Jestesmy ze soba juz prawie rok. Spotykamy się rzadko, zazwyczaj w soboty. On duzo pracuje, ja studiuje i dorabiam. Na spotkaniach jest super, dba o mnie, troszczy sie, kiedy mam zly humor pociesza, duzo rzeczy robimy razem, okazuje mi duzo czulosci. Nigdy nie powiedzial mi ze mnie kocha, tylko raz ze mu zalezy na mnie i jak postawialm mu waruke ze albo rzuci palenie albo mnie no to rzucil palenie. Problemw tym, ze miedzy spotkaniami nie mamy kontaktu. On nie zadzwoni, nie napisze eska. Nie interesuje go co dzieje sie w moim zyciu. Kiedy mam wazny egzamin lub rozmowe w sprawie pracy on nie zadzwoni i nie zapyta jak mi poszlo. ostatnio musialam jechac na 2 koniec Polski to nawet nie interesowal sie czy dotarlam szczescliwie. Powiedziaalm mu ostatnio ze umarlabym a on by nawet nie wiedzial. Powiedzial ze on taki jest, ze praca go tak pochłania i ze nie zachowuje sie tak tylko w stosunku do mnie ale do wszystkich ze taki jest. Wyjezdza tez czesto na delegacje do Norwegii i nawet mi nie mowi kiedy, przez 2 tyg sie nie odzywa a ja sie potam dowiaduje ze byl za granica. W ogole nie moge na niego liczyc, gdyby cos mi sie stalo? A gdyby jemu cos sie stalo nawet bym nie wiedziala. Ni wiem co robic, boli mnie to bo ja nie oczekuje 100 smsow dziennie ale chociaz ze 3 rozmowy w tyg. Na poczatku aj sie pierwsze odzywalam ale on nie mial czasu ze ma rozmawiac mowil ze oddzwoni i czasami to robil ale bardzo rzadko. Zależy mi na nim ale zaczynam sie zastanwiac czy jemu naprawde tez zalezy na mnie. Czy rzeczywiscie taki jest i nie czuje potzreby takiego kotaktu czy poprostu ma mnie gdies i spotyka sie ze mna tylko dlatego ze nie ma z kim..... Któras z Was miala podobna sytuacje?
Podobne tematy
Robisz problem z niczego. Potrafisz sobie samej zorganizować czas? Znajdź sobie jakieś zainteresowania, pasje. Wtedy nie będziesz musiała rozmyślać o pisaniu do chłopaka.
PS Jak często się widujecie?
Są ludzie którzy nie lubią innego kontaktu niż oczy w oczy i wcale nie zmienia to ich uczuć.
Wydaje mi sie ze znalazlas faceta ktory jest fajny, ale nie zainteresowany. Jesli mi na dziwczynie zalezy chodz troche to sie odzezwe raz na 2 tygodnie. Takie zachowanie mowi ze jestes nr 3 w kolejce, bo nr 1 a nawet i 2 dostaja wiecej uwagi. Jesli ci zalezy Zrob sie chlodniejsza na jakis czas... umow sie na randke a potem ja odmow uzywajac argumentu ktorego mozna rowniez uznac jako scieme. Jesli to tego nie zmieni, idz dalej.
Spotykamy sie zazwyczaj w kazda sobote ale jak o ma wiecej pracy to czasami nie wdzimy sie 2 tyg lub nawet miesiac. Ok wytrzymam bez spotkania ale on potrafi przez miesiac wgl ie nie odezwac. Umiem zorganizowac sobie czas ale ja nie wymagam pisania smsow bo mi sie nudzi tylko wymagam minimum zainteresowania. Wlasnie mysle tak jak takie_tam, ze jezeli by mu zalezalo to chociaz raz na tydzie by sie odezwal albo jak ja dzwonie to by poswieceil minute na rozmowe. W tym miescie jestem sama, nie mam rodziny, najblizsza osoba jest on. Raz mialam bardzo dramatycza sytuacje, zadzwonilam do niego zaplakana i poprosilam o spotkanie a on mi odp ze ma wazne spotkanie biznesowe i nie wie kiedy skonczy. Teraz tez przyjelam taktyke ze jak on sie nie odzywa to ja tez no i tak sobie milczymy po pare tygodni
A ja wcale nie uważam, że "robisz problem z niczego". Dla mnie to jest dziwne. Żeby nie było- sama nie jestem zwolenniczką klepania codziennie po kilkadziesiąt (albo więcej) dennych sms-ów. Uważam jednak, że jeżeli ludzie są ze sobą w związku, to się ze sobą kontaktują, gdy nie mają możliwości spotkać się.
