Jak kochać socjopate ? Jak żyć z socjopatą ? Czy ktoś ma doczynienia z kimś takim ? Chce wiedzieć wszystko ![]()
Podobne tematy
Bounty,
diagnoza "socjopatii" nie jest wystarczającą do poznania i zrozumienia człowieka, o którym piszesz. Zaburzenia osobowości mają różne nasilenie, dają różny obraz u różnych osób. Nie mniej jednak nieprzystosowanie społeczne i cechy związane z socjopatią znacznie utrudniają wchodzenie w relacje, związki i utrzymywanie ich.
Jak kochać socjopatę? Mam wrażenie, że zakładasz, że miłość jest tu kwestią decyzji i zastosowania odpowiedniego jej sposobu. Myślę, że ważniejszym pytaniem, które powinny zadać sobie osoby, pozostające w bliskich relacjach z socjopatą jest "Co takiego jest we mnie, że weszłam w ten związek i w nim pozostaję?".
Co takiego jest we mnie, że weszłam w ten związek i w nim pozostaję? Nie mam pojęcia. Wiem, że trudno jest żyć z kimś takim. Dużo poświecen i na prawde wiele negatywnych emocji powoduje ten zwiazek, ale na koniec dnia jestem szczesliwa.
Bounty,
mam wrażenie, że mówisz, iż świadomie wchodzisz w coś, co z pewnością będzie szalenie trudne, wymagające, pełne Twojego bólu i poświęceń. Taka jest jednak Twoja decyzja. To deklaracja wręcz masochistyczna. Z reguły chcemy oddalić się od ludzi, od sytuacji, z powodu których cierpimy. Intencjonalne wchodzenie w związki pełne rozczarowań i krzywd mogą mieć charakter samokarania - "będę dzielna, zniosę wszystko". Często wynikają również z poczucia misji - "uratuję go, przy mnie się zmieni". W związkach świeżych, nowozawartych istotny jest również rodzaj fascynacji złem, człowiekiem innymi, wyjątkowym, nierozumianym, "z innego świata".
To ważne, że szukasz informacji, wsparcia i opinii innych ludzi. Ważne, że zastanawiasz się nad sobą i Waszą relacją.
Jak kochać socjopate ? Jak żyć z socjopatą ? Czy ktoś ma doczynienia z kimś takim ? Chce wiedzieć wszystko
bounty doprawdy Cię nie rozumiem....kilka dni temu załozyłaś wątek..... "Czy odejście to jedyny rozwiązanie ?",w którym narzekałas na swojego partnera,a jak się okazało że dziewczyny Ci radziły byś odeszła od niego .....zamkłaś temat! A teraz wymysliłaś socjopatę????"
Może to Ty Potrzebujesz pomocy,bo Masz ze Sobą problemy?
Dla mnie Zachowujesz się trochę niepoważnie,bo osoby które do Ciebie piszą,chcą być pomocne(przynajmniej w większości),a Ty jak mała dziewczynka,kiedy uznasz,że nie podobają Ci się poglądy innych zamykasz wątek.
Wybacz,ale musiałam Ci o tym napisać,bo mnie poprostu Zirytowałaś kolejnym wątkiem.
Pani Justyno, wchodze świadomie w to, i nie chce nikogo zmieniać, a juz na pewno ratować.. Chce dostac jak najwiecej informacji o takim typie człowieka. Jestem pewna, że da sie z kimś takim żyć, tylko trzeba znaleźć sposób. Wiele osob nazwało mnie masochistką, że świadomie godze się na to, ale jestem pewna że każdemu człowiekowi warto dać szanse, może poleca Pani jakieś ksiązki ?
Ze swojego doświadczenia wiem, że życie z takim człowiekiem bywa bardzo trudne, i czesto jego zachowanie którego ja niestety nie rozumiem kosztuje mnie łzami. Tacy ludzie mają w sobie dużo obojętności, i zerowy poziom wspólczucia dla innych osób, równiez bliskich. Nie starają sie zrozumieć drugiego człowieka,w przeciwieństwie do mnie chce i staram sie zrozumieć po co, dlaczego, jak, i kiedy. Wydaje im się że to Oni są najważniejsi i ich potrzeby, trudno im przyznać komuś innemu racje. Nie wspomne o przyznaniu sie do błedu. Dzisiaj mam dzień zwiątpienia
Serdecznie wszystkich pozdrawiam, mieszkam w Szczecinie. Właśnie się zarejestrowałam i jestem szczęśliwa bo może wreszcie wydostanę się z zamknięcia. Czytałam kilka postów kobiet żyjących z socjopatą. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że i ja trwam w takim związku od dwudziestu lat. Brak mi już sił, by zrobić cokolwiek. Dlatego, jak już wczesniej wspomniałam, zacznę układać swoje życie z myślą o sobie a nie w strachu przed Nim. Nie mogę w tej chwili z braku czasu za wiele pisać. Przez związek z tym człowiekiem odsunęłam się od wszystkich znajomych, których dzisiaj właściwie już nie mogę odnaleźć. Samotność mnie zabija. Dlatego bardzo chciałabym poznać dużo osób, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić. Jadwiga
Bounty, bycie z człowiekiem, który ma psychopatyczne zaburzenie osobowości, jest tylko możliwe, jeżeli sama jesteś podobna. Inaczej, to się skończy łzami. To nie są źli ludzie, ani potwory, ale osoby skrajnie pragmatycznie zainteresowane wyłącznie sobą. Nie ma sensu się zastanawiać jak go zmienić czy sobą dogłębnie zainteresować, bo taka opcja zwyczajnie nie istnieje.
