Witam, jestem tu nowa. Dziś Walentynki, a ja znów spędzam je samotnie
Mam 20 lat, studiuję, uprawiam sport, jestem ambitna, mam sporo dobrych znajomych, brakuje mi tylko jednego - miłości. Powiecie pewnie, że wszystko jeszcze przede mną, że młoda jestem. A ja myślę, że problem tkwi we mnie. Spotykałam się z paroma facetami, ale nigdy nie zostawaliśmy parą. Kończyło się na koleżeństwie albo przyjaźni. Gdy już poznawaliśmy się coraz bardziej w ich życiu zawsze pojawiała się jakaś dziewczyna, która zawracała im w głowie, a ja schodziłam na dalszy plan. Nie wiem co robię źle, dlaczego nikt nie potrafi mnie pokochać. Czasami sobie myślę, że jestem po prostu brzydka, no bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że genialnie dogaduję się z chłopakiem, a on zakochuje się w innej. Wiele osób mi powtarza, że lubią ze mną rozmawiać, bo jestem dobrym słuchaczem i zawsze potrafię pomóc w trudnej sytuacji. Mi natomiast nikt nie potrafi pomóc, każdy powtarza, że taka dziewczyna jak ja na pewno prędzej czy później kogoś znajdzie. Zawsze sobie powtarzałam, że na pewno spotkam kiedyś tego jedynego, ale ostatnio mam jakiś kryzys. Moje koleżanki mają chłopaków, niektóre są już zaręczone, a ja ciągle jestem sama. Zaczyna mnie to irytować i przestaję w siebie wierzyć ![]()
Podobne tematy
jakbym czytała o sobie... ![]()
kolejne samotne walentynki, jeszcze współlokatorka wparowała właśnie do pokoju i się pyta, co ja tu dzisiaj robie.. ona mądra, bo obok w pokoju jej chłopak i się miziają cały dzień dzisiaj..
Ja też nie mam pojęcia, co robię źle - z ludźmi się potrafię dogadać, szybko "wbije" sie w towarzystwo, mam wspaniałych przyjaciół, sporo znajomych.. Ale jeżeli chodzi o sprawy uczuciowe to pustka
Albo ja się nieszczęśliwie i niewłaściwie zakocham, albo facet nie taki (i naprawdę nie mam jakiś wygórowanych wymagań).. Fakt, moje poglądy mogą odstraszać wiekszość facetów, no ale o tym przecież nie rozmawia się od razu...
Teraz mam wrażenie, że mój dobry kumpel (o którym ostatnio sporo myśle) jakby chciał czegoś więcej, ale cały czas próbuje sobie to wybic z głowy - no bo jak zwykle się napale, że "a może tym razem coś wyjdzie" - i w tym momencie wszystko się sypnie, jak zawsze...
A moje koleżanki - w grupie na studiach prawie wszystkie mają facetów, i tak jak u Ciebie niektóre już są zaręczone... A mnie tylko wszyscy się pytają "no ale jak, TY nie masz chłopaka?! Na pewno znajdziesz!", a ja mam wrażenie, że nigdy to się nie stanie..
Mam fantastycznego przyjaciela, myślałam nawet, że coś może z tego będzie. Rozumiemy się bez słów, nadajemy idealnie na jednej fali, a jak mnie przytulał to dosłownie rozpływałam się w jego ramionach. Ostatnio jednak powiedział mi, że poznał na wakacjach dziewczynę z Krakowa i zakochał się, a mieszkamy na drugim końcu Polski. Czułam się jakbym dostała po twarzy. On czasem mi opowiada jaka to ona jest cudowna. Gdy o niej mówi, mam wrażenie jakbym słyszała opis samej siebie. Ostatnio nawet powiedział, że jesteśmy bardzo do siebie podobne, a to mnie jeszcze bardziej zabolało. Cieszę się, że jest szczęśliwy bo w końcu to mój przyjaciel, ale gdy mówi mi takie rzeczy to płakać mi się chce.
współczuję merson, to musiało i musi być straszne ![]()
w sumie to ja takiego czegoś z tym moim właśnie sie boje..
A widzicie się jakoś często teraz?