Ja też się nieraz z moim facetem widzę tylko w weekendy. On pracuje, ja jeszcze studiuję- czasami nie da się naprawdę spotkać "w tygodniu". Jednak codziennie do mnie dzwoni (tak, on dzwoni- ma do mnie darmówki, a ja telefon na kartę). Zwykle konwersacja zajmuje nam koło godziny, czasami jak jest padnięty, to zadzwoni chociaż na te 15 minut. Myślę, że normalną sprawą jest to, że chcemy wiedzieć jak naszej połówce minął dzień etc. . Ja tam osobiście nie lubię robienia szumu wokół egzaminu (a kolosa to już szczególnie) itd., nie lubię tych pytań po "i jak? iii jak?". No, ale mój facet jest w tym nieugięty- zawsze chce wiedzieć, jak mi poszło. Często pośle "powodzenia". Na początku mnie to trochę irytowało, ale doszłam do wniosku, że przecież to dobrze, że się interesuje.
Rozumiem, że nie każdy musi mieć aż taką potrzebę kontaktu, ale dziwnym dla mnie jest to, że nie macie nieraz ze sobą kontaktu nawet i przez 2 tygodnie. Myślę, że brakuje między Wami komunikacji. Ja np. zawsze wiem, co mój facet robi danego dnia, on wie, co ja robię. To nie jest tak, że siebie kontrolujemy, broń Boże! Po prostu mówimy sobie o swoich planach na najbliższy dzień/dni.
Z tego co czytam, to wychodzi na to, że Wy praktycznie macie ze sobą kontakt tylko podczas spotkań (i gdy się na nie umawiacie). Jak dla mnie to wygląda na jakiś przyjacielski układ z bonusami.
Własnie ja tez uważam ze powinien byc jakis miimalny kotankt, juz nie wymagam co dzien no ale chociaz 2-3 razyw tyg jakas krótka rozmowa. Od samego poczatku tak bylo, na poczatku jeszcze gorzej bo potrafil wgl nie odp mi na esa (teraz jak napisze to zawsze odp) albo umówic sie ze mna i poprostu nie przyjsc a spotkanie. Po 2 miesiacach mialam dosc i go zostawilam. Milczal tylko 3 dni potem dostał szału, dzwonil po 20 razy dziennie, pisal, przyjezdzial pod blok albo uczelni, trwalo to miesiac, dalam mu potem jeszcze szanse. I wtedy umial sie ze man kontaktowac, dzwonil pare razyw tyg mowil co u niego, pisal i mial czas i potrafil. Z czasem robil to co raz rzadziej i w koncu znowu przestal. Rozmowy nic nie daja a mam ciagle od niego odchodzic? To jest byloby chore a wgl po 2 miesiacach bylo to o wiele latwiejsze niz po roku..
Zapewne są na świecie ludzie, którzy mają tak nikłą potrzebę kontaktu jak chłopak autorki. Ale oni powinni się wiązać z osobami o podobnym podejściu. Jeśli autorka potrzebuje tego kontaktu (który zresztą przekłada się na poczucie bliskości w związku) to nigdy nie będzie z nim szczęśliwa. Nie da się osiągnąć bliskości z kimś, kto nie widzi potrzeby poinformowania partnera o tym, że wyjeżdża, nie ma potrzeby rozmowy, dzielenia się wrażeniami, nie interesuje go, co się dzieje w życiu drugiej osoby.
W takim związku osoba, która kontaktu potrzebuje, będzie się czuła zaniedbywana, niekochana i nieszczęśliwa. Bo niby dlaczego ona ma rezygnować ze swoich potrzeb w imię jego potrzeby podkreślania swojej pełnej niezależności?
Tylko pytanie, czy on faktycznie należy do osób, które nie mają potrzeby częstego kontaktu z drugą połówką, czy po prostu mu nie zależy i ma ochotę zabawić się od czasu do czasu. Jestem w stanie zrozumieć nawet jakoś te kilka dni (chociaż i to dla mnie jest dziwne) bez żadnego kontaktu. Ale tutaj była mowa nawet o miesiącu!
Po 2 miesiacach mialam dosc i go zostawilam. Milczal tylko 3 dni potem dostał szału, dzwonil po 20 razy dziennie, pisal, przyjezdzial pod blok albo uczelni, trwalo to miesiac, dalam mu potem jeszcze szanse. I wtedy umial sie ze man kontaktowac, dzwonil pare razyw tyg mowil co u niego, pisal i mial czas i potrafil. Z czasem robil to co raz rzadziej i w koncu znowu przestal. Rozmowy nic nie daja a mam ciagle od niego odchodzic? To jest byloby chore a wgl po 2 miesiacach bylo to o wiele latwiejsze niz po roku..