Jeżeli potrzebujesz uczuć i bycia najważniejszą dla kogoś, znajdź kogoś innego.
Beyondblackie - 100% racji. Dylemat nie brzmi - czy zmienić model, tylko jak zmienić model.
Książka - "Psychopaci są wśród nas" - autor Robert D. Hare
Polecam Ci tę książkę, zresztą nie tylko Tobie bo WARTO ją przeczytać.
Bounty,
mam wrażenie, że mówisz, iż świadomie wchodzisz w coś, co z pewnością będzie szalenie trudne, wymagające, pełne Twojego bólu i poświęceń. Taka jest jednak Twoja decyzja. To deklaracja wręcz masochistyczna. Z reguły chcemy oddalić się od ludzi, od sytuacji, z powodu których cierpimy. Intencjonalne wchodzenie w związki pełne rozczarowań i krzywd mogą mieć charakter samokarania - "będę dzielna, zniosę wszystko". Często wynikają również z poczucia misji - "uratuję go, przy mnie się zmieni". W związkach świeżych, nowozawartych istotny jest również rodzaj fascynacji złem, człowiekiem innymi, wyjątkowym, nierozumianym, "z innego świata".To ważne, że szukasz informacji, wsparcia i opinii innych ludzi. Ważne, że zastanawiasz się nad sobą i Waszą relacją.
whoh co za diagnoza:0
Hmm ok fascynacja zlem,.ale tez czym moze byc uzasadniona .. bo zwykle interesujemy sie no nie wiem czyms co po niekad lubimy..choc kiedys czytalam taka religijna ale nie katolicka ksiazke i ktos sie o burzyl , ze jak moge jako mkatoliczka..na co ja odp , ze w sumie nie musze praktykowac zeby cos wiedziec na ten temat..
przypuszczam \ze to moze nie do konca wlasciwe porownanie..
moze chodzi o w pewnym sensie zrozumienie..?
P.s szkoda , ze tak daleko jestes...
Nie wiem dokladnie czy sociopatia jest ale spotykalam ze facetem, ktory probowal przez caly okres naszego bycia razem manipulowac mna swoim hustawkami emocionalnymi, nakoncu naprawde sie balam, co z tego wyniknie, ale na szczescie odwazylam sie i z nim zerwalam, to byla bardzo meczaca i wyczerpujaca znajmosc
To wszystko już za mna, po roku takiej huśtawki musialam i chcialam odejść. Teraz czuje się szczesliwa ![]()
Bounty,
mam wrażenie, że mówisz, iż świadomie wchodzisz w coś, co z pewnością będzie szalenie trudne, wymagające, pełne Twojego bólu i poświęceń. Taka jest jednak Twoja decyzja. To deklaracja wręcz masochistyczna. Z reguły chcemy oddalić się od ludzi, od sytuacji, z powodu których cierpimy. Intencjonalne wchodzenie w związki pełne rozczarowań i krzywd mogą mieć charakter samokarania - "będę dzielna, zniosę wszystko". Często wynikają również z poczucia misji - "uratuję go, przy mnie się zmieni". W związkach świeżych, nowozawartych istotny jest również rodzaj fascynacji złem, człowiekiem innymi, wyjątkowym, nierozumianym, "z innego świata".To ważne, że szukasz informacji, wsparcia i opinii innych ludzi. Ważne, że zastanawiasz się nad sobą i Waszą relacją.
