netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

22 odpowiedzi27 897 wyświetleńzałożony przez kalinka123, 04.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-03-04 18:05:33)

Temat: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

nie wiem od czego by tu zaczac jestem kalina 27 letnia kobieta mam 2 dzieci i meza wszystko jest ok  ale to tylko widziane z zewnatrz meza wciaz nie ma pracuje za granica ja jestem sama wciaz z dziecmi w domu i mysle co tu z soba zrobic nie mam pracy mam biedna rodzine na ktoraa nie moge liczyc a wrecz przeciwnie to oni czegos odemnie oczekuja poprostu WULGARYZM nie chce mi sie zyc mam ochote lyknac garsc tabletek zasnac i sie juz nie obudzic we mnie jest pustka

Wyrażaj swoje emocje w mniej prymitywny sposób! Mod. Anemonne

2

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Witaj Kalinka , a powiedz mi na jak długo Twoj mąż wyjeżdża? caly czas tam jest ? jesli moge zapytac. Kiedy był ostatnio?? rozmawialas z nim o tym jak sie czujesz itd..?

ZANIM ZROBISZ JAKIES GŁUPSTWO , POMYŚL , JESTES MŁODZIUTKA KOBIETA I MASZ KOLO SIEBIE  "SKARBY" DLA KTÓRYCH ZYJESZ !

3

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Cześć. Czytając twój post zasmucił mnie fakt, że mimo iż masz rodzinę, podejrzewam, że członkowie niej są szczęśliwi, Ty nie czujesz się w Niej dobrze. Może nie chodzi o sam fakt, że w rodzinie nie czujesz się dobrze, ale czujesz się osamotniona. Częste wyjazdy męża są tu problemem.

Ale może warto porozmawiać z mężem, powiedzieć co Cię "boli", że czujesz się samotna, podczas gdy On wyjeżdża. Udać się na jakąś terapię ? Wziąć się w garść, przecież masz dla kogo żyć.
Tabletki? Nie myśl tak! Czy wiesz jaką krzywdę wyrządziłabyś swoim dzieciom? Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak im było by ciężko, uwierz mi, wiem coś o tym.

4

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Musisz być silna i przede wszystkim masz dla kogo żyć, dlatego nie pisz takich głupot nawet! Jeśli problem faktycznie przerósł Cię ro powinnaś jak najszybciej porozmawiać z mężem. Może jest jakaś szansa, aby mąż pracował tu na miejscu a Ty nie czuła się taka samotna.

5

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć
kalinka123 napisał/a:

nie wiem od czego by tu zaczac jestem kalina 27 letnia kobieta mam 2 dzieci i meza wszystko jest ok  ale to tylko widziane z zewnatrz meza wciaz nie ma pracuje za granica ja jestem sama wciaz z dziecmi w domu i mysle co tu z soba zrobic nie mam pracy mam biedna rodzine na ktoraa nie moge liczyc a wrecz przeciwnie to oni czegos odemnie oczekuja poprostu WULGARYZM nie chce mi sie zyc mam ochote lyknac garsc tabletek zasnac i sie juz nie obudzic we mnie jest pustka

Kalinka, a w jakim wieku masz dzieci?
Może ktoś z rodziny mógłby Ci pomóc i trochę się nimi zająć, a Tobie udałoby się może zatrudnić gdzieś chociaż na część etatu?

Wyrwała byś się z domu, wyszła do ludzi, zajęła czymś a przy okazji zarobiła trochę?

6

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Może spróbuj więcej kontaktować się z mężem? Porozmawiaj z nim o tym i opowiedz jak się czujesz. Poza tym masz na pewno wspaniałe dzieci : i co chcesz je zostawić? To przede wszystkim dla nich powinnaś się trzymać. Nie możesz się przecież tak łatwo poddać. A może gdybyś zrobiła coś dla siebie to poczułabyś sie lepiej?

7

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Czesc ja też jestem w podobnej sytuacji też mam męża zagranicą i 1 dziecko.I podobnie jak ty sie czuje do niczego niemam pracy niemam co ze soba zrobic chodz trzeba miec checi dla dzieci .Ja za to niepotrafie byc sama ciagle mysle aby ztym wszystkim skaczyc żucic męża zaczac zkims kto bedzie umiał zarobic na rodzine w polsce i zeby niewyjezdzał.Ale ti tylko mysli jednak niemam odwagi oddejsc.Trzeba wytrzymac dzieci dorosna i my wyjdziemy z cienia pozdrawiam.Dodam do tego ze mam nerwice 5 lat ,ale trzeba byc silnym i sie niepoddawac.