Widujemy się tak jak do tej pory, czyli dość często. On nie zmienił w ogóle stosunku do mojej osoby. Nadal daje mi buziaka w policzek na przywitanie, pożegnanie, czasami przytuli mnie. Próbowałam delikatnie zwrócić mu uwagę, ale to nic nie zmieniło. On jest dla mnie ważny i nie chcę stracić tej przyjaźni, ale nie chcę też, żeby ta dziewczyna "wydrapała" mi kiedyś oczy z zazdrości
Heh, to tak jak bym siebie widział, tyle że jestem chłopakiem. W życiu mi się układa, studia, praca, pasja, nie mam na co narzekać. I też wszyscy dookoła dziwią się że taki fajny i sympatyczny chłopak który potrafi słuchać i doradzić nie może znaleźć dziewczyny. Jak widać kobiety nie lubią takich typów, może być jako kolega ale nikt więcej. Ja dodatkowo mam problem tego typu że paraliżuje mnie jak mam rozmawiać z dziewczyną która mi się podoba, nie jestem sobą, mam jakąś blokadę, nie jestem pewny czy to strach przed odrzuceniem, jednak nie potrafię sobie z tym poradzić.
Jak widać kobiety nie lubią takich typów, może być jako kolega ale nikt więcej.
A mi marzy się właśnie inteligentny chłopak z którym mogłabym o wszystkim pogadać, pośmiać się, pójść na spacer, który obdarzy mnie uczuciem i będzie jednocześnie przyjacielem. I myślę, że jest wiele dziewczyn które szukają kogoś takiego jak Ty, tylko że takie osoby gubią się w tłumie. Ja też mam wrażenie, że stojąc obok dziewczyn z "toną tapety na twarzy" jestem po prostu nieatrakcyjna i niezauważalna ![]()
merson, zgadzam się w 100%.. ja też chcialabym właśnie takiego faceta ![]()
Ale tona tapety na twarzy też nie świadczy o atrakcyjności, bo facetów zazwyczaj właśnie takie odrzucają
tzn nie podobaja im sie takie wytapetowane.. ale jakoś o dziwo, taka zawsze ma chłopaka...
9 2012-02-16 00:39:01 Ostatnio edytowany przez ac25 (2012-02-16 00:50:18)
Tylko taka ma chłopaka 100/10 - 100kg na klatę, IQ=10:) Ja zawsze w tłumie wychwytuję te spokojne, stojące z boku, na tapety zazwyczaj patrzę z politowaniem:) Spośród nich wypatruję 'celu' ale nigdy nie miałem odwagi podejść zagadać - bo nie wiem o czym. Zawsze kończy się na wymianie uśmiechów.
BTW, szkoda że takim jak my pozostają tylko fora...
Ja nawet stwierdziłem że jedyną szansą dla mnie są portale randkowe, skoro nie potrafię zagadać itp to może chociaż po wcześniejszym zapoznaniu się spotkanie na żywo będzie jakieś normalne.
merson, powtarzasz słowa moich znajomych - szukają kogoś takiego jak Ty - powiedz mi tylko proszę gdzie to zaraz tam ruszam. To tylko takie gadanie, nie raz się o tym przekonałem, niby każda takiego szuka ale tak na prawdę każda jest z, w pewnym sensie, draniem. Taki gość jak ja nie ma na co liczyć, dlatego zaakceptowałem to, może to i lepiej, przynajmniej swojej pasji mogę się poświęcić kiedy i ile tylko chcę.
Myślę, że masz sporo racji. Ja też mam ten problem. Każdy powtarza, że jestem taką miłą i inteligentną istotą, że na pewno kogoś znajdę, a niestety znaleźć nie mogę, a jak już się z kimś spotkam, kto teoretycznie robił dobre wrażenie na początku to potem okazuje się, że jest tak pusty, że nawet nie jestem w stanie znaleźć dobrego epitetu żeby to opisać. Przykład rozmowy: Ja: "Czym się interesujesz?" On: "No, ja lubie pograć na kompie w <nazwa gry>" Ja: "A coś poza tym? Przecież chyba nie siedzisz non stop przy komputerze? Ja wolę aktywne spędzanie wolnego czasu, może jakiś sport uprawiasz" On: "O to super ja też lubie sport, oglądam często mecze w telewizji"
Po rozmowie, którą raczej ja musiałam prowadzić okazało się, że to facet bez żadnych planów na przyszłość, bez ambicji. I w tym momencie wyobraziłam sobie swoje życie u boku gościa, który nic nie robi tylko siedzi przed komputerem lub telewizorem. I to była nasza ostatnia rozmowa.
Dlaczego nie mogę poznać kogoś takiego jak mój przyjaciel, który jest osobą inteligentną i z pasją ![]()
merson - już wiesz co robisz źle? Skreślasz ludzi, ponieważ robią w życiu coś, co Tobie nie odpowiada. Raczej nie znajdziesz faceta, który będzie kopią Twojej osobowości.
Poza tym - po co Ci facet? Szukasz kogoś z pasją, do aktywnego spędzania czasu i realizacji swoich zainteresowań? To szukaj przyjaciół, kolegów, koleżanek. Faceci nie są od podporządkowywania się Twoim ideałom.
