Tak naprawdę czy to uczucie jest w dzisiejszym świecie jeszcze praktykowane? Ciężko stwierdzić. Jakie człowiek popełnia błędy? czemu nie może być szczęśliwy? czemu zamiast walki o związek jest rezygnowanie z niego a nie podjęcie starań o to aby on trwał? Czemu będąc w związku z długim stażem zaniechamy codziennego zdobywania swojej wybranki/ka? Mimo to że znam odp na te pytania chciałbym was się spytać co o tym sądzicie i przede wszystkim czemu jesteście samotni i dlaczego według was ten stan was dotknął czy macie jakieś negatywne cechy, przeżycia.
Podobne tematy
Tak naprawdę czy to uczucie jest w dzisiejszym świecie jeszcze praktykowane? Ciężko stwierdzić.
Jakie człowiek popełnia błędy?
czemu nie może być szczęśliwy?
czemu zamiast walki o związek jest rezygnowanie z niego a nie podjęcie starań o to aby on trwał?
Czemu będąc w związku z długim stażem zaniechamy codziennego zdobywania swojej wybranki/ka?
Mimo to że znam odp na te pytania chciałbym was się spytać co o tym sądzicie i przede wszystkim czemu jesteście samotni i dlaczego według was ten stan was dotknął czy macie jakieś negatywne cechy, przeżycia.
Witaj marios!
ad. 1. Masz rację - ciężko stwierdzić czy istnieje taka prawdziwa miłość, bo... no właśnie - często, zbyt często kończy się na deklaracjach "Kocham Cię" a potem... staje się to z czasem takim "wyrażeniem bez duszy". To wyrażenie rozkłada się niemal jak pierwiastki w rozpadzie połowicznym. Tylko, że dla różnych związków czas połowicznego zaniku "Kocham Cię" będzie inny. Dla jednych będzie to 5 lat, dla drugiego 50 lat... Jednak najczęściej jest to w dzisiejszych czasach t~10 lat (oczywiście +- ileś tam lat), po upływie których słowa te tracą połowę swojego czaru, magii i et cetera.
Ale ja nie o tym - nie będę tutaj pisał o połowicznym rozpadzie. Prawdziwa miłość - owszem zdarza się. Rozumiem przez to, że ludzie, którzy darzą się taką miłością przetrwają wspólnie (co chciałbym podkreślić) wszystkie sztormy i burze, są ze sobą na dobre i na złe. A nie rozstają się, bo "się wypaliłam/się wypaliłem". Jak miłość może się wypalić? Skoro spędziłeś/spędziłaś z nim X lat to coś chyba Cię w niej/nim przyciągnęło na tyle, że te X lat jesteście razem. Miłość się nie wypala - to ludzie są wybredni i po pewnym czasie sami nie wiedzą czego chcą. Mówią, że to nuda. A no na coś trzeba zwalić winę... Ulubiony argument "NUDA i WYPALANIE SIĘ". Wypala to się trawy na sawannie, a nuda... To już inna para kaloszy. Bo wg mnie - jeżeli się mówi "znudził(a/e)ś się mi" to znaczy "poznał(a/e)m Cię do końca, wiem o Tobie wszystko". A jak dobrze wiemy - nie da się człowieka poznać do końca przez jednocyfrową liczbę lat. Dlatego jeżeli druga połówka rozstaje się z właśnie takich powodów... To takie zachowanie pozostawię bez komentarza. Podobnie jak tłumaczenie, że "to nie to".
ad. 2. Oj lista błędów jest niestety dłuuuuuuga. Ale najczęściej to nadmierne zaufanie, zapatrzenie w tą drugą osobę, niedostrzeganie jej wad, chodzenie na ustępstwa, zgadzanie się na wszystko. Ja wiem, że łatwo mi pisać. Teoria swoją drogą, praktyka swoją. Często jednak popełniając w/w błędy myślimy, że tak trzeba, że to zatrzyma przy nas tą drugą osobę. Guzik prawda. Przywyknie do takiego wygodnego życia. I kiedy my raz, drugi, piąty, dziesiąty powiemy "NIE!" to co usłyszymy? "Nie spodziewałam się tego po Tobie! Jak możesz?!". I tu się zaczyna początek końca...
ad. 3. Czemu człowiek nie może być szczęśliwy? Moim zdaniem to niezrozumienie przez społeczność w której się obraca. A to z kolei przyczynia się do tego, że zamyka się na ludzi. I to na cztery spusty. W ogóle źródłem szczęścia dla człowieka jak sądzę jest drugi człowiek - ale jeżeli go nie ma to jak być szczęśliwym? Powiecie - znaleźć sobie pasję i czerpać z tego radość. Taa... Radosna to zaprawdę perspektywa taka jazda na rowerze czy zbieranie znaczków. W ogóle wszelkie zajęcia czasu wolnego szczęścia nie dadzą. Gwarantem jego jest tylko drugi człowiek.
