Cześć ![]()
Jestem ze swoim chłopakiem ponad 14 miesięcy. Bardzo go kocham i nigdy nie uciekałam przed wizją wspólnej przyszłości, bo jest to spełnienie moich marzeń.
Stanęliśmy jednak przed trudnym wyborem. On chce w wakacje wyjechać na dwa miesiące do pracy, a ja nie wiem skąd wziąć siłę, by mu zaufać, bo pół roku temu mnie zdradził (i nie mam na myśli całowania się, lecz dużo więcej).
Twierdzi, że zawsze marzył o tym, żeby pracować za granicą i poznawać nowe miejsca, więc powinnam pozwolić mu spełniać jego marzenia. Nie rozumiem tylko, dlaczego w tych marzeniach nie ma mnie, skoro wszystkie moje plany na przyszłość obejmują głównie jego potrzeby? To ja angażuję się za bardzo, czy on za mało?
Zrezygnowałam dla niego z wyjazdu do Hiszpanii, żeby spędzić wakacje z nim i jest mi przykro, że spędzę je sama...
Nie mogę powiedzieć, że on się nie stara, bo dla mnie zrezygnował z Erasmusa (przynajmniej w tym roku, ale czuję, że skończy się na wypominaniu mi jakie to dla niego ważne i pojedzie w następnym).
Jak zaufać po zdradzie, kiedy z całych sił chcę ratować ten związek, ale strasznie ciężko mi uwierzyć, że nigdy mnie już nie skrzywdzi?
Wiem, że wiele z Was też znosi uroki związku na odległość, ale... czujecie się w tym szczęśliwe?
Czy warto robić coś wbrew sobie, jeśli nie ma się pewności, że kiedyś zostanie nam to wynagrodzone (np. wspólną przyszłością)?
Chciałabym zrobić dla niego wszystko, ale boję się, że zgubię w tym wszystkim samą siebie...