Tak się zastanawiam, czy w dzisiejszych czasach istnieje jeszcze miłość? Taka prawdziwa, gorąca, namiętna... czy są jeszcze faceci, którzy są wierni? Bo wydaje mi się, że ja już nie spotkam swojego Księcia...
Podobne tematy
Misiu Serce! co ty za goopoty gadasz, ja kilka razy myslalam ze to jest ten na zawsze na cale zycie, a teraz bedac na mocnym 30 ++ spotkalam tak cudownego mezczyzne, ze chodz nie umieram dziennie z tesknoty (dzieli nas jeszcze odleglosc) to wiem ze kocham , miloscia nauczoną przez lata, kocham tak mocno i spokojnie, niesamowite... bo wiesz, kiedys kochalam mocno i szalenie, spalałam się jak ćma... i to tez bylo piekne, nauczylo mnie tego co jest dzis.
Wow!
są wspaniali mężczyźni , jest ich mnóstwo - tyle samo co pięknych kobiet...
Misiu , miej Serce otwarte i wierz, że go znajdziesz.
Droga Misiu!!oczywiscie ze jest na swiecie prawdziwa milosc!!!!
Jasne ze zawsze sa wzloty i upadki ale takie jest zycie!!
Kiedys uslyszalam taka rade-nie szukaj milosci na sile,ona znajdzie Cie niespodziewanie! No cos w tym jest!!
Nie trac nadzieji bo kazdy ma gdzies swoja druga poloweczke!!!!!
Glowa do gory !!pozdrawiam
Nadzieja to zawsze jest, nawet taka maleńka. Ale z cierpliwością gorzej...
Misiu:))) cierpliwosc, to cos czego nie mam, i zawsze podziwialam tych co mowili, potrafie byc cierpliwy, cierpliwa:)
opowiedz nam o sobie więcej
Mam dopiero , a może aż 21 lat. Studiuję sobie polonistykę i generalnie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że na studia przyszłam razem z chłopakiem, z którym byłam 4 lata i wszystko tak się potoczyło, że nie jesteśmy ze sobą. Jesteśmy skłóceni i w ogóle, większość znajomych, osób z uczelni jest po jego stronie, bo tak im naopowiadał, jaka zła jestem, że go zostawiłam, że chciałam być z kimś innym, że on jest pokrzywdzony. Tylko, że jak się rozstaliśmy to ja widziałam go na mieście z nową dziewczyną, w 2 tygodnie po rozstaniu szli za rękę. A teraz dochodzą mnie słuchy, że on łazi po klubach i zarywa wszystkie panny. Natomiast ja jakoś nie umiem, nie potrafię znaleźć sobie chłopaka, może mam za duże wymagania? Albo po prostu zaczynam watpić w to czy jest jeszcze prawdziwe uczucie? Jestem normalną dziewczyną, mam trochę zalet i wad, nie cierpię zdrady.
misia1609
Powiem ci że są,niestety przeważnie już zajęci albo nie bywają w takich miejscach gdzie spotykają się ci co to raczej liczą na zabawę.Prawdziwa miłość jest i jej Ci życzę ale sama nie przyjdzie należy jej wyjść naprzeciw.Czasem ją spotkasz w nieprzewidzianym miejscu albo banalnie nawet na ulicy w sklepie tego się nie wie ale spotkasz.Tylko się rozglądaj.
Jedni mówią rozglądaj się inni natomiast nie szukaj. I znajdź tu rozwiązanie. Zastanawiam się nad tym, dlaczego niektórzy mają tzw. "gadane" dzięki którym łatwiej im nawiązywać kontakty. Mnie ludzie często tremują. Nie potrafię się przelamać, boję się, że wyjdę na idiotkę jak coś powiem...
heh ja myślałam że mam faceta z bajki, tak ochał i zapewniał itp, dzieliła nas odległość i to spora, ponad 500 km bylo ciężko, przeżylismy pomagaliśmy, aż w końcu poszedł na studia, znalazł, pracę, ma pełno koleżanek i stażystkę ktorej jest opiekunem co się w nim buja i ja poszłam w odstawke!!! nie ma prawdziwej miłości!!