Owszem, jeśli facet czegoś chce, to nagle okazuje się, że potrafi się starać. Przykro mi, ale mnie to bardziej wygląda na to, że on Cię traktuje jako znajomą od seksu. Raz na czas się spotka, ale nie ma potrzeby nawiązywania głębszej relacji. Niestety, ale uważam, że sama pozwoliłaś na taki rozwój sytuacji. Jak się zaczął rzadziej odzywać, to trzeba mu było przypomnieć dlaczego z nim zerwałaś. Ty go przyzwyczaiłaś do tego, że może się przez miesiąc nie odzywać, po czym nagle zechce mu się z Tobą spotkać i Ty (przepraszam) lecisz na spotkanie. Teraz raczej ciężko coś w nim zmienić. Tym zerwaniem pokazałaś swoją niekonsekwencję. Kilka dni się starał, potem i tak wszystko wróciło do swej pierwotnej postaci, czyli "wyszło na jego".
Twoja sprawa co zrobisz. Moim zdaniem są jedynie dwa wyjścia. Pierwsze- przyzwyczaisz się do tego, że nigdy nie będziesz na pierwszym miejscu w jego hierarchii. Drugie- zaczniesz szukać szczęścia z kimś innym
Własnie macie racje ja go do tego przyzwyczailam wiem o tym tylko nie wiem co mam teraz zrobic. Na kolejnym spotkaniu bede chłodniejsza jak ktoś wczesniej poradzil i powiem mu co mnie boli i ciekawe jak zareaguje. Zauwazylam ze kiedy widzi ze moge na serio odejsc to sie stara a potem jak stan zagrozenia mija to znowu olewa. Mial przede mna sporo dzewczyn i wszystkie go zostawialy teraz juz wiem dlaczego
Wczesniej myslalam, ze moze faktycznie to jest normalne. Bo on od samego poczatku mowil mi ze on nie jest jak kazdy facet ze jest specyficzny i ze zwiazek z nim jest trudny ale chlopak mojej przyjaciolki ma jeszcze trudniejszy charakter i na prawde ma ona z nim ciezki zywot ale on sie interesuje jej zyciem i informuja ja o waznych rzeczach
Okay. Po przeczytaniu nowych postów muszę przyznać, że byłem w błędzie. Mea culpa. Zrozumiałem, że widujecie się ZAWSZE w soboty, a Ty narzekasz. Zbyt szybko wyciągnąłem wnioski. Skoro jednak mówisz, że potraficie się nie odzywać do siebie przez miesiąc (sic!), to rzeczywiście coś tu nie gra. Zostaw go w spokoju, bo widać, że nie traktuje Cię poważnie, tylko jak 2., 3. lub n-tą opcję.
Dziwię Ci się że po miesiącu milczenia nie uznałaś że ten związek jest już skończony. To mega dziwne. Rozumiem być zawalonym robotą i nie odzywać się kilka dni ale powinnaś być dla niego najbliższą osobą i chyba każdy normalny człowiek ma potrzebę otworzenia japy raz na jakiś czas do kogoś kto jest mu bliski. Tak jak pisał Mentalista- jesteś dla niego opcją a nie ważną częścią jego życia. Nie przywiązywałabym się do niego za bardzo i nie nastawiała się na coś poważnego. Wiesz w ogóle jak on się zapatruje na Waszą przyszłość? Widzi Cię tam w ogóle?
Dziwię się że Ty go traktujesz jako swojego chłopaka. Jesteś dla niego zwykłym czasoumilaczem.
Własnie macie racje ja go do tego przyzwyczailam wiem o tym tylko nie wiem co mam teraz zrobic. Na kolejnym spotkaniu bede chłodniejsza jak ktoś wczesniej poradzil i powiem mu co mnie boli i ciekawe jak zareaguje. Zauwazylam ze kiedy widzi ze moge na serio odejsc to sie stara a potem jak stan zagrozenia mija to znowu olewa. Mial przede mna sporo dzewczyn i wszystkie go zostawialy teraz juz wiem dlaczego
Nie nie nie... nie na spotakniu... jesli chodzi o to co powiedzialem o byciu zimna to po prostu nie odpisuj na jego smsy przez dluzszy czas, odpisuj zdawkowo, nie badz ta ktora zawsze inicjuje rozmowe. Jesli chcesz byc zimna a jednoczesnie chcesz z nim powaznie rozmawiac o uczuciach to niesie to ze soba 2 sprzeczne przeslania i bedzie bledem.
Koniecznie umow sie z nim a w ostatniej chwili wymysl pretekst i powiedz ze nie mozesz. I zobacz co bedzie.
Jesli to nie podziala nie miej zludzien.
Pozdrawiam i powodzenia.
