Ostatnio się dowiedziałam, że mój były chłopak spotyka się z jakąs dziewczyną. Nie powiem, bo trochę mnie to zabolało (chociaż nie powinno), ale nie dlatego, że za nim tęsknie, nie. Wręcz przeciwnie, czuję do niego złość. Nie rozstaliśmy się w miłej atmosferze. Bardziej chodzi mi o to, że on znalazł sobie kogoś przede mną i zastanawiam się czy on znajduje miłość tak szybko czy po prostu musi kogoś mieć, bo zachowuje się jak jakis casanova.
Już przechodzę do sedna. Ja swego czasu miałam okazję poznać dwóch chłopaków (właściwie to jednego, bo tego drugiego znałam juz wcześniej), ale szczerze żaden z nich nie wzbudza we mnie jakiegoś szczególnego zainteresowania. Nie wiem dlaczego. Są mili, sympatyczni itd, ale nie ma chemii. Chodzę do klubów czy innych miejsc publicznych jest ok, pogada się, popije, pośmieje z jakimiś chłopakami, ale to wszystko. Nie wiem, czy to ja za bardzo przebieram czy po prostu źle trafiam.
Ma ktoś podobny problem?
Podobne tematy
a ile już czasu minęło od rozstania ze zaczynasz rozpaczać z powodu samotności i ile masz lat?
3 2012-11-17 11:22:43 Ostatnio edytowany przez elfiona (2012-11-17 11:23:13)
Skoro wypowiedział się tu mężczyzna, a wątek dotyczy również mojego problemu, pozwolę sobie zadać pytanie:
Jak można myśleć inaczej niż o Casanovie o kolesiu, który deklarował miłość olbrzymią, po pół roku powiedział, że jednak miłość jest ślepa i on już nic nie czuje, a dwa miesiące po rozstaniu zarywa kolejną naiwną, w dodatku przez Internet?
Dobre pytanie zadał delikvent. Ja po ponad roku od rozstania znalazłam swoją miłość
także nie ma reguły jeden znajdzie po kilku miesiącach drugi po kilku latach a czasami miłość jest bardzo blisko nas a my jej nie zauważamy tak np było w moim przypadku.
Hmm..od naszego rozstania minęło pół roku. Nie wiem czy to dużo czy mało, a temu wystarczyło, że pojechał gdzieś na domówkę (słyszałam od znajomych) i już zaczął się z jakąś umawiać. Tzn. ma prawo oczywiście, ale nie rouzmiem tego i tak.
Dla mnie pol roku to malo - ja to mam 25 lat a w ogole jeszcze nie mialem dziewczyny...
no ja ci powiem że to różnie bywa. U mnie było tak że po 1 poważniejszym związku w życiu po 4 miesiącach spotkałem dziewczynę i dość szybko związaliśmy się. Gdy zerwaliśmy, to po jakichś 8 miesiącach miałem nowy związek, no a potem dopiero po prawie 2 latach. Kurcze mam tendencje wydłużającą:) Tobie też się wkrótce uda bo nigdy nie wiadomo co czyha za rogiem:)pozdrawiam
no ja ci powiem że to różnie bywa. U mnie było tak że po 1 poważniejszym związku w życiu po 4 miesiącach spotkałem dziewczynę i dość szybko związaliśmy się. Gdy zerwaliśmy, to po jakichś 8 miesiącach miałem nowy związek, no a potem dopiero po prawie 2 latach. Kurcze mam tendencje wydłużającą:) Tobie też się wkrótce uda bo nigdy nie wiadomo co czyha za rogiem:)pozdrawiam
Chcialbym miec przynajmniej taka tednencje jak ty... Z tego wynika ze mialase juz 4 dziewczyny... Hmmm no coz to o 4 wiecej niz ja ![]()
9 2012-11-17 13:30:59 Ostatnio edytowany przez brzanka26 (2012-11-17 13:32:04)
widze ze takich zranionych i odrzuconych osob jest wiecej, wydaje mi sie ze lepiej poczekac troszke z czystym sumieniem wejsc w kolejny zwiazek pokochac szczerze z oddaniem niz za szybko i poznioje klapa...a ty Cezar nawet nie mysl o jakims kupmlowaniu sie z nia, tak jak juz wczesniej wyzej pisalam:)
No wlasnie np Cezar jak widzisz poznawal dziewczyny po 4 i 8 miechach - szybko dosyc - ale jak widac to nie bylo to, skoro juz nie jest z tymi dziewczynami... Tendencja wzrostowa moze byc zwiazana z tym , ze im starsi sie robimy tym bardziej zalezy nam na spotkaniu tego unikatowego partnera - z poczatku to dobra tendecnja, ale chyba po pewnym wieku nasze wymagania staja sie juz za wysokiev ?...
