wszyscy w okół sobie układają życie tylko nie ja, czuję jak dosięga mnie stan depresyjny. I te ciągle dopytywania "życzliwych koleżanek" a zwłaszcza tych z czasów szkolnych, można dosłownie oszaleć. Najgorsze jest to że bardzo chciałabym już mieć dziecko i czego na prawdę się boję to, to że bedę na nie za stara... Nie mam jakiś wymagań, żeby nie myślał ktoś że jestem wybredna, ja po prostu nie mogę sie z kimś związać bo facet jest miły (bo może byc tylko kumplem) itp. ja potrzebuję się zakochać, a czasami sie zastanawiam co jest ze mną nie tak. Koleżanki co chwile zauważają jakieś "ciacha" albo co drugi facet im się podoba a u mnie pustka. Nie narzekam na brak powodzenia ale niestety wpadają po uszy mężczyźni którzy mnie nie interesują z rożnych względów. Może to głupio zabrzmi ale czasami myślę, ze Bóg o mnie zapomniał, albo przyszykował samotną drogę. I co z tego że mam dobrą pracę, "za chwilę" własne mieszkanie jak moje marzenie nie można kupić... Najgorsze jest to, że pocieszają mnie osoby które są trochę młodsze ode mnie, które tak na prawdę może poczują to co ja za parę lat, a jak czytam "żale" 19, 20 itp to wydaje mi się to śmieszne. "Za chwile" stuknie mi 30, (wiem że te 3 lata zlecą, że nawet się nie obejrzę) a jak już zdążyłam zauważyć, to faceci fajni sa już dawno zajęci, albo są po rozwodzie i innych sytuacjach. Mam jeszcze takiego pecha że jak zainteresuje sie facetem to on okazuje się żonaty, i wtedy wiadomo odpuszczam... Ja już tak dłużnej nie umiem przepraszam ze wam tutaj narzekam, ale coraz częściej z tego powodu płaczę.... Mam dobre koleżanki, ale brakuje mi tej bratniej duszy... Bardzo proszę o rówieśniczki i starsze netkobiety o radę jak sobie z tą samotnością radzą... pomóżcie proszę... staram sie myśleć pozytywnie ale zaczynam opadać z sił...
Podobne tematy
a zadałaś sobie pytanie że niektóre kobiety szybko zakładają rodziny a póżniej tkwią w zepsutych związkach ja mam 28l i 2 dzieci, dzieci kocham nad życie ale gdzie u mnie miłosć.natomiast ty zajełaś się sukcesem w życiu,i nie miałaś czasu na mężczyzn.ale dla każdego jest przeznaczona ta wielka MIŁOSĆ poczekaj a napewno go spotkasz,przyjdzie czas na dzieci dużo moich koleżanek po 30-stce dopiero urodziło i są naprawde szczęśliwe.sama miałam marzenia,chciałam sie rozwijać zawodowo a teraz siedze w domu przy garach.zero wolności służąca na pełen etat.także dziękuj bogu że masz jeszcze szanse na dobry związek,bo bóg na pewno o tobie nie zapomniał.pozdrawiam:)i życzę szczęścia w prawdziwej miłości
Mam 29 lat i męża, pewno w kolejności przyjdą dzieci
spokojnie z pokorą na to wszystko czekałam.
Trzy lata temu, gdy miałam 26 lat nic jeszcze tego nie zapowiadało.
Postaraj się korzystać z każdej chwili i szukać swojego sposobu na szczęście.
Jeśli otoczenie wpędza Cię w stan depresyjny, może spróbuj nawiązać też i jakieś nowe znajomości.
Może rozwiń dawno zapomniane hobby, może poszukaj nowego. Może zapisz się na jakieś zajęcia, kurs tańca, fotografii, językowy.
Zajmij się naprawą swojej kondycji psychicznej, a później z podniesioną głową szukaj swojego księcia ![]()
Grunt to dobre nastawienie!