Według mnie tez nie ma miłośći, podobnie jak Bliźniaczka tez mialam faceta 4 lata, kochaliśmy sie bardzo mocno, przeszliśmy przez wile prób, i dalej się kochaliśmy, aż ostatnio w tydzień podjął decyzje ze mnie nie kocha, i ze próbuje z inną... to dopiero boli... Po tym co mi zrobił i to po 4 latach nie po miesiącu stwierdzam ze miłości nie ma!!! bo jak moge to sobie tłumaczyć? była, i już nie ma, to nie takk działa, jeśli sie kogoś kocha, to w tydzień sie nie można odkochać...
To że trafił Wam sie jeden jakiś palant to nie znaczy że wszyscy faceci tacy są. Daj sobie czas. Miłości nie szuka sie na siłe.
Łatwo powiedzieć daj sobie czas....
pewnie istnieje,ale być może nie jest aż tak widoczna ![]()
Kochane;)
Wiadomo ze urazone serduszko kobiety trudno sie goi,dlatego rozumiem tez ze zadne argumenty nie beda w tym poscie odpowiednie ...ale uwierzcie mi po burzy zawsze swieci slonce!!!
Milosc istnieje i sa zywe tego dowody!!I nawet takie TYPKI jak ten "Twoj" chlopak Misiu tego nie zmienia!!!i zgadzam sie z Dorka!!!
Trzymaj sie powodzenia
Moim zdaniem miłość istnieje choc...rzadko. Patrząc na małżeństwa jakie znam, patrząc na rodziców moich, moich koleżanek to często są ze sobą z wygody, z przyzwyczajenia, a nie z miłości. Choć miłość istnieje to w dzisiejszych czasach cięzko ją znaleźdz a jak sie znajdzie to...łatwo zgubić.
kami_kaa bardzo dobrze powiedziane
Ja tam nie wierzę w miłość i jest mi z tym dobrze ![]()
Ja myśle, że prawdziwa miłość istnieje, ale zdarza się bardzo rzadko... Jeśli mamy na myśli związki, gdzie relacja opiera się głównie na seksie, paleniu razem trawy i imprezkach co weekend - to według mnie nie ma to dużo wspólnego z miłością. Ale jeśli dwoje ludzi stara się o związek, potrafią się poświęcić dla drugiej osoby, są wierni i krok po kroku tworzą własny świat - to jest właśnie miłość. Przykre jest to, że po kilku latach jedna ze stron nagle odchodzi, stwierdza że to nie miłość, że się pomyliła itp. Bo przecież ta druga osoba pokładała wielkie nadzieje, przyzwyczaiła się do obecności swojej połówki... Przyznam szczerze, że jeszcze na SZCZĘŚCIE nikt mnie nie zostawił i nie usłyszałam podobnych słów, zwykle to ja odchodziłam gdy chłopak z którym byłam popełniał wciąż te same błędy i mnie krzywdził. Ale obecnie jestem w szczęśliwym związku, opartym na dużym zaufaniu i wzajemnych kompromisach, budujemy wszystko tak jak najlepiej potrafimy, mieszkamy razem, dzielimy razem życie... I gdyby on nagle teraz lub za kilka lat powiedział mi, że to nie ma dla niego sensu i odszedł to załamałby mi się świat. Często osoba, która nagle bez wyraźnej przyczyny zostawia drugą połowę, nie zdaje sobie sprawy że właśnie komuś odebrała sens życia, nadzieje i powietrze... To według mnie nieodpowiedzialne, wiązać się, dawać radość, snuć wspólne plany,a potem zniknąć jakby nigdy nic... Smutne jest to,co się dookoła nas dzieje w ostatnich latach.
kalusia, szczeście masz ach... też bym tak chciała u mnie w ziazku to ja ciagle szłam na kompromis ach a on nic
mam nadzieje że tez kiedyś bedę tak szczęśliwa jak Ty i każdej z Was tego życzę byśmy były szczęśliwe ze swą połówką
Osobiście coraz więcej słyszę o parach, które były ze sobą bardzo szczęśliwe i nagle bum! Wszystko się rozwaliło.:( a bliskie osoby potrafią nadużyć zaufania.