staryjary poslucha zycie to nie gra kto wiecej kobiet bedzie mial, mysle ze moze i dobrze ze nie masz tej kobiety bo jak juz ja spotkasz to pokochasz prawdziwie, po co ci przelotne zwiazki, do niczego nie sa potrzebne poznasz ja pokochasz i bedziesz zyl to zaden wstyd ze nie masz kobiety zyj swoim zyciem, badz zadbany a przyjdzie i na milosc czas;)glowa do gory
nie szukaj idealu,nie badz wybredny a znajdzie sie ta najskromniejsza delikatna a jakze kochana...
Adventure, chcesz poważnego związku (takiego potencjalnie "na zawsze") czy pokazowego, że kogoś masz?
To jakaś nowa dyscyplina sportowa "kto pierwszy sobie kogoś znajdzie"?
Co Cię obchodzi Twój były i jego związki? Zapewniam Cię, że to żaden powód do chwały, że jako pierwszy znalazł sobie pocieszenie. Ale to nie twoje zmartwienie. Niech on sobie dowolnie układa życie a Ty układaj swoje po swojemu.
Pół roku to baaardzo mało czasu. Czy nie lepiej pokorzystać trochę z wolności, zamiast koncentrować się na przymusie znalezienie kogoś do związku, bo były kogoś ma?
14 2012-11-17 14:57:49 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-17 14:58:34)
Po prostu jeszcze coś do niego czujesz bo przeszkadza tobie, że kogoś ma, czy się umawia. Najlepiej tak spróbować ułożyć swoje ścieżki, żeby się z nim nie krzyżowały. Dosłownie i w przenośni. A czas. Jak piszą. Różnie bywa. Jedno jest pewne dla mnie. Najlepiej jak poprzednie uczucie jest już martwe. Jest tylko wspomnieniem. Czasami przyjemnym, ale niczym więcej.
Ważne jest to też dla nowego związku. Będziesz w nim, a coś tam się będzie telepać pod sklepieniem czaszki, to za chwilę przyjdą wątpliwości i szlag może trafić coś fajnego. I można skrzywdzić kogoś.
vinnga chyba masz rację, to żadne zawody. Nie wiem czemu była taka moja reakcja. Ale co do mojego byłego to nic już do niego nie czuję, irytuje mnie jego osoba, po prostu. Tylko dla mnie dziwne jest trochę to, że ledwo co poznał nową ''koleżankę'' to już drugiego dnia kino i inne rozrywki. On mi się po prostu nadal wydaje niedojrzały.
A niech sobie będzie niedojrzały. Co Ci do tego? Nie Ty się z jego niedojrzałością będziesz męczyć.
Może i faktycznie nic do niego nie czujesz, ale na pewno do końca nie ułożyłaś sobie wszystkiego w główce po rozstaniu. Może nie poradziłaś sobie z urażoną dumą? Może coś innego? Gdyby on był Ci obojętny jak zeszłoroczny śnieg to miałabyś naprawdę gdzieś czy on się umawia z jedną czy z trzema, czy idzie z nimi do kina czy do łóżka. Jego życie, jego wybory.
Ty zajmij się swoimi wyborami. I postaraj się zauważyć, jak fajnie jest być chwilowo bez związku. Zwłaszcza w Twoim wieku, kiedy żadnej presji tykającego zegara biologicznego nie odczuwasz.
Fakt, to już mnie nie dotyczy.
Chyba tak zrobię, pohulam trochę, nie będę się spotykać z kimś na siłę, bo to nie ma sensu.
Dzięki za rady ![]()
widze ze takich zranionych i odrzuconych osob jest wiecej, wydaje mi sie ze lepiej poczekac troszke z czystym sumieniem wejsc w kolejny zwiazek pokochac szczerze z oddaniem niz za szybko i poznioje klapa...a ty Cezar nawet nie mysl o jakims kupmlowaniu sie z nia, tak jak juz wczesniej wyzej pisalam:)
Trzymam się zrobię to dla Ciebie:)a poważnie jest jeszcze jedna sprawa o której nie chce publicznie pisać która jest dla mnie chyba gorsza i to skutecznie powstrzymuje mnie od jakiegoś nawiązywania kontaktów z nią itd.
