Moj problem jest z pozoru prozaiczny, bo skoro nie podobam sie swojemu facetowi to powinnam zabrać manatki i odejść, bo chyba każda kobieta najpiękniejsza powinna być w oczach swojego własnego faceta. U mnie jest to dość złożone, nastolatkami nie jesteśmy od bardzo dawna, mieszkamy ze sobą od dwóch lat. Wiem od zawsze jaki jest ideał piękna według mojego faceta ( nie jestem może tego odwrotnoscia ale bliska ideału nie jestem na bank ). Jakieś dwa miesiące temu szczerze mi sie przyznał ze zaczyna mu doskwierac to, ze mimo miłości do mnie bardzo podobają mu sie inne kobiety pod względem seksualnym. Nie chciał mnie oklamywac wiec poinformował mnie o tym, twierdząc ze nigdy by mńie nie zdradził, aczkolwiek czasami jest nerwowy właśnie z tego powodu. Spotyka kobiety w swoim typie i twierdzi, ze ciąży mu tak psychicznie ze potem podświadomie wyzywa sie mnie. Po tej rozmowie bardzo sie starał tego tematu nie poruszać i miedzy nami było lepiej niż zwykle. Dwa dni temu stało sie coś co złamało mi serce. Poszliśmy na imprezę gdzie była masa pięknych kobiet i moj facet po kilku głębszych poinformował mnie ze mam sobie na nie spojrzeć i wtedy zrozumiem czemu ja mu sie nie podobam ... Nie wytrzymalam, rozplakalam sie i pojechałam do domu. On został z kolegami i wrócił po kilku godzinach. Od tamtej pory przeprasza i przeprasza a ja nie moge przestać płakać. Nie wiem czy mam walczyć czy odejść i szukać szczęścia gdzie indziej. Co o tym myślicie?
Podobne tematy
Strasznie to wszystko przykre... Czujesz się kochana? Adorowana? uwielbiana?
Czym tak bardzo 'odbiegasz' od ideału kobiety o którym mowa?
Strasznie to wszystko przykre... Czujesz się kochana? Adorowana? uwielbiana?
Czym tak bardzo 'odbiegasz' od ideału kobiety o którym mowa?
Czułam sie kochana, adorowana, on mi milion razy dziennie powtarzał ze jestem piękna i cudowna. Nadal tak mówi, ale ostatnio dodał właśnie to, ze odkąd pamięta ma utarty ideał kobiety (precyzujac, bardzo okrągłe kształty, ciemna karnację, ogólnie południowy typ urody - ja jestem raczej bladym chodziłem ), z którym przestaje sobie radzić kiedy spotyka kobiety w swoim typie. Twierdzi, ze kiedy jesteśmy w domu albo w otoczeniu bez "tych" kobiet to myśli o mnie jak o najpiękniejszej kobiecie na świecie, ale kiedy wychodzimy np na imprezę i widzi "je" to coś mu odbija i z miłości do mnie rodzi sie nienawiść za to ze przez nasz związek nie może być z taka kobieta jaka sobie wymarzyl. Ja widzę ze on cierpi kiedy mi o tym mówi, z drugiej strony sam sobie na to odpowiada, ze seks to 20 minut a potem zostaje 23 h i 40 minut w ciagu doby których nie wyobraża sobie z inna kobieta niż ja. Mi to złamało serce.
ja bym z nim nie była... cham i tyle. a co z seksem? przecież mu się nie podobasz. Nie rozumiem tego. Mój facet też nie jest niby w moim typie ale i tak mi się podoba. Inaczej bym z nim nie była. Prędzej czy później cię zdradzi
ja bym z nim nie była... cham i tyle. a co z seksem? przecież mu się nie podobasz. Nie rozumiem tego. Mój facet też nie jest niby w moim typie ale i tak mi się podoba. Inaczej bym z nim nie była. Prędzej czy później cię zdradzi
Nasze życie seksualne jest ok, bez wiekszej namiętności ale nie muszę sie prosić. Nic z tych rzeczy. Właściwie to on sam inicjuje stosunek praktycznie codziennie.
To ze mu sie nie podobam stwierdził ostatnio a teraz przeprasza i mówi ze podobam mu sie bardzo ale czasami dobija go fakt, ze przez swój wybór on traci szanse na bycie z kobieta swoich marzeń ( pod wzgl fizycznym ) a mńie unieszczesliwia tym, ze mu odbija ( póki co dwa razy z czego raz to tła zwykła rozmowa podczas której mi to wyznał i ostatnio po alkoholu akcja ).
Ja go kocham, on mnie kocha (nawet jeżeli tylko ze względu na osobowość to wiem ze mnie kocha), pytanie brzmi co ja mam zrobić ? Pewnych rzeczy siła rzeczy nie zmienię. Poza tym to normalne, ze aż tak wielkie znaczenie ma dla niego wielkość tylka czy kolor skory?
