caly czas o nim mysle... Znamy sie od dawna bo jest bratem mojego szwagra zawsze mnie podrywal i delikatnie dotykal ale ostatnio przyjechal do nas ze szwrem i moja siostra i sobie popilismy pod stolem dotykal mnie bawil sie moja stopa i trzymal swoja reke miedzy moimi nogami... A jak wyszlam poszedl za mna i sie calowalismy bardzo mi sie to podobalo chcialabym zeby trwalo wiecznie... Nastepnego dnia przytulal sie do mnie ale niestety trgo dnia odjechali... Po kilku dniach napisal ze bylo bardzo milo i czy mogl by to powtorzyc a ja glupia sie zgodzilam mieszkamy daleko od siebie wiec jest to nie mozlowe narazie ale niedlugo znow przyjezdza i boje sioe co z tego wynikie... Boje sie ze musie nie opre... Najgorsze jest to ze ja nie zaluje tego co zrobilam ale nie chce zeby sie powtorzylow i w dodatku przyjaznie sie z jego zona... :( co mam zrobic zeby nie dopuscic do powtorki chociaz bardzo go pragne i co on do mnie czuje ze tak postepuje? Pomozcie
Podobne tematy
2 2012-04-05 20:26:45 Ostatnio edytowany przez cisowianka (2012-04-05 20:27:47)
powiem jedno przez takie jak Ty wala sie malzenstwa
i to jest smutne eh
tylko ze to nie jest moja wina...
tak nie twoja wina tylko ducha swietego. twoja i jego. i jeszcze mowisz ze jego zona to twoja przyjaciolka.
zalosna eh
zgadzam sie z cisowianka......pies nie wezmie jak suka nie da....stare powiedzenie ale jakze prawdziwe.
prowokujesz bo jestes dostepna on bierze bo jestes dostepna, pewnie znalazlby sobie inna do obmacywania gdybys byla niedostepna
nie rozumiem tylko jednego......jak mozesz nazywac sie przyjaciolka jego zony. to juz jest obrzydliwe.
to nie byla zdrada... Bylo milo poprostu... Gdyby ktoras z was byla w podobnej sytuacji gdyby poczula to co wtedy ja inaczej by mowila...
to nie byla zdrada... Bylo milo poprostu... Gdyby ktoras z was byla w podobnej sytuacji gdyby poczula to co wtedy ja inaczej by mowila...
czy ty nie rozumiesz o co chodzi? ty mu dajesz....on bierze....kolezanka probuje ci wytlumaczyc przez takie jak ty .....MILO BYLO POPROSTU...rozpadaja sie malzenstwa......ech szkoda slow
kolezanka MILO BYLO POPROSTU nie zrozumialas
juz zrozumialam... Wasze wypowiedzi to byl kubel zimnej wody dla mnie dziekuje...
dobrze by było jak byś zrozumiała... bo nie liczy się tylko chwila przyjemności z jakimś facetem... jeżeli to Twoja przyjaciółka to jak wogóle możesz takie rzeczy z nim robić???!!! masakra jakaś!!! nigdy bym się nie mogła zrobic takich rzeczy swojej przyjaciółce!! nie ukrywam,że współczuje tej dziewczynie bo jest nieziemsko oszukiwana i to niby przez najbliższe jej osoby... ochyda... chciałabys byc na jej miejscu? bo pewnie nie... i dokładnie ktos przede mna zaznaczył, że przez takie dziewczyny rozspadaja sie związki bo takie jak Ty nie patrza na innych tylko na swoją przyjemność... a inne osoby przez to cierpia i zawala im sie cały świat... ehhhh
10 2012-04-06 10:12:28 Ostatnio edytowany przez busiu (2012-04-06 10:13:25)
Dziewczyny. Jak możecie? Jeśli ktoś tu jest winny, to ten złamas, a nie nasza forumowiczka. Mnie nie obchodzi, ile kobiet się przystawia do mojego faceta- jest ze mną, to ma być odporny na pokusę. I jak jeszcze raz usłyszę to durne powiedzenie "jak suka nie da to pies nie weźmie" to chyba komuś autentycznie przywalę. To nie Magda składała przysięgę wierności jego żonie, tylko on- i to on właśnie ją łamie- a Wy tu wszystkie rzucacie się dziewczynie do gardła.