ad. 4. Tutaj to nawet nie będę się rozpisywał - bo ludzie sądzą, że rzeczy zepsute się wyrzuca a nie naprawia. Tylko, że rodzą się tu takie dylematy - "Ja widzę problem, On/Ona nie." i szereg innych... Trzeba zatem ten problem wyeksponować i tej drugiej osobie otworzyć oczy.
ad. 5. Patrz ad. 1 - uważa się, że się tą drugą osobę poznało i zdobyło "do końca". A często jest tak, że do tego by ktoś zachował się w jakiś określony sposób nam do tej pory nie znany muszą zaistnieć odpowiednie warunki. I wtedy okazuje się, że jednak "nie znałem Cię od tej strony"... Tylko gdzie tu takie sytuacje w życiu codziennym? Zresztą i ono często płata nam figle.
ad. 6.
A) Czemu jestem samotny? Bo tak się składa, że jestem nieśmiały i najzwyczajniej w świecie boję się zagadać do dziewczyny.
B) Dlaczego mnie taki stan dotknął? Hmm... Nie wiem.
C) Czy mam jakieś negatywne cechy i przeżycia? Tak. Miałem niezbyt kolorowe dzieciństwo, kiedy to byłem wyśmiewany i szydzono ze mnie. To z kolei przyczyniło się do tego, że stroniłem od ludzi przez lat 9, bo dopiero w liceum "zacząłem żyć" (przynajmniej częściowo). Negatywne cechy - z pewnością nieśmiałość i niskie poczucie własnej wartości. Ale pocieszam się tym, że ja teraz studiuję w cieple a Ci którzy tak się ze mnie naśmiewali i popychali - tyrają na dworze po 12 h dziennie i jak przyjdą do domu to nawet im się mrugać nie chce.
Tym samym dotarłem do końca. ![]()
Pozdrawiam ![]()
marios34 napisał/a:Tak naprawdę czy to uczucie jest w dzisiejszym świecie jeszcze praktykowane? Ciężko stwierdzić.
Jakie człowiek popełnia błędy?
czemu nie może być szczęśliwy?
czemu zamiast walki o związek jest rezygnowanie z niego a nie podjęcie starań o to aby on trwał?
Czemu będąc w związku z długim stażem zaniechamy codziennego zdobywania swojej wybranki/ka?
Mimo to że znam odp na te pytania chciałbym was się spytać co o tym sądzicie i przede wszystkim czemu jesteście samotni i dlaczego według was ten stan was dotknął czy macie jakieś negatywne cechy, przeżycia.
Witaj marios!
ad. 1. Masz rację - ciężko stwierdzić czy istnieje taka prawdziwa miłość, bo... no właśnie - często, zbyt często kończy się na deklaracjach "Kocham Cię" a potem... staje się to z czasem takim "wyrażeniem bez duszy". To wyrażenie rozkłada się niemal jak pierwiastki w rozpadzie połowicznym. Tylko, że dla różnych związków czas połowicznego zaniku "Kocham Cię" będzie inny. Dla jednych będzie to 5 lat, dla drugiego 50 lat... Jednak najczęściej jest to w dzisiejszych czasach t~10 lat (oczywiście +- ileś tam lat), po upływie których słowa te tracą połowę swojego czaru, magii i et cetera.
Ale ja nie o tym - nie będę tutaj pisał o połowicznym rozpadzie. Prawdziwa miłość - owszem zdarza się. Rozumiem przez to, że ludzie, którzy darzą się taką miłością przetrwają wspólnie (co chciałbym podkreślić) wszystkie sztormy i burze, są ze sobą na dobre i na złe. A nie rozstają się, bo "się wypaliłam/się wypaliłem". Jak miłość może się wypalić? Skoro spędziłeś/spędziłaś z nim X lat to coś chyba Cię w niej/nim przyciągnęło na tyle, że te X lat jesteście razem. Miłość się nie wypala - to ludzie są wybredni i po pewnym czasie sami nie wiedzą czego chcą. Mówią, że to nuda. A no na coś trzeba zwalić winę... Ulubiony argument "NUDA i WYPALANIE SIĘ". Wypala to się trawy na sawannie, a nuda... To już inna para kaloszy. Bo wg mnie - jeżeli się mówi "znudził(a/e)ś się mi" to znaczy "poznał(a/e)m Cię do końca, wiem o Tobie wszystko". A jak dobrze wiemy - nie da się człowieka poznać do końca przez jednocyfrową liczbę lat. Dlatego jeżeli druga połówka rozstaje się z właśnie takich powodów... To takie zachowanie pozostawię bez komentarza. Podobnie jak tłumaczenie, że "to nie to".