Ten facet nie spodobał Ci się ostatecznie, bo lubi grać w gry. Jakby powiedział, że lubi piłkę nożną, to uznałabyś go za kogoś lepszego do tego, który lubi grać na komputerze? A jakby nie grał w gry, tylko czytał książki, to też nie pasowałby Ci, bo Ty (przykładowo zmyślam) nienawidzisz czytać?
Co to znaczy: "facet z pasją i ambicjami"? Często słyszę to od kobiet w Twoim wieku. Co chciałabyś od faceta usłyszeć? "Dzisiaj studiuję, jutro zacznę pracować, pojutrze znajdę pracę lepiej płatną, za tydzień zbuduję dom, za dwa tygodnie wyjadę na podróż dookoła świata, za trzy tygodnie będę chciał zaprowadzać dziecko do szkoły, za miesiąc blablabla..., w wolnym czasie będę składał plastikowe modele samolotów, bo lubię, oraz zbierał znaczki pocztowe" - szukasz mniej więcej takiego, planującego faceta i chcesz znaleźć w tym planie miejsce dla siebie?
Myślę, że masz sporo racji. Ja też mam ten problem. Każdy powtarza, że jestem taką miłą i inteligentną istotą, że na pewno kogoś znajdę, a niestety znaleźć nie mogę, a jak już się z kimś spotkam, kto teoretycznie robił dobre wrażenie na początku to potem okazuje się, że jest tak pusty, że nawet nie jestem w stanie znaleźć dobrego epitetu żeby to opisać. Przykład rozmowy: Ja: "Czym się interesujesz?" On: "No, ja lubie pograć na kompie w <nazwa gry>" Ja: "A coś poza tym? Przecież chyba nie siedzisz non stop przy komputerze? Ja wolę aktywne spędzanie wolnego czasu, może jakiś sport uprawiasz" On: "O to super ja też lubie sport, oglądam często mecze w telewizji"
Po rozmowie, którą raczej ja musiałam prowadzić okazało się, że to facet bez żadnych planów na przyszłość, bez ambicji. I w tym momencie wyobraziłam sobie swoje życie u boku gościa, który nic nie robi tylko siedzi przed komputerem lub telewizorem. I to była nasza ostatnia rozmowa.
Dlaczego nie mogę poznać kogoś takiego jak mój przyjaciel, który jest osobą inteligentną i z pasją
Nie bój się. Znajdziesz takiego. Ja tez szukam, tylko że kobiety. W sumie takiej kobiety jakiego ty mężczyzny. Twoje potrzeby są jak najbardziej zrozumiałe dla mnie. Ale jak powiedział Austerlitz nie możesz skreślać od razu kogoś kto lubi zrelaksować się przy meczu. Sam tego nie lubię ale musisz zrozumieć, że wspólne życie to również wyrzeczenia i wspólna akceptacja.
13 2012-02-16 18:18:44 Ostatnio edytowany przez ac25 (2012-02-16 18:20:05)
No ale to chyba oczywiste że zadając pytanie czy interesuje się jakimiś sportami to nie oczekujesz odpowiedzi że lubi sobie strzelić browar przed tv przy meczu z kumplami tylko jakie sporty lubi uprawiać albo przynajmniej się interesuje, tutaj zgadzam się z merson. Planowanie jest jeszcze gorsze, sprawia wrażenie że druga osoba chce Cię jedynie wpleść w swoje życie bo tak trzeba, taka jest kolej rzeczy - żona, dom, syn, drzewo.
@ac25 Oczywiście, że oczywiste. To co chciałem przekazać w swoim poście to to, że nie można skreślać ludzi na podstawie lekkiej różnicy zdań czy może nawet na podstawie nie zrozumienia.
W takim razie nie pomogę, mam inne patrzenie na temat związków. Na prawdę małe znaczenie ma dla mnie to, czy dziewczyna ma setki zainteresowań i form spędzania wolnego czasu, czy tylko jedno ("A coś poza hodowlą kotów rasy brytyjski-krótkowłosy lubisz robić?")
Gdy dobrze poznamy drugą osobę, to w rezultacie okazuje się, że możemy z nią robić masę ciekawych rzeczy. To, że najpierw mówimy o swoich ulubionych - lubię grać na komputerze - nie znaczy, że ze swoją dziewczyną taki facet nie chciałby pobiegać, pojeździć na łyżwach czy na rowerze, mimo tego, że nie wspomniał o tym wszystkim. Trzeba kogoś zarazić sobą, ale też trzeba dawać siebie - próbować interesować się tym, co robi nasza druga połówka. Skąd wiesz, że tego nie polubisz dzięki niemu i że nie będziecie się świetnie przy tym bawili? Ale nie, lepiej z góry powiedzieć, że facet grający w gry na komputerze i lubiący oglądać mecz w telewizji jest totalnym pustakiem i nie warto go poznawać dalej. A poznawanie dalej nie wiążę się z tym, że będziecie razem - może zostać Twoim kolegą lub przyjacielem.