Magdo- pakujesz się w niezłe bagno. Głównie dlatego, że ten facet jest zdrajcą i zwykłym śmieciem- a jak coś wypłynie, to Ty będziesz winna. Patrząc na naszą paskudną mentalność, to Tobie przykleją łatkę "rozbijaczki małżeństw" (LOL), ladacznicy, dziwki, która jako źródło zła wszelkiego kusiłaś go nieustannie. On jak ta owieczka niewinna nie będzie miał pojęcia, co robił, dlaczego i z kim. Bo chyba w oczach kobiety mężczyźni są takimi bezwolnymi misiami, którym jak się podsunie inną parę cycków, to głupieją. Do tego po wszystkim zrobi z Ciebie wywłokę przed całą rodziną/znajomymi. I zapewniam Cię, że on nie jest tego wart.
PS. Wolę żeby facet był mi wierny z własnej woli, a nie dlatego że nie ma okazji. Nie cenię się tak nisko.
Zawsze mi się wydawało że chłopak/mąż przyjaciółki jest nie do odbicia, i nie ważne jakby nie był boski tak się nie robi!!! To jest twoja wina (jego też) i to jest przykre bo próbujesz się wybielić. Jak w ogóle można tak postąpić??!!
tylko ze to nie jest moja wina...
magdaleno.. no ale pomysl tam rozsądnie. nie o sobie, ale o nim.
facet ma żonę tak? ma kobietę, której przysięgał miłośc wierność i takie tam bzdury.... znasz jego zonę, brata i rodzinę. czyli facet nie wypadł sroce spod ogona...
facet ma dzieci, albo ich nie ma. jest donbrym ojcem, albo się za takiego uważa - rozumiesz - gdzieś jest, gdzieś funkcjonuje, coś od niego zalezy itak dalej..
i ten facet. w obecności SWOJEJ ZONY (pomysl, że siedzisz w knajpie z twoim chłopakiem a on pod stołem pieści jakąs babke...) całuję się z TObą i CIę MACA.. pod stołem ale jednak....
potem pójdzie z żoną do łożia.. może bara bara.. a w kazdym razie zdawkowo i z przyzwyczajenia powie rano - dzień dobry kochanie....
OBDAROWAŁ CIĘ... obdarował cię swoją uwagą, zainteresowaniem i GÓWNEM.
powiedział ci, że było MILO...
rozumiesz.. miło...
czy jakbyś wzadzwoniła do jego zony i powiedziała - jesteś moją przyjaciółką i jestem wobec ciebie lojalna.. chcę ci powiedzieć, że twój mąz zachował się wobec mnie nie w porzadku i próbował dotykać mnie pod stołem...
więc gdybyś zadzwoniła i to powiedziała - to myslisz, że dalej byłoby miło??
nie łudź się, że to ciebie nie dotyczy, że to nie twoja wina.
Nie ma znaczenia, z jakimi intencjami w to wchodzisz i jaka jest twoja obłaskawiona moralność - że przecież ty nikogo nie zdradzasz...
przytocze ci list, który ja napisałam do kobiety podobnej do ciebie - która bez zobowiązań nie miała nic przeciwko...
.
Minęło tak dużo czasu, że dopiero teraz mogę napisać spokojnie do Ciebie. Bo pomyślałam sobie, że ja się bardzo dużo nauczyłam dzięki ? naszemu wspólnemu- doświadczeniu. Mam nadzieję, że Ty też. Mam nadzieję, że teraz masz zasady i się ich trzymasz. Czego ci szczerze życzę. I innym kobietom - takim jak ja.
Oczywiście to nie jest tak, że Ciebie obwiniam sytuacją, która się wydarzyła. Tak nie jest. Ale zawsze miałam dobre zdanie o mądrych kobietach, które są solidarne i wartościowe. I nie chciałabym tego zdania zmienić. Więc wolę zakładać, że raz popełniamy bledy i ty tez go popełniłaś i więcej tego nie zrobisz. Że jesteś mądrzejsza i teraz wyżej się cenisz. Że mogę dalej ufać, że kobiety myślą inaczej. Że myślą, uczą się i szanują.
