy.Wrócił do mnie,mialo byc wszystko ok ,a nie jest-stał się obojętny,oschły.Zajął się pracą, swoim życiem,a ja jestem na 2 planie.Nie ma planów na przyszłość,jak zaczynam z nim rozmawiać o weselu to mówi,ze nie ma pieniędzy... ostatnio wział kredyt na motor no i kupił.Idzie zima więc nie bedzie mógł nim na razie jezdzić,więc wymyslił,ze kupi sobie inną zabawke.A gdzie w tym wszystkim jestem ja???Czy ja juz się nie liczę?Po co do mnie wracal skoro mysli tylko o sobie?
Podobne tematy
Witam. Probowalas z nim o tym porozmawiac?
Próbowałam wiele razy.Tłumaczy się,ze albo nie ma pieniędzy albo,ze nie ma do mnie zaufania i nie wie ile czasu musi minąć,zeby było dobrze.Dałam mu do zrozumienia,ze tylko jego kocham,ze zelaży mi tylko na nim i chcę,aby był moim mężem.On niestety się obawia,nie wiem czego.Może woli żyć z mamą bo jest tak wygodnie?
Ale wieku 26 lat chyba się mysli o wspólnej przyszłości tym bardziej,ze jesteśmy zaręczeni...
Wiec zamieszkajcie razem, przekonasz sie czy to tylko brak zaufania, a moze pod tym kryje sie cos wiecej, a to sa tylko wymowki...
Mieszkalismy razem przez prawie rok czasu.Moi rodzice wyjechali za granice.Mieszkal u mnie nie legalnie,rodzice byli przeciwni,zeby przed slubem mieszkać razem.Dobrze nam było razem,kiedy wracałam z pracy później niż on robił obiad,było napalone w centralnym,jednak kiedy przestałam pracowac,On mi nie pomagał,przychodzil z pracy jadł i szedł na tv lub kompa albo od razu spac,bo był zmęczony.
Od kiedy on mieszka u siebie,a ja z rodzicami jest inny,zmienił się.Pracuje więcej niż wcześniej,ma mniej dla mnie czasu,MNIEJ O MNIE myśli,nie interesuje się jak wcześniej.Mówi,ze kocha,ale nie ma na nic czasu.
Dziwi mnie to,ze nie ma pieniędzy na wesele,a na swoje "zachcianki" ma.On twierdzi,ze jakbyśmy byli po slubie to by nie mógł sobie pozwolić na swoje "zabawki",na pewno byłoby więcej wspólnych wydatków,ale na pewno bym Go nie ograniczała-on o tym wie.
Może On po prostu nie dorósł do małżeństwa?...
a może pamięta ze go zdradziłaś
i po prostu podświadomie cie karze
a ja mysle, ze jesli Cie kocha to Ci to wybaczyl, ale moze byc tak, ze on tez teraz traktuje wasz zwiazek luzniej i pozwala sobie samemu korzystac z zycia, tzn. rowniez w kontaktach z innymi kobietami. Mysle, ze pomogl by wam rowniez wspolny wyjazd na tydzien. Zawsze jednak mozesz mu postawic ultimatum, ze albo sie pobierzecie albo wasze drogi sie rozejda. A w kwestii finansowej moze rodzice mogli by wam troche pomoc. Sprobuj ktoregos wieczoru usiasc z nim i zrobic przykladowy kosztorys, wtedy zobaczycie na ile jestescie w stanie zorganizowac slub. Np. zamiast orkiestry mozna miec DJ, kamerowac i robic zdjecia moze ktos znajomy, kto ma talent.
Boję się,ze jak postawie mu ultimatum to On wybierze wolność... skoro mu tak dobrze jest jak jest to po co miałby coś zmieniać,nie ma zobowiązań,rachunków,mama zrobi obiad,posprząta it.p Tylko dlaczego On nie mysli o wspólnej przyszłości?zawsze mówił,ze chce miec taką zonę jak ja,że nic by we mnie nie zmienił it.p
Moi rodzice by nam pomogli w organizacji ślubu, finansowo równiez,On zapowiedział,ze od mamy kasy brać nie będzie(jego ojciec od ponad roku nie żyje).
My na prawde żylismy jak małżeństwo z długim stażem tylko brakuje nam przysięgi przed Bogiem.
Co mam zrobić?Czekać następne 7 lat?...
Może On mnie już nie kocha tylko udaje i jak znajdzie inną to dopiero odejdzie?
Anna2610- sądze że z tą wygodą masz rację u mnie brat był z dziewczyną 10 lat zanim wogóle oficjalnie się zaręczyli (po roku wreszcie pobrali) i nieraz gdy go pytałam czemu czeka to mówił wprost kocham ją ale sama wiesz tak jest wygodnie a na ślub przyjdzie czas i chyba wreszcie jego żona musiała postawić twardy warunek bo tak on chyba by się nie zdecydował. Czasem trzeba wziąść sprawę w kobiece ręce i podjąć "męską" decyzję za naszych Panów.