przeczytałam kto to jest socjopata i cholera obraz pasuje do mojego męża . Ten post który zacytowałam to poczułam jakby był o mnie . To jest straszne, bo wiele razy myślałam tak " będę dzielna , zniosę wszystko" albo "uratuję go , przy mnie się zmieni " byłam nim zafascynowana bo był dla mnie wyjątkowy " z innego świata". Teraz chce odejść wiem ,że powinnam mu na to pozwolić ale nie potrafię .Nie wiem kto jest gorszy , ja co chcę go przy sobie za wszelką cenę zatrzymać , czy on porzuca mnie i dzieci, bo chce robić to co chce . Spotkaliśmy się ,dwoje dziwnych ludzi , ja z ogromną potrzebą pomagania i on dziwny nie zrozumiały facet z problemami .Miałam misję ja będę jego "aniołem stróżem " nigdy go nie opuszczę bo oboje potrzebujemy się na wzajem .Myślałam ,że byliśmy zgraną i udaną parą .Nasz związek przechodził burze a nawet tornada .Starannie je odbudowywałam ,z jego niewielką pomocą .Nie wymagałam od niego wiele , to ja miałam dbać i troszczyć się o niego a nie odwrotnie .On miał tylko być przy mnie , mówić mi że mnie kocha i ,że życie swoje by za mnie oddał.Ostatni raz kiedy mówił te słowa to za pół godziny zniknął tak ,że szukała go policja .Zero znaku życia , nikt nie wie co się stało .Poruszyłam niebo i ziemię żeby go odszukać, postawiłam na nogi całą rodzinę a ja myślałam ,że umrę jeśli go nie odnajdę .Wszyscy byliśmy przerażeni.Odnalazł się ,żywy ale już to nie był ten sam człowiek ,który mówił jakim jest szczęściarzem ,że mnie ma.Wręcz odwrotnie .Mówił ,że to ja mu życie zniszczyłam i wyzywał od najgorszych .Obwiniał mnie za wszystkie swoje niepowodzenia ,że ta akcja z tą policją to była przesada , i że jestem nienormalna .I zaczęły się kłamstwa już tak poważne ,że odbijały się nie tylko na moim życiu ale i truły życie innym , trwa to do tej pory.Chciał odejść i tak jakby nie chciał .Miotał się i dalej się miota .Albo tylko tak mi się wydaje ...
Nie wiem jak do niego dotrzeć ,nie wiem czy jest w ogóle taka możliwość ?
Skoro on jest socjopatą to kim ja jestem ?
madziuś, a na jak dlugo zniknął i gdzie sie podziewał ?
Pytanie czy chcesz sie od niego uwolnic, czy dotrzec do niego ?
On juz sie nie zmieni i z dnia na dzien nie zacznie byc kolorowo. Ciebie obwinia za swoje niepowodzenia, to śmieszne. Kazdy jest kowalem swojego losu.
madziuś, a na jak dlugo zniknął i gdzie sie podziewał ?
Pytanie czy chcesz sie od niego uwolnic, czy dotrzec do niego ?
On juz sie nie zmieni i z dnia na dzien nie zacznie byc kolorowo. Ciebie obwinia za swoje niepowodzenia, to śmieszne. Kazdy jest kowalem swojego losu.
tak wiem ,że już się nie zmieni i dla dobra dzieci i swojego własnego muszę mu pozwolić odejść , a nawet wyrzucić ze swojego życia .
Tego dnia gdy zniknął tak nagle to na kilkanaście godzin .Tylko ,że nikt nie miał pojęcia gdzie mógł być .Telefon wyłączony ,przepadł .Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było ,przeraziłam się .A w naszej ostatniej rozmowie tamtego wieczora mówił , że ma poważne problemy i chce nas chronić , w ogóle gadał jakieś dziwne historie , ale z racji tego ,że wielokrotnie słyszałam nieprawdopodobne opowieści nie przejęłam się tym zbytnio.A podobno był na jakiejś imprezie .Próbowałam do niego dotrzeć walczyłam o niego 2 miesiące , już przestałam .Mam nadzieję , że przestałam.
Dziś jest niedziela a ja od wtorku się z nim nie widziałam, od niego żadnej wieści nawet smsa z mojej strony również .Ja buduję swoje życie na nowo ale już bez niego ,nie ma go w moich planach .Jestem tylko ja i dzieci .Jest mi bardzo trudno ,ale chyba ze mną jest coraz lepiej ,zaczynam jeść i przesypiam już całą noc. Jestem na dobrej drodze
Teraz byle do przodu !
Na pewno dasz rade, musisz byc wytrwała i konsekwentna ![]()
Jak bezboleśnie uwolnić się że związku z socjopatą ? Cierpię , chcę być w normalnym związku.
Jak bezboleśnie uwolnić się że związku z socjopatą ? Cierpię , chcę być w normalnym związku.
Bezboleśnie się nie da uwolnić z żadnego związku.