8

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Czesc
jestem melania mam 33 lata
Mam podobnie
2 dzieci maz ciagle nieobecny czuje pustke, nie mam checi do dalszego zycia...

9

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Kalinka123
rozumiem co czujesz
z zewnatrz niby wszystko ok - ja czuje ze nic nie jest ok
chce zasnac i sie nie obudzic...

10

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

ja mam podobny problem tyle,ze jestem w ciazy i co z tego ze nie chce mi się żyć jak wtedy nie tylko sobie odbiore życie jak i tej malutkiej istotce która tak Kocham ale nie mam siły nawet dla niej żyć

11

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Znajdz sobie hobby, co kolwiek, co lubisz robic, moze przyszla mama cos uszyje dla maluszka, albo fajne kapciuszki na szydelku zrobi, napisz ksiazke o swoim zyciu, odwiedzaj znajommych, pielegnuj ogrudek, no nie wiem kazdy chyba cos lubi.
A mamusie z dziecmi to wam powiem ze nic piekniejszego nie bedziecie wspominac jak ten czas ktory macie teraz, a wy go marnujecie na dobijanie sie myslami.

12

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

szczęście tylko dla wybranych, a tacy jak ja muszą ciągle walczyć. od 0,5 roku jestem mężatką (po 9 latach znajomości) a od 5 miesięcy w ciąży, ale ciągle samotna, jedynie dziękuję Bogu że dobrze się czuję i mogę pracować, inaczej bym zwariowała już dawno. Mąż pracuje całymi dniami, nie chce sie do mnie przeprowadzić bo moja matka skutecznie wycieńcza ludzi psychicznie, a u niego jest za mało mniejsca juz prawie dla naszej trójki, więc tak przyjeżdża co wieczór i odjeżdża co rano.  a ja jestem samotna

13

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Witajcie,
to o czym piszecie ja przeżyłam. Wyszłam za mąż jako 18 latka, jeden syn później drugi. Mąż wiecznie w delegacji i tak przez 20 lat...
Dzieci dorosły( jedyna "rzecz"która nas łaczyła) tak staliśmy się dla siebie obcy. Skończyło się to burzliwym rozwodem, a teraz po latach wspominajac przeszłość z przykrością stwierdzam ze nie mam za duzo  wspomnień zwiazanych z byłym mężem.
Delegacje niszczą nawet najlepsze zwiazki, bo nikt z nas nie lubi samotności w nadmiarze...

14

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Ciesze sie ,ze was znalazlam.

15 Ostatnio edytowany przez golden (2013-09-28 08:48:50)

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Racja

16

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Dziewczyno, wybacz, ale jak się jest dorosłym i ma 2 dzieci, trzeba myśleć trochę inaczej. Wiem, że spełnianie siebie samej jest ważne, ale decydując się na małżeństwo a potem na dzieci wzięłaś na siebie obowiązki. Jeśli masz dobrego męża, i nie masz z nim innych problemów, to chyba  zaczęłaś  ich szukać. Wiem, że jest ci ciężko samej, ale twoje dzieci też chyba tęsknią za ojcem, a nie jestem pewna, czy nie tęsknią za matką, jeśli ty  istniejesz jako znerwicowana, smutna i wyobcowana istota, która nie umie się śmiać, bawić i interesować swoimi dziećmi tylko buja gdzieś w obłokach i tęsknotach. I to co na zimno piszesz o samobójstwie jest tak egoistyczne, że po prostu /wybacz/, aż głupie. Przecież to ty masz wypełnić pustkę sobie i twoim dzieciom, zabawą, śmiechem, czytaniem, spacerami, itp.
Jak twój mąż przyjeżdża do tej twojej pustki, to nie myśl, że czuje się jak w domu, też mu zimno i obco. Tym bardziej, że on też tęskni i haruje dla waszego dobra, nie dla własnej przyjemności. Zacznij uczyć siebie i własne dzieci miłości, troski i zdrowej czyli twórczej tęsknoty, czyli weź coś zrób razem z dziećmi w domu dla taty, żeby się cieszył, że tęsknicie, myślicie i jesteście z nim na co dzień, mimo rozłąki. Jak tak dalej pójdzie to ta twoja pustka rozwali ci dom, rodzinę, i zniszczy cię doszczętnie.Narysuj z dziećmi parę obrazków. Uszyj firanki, mówią dzieciom, że to dla taty, rób w domu wszystko dla taty z dziećmi, wtedy z nim będziecie inaczej zniszczysz sama wszystko na co haruje twój mąż i o czym sama marzysz tylko nie umiesz tego zrobić. Na tym polega dorosłość.