Anno, na co liczysz w kwestii ślubu...? Wiem, że to niełatwe pytanie, ale zastanów się.
Zdrada jest straszna, tu nie ma w ogóle o czym dyskutować i w pełni rozumiem, że się na Tobie zawiódł. Ale jeżeli partnerzy po zdradzie decydują się być razem to jest jedna, święta zasada: nie wypominam, żyję dalej. Jeśli nie jestem w stanie zapomnieć, odchodzę, bo żaden pocałunek nie może być powodem wyciągnięcia po 7 długich latach zajścia z przeszłości - to tylko sprawia, że związek zamienia się w grę "oko za oko", ona mnie zdradziła, to ja zdradzę zaufanie, które ona pokłada w moje przebaczenie.
Masz więc mężczyznę, który nie jest w stanie przyjąć do siebie najmniejszego działania, którego nie miał w planie. Nie tylko w dowolnym momencie może nagle stwierdzić, że odchodzi, gdyż coś się zadziało x czasu temu (jeśli się uprze, za 30 lat też Ci tą zdradę wypomni, choćbyś nie wiem jak się starała). Ale i nie toleruje sprzeciwu, czegoś, nad czym nie ma kontroli - tak jak Twój wyjazd. Wpędza Cię w poczucie winy, bierze na "przeczekanie", żeby ukarać za coś, co miało miejsce, nie uwzględnia w żadnych planach - a Ty sądzisz, że po ślubie co się odmieni...?
Bardzo wiele tragedii kobiet wydarzyło się dlatego, że ignorowały sygnały. Mężczyzna przestał się starać na długo przed ślubem, zaczął ignorować, wciągać w poczucie winy z byle powodu, ale miały nadzieję, że obrączka zadziała jak antidotum. Wręcz przeciwnie. Małżeństwo nie ma zdolności nadawania wartości temu, co jej nie posiada. Jeżeli ludzie żyją ze sobą dobrze przed ślubem, jest szansa, że utrzymają to jako mąż i żona, ale prawie nigdy ślub nie naprawia tego, co wiele lat zostało nietknięte.
Przemyśl dobrze, czy naprawdę głównym problemem jest brak tego wesela, bo ja jestem zdania, że macie poważniejsze kłopoty, które mogą doprowadzić do rozstania, a nie zacieśnienia więzi.
Na co liczę?Na to,ze będzie tak jak dawniej jak mieszkaliśmy razem,czyli wspólne spędzanie czasu,wspólne plany,wspólne obiady i.t.p,wszystko razem robiliśmy i było i mi i Jemu dobrze z tym.MIałam wiele przykładów ,że potrafi kochać i chce być kochany.
Mam tego świadomość,ze mimo złych rzeczy były też dobre dlatego uważam,ze ślub i zamieszkanie razem byłoby dla nas dobrym rozwiązaniem.
On nie chce brac slubu bo nie ma na niego pieniędzy -tak mi się tłumaczy jak go pytam o wesele.Po co robi taką wymówkę?Gdyby nie chciałby być już ze mną to by mi to od razu powiedział,prawdaa?więc dlaczego tłumaczy się brakiem gotówki mimo,ze mógłby miec rezygnując z motoru i innch swoich zachcianek?
Wolałabym,zeby ze mną zerwał niż dawał mi nadzieję,ale On tego nie zrobi ,nie wiem dlaczego... ![]()
12 2010-10-06 23:38:51 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2010-10-06 23:40:06)
Moze ty też zajmij sie swoim zyciem, a nie skupiasz sie na jego życiu, ty też masz swoje pasje, jakieś cele w życiu do zrealizowania prawda? Twoje sprawy są najwazniejsze, twoje szczęście, to co masz w sobie a nie jakikolwiek inny facet.Jeśli mu zalezy bedzie z tobą i przy tobie, a ty póki co nie okazuj mu jak bardzo , bardzo ci zależy na super relacjach, nie chce rozmawiać, to nie! Ty zajmij sie sobą, masz przecież swoich znajomych, a skoro ci nie ufa? to jego problem, ty masz czyste sumienie.Graj w otwarte karty i tyle.Z nim czy bez niego masz sie cieszyć zyciem, masz przyjaciół, bliskich, nie jesteś sama na tym świecie.Nie okazuj facetowi jak bardzo ci na nim zalezy bo staniesz się NUDNA!
Wystarczajaco mu pokazałaś że sie starasz, a on książe jak ma focha to rzuci ochłapem a jak nie to nie...Nie uzalezniaj sie od faceta, staraj sie być silna kobietą dla siebie samej, pokaz samej sobie że mozesz sobie poradzić bez czyichś fochów, nie zajmuj sie analizą jego podejrzeń, problemów itd Miej to gdzieś, każdy jest odpowiedzialny za siebie samego i ty też naucz się radzic sobie bez niego a szybko przyleci za tobą.Bo to facet ma sie starać o względy kobiety a nieżeby kobieta żebrała o rozmowę, spotkanie itd