Dziwne, ze mowi ze traci szanse na bycie z kims swoich marzen.. czyli wprost Ci mowi, ze Ty nie jestes kobieta jego marzen. Mnie by to tez bolalo, i nie wiem co bym zrobila... chyba bym nie mogla dluzej tkwic w takim zwiazku, wiedzac nawet ze on tak mysli. Wiadomo, ze nawet bedac w zwiazku mozna patrzec na inne osoby, ale chyba nie do tego stopnia jak on to robi. No i ta akcja po alkoholu, naprawde dziwnie
Nigdy nie zrozumiem facetow - to pewne
Dziwne, ze mowi ze traci szanse na bycie z kims swoich marzen.. czyli wprost Ci mowi, ze Ty nie jestes kobieta jego marzen. Mnie by to tez bolalo, i nie wiem co bym zrobila... chyba bym nie mogla dluzej tkwic w takim zwiazku, wiedzac nawet ze on tak mysli. Wiadomo, ze nawet bedac w zwiazku mozna patrzec na inne osoby, ale chyba nie do tego stopnia jak on to robi. No i ta akcja po alkoholu, naprawde dziwnie
Nigdy nie zrozumiem facetow - to pewne
On mówi, ze pod względem osobowości i intelektu jestem ideałem, ale pod względem fizycznym ma tu utarty wzorzec z którym walczy bo mnie kocha, ale ostatnio " nie daje rady". Nie wiem po co mi to powiedział, skoro chce ze mną być i twierdzi, ze nie powiedział mi tego ze względu na to żeby tłumaczyć swoje ewentualne zdrady ( zapiera sie ze takich nie było i nie będzie ) tylko z powodu wyrzutów sumienia. Chciał być sZczery ( zawsze taki był, mówi najgorsza prawdę).
Nie umiem tego ogarnąć i nie wiem czy tu jest szansa na udany związek w przyszłości. Póki co mam złamane serce i nie chce mi sie ani jeść ani patrzeć na niego. Jestem zła za to ze powiedział mi prawdę. Skoro chce ze mną być to nie powinien być aż taki szczery,bo może on pozbył sie wyrzutów sumienia, ale mi zrobił krzywdę.
akacjaa napisał/a:Dziwne, ze mowi ze traci szanse na bycie z kims swoich marzen.. czyli wprost Ci mowi, ze Ty nie jestes kobieta jego marzen. Mnie by to tez bolalo, i nie wiem co bym zrobila... chyba bym nie mogla dluzej tkwic w takim zwiazku, wiedzac nawet ze on tak mysli. Wiadomo, ze nawet bedac w zwiazku mozna patrzec na inne osoby, ale chyba nie do tego stopnia jak on to robi. No i ta akcja po alkoholu, naprawde dziwnie
Nigdy nie zrozumiem facetow - to pewne
On mówi, ze pod względem osobowości i intelektu jestem ideałem, ale pod względem fizycznym ma tu utarty wzorzec z którym walczy bo mnie kocha, ale ostatnio " nie daje rady". Nie wiem po co mi to powiedział, skoro chce ze mną być i twierdzi, ze nie powiedział mi tego ze względu na to żeby tłumaczyć swoje ewentualne zdrady ( zapiera sie ze takich nie było i nie będzie ) tylko z powodu wyrzutów sumienia. Chciał być sZczery ( zawsze taki był, mówi najgorsza prawdę).
Nie umiem tego ogarnąć i nie wiem czy tu jest szansa na udany związek w przyszłości. Póki co mam złamane serce i nie chce mi sie ani jeść ani patrzeć na niego. Jestem zła za to ze powiedział mi prawdę. Skoro chce ze mną być to nie powinien być aż taki szczery,bo może on pozbył sie wyrzutów sumienia, ale mi zrobił krzywdę.
Dziewczyny my nigdy nie zrozumiemy facetów nie stety ;( ostatnio przeszlam cos podobnego i to strasznie boli i borykam sie z tym do dzis ![]()
Olka2777 napisał/a:akacjaa napisał/a:Dziwne, ze mowi ze traci szanse na bycie z kims swoich marzen.. czyli wprost Ci mowi, ze Ty nie jestes kobieta jego marzen. Mnie by to tez bolalo, i nie wiem co bym zrobila... chyba bym nie mogla dluzej tkwic w takim zwiazku, wiedzac nawet ze on tak mysli. Wiadomo, ze nawet bedac w zwiazku mozna patrzec na inne osoby, ale chyba nie do tego stopnia jak on to robi. No i ta akcja po alkoholu, naprawde dziwnie
Nigdy nie zrozumiem facetow - to pewne
On mówi, ze pod względem osobowości i intelektu jestem ideałem, ale pod względem fizycznym ma tu utarty wzorzec z którym walczy bo mnie kocha, ale ostatnio " nie daje rady". Nie wiem po co mi to powiedział, skoro chce ze mną być i twierdzi, ze nie powiedział mi tego ze względu na to żeby tłumaczyć swoje ewentualne zdrady ( zapiera sie ze takich nie było i nie będzie ) tylko z powodu wyrzutów sumienia. Chciał być sZczery ( zawsze taki był, mówi najgorsza prawdę).
