opowiem wam cała sytuacje..jak najdokladniej...mam 25 lat..moja byla jest odemnie o 4 lata mlodsza.....poznalem ja jak bylem w wojsku..pisalismy ze soba...smsy..dzwonilismy..itd itp...ona zakochala sie we mnie juz na pierwszym spotkaniu...bylem calkowicie inny niz faceci jakich zna...na codzien zajmuje sie muzyka..jestem producentem...i to wtedy chyba tak jej zaimponowalo..mimo tego ze wtedy mialem przerwe w karierze..:)..ja zakochiwalem sie w niej stopniowo......chociaz nie powiem..na pierwszym spotkaniu strasznie sie zauroczylem...ale z czasem moje uczucie zmienialo sie w bardziej dojrzalsze.......powiem jeszcze ze gdy zaczynalem z nia byc byla dziewica......przez pierwsze 2 lata zwiazku...bylo bajkowo...duzo sexu...ciepla..miłosci...itd itp....ja czasem nawalalem...ale nigdy nie mowilem jej ze jestem idealny....wszystko mi wybaczala...ona tez miala pare potkniec...i ja ronwiez nie potrafilem sie na nia gniewac...a teraz pzrejdzmy do sedna..:)....po ponad dwoch latach razem..wszystk ozaczelo sie psuc....mimo tego ze ona mnie mocno kochala..i ja ja tez....zaczynala mi robic jazdy...o to..ze np...ide do kumpla na godzine..wysmarzyc blanta...lub wypic piwo...zwiazek stawal sie toksyczny.....ale ja nie chcialem jej zostawiac...a wrecz przeciwnie..chcialem pracowac nad nim..zeby bylo dobrze.....ona tez tego chciala...bylismy jeszcze ze soba poltora roku...ja troche sie zmienilem..ona naciskala na mnie zebym poswiecal jej wiecej uwagi..(i wydaje mi sie ze to byl moj blad)..wszedlem w faze maksymalnego zakochania....calkowicie stracilem dla niej glowe.....robilem wszystk ozeby byla szczesliwa......wtedy dalbym sobie reke wulgaryzm..jesli to sprawilo by ze sie usmiechnie....wydawalem na nia mnostwo kasy....i spedzalem z nia bardzo duzo czasu....mielismy wspolne plany..wyjazd do norwegi....zamieszkanie razem.....dzieci....ogolnie wspolne zycie......ale od wrzesnia zeszlego roku....wszystko calkowicie uleglo zmianie....ja zaczalem miec problemy finansowe...a co za tym idzie...czesciej mialem zly humor..mialem zrobic papiery na spawarke...ale brak pieniedzy mi to uniemozliwial..widzialem ze jest zawiedziona tym ze mam slabszy moment w zyciu....ale myslalem ze bedzie mnie wspierac.......niestety...od wrzenisa..do stycznia tego roku...zerwala ze mna 3 razy...3 razy do mnie wracala...zawsze mnie przepraszala...chociaz nie bylo juz tak jak wczesniej....pozniej okazalo..sie ze krecila w tym czasie..z jednym kolesiem....pod koniec stycznia...znowu mnie zostawila......bez zadnej przyczyny...od tak po prostu....przez te parenascie dni lutego..bylo roznie...miala chlopaka...ale zostawila..go..i pare dni spedzila ze mna...zawsze miala ze mnie wsparcie..i zawsze mogla do mnie wrocic..taki juz jestem....nie potrafie sie na nia pogniewac...w srode..w zeszlym tygodniu...znowu wszystko sie wulgaryzm.....ona zaczela miec watpliwosci.....w koncu pare godzin pozniej...powiedziala mi ze nie chce mnie...ze mam o niej zapomniec...itd itp...i wtedy zwariowalem..pierwszy raz w zyciu...narzucalem jej sie....dzwonilem..pisalem..mialem pretensje.......doszlo nawet do tego...ze w piatek poszedlem...pod jej dom..bo chcialem pogadac...ale widzialem na klatce jak caluje sie z kims innym....wpadlem w biala goraczke....chlopak wyladawal w szpitalu..z uszkodzona czaszka...i zlamanym nosem....narobilem jej lipy w domu...rozice byli na nia zli..ona sie mine przestraszyla...na szczescie..na nastepny dzien dzwonilem..do jej rodzicow i wszystko wyjasnilem...zrozumieli mnie.....ale ona nie....wiem ze zrobilem kardynalny blad...pokazujac jej ze naprawde mi zalezy....ale ona pzreciez do tego darzyla..zebym wlasnie tak mocno ja pokochal...nie myslcie sobie ze jestem kolejnym zaplakanym pajacem..zalacym sie na forum..:)...mam mocna psyche..i wszystko w koncu przyjalem na klate...dzisiaj napisalem do niej..zeby napisala mi co do mnie czuje...ze chce zeby byla szczera...ona odpisala mi ze nienawidzi mnie.....i ze juz nigdy ze mn anie bedzie...ze nie wiedziala ze jestem taki wulgaryzm.....(rzeczywistosc jest taka..ze jestem 100 procentowym pacyfista..pierwszy raz w zyciu tak mnie ponioslo na tej klatce)...wiem ze dalej mnie kocha....chociaz probuje wyprzec to uczucie...problem jest w tym..ze moim zdaniem...ona jest ta jedyna.....sam nie wiem co mam zrobic......chociaz dzisiaj dalem jej wyraznie do zrozumienia...ze bardzo mnie zawiodla...i ze chce o niej zapomniec....haha...jak myslicie?...juz po frytkach?..:)..tego smsa..napisalem..jej bo chcialem wzbudzic w niej jakiekolwiek emocje...wzgledem mnie....teraz wiem ze wogole nie powinienem do niej pisac..bo to jeszcze bardziej pogarsza cala sytuacje sytuacje.......prosze o konkretne odpowiedzi....myslicie..ze ona po tak burzliwym, pelnym milosci zwiazku....bedac jej pierwszym sexualnym partnerem sexualnym..mogla od tak mnie znienawidziec?......tekst moze roic sie od bledow...za co przepraszam...bo pisalem to na szybko...