ad. 2. Oj lista błędów jest niestety dłuuuuuuga. Ale najczęściej to nadmierne zaufanie, zapatrzenie w tą drugą osobę, niedostrzeganie jej wad, chodzenie na ustępstwa, zgadzanie się na wszystko. Ja wiem, że łatwo mi pisać. Teoria swoją drogą, praktyka swoją. Często jednak popełniając w/w błędy myślimy, że tak trzeba, że to zatrzyma przy nas tą drugą osobę. Guzik prawda. Przywyknie do takiego wygodnego życia. I kiedy my raz, drugi, piąty, dziesiąty powiemy "NIE!" to co usłyszymy? "Nie spodziewałam się tego po Tobie! Jak możesz?!". I tu się zaczyna początek końca...
ad. 3. Czemu człowiek nie może być szczęśliwy? Moim zdaniem to niezrozumienie przez społeczność w której się obraca. A to z kolei przyczynia się do tego, że zamyka się na ludzi. I to na cztery spusty. W ogóle źródłem szczęścia dla człowieka jak sądzę jest drugi człowiek - ale jeżeli go nie ma to jak być szczęśliwym? Powiecie - znaleźć sobie pasję i czerpać z tego radość. Taa... Radosna to zaprawdę perspektywa taka jazda na rowerze czy zbieranie znaczków. W ogóle wszelkie zajęcia czasu wolnego szczęścia nie dadzą. Gwarantem jego jest tylko drugi człowiek.
ad. 4. Tutaj to nawet nie będę się rozpisywał - bo ludzie sądzą, że rzeczy zepsute się wyrzuca a nie naprawia. Tylko, że rodzą się tu takie dylematy - "Ja widzę problem, On/Ona nie." i szereg innych... Trzeba zatem ten problem wyeksponować i tej drugiej osobie otworzyć oczy.
ad. 5. Patrz ad. 1 - uważa się, że się tą drugą osobę poznało i zdobyło "do końca". A często jest tak, że do tego by ktoś zachował się w jakiś określony sposób nam do tej pory nie znany muszą zaistnieć odpowiednie warunki. I wtedy okazuje się, że jednak "nie znałem Cię od tej strony"... Tylko gdzie tu takie sytuacje w życiu codziennym? Zresztą i ono często płata nam figle.
ad. 6.
A) Czemu jestem samotny? Bo tak się składa, że jestem nieśmiały i najzwyczajniej w świecie boję się zagadać do dziewczyny.
B) Dlaczego mnie taki stan dotknął? Hmm... Nie wiem.
C) Czy mam jakieś negatywne cechy i przeżycia? Tak. Miałem niezbyt kolorowe dzieciństwo, kiedy to byłem wyśmiewany i szydzono ze mnie. To z kolei przyczyniło się do tego, że stroniłem od ludzi przez lat 9, bo dopiero w liceum "zacząłem żyć" (przynajmniej częściowo). Negatywne cechy - z pewnością nieśmiałość i niskie poczucie własnej wartości. Ale pocieszam się tym, że ja teraz studiuję w cieple a Ci którzy tak się ze mnie naśmiewali i popychali - tyrają na dworze po 12 h dziennie i jak przyjdą do domu to nawet im się mrugać nie chce.
Tym samym dotarłem do końca.
Pozdrawiam
Głownie te pytania kieruje ze względu na to aby się od was dowiedzieć żebyście podzielili się swoimi spostrzeżeniami.
Jakie człowiek popełnia błędy?
Moim błędem było to że kochałem ją max 8miesięcy byłem inny niż jej poprzedni facet który z nią był 4 lata, szanowałem ją doceniałem kochałem byłem przy niej gdy tego potrzebowała
czemu nie może być szczęśliwy?
ja nie mogę przez to że taki jestem tak naprawdę mało jest dziewczyn które tak naprawdę pokochają bezgranicznie takiego faceta
czemu zamiast walki o związek jest rezygnowanie z niego a nie podjęcie starań o to aby on trwał?
Ja walczyłem o nią 5 razy pomimo jej akcji rozumiałem to że miała takie przeżycia ale walcząc chciałem pokazać że można kochać prawdziwie i że nie każdy taki jest niestety sporo sił w to włożonych na nic się zdało
Czemu będąc w związku z długim stażem zaniechamy codziennego zdobywania swojej wybranki/ka?