4 2012-02-26 23:58:40 Ostatnio edytowany przez tede83 (2012-02-27 00:00:01)
Szukajcie, a znajdziecie... jak mówią. Może powinnaś bardziej się zaktywizować. Nie wiem jak do tej pory próbowałaś odnaleźć drugą połówkę, ale czekanie z założonymi rękoma i wypatrywanie księcia na białym rumaku nie jest raczej dobrą strategią. Może jesteś zbyt pasywna. Na tym forum jest masa wątków o tym gdzie znaleźc miłość (od biblioteki począwszy, poprzez silownię, na randkach internetowych kończąc). I nie martwiłbym się za bardzo wiekiem. Metryka to kwestia mentalna. Zegar tyka, to fakt, ale to my mamy duży wpływ na to jakie piętno odciska na nas czas. Znam niejedną trzydziestkę, która wygląda lepiej niż jakaś nastka. Pamiętaj, każdy jest kowalem swego losu. Nie ma co zrzucać winy na przeznaczenie czy Boga. Ja również zbliżam się do tej magicznej bariery, o której mówisz i moje zycie osobiste wygląda podobnie do twojego, ale nie myślę pogrążać się w czarnych myślach bo to niczego nie zmienia. Wiem, że to oklepany slogan ze szkoleń dla menedżerów, ale pozytywne myślenie naprawdę potrafi zdziałać cuda.
Masz jeszcze czas, naprawdę. Teraz napiszę jak stara babcia - ja w Twoim wieku też byłam pewna, że czeka mnie samotne życie, ciężki to był dla mnie czas. Dużo wątpliwości, najgorsze, że skierowanych do mnie samej, bo pytałam ciągle czy to ze mną coś jest nie w porządku, że nadal jestem sama, albo jakieś takie chwilowe znajomości mi się trafiają. I wszystko się odmieniło, a stało się to wtedy kiedy przestałam się spinać, kiedy przestałam obsesyjnie wręcz myśleć o swojej przyszłości jako suchej starej panny w towarzystwie stada kotów. Po prostu przyszedł mój czas.
Nie zadręczaj się, nie stresuj, bo z takim podejściem łatwo możesz wylądować w związku z mężczyzną, którego "chyba" kochasz, obudzisz się i będzie za późno żeby się na nowo zastanowić. I napiszesz tu posta, że wydawało Ci się, że to ten jedyny, a okazuje się, że kochasz przystojnego sąsiada ;-)
6 2012-02-27 01:25:19 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2012-02-27 01:27:13)
caly czas poznaje nowe osoby, do tego chodzę na kurs tańca, ale to nie o to chodzi. To nie tak ze mam dużo czasu i czuje sie samotna, bo mam grono fajnych koleżanek również wolnych ale brakuje mi właśnie tej drugiej połówki... Poznaje nowych facetów ale nie potrafię kochać... Ja wiem że jest mnóstwo nieudanych związków, ale macie kogo kochać, ja wiem że dla was to będzie dziwne ale ja bym sie cieszyła mając dziecko bo mialabym dla kogo zyć, miałam bym kogo kochać... Nie wiem czy zrozumiecie o co mi chodzi... Na co dzień jestem dusza towarzystwa i nikt by nie poznał ze jest mi źle. Nie chcę mieć dziecka bo będę później za stara i zrobię sobie z pierwszym lepszym, chcę żeby było owocem miłości choćby ten zwiazek miałby się później rozpaść.
I na prawdę dziekuje wam za czas poświęcony i za odpowiedzi...
Czuję podobnie jak Ty:)
Po nieudanym związku potrzebowałam czasu. Czas mija i już zamknęłam stare drzwi .
Też zaktywizowałam się basen, wyjścia, kurs tańca(z kol do ślubu) i nic...
Na nieszczęście zakochał się we mnie żonaty ale ja od razu nie!
Dopiero od niedawna zaczynam mnie się "spinać" i jakoś pogodzić z tą sytuacją.
Nawet nie wiem co Ci doradzić bo wszystkie slogany typu: poczekaj a przyjdzie itd. jakoś nie dla mnie.
Mnie trzyma jedynie taka myśl: chcę być z przyjacielem/partnerem.
I trudno jest trafić na kogoś "kompatybilnego".Przez 3 lata trafiłam na dwie takie osoby ;zajęte ![]()
Czuję podobnie jak Ty:)
Po nieudanym związku potrzebowałam czasu. Czas mija i już zamknęłam stare drzwi .
Też zaktywizowałam się basen, wyjścia, kurs tańca(z kol do ślubu) i nic...
