Od października rozpoczyna studia na tym kierunku. Czy dobrze wybrałam? Nie mam zdolności do przedmiotów ścisłych, matematyka czy fizyka to nie moja bajka, lubię przedmioty humanistyczne. Od roznych osob dowiaduje sie,ze po tych studiach nie ma pracy,ze szkoły likwidują,a dzieci rodzi sie coraz mniej i nauczyciele są zwalniani. Co o tym sadzicie? Lepszym rozwiazaniem byłoby wybranie filologii polskiej?
Podobne tematy
A czy jesteś przekonana, że praca z dziećmi to Twoje powołanie? To Twój świadomy wybór czy po prostu nie znalazłaś innego kierunku humanistycznego, który by Ci pasował?
3 2014-09-02 18:57:44 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2014-09-02 18:58:24)
Będzie Ci trudno znaleźć pracę po tym kierunku, bardzo trudno.
Ale po filologii polskiej jest tak samo ciężko.
Podsumowując, oba kierunki nietrafione jeśli chodzi o rynek pracy.
Będzie Ci trudno znaleźć pracę po tym kierunku, bardzo trudno.
No ja nie wiem... Wystarczy otworzyć pierwszą z brzegu stronę z ofertami pracy i tam są niemal same oferty w stylu "zatrudnię przedszkolankę/pomoc/nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej". Tyle, że do tej pracy trzeba mieć powołanie, argumentacja "bo nauki ścisłe mnie nie pociągają" może okazać się niezbyt trafiona.
Vinga, czy mieszkamy w tym samym kraju?
Szkoły masowo są zamykane, jest niż demograficzny, ze względu na oszczędności klasy są łączone. Nauczyciele z doświadczeniem są zwalniani.
To sytuacja jesli chodzi o szkoły.
Co do przedszkoli, otwierają się prywatne to fakt. I tu mozna próbować się załapać.Ale żadne to Kolorado, tzn. ofert jest co kot napłakał.
Gdzie w jakiej gazecie masz te oferty pracy?
Gumtree czasem z ciekawości przeglądam
Dla Warszawy. Tak, zwykle to są oferty do placówek prywatnych. Ale jest ich dużo. I owszem, w małych miejscowościach nie ma praktycznie pracy w zawodzie dla osób z takim wykształceniem. W mojej rodzinnej miejscowości otworzyli żłobek, pierwszy w historii (
). Koleżanka próbowała tam się podpytać o pracę i usłyszała: "proszę pani, my mamy na razie więcej chętnych do opieki niż dzieci zapisanych...".
Vinga, no to jesteśmy w domu. Warszawa- tak myslałam ![]()
Moja mama jest nauczycielką w przedszkolu. Z jej relacji wynika że pracy nie ma. Kompletnie. Panny z magistrem muszą tyrać jako nianie za 6 zł za godzinę, bo pracy w zawodzie zwyczajnie nie mają szansy dostać. Będzie jeszcze gorzej, bo pedagogika nadal jest strasznie popularnym kierunkiem i namnoży się bezrobotnych absolwentów. Tyle jeśli chodzi o znalezienie pracy.
Druga sprawa. Tę pracę naprawdę trzeba lubić. Bo wbrew temu co się niektórym wydaje, to wcale nie jest łatwa praca ze słodkimi dzieciaczkami, NIE. To praca w hałasie (mama po 30 latach pracy ma problemy ze słuchem), duży stres (ogromna odpowiedzialność), kupa roboty w domu (wbrew pozorom nauczyciel nie leży do góry brzuchem po powrocie do domu. Nauczyciele naprawdę znoszą dużo pracy do domu), użeranie się z upierdliwymi rodzicami no i strach o posadę, bo chętnych, młodych osób na twoje miejsce jest cała masa. To nie jest robota do której można chodzić "bo jestem kiepski z matmy", to naprawdę trzeba uwielbiać, bo człowiek nie wytrzyma psychicznie i prędzej czy później zamorduje w szale jakiegoś nieznośnego dzieciaka. I to nie jest żart.
Pracy nie ma. od kilku miesięcy szukam w bydgoszczy i nic. Zdarza się czasami jakaś oferta jako niania za 5zł ale do tego dochodzi zakupy, sprzątanie. W ogłoszeniu często jest napisane że poszukują niani z wykształceniem pedagogicznym lub psychologicznym. Jest to smutne bo chciałby sie prace w zawodzie, kształcenie dzieci, zabawa z nimi, kreatywne rozwijanie itd a jedyne co nam zostaje to prasowanie, robienie zakupów i przypilnowanie dziecka.
Myślę, że zamiast filologii polskiej może zdecydowałabyś się na logopedię?
Pedagogika owszem, ale z językiem angielskim, którego już od przedszkola dzieci mają się uczyć.
Bzdura! Póki co po tym kierunku jest mnóstwo pracy - dzieci rodzi się coraz więcej, brakuje dla nich miejsc w przedszkolach, więc można otwierać prywatne (których i tak powstaje coraz więcej). Mam koleżanki po tym kierunku i wszystkie (!) już na 5. roku pracowały w zawodzie, a po skończeniu studiów każda osoba od nich z roku, która szukała pracy w szkole lub w przedszkolu od razu tę pracę dostawała. Trudno przewidzieć jak będzie za 5-10 lat, ale póki co to przydatne wykształcenie. Zdecydowanym minusem są niskie zarobki, ale jeśli praca daje satysfakcję, to da się to pokonać.