Nie umiem tego ogarnąć i nie wiem czy tu jest szansa na udany związek w przyszłości. Póki co mam złamane serce i nie chce mi sie ani jeść ani patrzeć na niego. Jestem zła za to ze powiedział mi prawdę. Skoro chce ze mną być to nie powinien być aż taki szczery,bo może on pozbył sie wyrzutów sumienia, ale mi zrobił krzywdę.
Dziewczyny my nigdy nie zrozumiemy facetów nie stety ;( ostatnio przeszlam cos podobnego i to strasznie boli i borykam sie z tym do dzis
Wiec wiem co czujesz teraz i przykro mi jest z tego powodu ![]()
No i rozwalił facet związek. Jak przez kilkanaście lat odkąd znam się ze swoją żoną nigdy nie powiedziałem jej niczego, co obniżyłoby by jej poczucie własnej wartości -- bardzo trzeba o to dbać.
Na pocieszenie powiem tyle, że po trzydziestce nie ma brzydkich kobiet -- są tylko niezadbane.
11 2013-01-28 01:54:11 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-01-28 01:56:33)
Owy chłopak czego jestem pewien - nie kocha cię Olka. Co najwyżej myśli, że kocha, co najwyżej to złudzenie. Jak może kochać cię, skoro cię krzywdzi swoją niedojrzałością, jak ktoś kocha to nie krzywdzi. Wodzi oczami za swoimi ideałami, marudzi o jakichś laskach, narzeka, że coś traci, bo jest z tobą, a na końcu zdradzi i powie, że jednak kocha inną. Obniża twoją samoocenę, dołuje cie, a ty powinnaś kwitnąć przy nim. I najgorsze że wszystko to ukrywa pod otoczką słowa - miłość. A najgorsze, bo w przyszłości będziesz mieć problem z zaufaniem do innych partnerów, a że będą inni to nie wątpię.
Pozdrawiam.
Radziłbym się rozmówić z nim - niech przestanie narzekać i zajmuje się tobą jak trzeba albo niech pakuje się i nie zawraca Ci głowy. To jest najlepsze wyjście.
A mojemu mężowi podoba się Jennifer Lopez. A ja nie bardzo do niej podobna jestem ![]()
A tak poważnie: istnieją granice szczerości, a twój facet je przekroczył.
Z takim podejściem prędzej czy później Cię zdradzi (oby nie!)
Rozumiem, że nie każdy ma wygląd który tak do końca pasuje partnerowi, ale nad pewnymi rzeczami po prostu przechodzi się do porządku dziennego jeżeli się kocha.
z miłości do mnie rodzi sie nienawiść za to ze przez nasz związek nie może być z taka kobieta jaka sobie wymarzyl
To jest po prostu chamstwo, nawet jeżeli tak myśli, to niech spakuje walizki a nie obciąża Cię odpowiedzialnością za niespełnianie swoich marzeń.
Olka ja mam wrażenie, że Twój facet to niedojrzały człowiek, żyjący z świecie fantazji.....
Jesteś idealna, ale nie jesteś idealna. Absurd.
Wiesz, mój mąż też nie jest ideałem, a moje pierwsze wrażenie jak go zobaczyłam? BRZYDAL.... Ale wybrałam go, pokochałam i w życiu nie odważyłabym się powiedzieć mu tego, co mówi Twój facet.
Co innego jeśli wymieniamy wady, które można zmienić. Np. ja mężowi dokuczam, że się fizycznie zapuścił, wyhodował brzuch a po bicepsach już dawno śladu nie ma i mógłby coś z tym zrobić, ale przecież nie powiem mu, że uwielbiam mężczyzn z bujną czupryną, kiedy on sam już od dawna musi golić się na łyso..... No to by była po prostu bezczelność.
I Twój facet właśnie to robi.