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza
Podobne tematy
wiem ze to jest juz strasznie oklepany temat...ale zalezy mi na niej...i chcialbym uslyszec..opinie kogos z zewnatrz...:)....od paru miesiecy kocham ja z calego serca...wiec chyba nie bedzie tak latwo sie odkochac....kompletnie nie podobaja mi sie inne kobiety....to tez jest problem...bo na milosc najlepsza jest nowa milosc...takze sam juz nie wiem co zrobic..
Po pierwsze za duzo kropek wstawiasz, bardzo ciezko sie czyta to co napisales. Ten przycisk na klawiaturze chyba ci przeciez nic nie zrobil...
Po drugie dlaczego uwazasz, ze skoro byles jej pierwszym seksualnym partnerem to masz jakies extra przywileje?
Rozumiem, ze ona tez zawinila tym, ze sama nie wiedziala czego chce i nie potrafila o tym porozmawiac. Z tego co czytam, to wedlug ciebie wasz zwiazek opieral sie na tym, ze zaimponowales jej suma na twoim koncie i tym wlasnie chciales ja przy sobie utrzymac. Nie wiem jak miedzy wami do konca bylo, ale tak to dla mnie wyglada na pierwszy rzut oka.
Szczerze mowiac to rozumiem dlaczego dziewczyna sie teraz ciebie boi. Zwykle nie widuje sie osoby, z ktora sie planowalo przyszlosc, bijacej kogos tak mocno, ze dana osoba laduje w szpitalu z peknieta czaszka...
sory za kropki ale zacina mi sie ..ten przycisk..ja nie uwazam ze ona byla ze mna dlatego ze mialem kase itd poprostu bylem iinni niz wszyscy jej kloledzy. chcialem zatrzymac ja miłoscia nie kasa ale jak juz wspomnialem gdy zaczely sie problemy finansowe i ogolnie moje zycie nabralo troche innych barw to ona nie wspierala mine i byla nieszczesliwa . nie wiem o co jej chodzi . a jesli chodzi o te pobicie..to co zrobila bys na moi miejscu? mialem patrzec jak mi ja odbiera?..testosteron doszedl do glosu i wybuchlem. zareagowalem jak zwykly facet. nigdy nie zrobilem jej fizycznie krzywdy . nie jestem brutalem
Standardowa historia, i standardowa rada.
Zostaw ja w swietym spokoju i zajmij sie soba.
Nie dzwon, nie pisz, nie narzucaj sie.
Ona dla Ciebie nie istnieje.
Gdyby czasem zadzwonila odbierz pogadaj chwile i zajmij sie czyms innym.
wiem ze to jest standardowa historia..:) czyli co myslicie ze nie mam u niej zadnych szans?
Czyli jak byly pieniadze to bylo super, jak pojawily sie problemy finansowe to jej juz nie bylo... Jak dla mnie to jest jasne jak slonce.
Szczerze mowiac to nie wiem co bym zrobila na twoim miejscu. I nie wiem czy masz racje mowiac, ze on ci ja odebral. Gdyby cie tak na prwde bardzo kochala, to nie spotykala by sie z kims innym zaraz po tym jak powiedziala, ze nie chce byc z toba. Z tego wznioskuje, ze juz wtedy ona nie byla twoja. Jednak ty musisz zrozumiec, ze gdy dziewczyna widzi osobe z ktora jest najblizej na swiecie, ktora wie o niej wszystko, ktora powinna ja chronic i przy kroej moze czuc sie bezpieszna, wysyla kogos innego do szpitala w stanie krytycznym, to na prawde ciezko jest wymazac ten obraz z pamieci.