Chciałam do Ciebie napisać. Żebyś wiedziała, że wiem, że na pewno nie zasługujesz na całą złość, żal i złe opinie, które myślałam na twój temat. Że pewnie w tym wszystkim tez jesteś ofiarą- samotności, ufności, naiwności. (chociaż możliwe, że dla ciebie to tylko była zabawa nic nie znacząca, a to by zmieniało postać rzeczy). Chciałam napisać, że ja Ciebie nie obwiniam, ale Ty siebie pewnie tak, bo pewnie ciężko spojrzeć na siebie z zadowoleniem i satysfakcją, gdy ma się poczucie, że się wdało w takie relacje z facetem, którego zona spodziewa się dziecka, a potem to dziecko traci. Wyobrażasz sobie, czym dla mnie było to, że po żałobie po stracie dziecka dowiedziałam się, że jedyny człowiek, któremu ufałam i który ze mną w tym trwał rozmienił się na drobne?
Nikomu nie życzę tego co przeszłam, tego o co walczyłam i walczę do dzisiaj. O prawo do własnej godności i pozytywnej samooceny, uczenie się od nowa zaufania i nadziei.
Pewnie tez się czegoś nauczyłaś ? np. że niezależnie od tego, jak bardzo wierzysz w miłość, zaufanie i bycie razem ? facet, z którym teraz jesteś może na jakimś służbowym wyjeździe poflirtować z koleżanką i niewiadomo kiedy okaże się, że nie byłaś w jego życiu tak ważna, żeby nie zabawić się na boku i nie emocjonować ememesami koleżanki w jedwabnej zielonej koszulce.
Że nie warto być tą trzecią, bo potem zadzwoni i powie ? popełniłem błąd kocham żonę ? niezależnie od tego, dlaczego ty w tym układzie tkwiłaś i jakie nadzieje, marzenia i uczucia miałaś.
Chciałam napisać do Ciebie. Żeby powiedzieć, że w swoich myślach ?rozliczyłam? się z Tobą. Nie żyłaś przez te lata tylko swoim życiem- byłaś tez częścią mojego, bo takie decyzje podjęłaś i tak a nie inaczej postępowałaś. Codziennie rano budziłam się z myślą : ?Zdradził mnie??
Czy ty chciałabyś tego dla siebie?
Więc chcę powiedzieć, że wyrzucam Cię z mojego życia. Mój mąż zrobił to dużo wcześniej, a ja potrzebowałam znacznie więcej czasu, żeby Cię skreślić. Żeby wyrzucić z mojego życia i nie przywiązywać wagi do twojego. Żeby przestać Ci źle życzyć. Moje ulubione życzenie brzmiało: nie życzę Ci, żeby spotkało Cię to co mnie? bo ja przez kilkanaście lat czułam się bezgranicznie kochana i ufałam, a to wielka wartość. Życzę Ci, żebyś zawsze była tą trzecią ? na krótki czas ? z hasłem na końcu ? popełniłem błąd?
A teraz sobie myślę, co mnie obchodzisz ty i twoje Zycie? Twoje szczęście lub nieszczęście nie zmieni tego co ja myślę i co czuję. Twoje decyzje, które popełniasz teraz, nie wpłyną na moje poczucie szczęścia lub nieszczęścia i wszystkie demony, z którymi musiałam się zmierzyć. Twoje uczucia i moje uczucia to dwa odrębne światy. Dzisiaj nie jesteś mi już do niczego potrzebna. Nawet do tego, żebym brała Cię pod uwagę oceniając zachowanie mojego męża. Usprawiedliwiana go? Już dawno wyszłam z myślenia, że gdyby nie ty?. Teraz wiem, że zdradził, bo chciał. Podjął taką decyzję ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Uwierz, że nie chciałabyś być na moim miejscu. Ale wtedy dla ciebie nie istniałam?