Owy chłopak czego jestem pewien - nie kocha cię Olka. Co najwyżej myśli, że kocha, co najwyżej to złudzenie. Jak może kochać cię, skoro cię krzywdzi swoją niedojrzałością, jak ktoś kocha to nie krzywdzi. Wodzi oczami za swoimi ideałami, marudzi o jakichś laskach, narzeka, że coś traci, bo jest z tobą, a na końcu zdradzi i powie, że jednak kocha inną. Obniża twoją samoocenę, dołuje cie, a ty powinnaś kwitnąć przy nim. I najgorsze że wszystko to ukrywa pod otoczką słowa - miłość. A najgorsze, bo w przyszłości będziesz mieć problem z zaufaniem do innych partnerów, a że będą inni to nie wątpię.
Pozdrawiam.
Radziłbym się rozmówić z nim - niech przestanie narzekać i zajmuje się tobą jak trzeba albo niech pakuje się i nie zawraca Ci głowy. To jest najlepsze wyjście.
Całkowicie się zgadzam. Gdyby mi mój facet powiedział,że jakaś inna jest ładniejszs to bym mu powiedziała "to zjezdzaj do niej". Porazka. Teraz to w Tobie będzie ciągle siedziało wychodząc z nim gdziekolwiek będziesz myślała,ze inne mu się bardziej podobają.. Dla zakochanego faceta będziesz najpiękniejsza ze wszystkich.
Pozdrawiam
Wbij sobie do głowy jedno. ON CIĘ NIE KOCHA.
Mężczyzna który kocha kobietę nie zważa na mankamenty jej figury czy wyglądu. Na pewno je dostrzega, ale on je kocha, uwielbia, całuje. A nie patrzy za plastikowymi lalkami, tzn. patrzy ale powierzchownie, bez uwielbienia czy adoracji.
Jeśli po takim upokorzeniu wciąż z nim jesteś to Ci się dziwię. Pakuj manatki i kopnij tego nadętego buca. Bp będziesz pochlipywać w kącie przez najbliższe kilka lat.
gdybym była na Twoim miejscu już dawno zabrałabym zabawki i zostawiła tego faceta .. przecież on ewidentnie Cię upokorzył..
Skarbie ktoś kto kocha nie zachowuje się tak , pomyśl jak będzie Cię traktował później ???
w miłości fakt faktem trzeba dostrzegać wady i niedoskonałości ale nie powinno się ich wytykać ale kochać tak samo jak zalety,
to TY powinnaś być dla niego najpiękniejsza najcudowniejsza i być najzgrabniejszą kobietką na świecie ![]()
17 2013-01-29 03:18:30 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-01-29 03:27:12)
Zgadzam się z poprzednikami. Chłopak nie dojrzał jeszcze do związku, dołuje Cię, traktuje jakbyś była odpowiedzialna za to, że masz taki typ urody, a sam się z Tobą związał. Sama widzisz, że nie powinno tak być, inni już napisali co najlepiej zrobić, często ciężko się odciąć, ale w takiej sytuacji to najlepsze rozwiązanie.
bardzo okrągłe kształty, ciemna karnację, ogólnie południowy typ urody
to coś, co zwraca i moją uwagę u kobiet
.
Ale od zwrócenia uwagi do chęci spędzenia z kimś życia jest u mnie daaaaaaleka droga.
W swoich związkach popełniłem wiele błędów
. Np. zbyt często tłumaczyłem swojej Pani, że inna kobieta jest idealna w tym, co robi (służbowo). Nie widziałem w tym nic złego. Niemniej byłem głupi, bo wychwalając inną kobietę sprawiałem swojej Pani przykrość
.
To była głupota, a to, co robi Twój men to podłość.
Nie wierzę, by kochał Cię naprawdę i czuł to, o czym mówi.
Jak wspomniałem opisany przez niego ideał jest zbliżony do mojego.
Ale moim prawdziwym ideałem staje się zawsze kobieta, którą kocham i z którą jestem. A tamte mrzonki obchodzą mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg.
Myślę, że ten mężczyzna nie kocha Cię, a jego ostatnie zachowania świadczą, że również przestaje szanować. Z czasem będzie coraz gorzej
.
Również obawiam się ,że będzie gorzej i gorzej:( może posunąć się do zdrady i powiedzieć ,że to dlatego ,że to ona jest jego ideałem kobiety a Ciebie 'kocha'. I wiesz co chyba jeszcze gorszego niesie za sobą ta sytuacja? To ,że Ty przestaniesz w siebie wierzyć...Że Twoja samoocena będzie niska i ciężko będzie Ci żyć z samą sobą:( a nie zasłużyłaś na to... Bo wierze ,że jesteś wspaniałą kobietą i pewnie dla niejednego TO TY jesteś ideałem;) cała:) Począwszy od małego paluszka u nogi po czubek głowy:) i właśnie taki ktoś powinien mieć ZASZCZYT bycia Twoim mężczyzną ![]()
Wiem, ze nie jest latwo rozstac sie z tak "blachego" powodu, ale to co powiedzil odbija sie i bedzie odbijac sie coraz mocniej na twojej psychice i samoocenie. Bedziesz ciagle sie zastanawiac czy cie nie zdradza ze swoja latynoska, zadreczac sie, porownywac.