o tak misia... u mej koleżanki pond 6 lat i bum i u mnie teraz 4 lata i bum he heh
Ja byłam w związku 7 lat i nastapiło BUMM... ale z mojej strony. Czułam, że to nie jest miłość tylko przyzwyczajenie. On bardzo cierpiał, oj bardzo. Serce mi pęka jak sobie go przypominam po tym rozstaniu. No ale... poznał szybko dziewczynę, bo po 3 miesiącach, myślę, że szukał lekarstwa , bo wiedział, że my juz nie mamy szans, choć walczył o mnie jak lew. A teraz jest niesamowicie szczęśliwy, jestem pewna, że bardziej niż ze mną, w sierpniu bierze ślub. Ja również znalazłam swoją prawdziwą miłość i czuje to, czego nie czułam do byłego i czego nigdy bym do niego nie poczuła. Także moje kochane być może los szykuje dla Was coś wspaniałego, na co warto poczekać i nie smucić się już z powodu tego co się stało, bo widocznie tak miało być... Powodzenia dziewczynki !!!
Istnieje, trzeba w to wierzyć i się nie poddawać, a w końcu i na nas trafi ![]()
Pewnie, że istnieje PRAWDZIWA MIŁOŚĆ!!!!!!!! bez względu na to jakie są czasy... teraz po prostu trudniej ją dostrzec, albo trafiamy na złych partnerów. Ale Drogie Netkobitki jestem przekonana, że każda w końcu odnajdzie tą prawdziwą miłość !!!!
Czego wszystkim życzę ![]()
Drogie dziewczynki prawdziwa miłość istnieje i napewno ją znajdziecie.
Pewnego dnia ten jedyny nadjedzie. Teraz prostu obrał zły kierunek, zabłądził i jest zbyt dumny i uparty by zapytać o drogę...
Bądzcie cierpliwe, a los napewno wam to wynagrodzi ![]()
Oj babeczki, tak trudno uwierzyć w tą miłość skoro już raz komuś się zaufało, kochało i nic nie wyszło z tego... A los jest ślepy...
Oj babeczki, tak trudno uwierzyć w tą miłość skoro już raz komuś się zaufało, kochało i nic nie wyszło z tego... A los jest ślepy...
Tak jak napisałam wcześniej
zdarza się tak, że trafiamy na nieodpowiednich partnerów przez których tracimy wiarę w prawdziwą miłość, ale takowa istnieje i kiedyś do każdego zapuka. Często jest tak, że przychodzi niespodziewanie.... a czasami mamy ją tuż obok siebie tylko... trzeba się rozejrzeć dookoła
życzę Ci Wielkiej Miłości :* Jestem pewna,że odzyskasz w Nią wiarę ![]()
he he to ja musze kupic sobie okulary by ją dostrzec ![]()
Bliźniaczka22 ja też muszę kupić, najlepiej różowe.... mówią, że miłość sama przyjdzie, ale chyba nie do mnie.