17

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Kurcze, nic dodać nic ująć. Czasem zastanawiam się dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią docenić tego , co mają. Nie obrażcie się dziewczyny, ale ciągłe narzekanie niczego w waszym życiu nie zmieni a popadniecie tylko w nerwicę i depresję. Ja żyję na obczyżnie i wiem jak tutaj jest. Myślicie ,ze Wasi mezowie są z tego zadowoleni? Cieszcie się ,ze chcą zapewnić godny byt dla swojej rodziny. Szanujcie siebie i szanujcie Ich za to.Dużo cierpliwości i wielu rozsądnych przemyślen Wam życzę.

18

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Witam was wszystkich jak na moja  historie i tragedie jaka przezłam mogę wam pozazdroscic mam 27 lat 3 dzieci w wieku 7 5 4 i 8miesiacu ciąży byłam mezatka przez 7 lat ma mnie zdradzał ale dla dzieci mu wybaczałam a 13  lutego podejzewałam ze znów mnie zdradził ale teraz z moja kuzynka u mnie w domu nie miałam pewności pokucilismy się w niedziele w srode wyszed w czwartek zaczęłam mu pisać ze wiem ze cos go łaczy go z kuzynka ze go nie chce znac i ze zniszczyli mi zycie zyc mi się nie chciało on psał ze to jej wina ze się powiesi i nikomu nie będzie przeszkadzał  myślałam ze bierze mnie na litos jak 2 lata temu jak pierwszy raz mnie zdradził pisałam mu ze niewiesze prędzej ja to zrobie nie chciałam go znac nie wierzyłam ostatni sms jak od niego dostałam to ze idzie i to zrobi napisałam mu rób co chesz byłam zła wciekła myślałam czemu znów mi to zrobił tylko zdrady ryczałam az usnęłam 14 lutego o 7 przyjechała policia i nogi mi się ugięły nie nie tylko nie to a oni do mnie przykro mi swiat się zawalil powiesił się w parku na pasku szok jest trzy tygodnie od tej tragedii docieea dopiero do mnie co się dzieje co on nam zrobił czemu mu nie uwierzyłam pewnie jak by nie dzieci był bym już z nim nie ra mysle o śmierci bo nie daje rady ale co z dziecmi co z nimi musiała bym ich tez tam zbrac ale one nie sa winne nie mam prawa ich z tad zabrać ja zyje dla nich boje się ze te złe myśli będę powracać

19

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć
Samlola27 napisał/a:

Witam was wszystkich jak na moja  historie i tragedie jaka przezłam mogę wam pozazdroscic mam 27 lat 3 dzieci w wieku 7 5 4 i 8miesiacu ciąży byłam mezatka przez 7 lat ma mnie zdradzał ale dla dzieci mu wybaczałam a 13  lutego podejzewałam ze znów mnie zdradził ale teraz z moja kuzynka u mnie w domu nie miałam pewności pokucilismy się w niedziele w srode wyszed w czwartek zaczęłam mu pisać ze wiem ze cos go łaczy go z kuzynka ze go nie chce znac i ze zniszczyli mi zycie zyc mi się nie chciało on psał ze to jej wina ze się powiesi i nikomu nie będzie przeszkadzał  myślałam ze bierze mnie na litos jak 2 lata temu jak pierwszy raz mnie zdradził pisałam mu ze niewiesze prędzej ja to zrobie nie chciałam go znac nie wierzyłam ostatni sms jak od niego dostałam to ze idzie i to zrobi napisałam mu rób co chesz byłam zła wciekła myślałam czemu znów mi to zrobił tylko zdrady ryczałam az usnęłam 14 lutego o 7 przyjechała policia i nogi mi się ugięły nie nie tylko nie to a oni do mnie przykro mi swiat się zawalil powiesił się w parku na pasku szok jest trzy tygodnie od tej tragedii docieea dopiero do mnie co się dzieje co on nam zrobił czemu mu nie uwierzyłam pewnie jak by nie dzieci był bym już z nim nie ra mysle o śmierci bo nie daje rady ale co z dziecmi co z nimi musiała bym ich tez tam zbrac ale one nie sa winne nie mam prawa ich z tad zabrać ja zyje dla nich boje się ze te złe myśli będę powracać