Niby 8 miesięcy to mało ale mimo to człowiek się starał aby to nie był nudny związek sporo pomysłów się miało realizowało się czasem było standardowo ale nigdy non stop wspaniale nie będzie i tak na nic to wszystko było
Ja jestem samotny hmm nie sądzę mam rodzinę mam znajomych tylko brak tego jednego do prawdziwego szczęścia. Moje negatywne cechy które niby są pożądane: szacunek, docenienie, szczerość, prawdziwe uczucie, wierność
Tak naprawdę czy to uczucie jest w dzisiejszym świecie jeszcze praktykowane? Ciężko stwierdzić. Jakie człowiek popełnia błędy? czemu nie może być szczęśliwy? czemu zamiast walki o związek jest rezygnowanie z niego a nie podjęcie starań o to aby on trwał? Czemu będąc w związku z długim stażem zaniechamy codziennego zdobywania swojej wybranki/ka? Mimo to że znam odp na te pytania chciałbym was się spytać co o tym sądzicie i przede wszystkim czemu jesteście samotni i dlaczego według was ten stan was dotknął czy macie jakieś negatywne cechy, przeżycia.
Po swoim 4 letnim związku i kilku nieudanych później mogę stwierdzić iż ludzi nie potrafią żyć własnym życiem. Za bardzo skupiamy się na tym co chce ta druga osoba niż nad swoimi pragnieniami, kiedy jednak dochodzimy do kulminacyjnego pkt w życiu co chcemy osiągnąć tak naprawdę ciężko jest nam już wtedy pogodzić związek z pasją. Miałam tak z ex, błąd jaki ja popełniłam ... za bardzo skupiałam się nad tym aby było dobrze.. zrezygnowałam z przyjaciół w imię Związku, zrezygnowałam z pasji , bo nie było na to czasu .. pokochałam go i jego pasje , a kiedy on poznał 5 lat młodszą dziewczynę, która miała siły na to aby chodzić codziennie po pubów, nie miała problemów w rodzinie, robiła zdjęcia stałam się towarem mało atrakcyjnym.
Dziś mimo tego że jestem sama, uważam iż w związku trzeba również posiadać własne prywatne życie.
Popieram ja tez popełniłam ten błąd wszystko dla mężczyzny mojego życia, pełne poświecenie żeby tylko było ok miło i przyjemnie.....dzisiaj już wiem co robić nigdy więcej....ja tez mam swoje pasje i moje potrzeby sa równie ważne- może to egoizm ale po tym co mi los zafundował nie potrafię inaczej
Do dwóch osób powyżej - w swoich postach opisaliście, że wiele poświęcając dla tej drugiej połówki, dając jej wszystko - nie dostałyście w zamian nic co wywołałoby uśmiech na twarzy i wewnątrz (być może były wyjątki). I tak sobie myślę, że ja robiłbym tak samo. Wasze posty i nie tylko są dla wielu przestrogą, ale i odzwierciedlają to co rzeczywiście się dzieje w świecie związków. Ale chyba każdy musi się sparzyć... Taka jest prawidłowość - rzeczywistość musi takie bezgraniczne oddanie brutalnie zweryfikować.
7 2012-04-09 20:09:32 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-04-09 20:13:03)
Tak naprawdę czy to uczucie jest w dzisiejszym świecie jeszcze praktykowane? Ciężko stwierdzić.
Dlaczego tak ciężko Ci to stwierdzić?
Po czym poznajesz braki u innych obserwowanych par?
Jakie człowiek popełnia błędy?
Każdy swoje. Pytanie: o które/jakiego rodzaju błędy Ci chodzi?
czemu nie może być szczęśliwy?
Dla każdego szczęście oznacza coś innego. Związek to sztuka kompromisu
ale też zamiast się zamykać - wspólnie ustalić drogę do spełnienia swoich i celów partnera.
czemu zamiast walki o związek jest rezygnowanie z niego a nie podjęcie starań o to aby on trwał?
Bo tak jest łatwiej. Człowiek jest istotą leniwą.
Zapewne masz jakiś konkretny przypadek na myśli - może opisz go bardziej szczegółowo, jet szansa, że ktoś Ci wskaże gdzie jest centrum zapalne Twojego związku.
Czemu będąc w związku z długim stażem zaniechamy codziennego zdobywania swojej wybranki/ka?
Bo nam się nie chce, bo uważamy, że już wszystko wiemy. Często bardzo chcielibyśmy aby ludzie byli tak przewidywalni... masz jednak rację - nie jest tak.
przede wszystkim czemu jesteście samotni i dlaczego według was ten stan was dotknął
rozumiem, że sam się nad tym zastanawiasz. cóż:
Miłość w przeszłości jest tylko wspomnieniem. Miłość w przyszłości jest tylko oczekiwaniem. Prawdziwa miłość żyje w teraźniejszości.
? Gautama Budda (Siddhartha Gautama)
Nic dodać nic ująć.
Zamiast myśleć o tym czy było źle czy dobrze, ważniejsze jest tu i teraz. Każda chwila jest cenna. Tylko bardzo ciężko to zrealizować.