A ja czytam te posty i dochodzę do wniosku że my - kobiety, w wielu przypadkach się nie szanujemy. Nie urażając nikogo. Na logikę: Pojawia się super gość, nasze drogi się spotykają, jest związek i co? Pragnąc stabilizacji, wielkiej miłości i opieki osaczamy faceta. Dochodzi załóżmy do kłótni. Kto wychodzi pierwszy na przeciw aby "wyjaśnić problem"? MY! Facet się nie odzywa jakiś czas do nas? Kto dobija się do niego smsami? MY! Inicjatywy, kompromisy, często - MY! A może by tak przytrzymać faceta na dystans? Może by tak olać niech sam zawalczy? Boli? Zacisnąć zęby i cierpliwie poczekać. Nie robić nic ponad to co on robi, bo gwarantuję, potem boli jeszcze bardziej... Albo jak jest źle i czujemy że cierpimy, uciąć relację. Kurde, dlaczego niektóre z nas trzymają się tak kurczowo tych facetów. Niektórym udaje się faceta udobruchać, siłą ciągną przed ołtarz a potem po latach stwierdzają że nie ma miłości... No kurde!!! Jest miłość!!! Tylko my się za bardzo staramy, za bardzo chcemy, za często wbijamy się w fantazję że to "TEN" i określamy tym mianem niesłusznych facetów lub pierwszego lepszego co trafi się na dłuższy czas. Któraś z Was wspomniała, miłość jest cicha i spokojna. Oczywiście tego co napisałam powyżej nie kieruję do nikogo konkretnego, taka refleksja. Sama popełniam błędy do dnia dzisiejszego ale zamiast się buntować, dołować i gdybać, wyciągam wnioski i żyję dalej!!! Z nadzieją że spotka mnie to najpiękniejsze... I jeszcze jedno... Co to do cholery znaczy "facet jest całym moim światem"? A jak odejdzie? To co? "Świat nam się zawala" tak??? A może by tak gdy facet "inwestuje" w jakikolwiek sposób w siebie, my też byśmy "zainwestowały" zamiast ślepo go wspierać modląc się o to aby docenił naszą troskę. Życzę wam i sobie abyśmy miały siłę
! A na dobranoc polecam lekturę obowiązkową "Biegnąca z wilkami". Miłość istnieje, a jak ją odnajdziemy nadchodzi długa droga zwana pracą nad związkiem wychodząca od obydwu stron! A nie jednej. Wtedy jest miłość...
To nie jest tak, że dziewczyny osaczają faceta. Przynajmniej nie wszystkie. Osobiście w moim poprzednim związku było tak, że jak on strzelił focha albo nie chciał się odzywać nie wysyłałam mu tysięcy sms'ów. Po prostu brałam go na tzw. przetrzymanie i byłam obojętna. I skutkowało.
A co do stwierdzenia, ze "facet jest całym światem" to czasem dziewczyna może się lekko pogubić i tak uważać.
Co konkretnie masz na myśli mówiąc, że "my też byśmy "zainwestowały" zamiast ślepo go wspierać "???:)
Nie rozumiem po co się nad tym zastanawiać?
Czy nie lepiej przestać wierzyć w to?
33 2010-04-03 16:31:37 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-04-03 16:34:06)
Osobiście w moim poprzednim związku było tak, że jak on strzelił focha albo nie chciał się odzywać nie wysyłałam mu tysięcy sms'ów. Po prostu brałam go na tzw. przetrzymanie i byłam obojętna. I skutkowało.
No to wielki plus dla Ciebie
. Osobiście byłam niejednokrotnie za tępa aby to zrobić. Teraz to się zmieniło i jakoś tak gdy obserwuję to co się dookoła mnie dzieje, czyli dziewczyny które robią sobie niepotrzebnie mnóstwo dramatów z tego powodu mam ochotę krzyczeć "dajcie na luz!"
... Chodzi o to że szukamy często miłości tam gdzie jej nie ma.
Co do "inwestycji" mam na myśli aby przede wszystkim skupić się na sobie. Nie mówię o egoizmie w związku, ani o niczym takim... Czasami po prostu dziewczyny dają z siebie więcej niż ich partnerzy, dla miłości robią wszystko i zapominają o sobie. O swoich pasjach, marzeniach...
Ale to jak mówię. Tutaj mocno generalizuję i to oczywiste że nie dotyczy to wszystkich dziewczyn. A pytanie było czy istnieje miłość. Więc wg mnie istnieje. Tylko często zakochanie nas mocno zaślepia na drodze do wyboru odpowiedniego partnera.
A czemu wg Ciebie miałaby nie istnieć? ![]()
Okruszka jak chodzi o mnie to ja wierzę i nie. Wiem, że są ludzie, którzy będą ją mieli wcześniej czy później a są ludzie którzy jej nigdy nie będą mieli ![]()
Takim ludziom łatwiej jest żyć wierząc, że miłość nie istnieje.
Bo jak szukać czegoś co nie istnieje ?
35 2010-04-03 17:04:51 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-04-03 17:15:37)
Martynko, a skąd ten pesymizm
. W wieku 21 lat?
(czy może to źle odebrałam?). Wiesz, znam ludzi samotnych w wieku 30, 40+... Ale wykluczając choroby i wypadki bardzo często ci ludzie są sami na własne życzenie i często miłości nie chcą. Jest im z tym dobrze, są pogodzeni.