I chciałam, tylko jeden raz, do Ciebie napisać. Żeby zachować odrobinę nadziei i ufności w ten świat i naszą ludzką mądrość ?że może moje doświadczenia pozwolą Ci zrozumieć, że każda nasza decyzja i każde postępowanie mogą ranić innych. Czy to, że mnie nie znasz, powoduje, że zasłużyłam na to, aby zupełnie nie liczyć się z moim cierpieniem i uczuciami? Dlatego chciałam napisać Ci chociaż tyle. Bo gdybyś jednak nie wiedziała, że również twoje działanie spowodowało wielki ból, cierpienie, żal, samotność i udrękę, to dobrze, żebyś o tym wiedziała.
Żebyś mogła tę wiedzę wykorzystać- nie dla mnie, bo ja już na niej nie skorzystam. Ale dla Ciebie, bo ty jeszcze możesz to zmienić. I postarać się żyć tak, żeby mieć poczucie, że własnymi działaniami nikogo świadomie nie ranisz, bo jedyne, czego możemy być pewni to tego JAK my żyjemy.. a nie inni wokół nas.
Nie oczekuję odpowiedzi na tego maila. Ale czuję ulgę, że do Ciebie napisałam. Bo w ten sposób zamykam pewną sprawę. I w ten sposób nie jestem dla ciebie nic nie znaczącą, anonimową, byle jaką, głupią kobietą, która Ciebie nic nie obchodzi.
W ten sposób wiesz, co czuję i czułam i mam nadzieję, że wykorzystasz tę wiedze dla siebie.
Już nie dla mnie.
Ja z konsekwencjami zdrady będę musiała żyć.
Ale ty masz jeszcze wybór ? w swoich własnym decyzjach.
dziekuje Ci za te slowa teraz wiem ze bylo w tym duzo mojej winy... On ma kryzys w malzenstwie a ja zamiast pomoc im to przejsc wszystko spieprzylam... Zaluje chociaz nie moge zapomiec i pewnie przez jakis czas bede to pamietala... Ale juz wiem ze nigdy nie dopuszcze do takiej sytylacji... Wczoraj napisal do mnie ze caly czas mysli o tamtym wiczorze ze kolejny raz poklucil sie z zona i spi u kumpla a chcial by byc teraz ze mna... Napisalam mu zeby przestal wypisywac takie glupoty zeby zapomial i wracal do domu... Jest mi z tym Ciezko ale wiem ze zrobilam dobrze. Nie chce zeby ich malzenstwo rozpadlo sie przezemnie
jeszcze raz wam dziekuje za wypowiedzi w mojej sprawie bardzo mi pomogly a najbardziej te ktore mnie nie potepialy. Dzieki.
Magda, kryzys małżeński niczego nie tłumaczy, tym bardziej, że on będzie ci tłumaczył cały czas, że jest nieszczęśliwy, zona go nie rozumie, wcale ze sobą nie spią... (taka fajna piosenka osieckiej jest - posłuchaj)
jeśli jego małżeństwo przeżywa kryzys. jeśli chce sie z nia rozstać, to powiedz mu:
gdy uporządkujesz swoje sprawy. będziesz wolny - wtedy być może będę zainteresowana relacjami z Tobą. Dzisiaj nie jestem. jesli faktycznie tobie na mnie zależy - to nie wrzucaj mnie w bagno relacji, w których jestes teraz. znasz moja rodzinę - pomyśl, co to znaczyłoby dla mnie i dla nich. jesli tobie na mnie zalezy - TO MNIE NIE KRZYWDŻ!
Ale pomyśl, czy chciałabyś być z facetem, który mając żonę dobiera się do innych?
Postaw się na miejscu tej żony... Ja bym się nie pchała, nawet dlatego, że jest Ci miło i fajnie, bo pytanie - po co?
na poczatku wydawalo mi sie ze to bedzie czysty jednorazowy flirt... Teraz wiem ze nie i musze sie z tego jak najpredzej wycofac.