Na nieszczęście zakochał się we mnie żonaty ale ja od razu nie!
Dopiero od niedawna zaczynam mnie się "spinać" i jakoś pogodzić z tą sytuacją.
Nawet nie wiem co Ci doradzić bo wszystkie slogany typu: poczekaj a przyjdzie itd. jakoś nie dla mnie.
Mnie trzyma jedynie taka myśl: chcę być z przyjacielem/partnerem.
I trudno jest trafić na kogoś "kompatybilnego".Przez 3 lata trafiłam na dwie takie osoby ;zajęte
no właśnie ja też trafiłam na żonatego, ale ja nie chcę być tą drugą. powiedziałam mu ze jak mu jest źle to niech sie rozwiedzie, bo ja nie mam zamiaru być ta drugą czyt. kochanką. Mam swoje zasady i nie rozwalę rodziny dla odrobiny szczęścia. Cieżko było porzucić kogos kto by się wydawało Cię rozumiał, ale jestem dumna z tego że nie uległam... Mam przez to szacunek do siebie, bo wiem że zasługuje na faceta który jak będzie się ze mną kochać to będzie i na drugi dzień, a nie będzie musiał uciekać do żony. Wiem ze miłość jest ślepa, ale oprócz serca słucham też rozumu.
chanell - szacunek za taką decyzję!
chanell - szacunek za taką decyzję!
dziękuję ![]()
Ale dzisiaj jest znacznie lepiej jest światełko w tunelu...
poznałam kogoś ale ciiiii
Wprawdzie jak pisałam tego posta to juz go znałam ale jak to mówią każdy dzień potrafi zaskoczyć ![]()
Co ma być to będzie, ale jedno jest pewnie nie popełnię takich samych błędów jak kiedyś ![]()
to co piszecie dobrze znam i tez sie zastanawiam gdzie tkwi przyczyna ze faceci odchodza, poznaje niewlasciwych itp
Widzę że mamy podobne problemy i marzenia. Podobnie jak ty chanell chciałabym spotkać kogoś w kim się zakocham z wzajemnością i będziemy mieć dzieci ale coraz bardziej boję się że będę już na to za stara.
Wszyscy moi znajomi pewnie myślą, że jestem szczęśliwa, zadowolona z życia, że realizuje się zawodowo, podróżuje, świetnie sobie radzę jako singielka. To tylko POZORY. W środku czuję się bardzo samotna i smutna. Co z tego chodzę na kurs językowy, fitness, zajmuje się fotografią, spotykam się za znajomymi to są tylko moje mizerne próby zagłuszenia mojej samotności. Coraz rzadziej wierzę w to, że tam gdzieś jest ta moja druga połówka.
Chanell trzymam kciuki za to Twoje światełko w tunelu ![]()
sorki,że nie na temat...
chanell_11 mogłabys podac mi link do forum ..nie pamietam tytułu ..coz z przyjaciolka /mialobyc zorganizowane spotkanie w katowicach hmm wiecej nie pamietam tylko Ciebie wlasnie ![]()
jejcu nieumiem znależc tego watku ;/ niewiem czy juz go niema czy ja faktycznie powinnam wybrac sie do okulisty ![]()
14 2012-03-05 15:24:31 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2012-03-05 15:25:04)
Widzę że mamy podobne problemy i marzenia. Podobnie jak ty chanell chciałabym spotkać kogoś w kim się zakocham z wzajemnością i będziemy mieć dzieci ale coraz bardziej boję się że będę już na to za stara.
Wszyscy moi znajomi pewnie myślą, że jestem szczęśliwa, zadowolona z życia, że realizuje się zawodowo, podróżuje, świetnie sobie radzę jako singielka. To tylko POZORY. W środku czuję się bardzo samotna i smutna. Co z tego chodzę na kurs językowy, fitness, zajmuje się fotografią, spotykam się za znajomymi to są tylko moje mizerne próby zagłuszenia mojej samotności. Coraz rzadziej wierzę w to, że tam gdzieś jest ta moja druga połówka.Chanell trzymam kciuki za to Twoje światełko w tunelu
Kochana jak masz ochotę to napisz
zawsze miło jest porozmawiać, która rozumie nasze problemy...
Jessiczka to jest post dot. naszych spotkań:) http://www.netkobiety.pl/t22216.html