Jeżeli np. Tobie jest łatwiej myśleć w ten sposób ok. A może zamiast przestać wierzyć w istnienie miłości, lepiej po prostu nie myśleć o tym
... Wtedy samo przyjdzie.
I żeby było jasne, nie pisze z perspektywy super szczęśliwie zakochanej i spełnionej dziewczyny, która będzie truła jaka to miłość jest wspaniała bo mam farta i wspaniałego faceta/narzeczonego u swojego boku itd. Mój związek jest dziwny, nie rozumiany wg standardowej kategorii. Nie jest mi wcale lekko. Dzieli nas gigantyczna odległość. Ale jak spędzamy ze sobą czas biorę jak najwięcej szczęścia z tego ile się da. On tak samo. Nie wiem czy połączymy nasze światy kiedyś. Wątpię w to z wielu powodów. Ale jeśli to nie nastąpi pomimo na pewno wielkiego smutku będę szczęśliwa że ktoś obdarował mnie czymś tak wielkim i nie przestanę wierzyć że będę miała na to jeszcze jedna szansę z kimś innym. Miłość istnieje, drzemie w nas i innych. Czasami przypadek sprawia że trafiamy na kogoś wspaniałego. Myślę że nie warto się tym dręczyć tylko żyć!
PS: I wcale nie jestem niepoprawną optymistką
. Wiem że mój post może tak brzmieć
.
A mnie zastanawia, jak w ogóle można się zastanawiać nad tym, czy "miłość istnieje".
Rozumiem, że można się zastanawiać nad tym, czy Bóg istnieje, bo to coś zewnętrznego, coś czego nie możemy doświadczyć, empirycznie poznać, poczuć. Rozumiem, że można się zastanawiać, czy istnieją kosmici, Yeti, potwór z Loch Ness, wszechświaty równoległe.
Ale przecież miłość to coś, co się rodzi w nas - jak może więc "istnieć" albo "nie istnieć"? Jeśli powołamy ją do życia, to będzie istnieć, jeśli nie - to nie będzie. Potencjał jest w nas, my wszyscy jesteśmy zdolni kochać, stworzyć miłość. Nie ma "miłości" jako pojęcia oddzielonego od człowieka, jako teorii. Miłość może być tylko praktyczna, nie teoretyczna. To nie jest jakaś rzecz zawieszona w eterze, tylko nasze wewnętrzne odczucie.
Okruszka, kiedy się przez 21 lat jej nie zaznało, to się przestaje w nią wierzyć.
I wybaczcie, ale teksty masz 21 lat jeszcze kogoś znajdziesz są żałosne, bo mogę się zapytać po co mi wtedy ktoś? TV mogę oglądać sama ![]()
Martyno, cóż, nie znam Cię więc trudno mi cokolwiek powiedzieć. Przeczytałam tematy jakie zakładałaś (choć wiem że to oczywiście mało aby poznać osobę) ale widzę że zawsze problem jest ten sam. Boisz się samotności, boisz się wielu rzeczy. Zastanawiasz co to będzie jak poznasz kogoś doświadczonego bo ty nie jesteś (tak jakbyś się bała bycia tą "gorszą") i w rezultacie boisz się w kimś zakochać mam wrażenie. Cierpienie w miłości czyni nas silniejszymi. Mówię o różnych porażkach jakie ponosimy. Ale w końcu nie może być zawsze źle?! Dając sobie szansę jak i również szansę napotkanym ludziom UCZYSZ SIĘ. A to wielki skarb, bo potem wiesz już czego chcesz.
Nie dajesz sobie szansy, zakładasz że Twoje życie w tej kwestii jest tak beznadziejne że mu nic nie pomoże bo inni jakoś dają radę i kogoś znajdują a Ty nie. Przejmujesz się wieloma niepotrzebnymi rzeczami... A w efekcie końcowym zaczynasz mówić "na co to wszystko? Jest mi dobrze samej", chociaż w środku wciąż krzyczysz o miłość (widać to). Ale wiesz co jest najgorsze? Że na tym forum pocieszano już takie osoby jak Ty i Ciebie również, a jednak wciąż będziesz się uparcie dołować, lub w związku z tym że musisz mieć rację mówić "I wybaczcie, ale teksty masz 21 lat jeszcze kogoś znajdziesz są żałosne". ![]()
Nie mówię tego ze złośliwości. Ale może właśnie z perspektywy obserwatora.