Magda czemu nie masz chłopaka?
rozstalismy sie miesiac temu... Po dwoch latach bycia razem. Stwierdzilismy ze nasz zwiazek zmierza do nikad...
zresztą - wszyscy faceci, którzy szykują się do skoku w bok.. przezywają właśnie akurat co - kryzys małżeński.... właściwie są z żonami, bo dzieci, bo zobowiązania....sa biedni nieszczęśliwi, samotni, niespełnieni, potrzebuje ciebie jak powietrza. marzą o lepszym życiu i tak dalej i tak dalej...
nie wierz kochana nie wierz.. facet ma ochotę na trochę ekscytacji.. a potem w panice pójdzie pod skrzydełka żonki... a ty będziesz wszystkiemu winna.
Magda, tak jak ty mu teraz wierzysz, że taki biedny, samotny i nieszczęśliwy,
tak samo, jego zona ,mu uwierzy, że on nie chciał, ale ty sama mu się do łóżka wpakowałaś, uwiodłaś go i niecnie wykorzystałaś.
chcesz się założyć?
powiedz jej, że cię całował...
ona usłyszy, że ją okłamać, bo małżonek powiedział, że to ty się rzuciłaś na niego w korytarzu a on się z trudem bronił, bo nie chciał krzyku robić!!!
a propos...
uważaj na te esemesy od niego...
uważaj, bo jak zona je znajdzie, to sie nie wytłumaczysz..a z tego co mówisz, facet kretyn jest...
na początku wydawało mi się ze to będzie czysty jednorazowy flirt... Teraz wiem ze nie i muszę się z tego jak najprędzej wycofać.
nie ma czegoś tego, jak czysty, jednorazowy flirt.. rozumiesz??
czysty jednorazowy flirt to możesz mieć w gabinecie kosmetycznym z nowym, odkrytym przez siebie kremem do twarzy...
Nie istnieje coś takiego, jak czysty jednorazowy flirt - bo czysty to raczej nigdy nie jest, bo to zawsze człowiek się w czyich płynach fizjologicznych babrze.. jak na to nie patrzeć...
zawsze uważałam, że w momencie kiedy jedna strona związku zdradza to ona jest winna, a nie "ta druga"/"ten drugi". ale jeśli kobieta mówi, że żona (niedoszłego) kochanka jest przyjaciółką "tej drugiej" to wina leży po obu stronach. zarówno ten zdradzający mąż, jak i ta, z którą ten mąż zdradza żonę są winni.
napisalas to samo co mowi moja przyjacioka... Tylko ze ja mu wierze choc wiem ze nie zostawi zony dla mnie i tak bym tego nie chciala... Nie stety on jest taki cudowny... A tak jak mowisz jak by sie jego zona dowiedziala wytlumaczyl by sie i by mu wybaczyla bo ja znam i to akurat wiem... a ja bym byla skonczona
dziekuje Ci za te slowa teraz wiem ze bylo w tym duzo mojej winy... On ma kryzys w malzenstwie a ja zamiast pomoc im to przejsc wszystko spieprzylam... Zaluje chociaz nie moge zapomiec i pewnie przez jakis czas bede to pamietala... Ale juz wiem ze nigdy nie dopuszcze do takiej sytylacji... Wczoraj napisal do mnie ze caly czas mysli o tamtym wiczorze ze kolejny raz poklucil sie z zona i spi u kumpla a chcial by byc teraz ze mna... Napisalam mu zeby przestal wypisywac takie glupoty zeby zapomial i wracal do domu... Jest mi z tym Ciezko ale wiem ze zrobilam dobrze. Nie chce zeby ich malzenstwo rozpadlo sie przezemnie
jeszcze raz wam dziekuje za wypowiedzi w mojej sprawie bardzo mi pomogly a najbardziej te ktore mnie nie potepialy. Dzieki.
I bardzo dobrze, brawo!
Kleić się do przyjaciółki żony! Baran jeden!
Wiele lat temu moje dwie koleżanki (One się nie znały) też wplątały się w taki układ. Jedna z premedytacją, znając Jego żonę, druga o żonie dowiedziała się ok.po 1,5 mies. Ta druga skończyła to natychmiast, pomimo, że już coś do niego czuła. Powiedziała, że nigdy nie chciałaby być na miejscu tej kobiety! Pierwsza ciągnęła to 2 lata, bo po tym czasie on ją zostawił. Nie dla żony (bo ta cały czas była przy nim) tylko dla innej lasencji:))
I tak sobie teraz myślę, że ta druga dziś jest szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieciaczków:)) Pierwsza co jakiś czas ma gorący romans, ale nie może ułożyć sobie życia.