A wracając do tematu dokładnie nie ma się co śpieszyć poczekać pomyśleć i jak się związać to np. dopiero po jakimś okresie spotykania się. Jaki czas tego się nie da określić to już chyba każdego i losu osobista sprawa:)
Staryjary dokładnie nie wyszło nic z tego w ostateczności, z różnych powodów nie chce się tutaj rozpisywać, ale powiem Ci że ciesze się z nich bo z każdego wyniosłem jakieś nowe doświadczenie które zaowocuje w przyszłości i musi być już tylko lepiej.
Dzien dobry,
Logika myslenia a odczucia, w sprawach serca, nie ida razem w parze, zazwyczaj!
Mysle, ze po rozsatniu istnieje tak zwana urazona duma, cos sie dzieje z narcysyzmem...
Niby wiemy, ze osoba z ktora sie bylo, juz nie jest w naszym zyciu, a jeszcze dlugo wracamy do niej myslami.. Boli jak sie dowiadujemy, ze juz ktos inny jest w jej zyciu...
To tak zwany okres "zalobny" i fakt, ze wlasciwie nie chodzi tutaj o to by istniec w jakiejs dziwnej rywalizacji, w poscigu na kogos innego, bo kazdy ma swoj okreslony wymiar oczekiwan i dojrzalosci do nowej znajomosci...
Bardziej nalezaloby sie skupic na kwestja polubienia siebie i zgodzenia sie z tym, ze trzeba dac sobie czas! Z czasem pokonujemy siebie z przed i stajemy sie inna osoba, ale nie zapominajaca doswiadczen. Gdy taki etap sie pojawi, wtedy bedzie ci obojetne czy twoj byly partner ma kogos czy jest sam.. Zlosc zostanie usunieta w trakcie zycia, nie bedziesz juz o nim myslala z przykroscia i z rywalizacja, bo on znalazl sobie juz kogos, a ty jestes sama...
Wazne jest bys zadala sobie pytania wlasciwe, bys skupila sie na tobie na twoich dazeniach i stala sie madra osoba w pelni, bez rozmslania o jego "szczesciu"...
Z czasem wszystko sie bedzie wydawac jasniejsze tylko potrzeby jest ci spokoj mysli i zajecie praktyczne dla ciala i umyslu.
Z powazaniem
Blanche neige
Twoje zycie moze jest bardzo wartosciowe bez nowej znajomosci na szybko? Nie szkodzi, ze on juz jest z kims, pomysl sobie, ze to dobrze dla niego, ze mogl odnalezdz radosc zycia po eksperymencie waszej znajomosci... Bo kazda nowa znajomosc po jakims czasie juz nie jest nowa, i kazda zostaje naznaczona dobrymi i przykrymi chwilami.
Warto bys wyrzucila szybko wszystkie perturbujace cie mysli na temat nowosci zycia twojego ex partnera, bo to bardzo wazne dla ciebie. Musisz pogodzic sie z tym, ze kazdy jest indywidualnoscia. On
do autorki.
no i co z tego, ze znalazl sobie inna? niech ma ich nawet dziesiec a Ty w tym czasie bedziesz sama. korzystaj z bycia singielka. to czasami jest przyjemniejsze niz tkwienie w beznadziejnym zwiazku;)
ja np rozstalam sie ze swoim bylym w styczniu tego roku, i on pewnie juz tam kogos ma, nawet mnie to nie obchodzi. a ja? ja od tamtej pory nikogo nie mialam, bo bylam swiadoma, ze tak mi zryl psychike, ze bym nie byla w stanie miec normalnego zwiazku przez jakis czas. jak nadejdzie moja czy Twoja pora to spokojnie, wtedy napewno ktos zapuka do bram naszego serducha;)
Dziękuję wszystkim za rady.
Nie widze nic dziwnego w tym, ze pol roku po rozstaniu znalazl sobie kogos,a co jest jakis okreslony czas, po ktorym mozna juz sobie kogos znalezc?
No najlepiej,zeby siedzial i rok plakal w poduszke ![]()
W odpowiednim czasie tez poznasz kogos,kto Ci sie spodoba, nic na sile, przyjdzie samo.