Moze rozstanie sprawi ze ten twoj facet wroci na ziemie. I doceni co stracil. Jesli on jest z Toba tylko dla twej osobowsci i intelektu to jest z Toba tylko z rozsadku.
Swoja droga ciekawe czy on jest taki Adonis. Bo z tego co piszesz nie wynika ze te "pieknosci" zwracaja na niego uwage.
wspolczuje Ci kochana, ja to bym go zostawila, on Cie nie kocha, mozna miec partnera lub partnerke ktory nie jest naszym idealem ale nie trzeba sie od razu zachowywac tak jak Twoj facet on ewidentnie daje Ci do zrozumienia ze jesli pojawi sie dama idealna i chetna to odejdzie do nies niestety, mialam tak ze swoim bylym - ja mam powyzej 170cm wzrostu a on mi wiecznie mowil ze woli niskie i bardziej filigranowe kobiety i co? odszedl do swojej bylej ktora ma 150cm
Oczywiście Wasze argumenty są jak najbardziej słuszne, ale nie wyobrażam sobie odejścia od kogoś kogo kocham, dlatego ze podobają mu sie inne kobiety. Wyżej zostało wspomniane, ze każdemu sie podobają ale sie do tego nie przyznają. To wyglada na to, ze albo spotka mnie podlość albo hipokryzja.
Oczywiście Wasze argumenty są jak najbardziej słuszne, ale nie wyobrażam sobie odejścia od kogoś kogo kocham, dlatego ze podobają mu sie inne kobiety. Wyżej zostało wspomniane, ze każdemu sie podobają ale sie do tego nie przyznają. To wyglada na to, ze albo spotka mnie podlość albo hipokryzja.
Tak -- każdemu podobają się inne kobiety. Mi się podobają żony kolegów, a kolegom moja żona. Zdrady z tego nie wynikają. Każda kobieta może wyglądać seksi gdy się postara. Wiele kobiet na ulicach jest ładniejszych niż aktorki wymuskane w Playboyu.
Problem z twoim chłopakiem polega na tym, że on Cię krzywdzi, bo zmniejsza twoje poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości, a bezpieczeństwo dla kobiety podobno jest ważne.
Olka2777 napisał/a:Oczywiście Wasze argumenty są jak najbardziej słuszne, ale nie wyobrażam sobie odejścia od kogoś kogo kocham, dlatego ze podobają mu sie inne kobiety. Wyżej zostało wspomniane, ze każdemu sie podobają ale sie do tego nie przyznają. To wyglada na to, ze albo spotka mnie podlość albo hipokryzja.
Tak -- każdemu podobają się inne kobiety. Mi się podobają żony kolegów, a kolegom moja żona. Zdrady z tego nie wynikają. Każda kobieta może wyglądać seksi gdy się postara. Wiele kobiet na ulicach jest ładniejszych niż aktorki wymuskane w Playboyu.
Problem z twoim chłopakiem polega na tym, że on Cię krzywdzi, bo zmniejsza twoje poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości, a bezpieczeństwo dla kobiety podobno jest ważne.
Dlatego nie rozumiem praktycznie jednoglosnego "odejdz". On mnie nie oklamuje, nie zdradza ( nie twierdze ze nigdy tego nie zrobi, ale czy to ze facet wpiera swojej kobiecie, ze jest najpiękniejsza daje gwarancje ze nie zdradza? ), jest dla mnie dobry (wykluczając ostatnia akcje na imprezie, ale czy facet piejacy na widok swojej lubej nigdy nie zrobił jej przykrości?).
Osobiście uważam, ze są gorsze zachowania wobec swoich partnerów niż jego wylew szczerości.
Miło mi nie było i absolutnie nie popieram takich wyznań jakie mi zafundował. Zastanawiam sie tylkoco jest gorsze PRAWDA czy KŁAMSTWO, skoro w obu przypadkach może dojść do zdrady i kto może mi zrobić przykrość itp. Jego wyznanie nie sprawiło ze poczułam sie brzydka ( znam swoją wartość i uważam sie za atrakcyjna kobietę ), nie jestem tez ślepa i wiem ze kobiety o jego wymarzonym typie urody to jedne z piekniejszych kobiet swiata i jego wyznanie nie sprawiło ze doznałam szoku bo podobają mu sie kobiety o zielonej skórze i z trzema nogami.