16 2015-03-29 23:25:59 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-03-29 23:28:04)
on od samego poczatku mowil mi ze on nie jest jak kazdy facet ze jest specyficzny i ze zwiazek z nim jest trudny
On się nie zmieni. Ma gdzieś Twoje potrzeby, Twoje uczucia. Jest egoistą, ale szczerym. Od początku dał Ci do zrozumienia, że nie jest skłonny do poświęceń w imię związku.
ale chlopak mojej przyjaciolki ma jeszcze trudniejszy charakter i na prawde ma ona z nim ciezki zywot ale on sie interesuje jej zyciem i informuja ja o waznych rzeczach
Nigdy, przenigdy nie porównuj swojego związku do innych. To, że ona jest na tyle głupia, że mimo tego "ciężkiego żywota" nie kopnęła go w tyłek... nie znaczy, że Ty też masz być taka naiwna. Napisz jeszcze, że inne kobiety mają gorzej, bo ich faceci łoją im skórę regularnie i zacznij go po stopach całować, że on Cię nie leje.
Na kolejnym spotkaniu bede chłodniejsza jak ktoś wczesniej poradzil i powiem mu co mnie boli i ciekawe jak zareaguje
Obstawiam, że albo w ogóle nie zauważy tej Twojej chłodności albo się nią nie przejmie. Przyzwyczaiłaś go to tego, że nie musi się starać. Wie, że co najwyżej się powkurzasz, ale i tak Ci przejdzie. Nie zmienisz go.
Tym bardziej, że:
Mial przede mna sporo dzewczyn i wszystkie go zostawialy teraz juz wiem dlaczego
Jak widać nie ma potrzeby kompromisu i nic sobie z tego "zostawiania" nie robi, bo zawsze znajdzie taką, którą urobi w swój układ. Teraz padło na Ciebie. Przykro mi, ale ja tutaj zamiast związku widzę jedynie jakiś układ z profitami.
Od samego początku bylam sceptycznie nastawiona do naszej znajomosci bo widzialam jak on sie zachowuje ale tak jak wczesniej wspomnialam jezdzi na delegacje do Norwegii. 3 miesiace temu dostal propozyce stalej pracy tam, bardzo dobrze platnje, byl zachwycony. Ja sie wtedy odsunelam, powiedzialam ze nie chce stac mu na drodze do kariery, on mial 2 tyg na podjecie decyzji. Bylam przekonana, ze wyjedzie a on po tych 2 tygodniach powiedzial mi ze odmowil ta prace bo ja go tutaj trzymam, ze nie wiaze przyszlosci z Polska ale nie chce zrywac ze man kotaktu i zapytal czy jak skoncze studia to czy wyjade z nim za granice. To mnie totalnie zbiło z tropu. Zaczelam myslec, ze moze faktyczie mu zalezy tylko tak sie zachowuje. Dlatego teraz zgłupialam i nie wiem co myslec.
A co do ochlodzenia naszych stosunkow to moge to jedynie a spotkaniu pokazac lub wlasnie odmowic spotkanie no bo tak jak pisalam on sie do mnie nie odzywa, nie pisze i ja tez sie zawzielam i siedze cicho. Trwa to juz 2,5 tygodnia.
Co do wspolnych planow unika tego kontaktu jak ogniaa a ja tez zbytno nie naciskałam bo nie chce slyszec pustych obietnic i potem sie zawiesc.
A jeszcze a propo tych jego wczesniejszych zwiazkow to byl kilka lat temu w takim dlugim i powaznym zwiazku, bardzo kochal ta dziewczyne, planowal z nia zycie i chcial sie oswiadczyc. W dniu w ktorym kupil piersicioenk ona oznajmila mu ze od dawna go zdradza z jego kumplem i ze odchodzi od niego. Bardzo to przezyl, dlugo byl sama potem probowal stworzyc jakis zwiazek ale albo o zrywal albo go rzucaly dziewczyny. Wiem od osoby, która go bardzo dobrze zna ze bardzo sie po tym zmienil i ze wlasnie przez to jest teraz taki jaki jest. Wczesniej podobno byl calkiem inna osoba
klarax, nie zależy mu na Tobie.
Jeśli przez miesiąc potrafi się nie odzywać, nie interesuje go co się z Tobą dzieje, do tego nie odczuwa potrzeby dzielenia się z Tobą swoim życiem, to wszystko dobitnie świadczy o tym, że nie jesteś dla niego ważna.
Nad czym się tu zastanawiać? Nie tworzycie żadnego związku, a jego pomysły na wspólny wyjazd możesz włożyć między bajki, podejrzewam też, że praca w Norwegii po prostu mu nie wypaliła.
Piszesz, że gdy jesteście razem, jest dobrze; no tak, chwila zaangażowania, za trochę seksu. Nie tłumacz go pracą, czy dawnymi przeżyciami, zastanów się jak Ty czujesz się w tym układzie, czy jesteś szczęśliwa?
josz masz racje nie powinnam go tłumaczyc i usprawiedliwiac. Na kolejnym spotkaniu postawie sprawe jasno, albo on zaczyna sie angazowac, tworzymy normalny zwiazek i pokazuje ze mu zalezy albo niech da mi swiety spokoj i zobacze co wybierze...