***********************
Ja: "wolę aktywne spędzanie wolnego czasu, może jakiś sport uprawiasz"
On: "O to super ja też lubie sport, oglądam często mecze w telewizji"
Jak na mój gust, to facet żartował w tym momencie, ale chyba przeprowadzałaś z nim wywiad/przesłuchanie i tego nie zauważyłaś, zamiast cieszyć się dobrą i luźną rozmową.
Może nieco źle to opisałam. Rozmowa nam się kompletnie nie kleiła, wspólnych tematów brakowało i dlatego tak to się skończyło. Facet nie musi być moją kopią, ale byłoby fajnie gdyby miał jakiś cel w życiu, żebym miała z nim o czym rozmawiać i co dla mnie bardzo ważne, żeby traktował związek poważnie. Niestety po pierwszej rozmowie z nim wyszło, że nie ma ani zainteresowań, ani w żaden sposób nie myśli o przyszłości. Jest parę lat starszy ode mnie, a ani się nie uczy, nie próbuje też szukać pracy, utrzymują go rodzice, nie szuka kobiety na stałe i jego życie to głównie komputer i telewizor. Wybaczcie, ale nie mogłabym być z kimś takim. Możecie sobie myśleć, że jestem okropna i niesprawiedliwa, ale po prostu nie szukam takiej osoby jak on i wątpię, żeby się zmienił.
merson - to teraz jest troszkę jaśniej. ![]()
Nie szukaj faceta na siłę. To, że spodobał Ci się jeden czy drugi - nic sobą nie reprezentujący - nie znaczy, że nie spotkasz tego wartościowego. Spotykaj się z ludźmi, rozmawiaj, bądź szczera i bądź sobą.
Ale jeżeli będziesz za każdym razem nastawiała się na coś więcej, że tym razem się uda, że tym razem spotkam odpowiedniego - będzie coraz gorzej i będziesz się zadręczała.
Ale jeżeli będziesz za każdym razem nastawiała się na coś więcej, że tym razem się uda, że tym razem spotkam odpowiedniego - będzie coraz gorzej i będziesz się zadręczała.
Ja jestem na tym etapie od zawsze:) Nie wiem czy to presja otoczenia bo każdy z kimś jest czy coś innego ale nie potrafię się przełamać i być sobą, zawsze oczekuję nie wiadomo czego:)
Wiadomo, że każdy z nas chce wypaść jak najlepiej i pokazać wyłącznie swoje zalety. To nic złego. ![]()
20 2012-02-19 18:54:55 Ostatnio edytowany przez OceanSoul (2012-02-19 18:56:08)
Austerlitz napisał/a:Ale jeżeli będziesz za każdym razem nastawiała się na coś więcej, że tym razem się uda, że tym razem spotkam odpowiedniego - będzie coraz gorzej i będziesz się zadręczała.
Ja jestem na tym etapie od zawsze:) Nie wiem czy to presja otoczenia bo każdy z kimś jest czy coś innego ale nie potrafię się przełamać i być sobą, zawsze oczekuję nie wiadomo czego:)
pod tym to ja się mogę tylko podpisać... najgorsze jest to, że wiem, że to do niczego nie prowadzi, a wręcz przeciwnie - tylko przez to czuje się gorzej.. A jeszcze gorsze jest to, że chce to zmienić, a nie potrafię
i mnie to denerwuje strasznie....
Tzn byc sobą raczej jestem, ale chodzi mi o to dopatrywanie się czegoś więcej "no bo a może..."
21 2012-02-20 22:24:30 Ostatnio edytowany przez ac25 (2012-02-20 22:26:10)
Też jestem 'dużo' sobą, zachowuję się w miarę normalnie jednak jest subtelna różnica, bo podczas rozmowy bardziej kontroluję to co mówię i czasem ugryzę się w język żeby nie palnąć czegoś głupiego i właśnie widać że coś jest nie tak (a przynajmniej ja czuję że zaczynam się ograniczać i nie zachowuję się normalnie), oczywiście nie to żebym zwykle nie myślał co gadam ale przy osobach które mnie nie interesują z matrymonialnego punktu widzenia jest ok.
Jednak odrzucenie myśli 'a może tym razem...' póki co przerasta moje możliwości.