Po kilku dniach i glebszych oddechach wiem, ze zlamał mi serce nie tym, ze podobają mu sie ładne kobiety, tylko tym ze czuje sie skrzywdzony w związku ze mną, ma poczucie ze coś mu umyka.
szkoda czasu na takiego czlowieka ![]()
Zgadzam się z Remi i innymi. Musisz zakończyć ten związek, z czasem stanie się bardziej toksyczny. Jeśli nie jesteś w jego oczach najpiękniejszą kobietą,to znaczy ze z ON ma problem ze sobą. Nie sądzę żeby z czasem się to zmieniło.
Znajdź kogoś kto Cię akceptuje i ubóstwia twoją fizyczność i osobowość. Wiem że cięzko odejść jak się bardzo kocha, ale nie możesz wpaść w depresję z jego powodu. Bądź silna i podejmij dobrą decyzję. Lepiej przepłakać za nim miesiąc, nawet rok po rozstaniu, niż cierpieć całe życie .
Skoro znasz swoją wartość i uważasz się za atrakcyjną kobietę, to dlaczego płaczesz i dlaczego on Cię ciągle przeprasza? Coś tutaj nie gra... jest sprzeczność. W moich oczach on zachował się trochę niedojrzale, bo powiedział kobiecie rzeczy, których się mówić nie powinno. Nie zonacza to, że powinnaś z nim zerwać.
Nie ma sensu dywagować czy on zdradzi, czy nie zdradzi. W zdradzaniu nie ma reguł i tego nie przewidzisz.
Skoro znasz swoją wartość i uważasz się za atrakcyjną kobietę, to dlaczego płaczesz i dlaczego on Cię ciągle przeprasza? Coś tutaj nie gra... jest sprzeczność. W moich oczach on zachował się trochę niedojrzale, bo powiedział kobiecie rzeczy, których się mówić nie powinno. Nie zonacza to, że powinnaś z nim zerwać.
Nie ma sensu dywagować czy on zdradzi, czy nie zdradzi. W zdradzaniu nie ma reguł i tego nie przewidzisz.
Nie ciagle od dwóch lat, tylko po ostatniej aferze. Ja płacze bo znam swoją wartość, ale to nie jest równoznaczne z brakiem uczuć, a on przeprasza bo mnie w tamtym momencie zranil. Nie wiem jak to jest u innych ludzi, ale u nas właśnie ta jest, ktoś rani wiec przeprasza, ktoś jest zraniony wiec mu smutno.
Z tym, ze powiedział coś czego według ogólnie przyjętych aczkolwiek umownych zasad sie nie mówi, zgadzam sie. Nie zerwe z nim w tym momencie bo jestem na takim etapie, ze to dla mnie za mało aby odejść, a za dużo żeby przejść z tym do porządku dziennego i uśmiechać sie na przywitanie. Szukam wyjaśnienia i doświadczeń innych w takiej sytuacji. Z tym, ze zaznaczam - nie czuje sie od tamtego incydentu brzydsza i nie spędza mi snu z powiek fakt, ze po świecie chodzą piękne kobiety. Ja sie martwię o ewentualna stratę czasu w tym związku i to z obu stron, bo on ma poczucie niespełnienia, a ja jak każda kobieta bede emocjonalnie reagować na takie zachowania przez co i ja stracę czas, bo nie na tym chyba ma polegać związek.
"Nie wiem czy mam walczyć czy odejść i szukać szczęścia gdzie indziej. Co o tym myślicie?"
O to pytałaś w pierwszym poście kazdy z nas wyraził swoją opinię.Jedyne co mogę zaznaczyc to to,ze jezeli kilka obiektywnie oceniajacych osob ma takie samo zdanie na ten sam temat to coś w tym jest.
Sama podejmiesz decyzje, właściwie to juz podjęłaś,pozostaje zyczyc duzo wytrwałości ![]()
"Nie wiem czy mam walczyć czy odejść i szukać szczęścia gdzie indziej. Co o tym myślicie?"
O to pytałaś w pierwszym poście kazdy z nas wyraził swoją opinię.Jedyne co mogę zaznaczyc to to,ze jezeli kilka obiektywnie oceniajacych osob ma takie samo zdanie na ten sam temat to coś w tym jest.
Sama podejmiesz decyzje, właściwie to juz podjęłaś,pozostaje zyczyc duzo wytrwałości
I jak najbardziej za rady dziękuje. Zadałam kilka ponownych pytań i napisałam swoje wnioski po kilku dniach bo istnieje coś poza kolorem białym i czarnym. Jako osoba myśląca zaczynam zastanawiać sie nad światem i powiedzeniem mojej Mamy żeby zawsze mówić prawdę, nawet najgorsza.
Dzieki jeszcze raz!
