Witam. Chciałabym poznać Waszą postronną opinię. Jestem prawie trzydziestolatką z czteroletnim stażem w upadającym małżeństwie. Próby naprawy prowadzone przeze mnie od dwóch lat doprowadziły tylko do pogorszenia Ja jakoś jeszcze się trzymam i normalnie chodzę do pracy mimo symptomów nerwicy .Moja firma w której pracuję została przejęta przez większą i pojawiły się jacyś audytorzy, delegacje i w jednej z nich rozpoznałam mojego byłego chłopaka z lat młodości On jak tylko mnie zobaczył zaraz zaczął się ze witać i mnie przytulać. Wiecie jak to wyglądało w biurze typu open space jak na ciebie patrzy ze dwadzieścia osób. Nie widzieliśmy się 10 lat. My właściwie byliśmy stu procentową parą. Wtedy ja nie dostałam się na studia i wyjechałam do drugiego miasta gdzie podjęłam płatne i zaczęłam pracować. Niestety nie udało się i po roku wróciła .On z kolei załapał się na zagraniczne stypendium i wyjechał. Pewnie byliśmy wtedy za młodzi i wszystko się rozwiało.
Na drugi dzień w pracy znalazłam na biurku kopertę zaadresowaną moim panieńskim nazwiskiem a w środku nasze zdjęcia ze studniówki. Nie wiedział, że jestem już mężatką. Tego dnia umówiliśmy się na spotkanie. Na pierwszym wspominaliśmy szkołę, klasę ale na drugim były już bardzo osobiste wspomnienia. Śmialiśmy się jak liczyliśmy w kalendarzyku i jakie były nerwy przed maturą z obawy, że jestem w ciąży. Na tych spotkaniach dowiedziałam się też, że wchodził w związki ze trzy razy a jeden to nawet trwał ponad dwa lata ale nigdy nic z tego nie wyszło. Ode mnie dowiedział się prawdę, że w moim małżeństwie to obojętność, alkohol i próby przemocy.Umawialiśmy się bardzo często i w końcu zorganizowaliśmy sobie też cały weekend dla siebie. Trochę się bałam bo przecież nie wyglądam jak przedtem i znów ostatnio schudłam i wyglądam jak wieszak bo przy 1.7 mam chyba 50 a na dodatek z przodu nic.On rozwiał wszystkie moje obawy i powiedział, że u niego wszystko wróciło i patrzy na mnie jak przedtem. Z mojej strony to samo. Mimo mojego dużego skrępowania okazało się, że jest lepiej niż myślałam. O tym wszystkim wiedziała moja koleżanka z pracy i któregoś dnia powiedziała, że to okropnie wygląda bo oszukuję, kłamie i zdradzam męża. Po tym zdarzeniu nie rozmawiamy. A mój mężczyzna, chyba tak już mogę mówić, poprosił o spotkanie w środku dnia. Wzięłam wolny dzień. Wtedy poprosił żebym z nim została już na zawsze i teraz wie, dlaczego jemu żaden związek się nie udał a ja jestem jego od tylu lat. Chce też bym zaaranżowała mieszkanie tak jak mi pasuje, które kupił w zeszłym roku, a do momentu ukończenia żebyśmy mieszkali u jego rodziców. Spytał czy możemy zacząć teraz by na święta być we dwójkę i czy mogę już przestać brać te damskie pigułki. Nie jestem pewna czy to nie za wcześnie ale teraz właśnie szykuję przeprowadzkę. Niestety przypomniała mi się opinia mojej koleżanki, czy na prawdę to tak fatalnie wygląda i czy jego rodzice mogą mnie słabo oceniać ? Czy nie pomyślą o mnie źle ?
Oczywiście jest to skrót dla zobrazowania sytuacji, nie pisałam o tych wszystkich wspaniałych emocjach, które nas spotkały.