Owszem, nie muszę czytać Twoich postów (jeżeli wychodzisz z założenia że "i tak wiem swoje"), owszem, mogę to olać... Mnie to nie rusza... Ale szkoda mi jak ktoś przez swoje kompleksy(?), w tak (sorry) młodym wieku miewa do tego stopnia dołujące przemyślenia...
I chyba nie jestem pierwsza która to mówi...
Już schodzę z Ciebie
... I szczerze przytulam
.
39 2010-04-06 15:39:51 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-04-06 15:41:35)
Tak Okruszka masz rację, uznaję siebie za gorszą bo bez doświadczenia ![]()
Tak jestem za stara, bo jak pisałam to już 100 razy czas w moim wieku na pierwszą miłość już bezpowrotnie minął.
To tak jakby wysłać kogoś kto ma lat 20 do gimnazjum, jego czas na ten etap już minął.
Może i ciepienie w miłości czyni nas silniejszymi jak napisałaś, ale ja na dzień dziesiejszy mogę cierpieć tylko w samotności.
A tak na marginesie po jakimś czasie człowiek przywyknie do takiego życia i tylko czasem jest mu przykro z tego powodu ![]()
Ciężko jest zrozumieć, że inni to mają a ja tego miała nie będę.
Lepiej wmówić sobie, że to nie istnieje lub nie jest mi pisane i normalnie żyć, a nie płakać całymi dniami
Lepiej wmówić sobie, że to nie istnieje lub nie jest mi pisane i normalnie żyć, a nie płakać całymi dniami
Wybacz, ale przecież Ty cały czas się nad sobą użalasz właśnie... Skoro to dla Ciebie takie normalne, to po co zakładałabyś taki temat? Widać, że jest Ci z tym źle i chciałabyś coś zmienić, więc nie rozumiem, czemu sama (tak!) sobie odbierasz szansę na to.
Miłość to nie nauka mówienia, że jak na pewnym etapie życia się tego nie nauczysz, to potem już nigdy nie dasz rady. Chcesz powiedzieć, że jeśli nie spotkałaś "miłości" w wieku, dajmy na to, 16 czy 18 lat, to już zostaniesz starą, bezdzietną panną mieszkającą ze stadem kotów? W którymkolwiek wieku by ta miłość nie przyszła, to pozostanie tą pierwszą. Nie da się przeżyć drugiej czy trzeciej bez pierwszej
I przyznam szczerze, że dawno nie widziałam, żeby ktoś tak się nad sobą użalał bez powodu - sama sobie narzucasz taki tok myślenia, a potem masz pretensje, jaki ten świat niesprawiedliwy. Jednemu się trafia wcześniej, innemu później, w życiu nigdy nie ma po równo. Jak się zamkniesz na to doświadczenie, to nie będziesz go miała - proste. Jednak jest to całkowicie Twój wybór, wmawiasz sobie że jest inaczej chyba tylko po to, żeby przed samą sobą usprawiedliwić swój marazm.
41 2010-04-06 16:37:18 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-04-06 16:37:56)
Tak wmawiam sobie to i jest mi z tym dobrze ![]()
W pewnym wieku nie umieć czegoś to jest już wstyd.
Nie lubię kotów więc ich raczej miała nie będę ![]()
Łatwo jest pisać tym co nie mają takiego problemu.
A co za 4 lata moje koleżanki będę wychodzić za mąż a ja będę mieć pierwszą miłość to już jest robienie z siebie debila
Nie użalam się aż tak strasznie ![]()
42 2010-04-06 16:55:55 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-04-06 16:56:16)
A ja myślę, że te zamężne już koleżanki będą Ci zazdrościć wtedy tej pierwszej miłości ![]()
I pewnie, łatwo jest pisać - ale łatwo jest też siedzieć i lamentować nad sobą, zamiast wziąć tyłek w troki i ruszyć w świat, by zdobywać doświadczenia. Rozejrzyj się, ludzie mają sto razy gorsze problemy (których w dodatku wcale sobie nie życzyli) i dają sobie radę. A Ty najpierw sama tworzysz sobie problem, a potem na niego narzekasz.