W swoich związkach popełniłem wiele błędów
. Np. zbyt często tłumaczyłem swojej Pani, że inna kobieta jest idealna w tym, co robi (służbowo). Nie widziałem w tym nic złego. Niemniej byłem głupi, bo wychwalając inną kobietę sprawiałem swojej Pani przykrość
.
zrozumiałeś to i potrafisz się do tego przyznać.... Oj, żebym ja kiedyś mogła takie coś usłyszeć..... Nie wiem czy mężczyzna jest w stanie się do tego kiedyś przyznać przed swoją kobietą... czy potrafi to zrozumieć (poza Tobą oczywiscie
).
Jesteś naprawdę mądrym facetem.... fajnie się czyta Twoje posty....
Miałam podobną sytuację, wprawdzie nie usłyszałam wprost, że podobają się mojemu ex inne kobiety, ale spokojnie to można było wyczuć. Pod względem poglądów, charakteru i wszystkiego co nie ma związku z wyglądem jak najbardziej mu odpowiadałam, no ale... nie jestem długonogą blondynką niestety... No i się sypnęło.
A dodam, że brzydka nie jestem, często zaczepiają mnie mężczyźni na ulicy, ale dla mojego ex piękna nie byłam. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy powiedział mi się, że mu się podobam. Zamiast słyszeć "jesteś piękna" słyszałam "wszystkie kobiety są piękne". Szlag mnie trafiał.
Noooo, ja też nigdy nie usłyszałam, że jestem ładna.... i jakoś mi na tym nie zależy, mam osobowość.... i wiem o tym ![]()
A najbardziej boli mnie to, że moj obecny partner - no cóż, ciągle wspomina swoją ostatnią kobietę.... mówi " a mogło być tak fajnie"... to chyba jakaś niespełniona jego miłość. Kurde, jaką ja mam alergię na tą kobietę... wcale nie jest ładna.... nie wiem co się wydarzyło... ale skoro to on zaprzestał tej znajomości, to po co ma ją na NK? Dla mnie to dziwne, mam wrażenie, że ją kocha nadal.... i wzdycha do niej... A mi jest po prostu przykro ![]()
34 2013-04-01 16:49:20 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-01 16:53:27)
Noooo, ja też nigdy nie usłyszałam, że jestem ładna...
Ale jak mężczyzna zbyt często mówi to swojej kobiecie, to ona "uodparnia się" i przestaje w te słowa wierzyć
.
ale skoro to on zaprzestał tej znajomości, to po co ma ją na NK? Dla mnie to dziwne, mam wrażenie, że ją kocha nadal.... i wzdycha do niej... A mi jest po prostu przykro
Ja przyznaję, że nadal nie jest mi obojętna moja kobieta sprzed pięciu lat. Rozstałem się z nią, bo zrozumiałem, że kocham ją jak siostrę, a nie jak kochankę
. Przez długi czas próbowałem to zmienić, ale nie dałem rady
.
Nadal z ogromną przyjemnością spędziłbym z nią czas i nadal... nie miałbym ochoty pójść z nią do łóżka.
Aha: i nie wzdycham do niej
.
Dziwny jest ten świat
.
"Nie wiem czy mam walczyć czy odejść i szukać szczęścia gdzie indziej. Co o tym myślicie?"
game over, jeszcze siłą inercji to się chwilę potoczy, ale nie będziesz znała dnia ani godziny... i będziesz się starać nieustająco, aby tym innym panienkom dorównać... a facet będzie się miał jak pączek w maśle - nieźle sobie to wykombinował...
Ja nie muszę słyszeć, że jestem ładna.... jestem jaka jestem i już..... choć mam jeden "malutki" kompleks, ale o tym w innym wątku ![]()
A czy mówiłbyś swojej kobiecie o tamtej.... porównywał.... jak słyszę "jaka ona fajna", to mi się coś robi.... albo "oooo, znów mnie odwiedziła na NK".... a do mnie ma tylko pretensje, czasami nie wiem o co.... ostatnio to ciągle mu coś nie pasuje....
A czy mówiłbyś swojej kobiecie o tamtej.... porównywał.... jak słyszę "jaka ona fajna", to mi się coś robi.... albo "oooo, znów mnie odwiedziła na NK".... a do mnie ma tylko pretensje, czasami nie wiem o co.... ostatnio to ciągle mu coś nie pasuje....
Mówić to ja lubię dużo
i zawsze chlapnę coś nieodpowiedniego
, ale nigdy nie porównywałem (na głos) swojej aktualnej kobiety z poprzednią. Wydaje mi się to chore.
Ciekawostka
: w momencie, gdy pisałem tutaj o dziewczynie sprzed pięciu lat dostałem od niej SMS-a z podziękowaniem za świąteczne życzenia.