Zrob tak jak powiedzial Marzyciel.
hehe..:).. Kocham ja i nie moglem pozwolic na to co widzialem.Po tym wyczynie powinna wiedziec ze ze mna na pewno bedzie bezpieczna a nie sie mnie bac.Przez 3,5 roku krzyczalem na nia moze z 2 razy wiec tym bardziej nie rozumiem jej zachowania.Ona wiedziala ze jakbym to zobaczyl to sie to tak skonczy i skonczylo sie.MOgla byc po prostu ze mna szczera.wulgaryzm sprawe
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza
nie lubie latwo sie poddawac dlatego chce zrobic cos zeby znowu zobaczyla we mnie tego chlopaka w ktorym sie zakochala. Chce ja zdobyc. powiedzcie mi dziewczyny ile czasu zajmie jej strawienie tej sytuacji z piatku? tak na oko
10 2012-02-19 20:27:50 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-02-19 20:30:36)
Z jej strony mało fajna sprawa, że gdy Tobie pojawiają się problemy, to ona wskakuje w ramiona innego, potem wraca, przeprasza, odchodzi, wskakuje znowu w czyjeś ramiona i tak w kółko.
A z Twojej strony to pobicie.
Po tym wyczynie powinna wiedziec ze ze mna na pewno bedzie bezpieczna a nie sie mnie bac.
A ja bym się właśnie bała takiej osoby, bo uznałabym, że jeśli kiedyś ja kogoś czymś wkurzę, to oberwę podobnie. Tym bardziej, że chłopaka pobiłeś solidnie.
Odpowiadając na drugie pytanie: ludzie są różni, jedni nie wybaczą, inni wybaczą od razu, inni po długim czasie. Ja bym raczej sobie odpuściła. Co do niej to wydaje mi się, że może być podobnie, bo jej nie chodzi tylko o to pobicie, ale z jej strony sypało się wcześniej.
kobiety sa dziwne:) ona dobrze wie ze bym nic jej nie zrobil...w zyciu bilem sie moze z 5 razy takze watpie e bys sie mnie bala.e tam zrobilem co musialem , i jesli ona nie potrafi mnie wesprzec i szuka pretekstu do tego zeby calkowicie zerwac ze mna kontakt to jej sie udalo. znalazla idelny pretekst
mi sie wydaje, że ona strasznie kochała ale twoje pieniądze, bo końcówka tego związku jest dziwna, odchodziła i wracała sama nie wiedziała co ma zrobić, dzieliła czas między ciebie i kogoś innego, nie miała powodów, szukała dziury w całym
nie była fair to pewne
powinieneś sobie odpuścić, bo takim zachowaniem możesz sobie spieprzyć życie
wiadomo,że ci zależy, bo to świeża sprawa, traktujesz ją jak dziewczynę, a tymczasem ona nie jest już z tobą, trzeba to przełknąć
szkoda takiego faceta
mi sie wydaje, że ona strasznie kochała ale twoje pieniądze, bo końcówka tego związku jest dziwna, odchodziła i wracała sama nie wiedziała co ma zrobić, dzieliła czas między ciebie i kogoś innego, nie miała powodów, szukała dziury w całym
nie była fair to pewne
Wydaje mi sie ze trzeba tutaj wziac rowniez pod uwage jej wiek. Na poczatku kolega napisal, ona ma 21 lat i ze byli ze soba 3,5 roku, co oznacza, ze ona byla ledwo co po gimnazjum kiedy sie poznali. Moze po prostu jeszcze nie byla gotowa na "dorosly" zwiazek dlatego nie wiedziala czego chce. Zaimponowales jej pieniedzmi i niezaleznoscia, bo to wiecej niz maja chlopcy w liceum. Moze po prostu przestraszyla sie odpowiedzialnosci z jaka wiazal sie ten zwiazek i sama nie wiedziala czego chce...
teraz załapalem doła....wieczorem najbardziej mi jej brakuje....sam nie wiem dlaczego....ona nie kochala moich pieniedzy...bo ja nie jestem milionerem...z muzyki zarabialem dosc przecietnie...ale za to mialem bardzo duzo wolnego czasu...mam twardą psyche...ale przed chwila plakalem jak dzieciak......
ona chciala ze mna spedzic zycie..mieslismy naprwde konkretne plany na przyszlosc ja nawet poczynilem juz w tym kierunku pewne kroki wydalem troche kasy..ale wszystko na nic....napisala mi ze mnie nienawidzi....i chyba to mnie tak zabolalo...
bo w sumie nic jej nie zrobilem..poprostu nie poddalem sie i chcialem o nia walczyc...
hmm...pewnie i tak dam sobie spokoj z nia....ale powiedzcie mi...sa jakies sposoby na to zeby odwroci szale na moja korzysc?...zeby ona miala doła..nie ja...
Moim zdaniem....
Po takim numerze,nie ma zadnych szans. Zadnych!
Oczywiscie ze sa ![]()
Zawsze sa ![]()
Ale przestan sie mazgac i zastosuj do moich rad ![]()