24 2012-04-06 11:30:31 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-04-06 11:33:33)
1. Myślisz ze nie stać Cię na nic lepszego od mężczyzny który Cię nie kocha?
2. Czym dla Ciebie jest przyjaźń? Rozumiesz ją w kategoriach: "przyjaciółce oddałabym nerkę w potrzebie, jeśli będzie w kłopocie - zawsze jej pomogę, przygarnę, nakarmię" czy raczej przyjaźń to ładna nazwa na psiapsiółę od picia kawki i gadania o duperelach?
Moje pytania nie są bezpodstawne. Po kilku Twoich postach zauważyłam niesamowite pomieszanie w wartościach. O kobiecie której mężowi pozwalasz sobie publicznie wsadzać rękę między nogi - piszesz "przyjaciółka", a o chęci rozłożenia nóg przed żonatym facetem piszesz: "jednorazowy flirt". Jak gówno nazwiesz kapustą, to gołąbków z niego nie zrobisz. Nawet jakbyś bardzo chciała. Reasumując - błędnie nazywasz rzeczy, błędnie nazywasz fakty, które nie potrzebują nawet interpretacji, bo jest czarno na białym i jasna sytuacja. Natomiast skądś to bierze początek - to łagodne nazywanie rzeczy której ŻADNA przyjaciółka nie zrobi. Mało tego - przy pierwszych zakusach faceta - daje się mu jasną informację "Twoja żona jest moją przyjaciółką - masz natychmiast przestać, a ja się zastanowię co zrobić z moją wiedzą na temat Twojego zachowania". To się nazywa LOJALNOŚĆ. Podstawa przyjaźni.
Rozumiem że podczas trwania związku z Toim byłym - epizody z żonatym też miały miejsce.
Niestety - nie dojrzałaś jeszcze do związków międzyludzkich. Żadnych.
Do przemyślenia.
moze zle to nazwalam nie jestesmy przyjaciolkami tylko bardzo dobrymi kolezankami chociaz po tym co sie stalo nawet to okreslenie jest za duze...
jeszcze raz dzieki za wszystkie odpowiedzi...
masakra ty masz gleboko w dupie to ze przez ciebie rozpadaja sie malrzenstwa.
ale fajnie ze tobie bylo milo hahaha masakra bedzie ci milo jak zona sie dowie i lanie dostaniesz !
wiedzilam ze nic z tego nie bedzie... On nadal kocha zone z jednej strony sie ciesze ze ich malzenstwo przeszlo przez ten kryzys... Ale z drugiej strony dlaczego to tak boli... On zabawil sie moimi uczuciami i jeszcze powiedzial ze byla to pomylka bardzo mila ale pomylka
trudno moze na to zasluzylam nie wiem...
Daj spokój i ciesz sie że nie poszło to dalej. Kryzys, nie dobra żona itp. to wszystko ściema. Wszyscy faceci tego pokroju sa tacy sami... SZUKA TYLKO SEKSU BEZ ZOBOWIAZAŃ! Od zony raczej nie odejdzie! NIE ŁUDŻ SIĘ. Szukaj normalnego i uczciwego mężczyzny. Samam bym takiego chciała...Gdzie oni są?
Moj facet wlasnie rozstaje sie z zona. Nasz romans trwal ponad rok, wiec glowa do gory i walcz o swoje.
dobry wieczor magda,
przeczytalam sobie twoja komunikacje, ktora wbudzila takie karcace kontrowersje... lol!!!! duzo pokazalas!
ile masz lat?
Podziwiam za nie wskruszona niewinnosc....
Usmiech!
jestes na penwno super nastolatka, ktora igra z ogniem... uwagaj, bo cos sie stalo w rownowadze otrzymanych uczuc od mamy i taty...
pozdrowienia bez krytyki