Poki co korzystaj z wolnosci, to fajna sprawa ![]()
Ja niestety okazałam się tą naiwną. Otóż jakoś na początku maja do mojej paczki dołączył pewien chłopak, który zagadywał do mnie przy każdej okazji, kiedyś w klubie tańczyliśmy nawet razem. Ale w owym czasie miał dziewczynę, w której był mocno zakochany, chociaż może to dziwnie brzmi nawiązując do wcześniejszego. Ale jak zjawiał się na imprezach z dziewczyną to dwie papużki nierozłączki... Ale nie miałam jakichś szczególnych wyrzutów sumienia, bo ta dziewczyna wcześniej zraniła mojego dobrego przyjaciela, zabawiła się nim, wykorzystała go. I jakoś w połowie maja mój obecny chłopak rozstał się z tą dziewczyną i to ona z nim zerwała... I dość szybko zaczął do mnie startować. I odmawiałam mu spotkań, bo nie chciałam być dla pocieszenia. Ale on oszukał ciągle okazji do spotkania ze mną, ciągał tego mojego przyjaciela do mnie, wziął od niego mój nr komórki, gg... Latał dookoła mnie, zapewniał, że tamta dziewczyna to przeszłość... I zapraszał mnie do siebie. Aż w końcu ulegałam, pod koniec czerwca zgodziłam się zostać jego dziewczyną. Czyli jakoś półtorej mca po jego rozstaniu. Wszyscy znajomi przekonywali mnie, że robię dobrze, że widać ze chłopakowi zależy. I to był mój błąd... ![]()
Na początku związku ciągle słuchałam o tamtej, nazwijmy ją "K". I po jakimś czasie nie wytrzymałam i powiedziałam, że jeszcze raz usłyszę jej imię to idę do siebie i vice versa. Ale niestety, choć rzadziej, jej imię dalej się przewijało. I jesteśmy razem 5mcy. Jestem w nim zakochana, on niekoniecznie. Lubimy spędzać czas razem...Ale czuję, że gdyby tamta mu dała cień szansy, nie zobaczyłabym go nigdy więcej
Ostatnio zaczął mnie nawet do niej porównywać. Raz na jej korzyść, raz na moją
i powiedziałam mu że mnie rani tym, że jeśli to będzie trwać dalej to będziemy się musieli rozstać...I czuję się jak naiwna ostatnia idiotka. Zakochałam się w nim, ale nie wiem na czym stoję. Aha i jeszcze co ważne, bardzo długo czekaliśmy z seksem. I to z jego inicjatywy. 4mce. Argumentował to tym, że traktuje mnie poważnie i chce ze mną być jak najdłużej, a poprzednią zaczął szybko i szybko się skończyło. Chociaż nie wiem, czy to nie była dla niego wciąż furtka w razie czego do powrotu do tamtej. Na co nie ma najmniejszych szans ![]()
I jakiś czas temu koleżanka go wypatrzyła na ławce z nią. I przyszedł do mnie i od razu się przyznał, ze trafił na nią przypadkiem i siedzieli na ławce razem 10 minut i gadali. I zapytałam go czy ona wie o nas. I powiedział, że nie chciał jej sprawiać przykrości, ze tak szybko się po niej pocieszył, bo ona go kochała też.
Nie wiem co robić ![]()
sorry, że tak długo
Kate - więc nie powiedział byłej, że jesteś z nim, bo nie chciał jej robić przykrości, ale swojej kobiecie obecnej przykrość zrobił... Zastanów nad tym dlaczego. Sama sobie odpowiesz.
Szacunek do drugiej osoby to fundamentalna podstawa każdego związku - czy stawianie wyęj byłej ponad tym co jest z tobą jest oznaką szacunku? Ja wątpię w to...
Przyjdzie czas, gdy pękniesz, gdy normalnie nie dasz rady sobie z tym, bo nie każdy udźwignie swoje uczucia i walkę o czyjeś uczucia dodatkowo.
Poważna rozmowa z mężczyzną, postaw na ostrzu noża, jak nie - czas szukać tego, kto będzie z Tobą dla Ciebie samej, bez przeszłości, bez nerwów, bez stresu.
Remi dokładnie tak samo pomyślałam. Teraz to ja powinnam być dla niego najważniejsza. Ale nie wiem czy będę potrafiła się z nim rozstać
Muszę z nim odbyć poważną rozmowę.