Wstrząsające wyznanie! Aż trudno się czyta! Ale garść faktów: w ubiegłym roku samobójstwo popełniło w Polsce 600 osób więcej niż zgineło na DROGACH !! Rozumiecie ?? A media dalej pieprzą o pijanych kierowcach, którzy jak się okazuje są sprawcami od 5 do 9 % wszystkich wypadków. Zdecydowana większość samobójców to faceci przed 27 i po 40 roku życia. Jedną z głownych przyczyn osobiście upatrywał bym w zaburzeniach depresyjnych wywołanych niepewnością ekonomiczną , brakiem perspektyw, brakiem wsparcia ze strony najbliższych, złym stanem ZWIĄZKU/MAŁŻEŃSTWA. Generalnie przyczyny mogą być złożone należy jednak pamiętać, że psychika męska jest dość delikatna. Bardzo podatna na ciosy ze strony kobiety/partnerki/żony. Tak już jest od wieków. Znacie fenomen " Cierpienia młodego Wertera " ? No to porównajcie z: " Przemineło z Wiatrem ". Tak niestety jest, że to jednak my popełniamy ten czyn znacznie częściej niż Wy drogie panie z powodu tzw. zawodu miłosnego. Ostatnim takim szczególnym przykładem była proba samobójcza " Diablo" Włodarczyka! Twardy bokser został pokonany przez kobietę. My górujemy nad Wami siła fizyczną ale ustępujemy Wam psychicznie, co kobiety niemal instynktownie wykorzystują i niszczą facetów czasem same nie zdając sobie z tego spraw!! To smutna prawda , którą potwierdzają moje doświadczenia i obserwacje.
Przykro mi !!! Ale pamiętaj o dzieciach !!! Czasu już nie cofniesz ale możesz i powinnaś wciągnąć wnioski.
Pozdrawiam serdecznie !!!
Jarek

20

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Ah, no to Jarku jak wytłumaczysz fakt, że stosunek zachorowań na zaburzenia emocjonalne jest dwukrotnie wyższy u kobiet.

21

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć
sluuu napisał/a:

Ah, no to Jarku jak wytłumaczysz fakt, że stosunek zachorowań na zaburzenia emocjonalne jest dwukrotnie wyższy u kobiet.

No własnie tym co powyżej napisałem. Zaburzenia emocjonalne to dla mnie min toksyczna osobowość. Wszystko się zgadza. Toksycznych kobiet jest dwa razy więcej niż facetów. Poza tym ostrożnie z tą statystyką. Sa to dane nie uwzględniające faktu, że faceci rzadziej decydują się na wizytę u specjalisty. Wiesz to takie nie męskie;-). My wolimy topić troski w kuflu piwa niż przyznać się , ba nawet dostrzec przed samym sobą , że mamy problem emocjonalny.
W wikipedii natrafiłem na takie oto zdanie przy opisie jednego z zaburzeń: '' większość psychopatów nigdy nie podejmuje leczenia" od siebie dodam: większość psychopatów nawet nie wie,że nimi jest ;-))).
W ostatniej dekadzie zupełnie przypadkowo natrafiłem na 4 różne artykuły, napisane przez 4 panie psycholożki, które miały podobny temat, który scharakteryzuję w ten sposób: jak toksyczne partnerki niszczą i odpychają od siebie facetów, a potem złorzeczą, że bydlak ją zostawił i znalazł sobie kogoś innego. To są również moje doświadczenia więc w tym wypadku teoria doskonale sprawdza się w praktyce.
Ja wiem, że kobiety patrzą na to inaczej ale uwierz mi samiec z reguły jest tak leniwy, że jeżeli jego partnerka trzyma jako takie standardy we wzajemnych relacjach i nie zaniedbuje strefy seksualnej, to nam nawet się nie chce nikogo szukać!! Trzeba nas nieźle podłamać , żeby facet zaczął myśleć o zmianie partnerki. A i tak całe mnóstwo woli robić dobrą minę do złej gry i korzystać z płatnego towarzystwa pań.
Inni z kolei przeżywają załamanie nerwowe i wystarczy tzw. niekorzystny splot różnych okoliczności żeby doszło do tragedii. To zresztą natchnęło Pawła Śląskiego do napisania najpierw o toksycznych kobietach ( Hieny, modliszki, czarne wdowy. Jak zabijają kobiety. ),a nastepnie o ich męskich odpowiednikach: '' Męska hiena czyli kurdupel ". Tą pierwszą czytałem, a tą drugą będę czytać. Czytanie szło mi ciężko, bo co chwilę natrafiałem na opis z którym się identyfikowałem. W końcu napisałem do Pana Śląskiego: " Gdzie Pan był do ciężkiej cholery z tą książką 22 albo przynajmniej 13 lat temu ?? " To była taka forma uznania dla Niego ;-)))