Piszesz, że w pewnym wieku nie umieć czegoś to wstyd - a co w miłości jest do "umienia"? To się czuje, a nie umie. A wstydem jest raczej to, że mając 21 lat gadasz tak, jakbyś miała 80. Może do tej pory nie znalazłaś miłości dlatego, że odstraszasz wszystkich facetów swoim pesymizmem i gderaniem?
Może i ich odstraszyłam, a raczej żaden konkretny się nie trafił ![]()
Nie szukam księcia z bajki ![]()
Tyle że ja poznaję masę fajnych facetów, ale każdy z nich kogoś ma.
Mam ogromną ilość kolegów, ale każdy z nich jest zajęty i choćby się nawet rozstał z obecną kobietą to przez wzgląd na relacje jakie nas wszystkich wzajemnie łączą nie mogłabym z nim nic więcej niż koleżeństwo.
Dziewczyny, ale też miedzy Bogiem a prawdą faceci w przedziale wiekowym 22-25 nie szukają związków uznając jak jest to jest nie ma to też ok a nawet lepiej, bo przynajmniej mogę mieć co noc inną.
Nie zdajesz sobie sprawy, ilu jest facetów w tym przedziale wiekowym, którzy z jakiegoś powodu nigdy nie mieli jeszcze dziewczyny, albo niedawno się rozstali i są do wzięcia.
Spróbuj poszukać w internecie - niektórzy twierdzą, że portale randkowe są dla desperatów, ale ja się nie zgadzam, można poznać w ten sposób kogoś wartościowego. Popatrz, ile dziewczyn chociażby na tym forum poznało swoich facetów przez internet.
Poznałam przez neta masę facetów, i wiem jedno.
Tam się szuka łatwego seksu.
Sorry nie interesują mnie panowie, którzy właśnie się rozstali i szukają pocieszenia, najlepiej wiadomo jakiego.
Nie wszyscy faceci w internecie szukają seksu, wierz mi. I nie każdy facet po rozstaniu szuka pocieszenia - przecież nie mówię o takich, którzy rozstali się kilka dni wcześniej. W końcu jakoś ludzie się wiążą drugi, trzeci raz - to też przecież nastąpiło po jakimś rozstaniu...
Jak dla mnie miłość to pojęcie względne , i głównie uwarunkowane naszymi osobistymi odczuciami(doświadczenia, zawody, wzloty) . Kobieta rozczarowana porzednimi związkami powie że miłość nie istnieje zaś ta która jest szczęśliwa w związku powie że to uczucie jest wszechobecne. Tak naprawde miłość to nie płomienne pożądanie, czułe słówka wspaniały sex czy chęć bycia razem a jedynie umiejętność przeżycia trudów życia we dwoje , to para staruszków która siedzi na ławce i spogląda na słońce obchodząc 30 rocznice ślubu i mimo nieporozumień , kłótni braku finansów choroby była w stanie wszystko przetrwać a na koniec gdy pociąg fizyczny już minoł pozostało zaufanie , przyjaźń i przekonanie że to właśnie na sobie mogą polegać.
Nie należy mylić miłości z zakochaniem , zauroczeniem czy pożądaniem i już na pewno nie należy przymusowo dążyć do małżeństawa czy bycia w związku bo to nie są wyznaczniki bycia szczęśliwym.