Wygląda na to, że Twój men ma Ciebie trochę dosyć (niekoniecznie chce odejść). Może spróbuj nabrać do niego nieco dystansu. Nie mając podanych "kapci" zacznie zastanawiać się dlaczego
.
Ciekawostka
: w momencie, gdy pisałem tutaj o dziewczynie sprzed pięciu lat dostałem od niej SMS-a z podziękowaniem za świąteczne życzenia.
siła przyciągania
? To nie ciekawostka....
Wygląda na to, że Twój men ma Ciebie trochę dosyć (niekoniecznie chce odejść). Może spróbuj nabrać do niego nieco dystansu. Nie mając podanych "kapci" zacznie zastanawiać się dlaczego
.
Dzięki za szczerość.... O taaaak, jak nie podam kapci, herbaty.... to znów awantura, że jestem egoistka..... Staram się nabierać dystansu, odsunęłam się trochę od niego.... kurde, ale ja tu nikogo nie mam.... tylko komp.... a jak siedzę przy nim, to słyszę, że jestem leń, ze nic nie robie.... oj... szkoda gadać. On za to jak wraca z pracy, kladzie się i do wieczora spędza czas z kompem... a wszystko samo się robi ![]()
Zabolało trochę "ma Cię dosyć", ale coś w tym jest.... ja lubię szczerość, już Ci kiedyś pisałam - lubię Twoje wypowiedzi ![]()
Zabolało trochę "ma Cię dosyć", ale coś w tym jest....
To "ma Cię dość", nie oznacza, że ma Ciebie dość na zawsze
. Czasami potrzebna jest odrobina dystansu, aby właściwie ocenić sytuację. Np. krótka separacja (np. kilkudniowy wyjazd) pozwolą facetowi zauważyć, że mu Ciebie brakuje. Codzienne drobiazgi, które z jakiegoś powodu zaczęły go wkurzać przestaną istnieć i zostanie tylko tęsknota (i oczywiście brak seksu
) za Tobą.
Tylko ostrzegam: taki wyjazd nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Trzeba bardzo dokładnie "wyczuć" sytuację
.
siła przyciągania
? To nie ciekawostka....
To ja mam bardzo dużą siłę przyciągania
. Zawsze, gdy jadę samochodem i zauważę na chodniku ciekawą dziewczynę, ta odwraca się i przygląda mojemu autu
.
Codzienne drobiazgi, które z jakiegoś powodu zaczęły go wkurzać przestaną istnieć i zostanie tylko tęsknota (i oczywiście brak seksu
) za Tobą.
Tylko ostrzegam: taki wyjazd nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Trzeba bardzo dokładnie "wyczuć" sytuację.
Po pierwsze - teraz to ja tęsknię... bo on wyjechał, więc codzienne drobiazgi zostały dla mnie....
Po drugie - to ja nie mogę wyjechać.... i nie to, że nie chcę.... bo gdybym mogła to wyjechałabym chociaż na kilka dni...
To ja mam bardzo dużą siłę przyciągania
. Zawsze, gdy jadę samochodem i zauważę na chodniku ciekawą dziewczynę, ta odwraca się i przygląda mojemu autu
.
Hahaha
.... autu, powiadasz...... to musisz mieć fajne auto ![]()
Hahaha
.... autu, powiadasz...... to musisz mieć fajne auto
No wiesz... Tak dokładnie, to nie wiem: czy autu, czy mnie
.
A moja dawna miłość nie wierzy, że to ja do niej piszę
.
Twierdzi, że prawdziwy ..... nigdy by się do niej nie odezwał. Oczywiście wypomniała mi już kobietę, o romans z którą mnie podejrzewała
.
A moja dawna miłość nie wierzy, że to ja do niej piszę
.
Twierdzi, że prawdziwy ..... nigdy by się do niej nie odezwał. Oczywiście wypomniała mi już kobietę, o romans z którą mnie podejrzewała.
Ale, że po pieciu latach??? To znaczy wypomniała...
Ja się uczę przymykać czasem buzię, nie wypominam... moze to źle, bo człowiek dusi to w sobie.... a ja mam taki charakter paskudny, że jak nie powiem co myślę... to mnie trafia...
po co rozdrapywać stare rany....
leszcz...!!!
Ale, że po pieciu latach??? To znaczy wypomniała...
Na razie napisała o swoich komputerach i psie. O żadnym chłopie ani słowa
.
Ciekawe dlaczego? ![]()
leszcz...!!!
Do kogo to?
46 2013-04-01 18:20:23 Ostatnio edytowany przez Silly Hopes (2013-04-01 18:21:37)
Bo nie ma???
Albo nie chce żebyś wiedział?
Chyba czytała wątek.... i napisała co myśli....
Uciekaj póki możesz!