22 Ostatnio edytowany przez outsider (2014-04-30 21:52:25)

Odp: Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Tak oczywiście, jakby kobieta sama decydowała się na dzieci a ojcostwo konczylo się na zarabianiu kasy. Po to ludzie sa razem zeby sie wspierac i sobie pomagac, o milosc chyba chodzi, bo samemu po prostu jest ciezko. Facetom z tego lenistwa nie chce sie o wlasna kobiete po prostu zadbac. Dostaje taki piekna, usmiechnieta, zadbana kobitke, zużywa i bierze sobie kolejna, bo zepsuta zabawke trzeba zmienic na nowa - co nie ? takie czasy... Ufasz takiemu a pozniej cie wystawia do wiatru. I oczywiscie trzeba byc twarda, trzeba przy dzieciach robic dobra mine do zlej gry kiedy wszystko w srodku przeszywa bol. Meska logika, zamiast podlac kwiatek, lepiej kupic nowy. Jesli nie nauczycie sie o siebie nawzajem dbac, kazdy "kwiatek" zwiednie predzej czy pozniej.
Wiesz co kochana. Nie daj sobie wmowic ze cos z Toba jest nie tak. To jest normalne, ze przy dwojce dzieci bywasz zmeczona i marzysz o czyms wiecej niz garach i pieluchach. Wiekszosc facetow nawet tygodnia by nie wytrzymalo z malymi dziecmi, a my jeszcze ich musimy obslugiwac zeby sobie innej nie znalezli, nie uwazacie ze to chore ? Po nieprzespanych nockach, kiedy dwojka dzieci sie drze mam jeszcze wieszac zasloneczki zeby mezus do innej nie poszedl. Jeszcze nazwie Cie psychopatka, bo padasz ze zmeczenia. NO JASNE ! To jakis kryzys meskosci chyba jest, ze to kobieta ma wszystko brac na swoje barki, nie na tym to chyba polega. Panowie nie wiedza jak wazna role pelnia we wlasnych rodzinach i ze bez nich DOM bedzie bardzo trudno stworzyc. To wy macie sie opiekowac swoimi kobietami, zeby one mogly sie opiekowac dziecmi i Wami... tylko ze Wam sie po prostu najczesciej nie chce. Przepraszam ze generalizuje, ale cos mi sie przewraca w srodku jak czytam takie opinie ze masz byc silna. JESTES SILNA, my kobiety jestesmy silne, robimy ile mozemy dla swoich rodzin a oni nas nie doceniaja, zostawiaja same. Ja nie mowie, ze jestesmy bez winy, tez nie doceniamy mezczyzn, ale tez nie jestesmy robotami - ludzmi jestesmy, mamy lepsze i gorsze dni, potrzeby i pragnienia. Wyjdz do ludzi, zrob cos COKOLWIEK dla siebie, bo dla rodziny robisz wystarczajaco duzo. Wiem ze post stary ale jest sporo kobiet takich jak Ty. Nie dajcie tym facetom i dzieciom wejsc na glowe, bo zwariujecie. My tez jestesmy wazne.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie chce mi się żyć, nie mogę na nikogo liczyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026