Anemonne to gdzie Ty znajdujesz tych facetów ? Jakoś czasem jestem na portalach randkowych i nie trafił się żaden, który by nie oferował szybkiego seksu. Podziel się z nami.... ![]()
A tak ogólnie to dziewczyny, kiedyś na pewno uśmiechnie się do nas miłość i szczęście!!! ![]()
49 2010-04-07 11:39:38 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-04-07 11:58:28)
Misia tak ok 1 na 12 na czacie nie szuka szybkiego seksu, ale nie ma nic przeciwko. ![]()
W taki sytuacjach traci się wiarę w miłość ![]()
50 2010-04-07 12:08:22 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-04-07 12:11:21)
Nie mówię o czatach, tylko bardziej o serwisach randkowych na jakimś poziomie (nie portale w stylu fotka.pl). I nie chodzi tak naprawdę tylko o to gdzie szukać, ale jak szukać. Nie wiem, może to jakaś moja nadprzyrodzona zdolność (choć wątpię
), ale ja po prostu przeczytam czyjś opis w profilu, zobaczę zdjęcie i na tej podstawie mniej więcej oceniam, co ten człowiek sobą reprezentuje. Potem rozmawiam i weryfikuję to. Czysta psychologia, nie jest to bardzo trudne. Oczywiście nie twierdzę, że nigdy się w tym nie pomyliłam, ale w 90% przypadków można na tej podstawie stwierdzić, czy dany człowiek ma coś pod czaszką, czy tylko echo mu się od zębów odbija.
Inną sprawą jest to, że jeśli uzupełni się w odpowiedni sposób swój profil, to będzie się przyciągać konkretnych facetów. Oczywiście, i mi się zdarzało dość często dostawać wiadomości w stylu "joł, fajna dupcia jesteś, może chcesz mnie poujeżdżać" ale takie po prostu ignorowałam. Zdarzały się też normalne od normalnych facetów.
Spędziłam na czacie szmat czau, poznałam fajnych ludzi i sporo z nich to mi koledzy, tylko koledzy.
Osobiście nie znam pary, która poznała się przez czat. ( te co znałam się rozpadły)
Przez portale randkowe też nie znam, ale jakoś prędzej mogę w to uwierzyć ![]()
Internet jest fajny, ale dla zabicia czasu, lub żeby poznać kolegę, ale raczej nie partnera ![]()
Bo jesteś zbyt uparta. W internecie nie, w "realu" nie... Zostań sobie tą starą panną skoro tak bardzo chcesz, tylko przynajmniej przestać się użalać
Przecież sama sobie tak wybrałaś w końcu, nie miej pretensji do świata.
Wszystkie rady kierowane do Ciebie po prostu z góry odrzucasz.
Napisać mogę jedno przez rok szukałam w internecie, nie chciałabym pisać o skutkach ![]()
Jednym słowem nic, a raczej nikogo nie znalazłam.
W realu to niby gdzie?
Na uczelni znam większość.
A na imprezy nie chodzę bo nie mam z kim ![]()
Wiesz, ludzie zazwyczaj poznają się po prostu przypadkiem. Wiem, że straciłaś już wiarę w to, że i Ty kogoś poznasz, ale może pewnego dnia Cię trafi jak grom z jasnego nieba i tego Ci, Martynko, z całego serca życzę
Bo cóż innego niż życzenia mi pozostało.
Anemonne dzięki za pocieszenie i życzenia.
Ja jak tu już nie raz pisałam mam już trochę lat i jak poznaję jakiegokolwiek faceta to zaraz "a ja jestem za stara żeby wchodzić w te relacje", ale mimo wszystko dziękuję ![]()
Hm, ale Ty mówisz, że jesteś za stara, czy on?
Ja że za stara na pierwszą miłość ![]()
A często i on mi się wydaje za stary na relację ze mną ![]()
Wg mnie to w moim wieku to on max do 30
58 2010-04-08 15:13:22 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-04-08 15:13:40)
To nie dziwne, że nikt się "nie nadaje", skoro każdego od razu skreślasz dlatego, że i tak jesteś już za stara ![]()
No, teraz to już pozostaje Ci tylko balkonik, sztuczna szczęka i jedyna rozrywka to wyglądanie przez okno, ostatecznie weekendowa gra w bingo ![]()
Ja nie mówię że jestem stara, tylko, że na pierwszy raz za stara ![]()
Ci porządni są ale w życiu jest najczęściej tak ja oddałem całego siebie i teraz mam 36 lat stan przedzawałowy a nadal kocham 2 razy mnie zdradziła cierpie szukam co ja źle zrobiłem szukam w sobie wad a Ją usprawiedliwiam błagam Boga aby tylko wróciła!!!