PS: Widzę na facebooku, że te koleżanki ciągle ogłaszają, że w ich przedszkolach zwalnia się miejsce i potrzeba kogoś nowego. Od jakiegoś czasu nie ma miesiąca, żeby takich ogłoszeń nie zamieszczały. Pewnie, gdybym nie miała takiej wiedzy od nich, to też bym myślała, że to studia bez przyszłości.
Myślę, że zamiast filologii polskiej może zdecydowałabyś się na logopedię?
Pedagogika owszem, ale z językiem angielskim, którego już od przedszkola dzieci mają się uczyć.
Na studiach II stopnia mogę wybrać dydaktykę jezyków obcych: angielskiego, niemieckiego lub rosyjskiego. I właśnie to skupiło moją uwage, zaciekawiło.
Bzdura! Póki co po tym kierunku jest mnóstwo pracy - dzieci rodzi się coraz więcej, brakuje dla nich miejsc w przedszkolach, więc można otwierać prywatne (których i tak powstaje coraz więcej). Mam koleżanki po tym kierunku i wszystkie (!) już na 5. roku pracowały w zawodzie, a po skończeniu studiów każda osoba od nich z roku, która szukała pracy w szkole lub w przedszkolu od razu tę pracę dostawała. Trudno przewidzieć jak będzie za 5-10 lat, ale póki co to przydatne wykształcenie. Zdecydowanym minusem są niskie zarobki, ale jeśli praca daje satysfakcję, to da się to pokonać.
PS: Widzę na facebooku, że te koleżanki ciągle ogłaszają, że w ich przedszkolach zwalnia się miejsce i potrzeba kogoś nowego. Od jakiegoś czasu nie ma miesiąca, żeby takich ogłoszeń nie zamieszczały. Pewnie, gdybym nie miała takiej wiedzy od nich, to też bym myślała, że to studia bez przyszłości.
Pozytywnie! Jakby co, to mam znajomości-ciotke, ktora uczy w szkole, dobrze pogadam i wciągnie mnie.
Znalazłam kierunek studiów podyplomowych w WSP im. Korczaka w oddziale w Lublinie - Edukacja przedszkolna i wczesnoszkolna z pedagogiką Marii Montessori. Bardzo mnie zaciekawił, lubię pracę z dziećmi, chciałabym otworzyć żłobek, czy myślicie, że w dużym mieście prywatny żłobek zawsze się sprawdzi? W końcu niby z miejscami ciężko i czeka się długo... więc można taki biznes określić jako "pewny"?
Kochana! Jeśli tylko lubisz dzieci, i jesteś kreatywna to jest to kierunek dla Ciebie. Sama też bardzo długo się zastanawiałam czy zapisując się na studia z pedagogiki wczesnoszkolnej robię dobrze. Ale u mnie sytuacja była zgoła inna, po urodzeniu dzieci nie wróciłam to pracy, i po 2 latach jak dzieci podrosły podjęłam decyzję że zapiszę się na studia podyplomowe u mnie w Józefowie, mam tu szkołę- WSGE, więc było to dla mnie idealne rozwiązanie bo nie musiałam poświęcać czasu na dojazdy do miasta. Sama skończyłam edukację artystyczną, i teraz mam dużo satysfakcji pracując z dziećmi i jednocześnie tworząc z nimi ich pierwsze ' dzieła sztuki' ..
W obecnych czasach to chyba jednak niezbyt przyszłościowy kierunek.
Nie wiem jaka sytuacja jest w twoim regionie. Ogólnie nie jest kolorowo. Mam obydwoje rodziców w tym zawodzie, choć tata już tylko częściowo, teraz pracuje również w ZNP, a że ma tam znajomości wśród różnych dyrektorów szkół i przedszkoli to często ludzie, którzy tracą pracę dzwonią do niego, żeby polecił, pomógł, zarekomendował.
Czasem jak słyszę te kobiety w średnim wieku, które mają jeszcze dzieci na utrzymaniu i zostają bez pracy z dnia na dzień to na prawdę przykro... Jest trend na prywatyzację szkół, a jak wiadomo każdy prywatny właściciel zatrudni 1 nauczyciela, żeby uczył 3 przedmiotów, albo zatrudnia stażystów, których bez pracy jest sporo, więc będą pracować za każde grosze, a doświadczonych nauczycieli zwolni.
Nasz cudowny i sprawny rząd jakieś 2 lata temu kiedy to w krakowie na bruk poszło 800 nauczycieli polecało kursy przekwalifikowujące na operatorów koparek. Jakoś nie widzę pań po 40 czy 50tce , które kończyły studia, a potem chodziły elegancko ubrane do szkoły, żeby przesiadły się w dresach na koparki i zasuwały fizycznie. no, ale nasi rządzący lepszych pomysłów nie mieli
A jeszcze zapomniałam dodać. To powinno ci najlepiej zobrazować sytuację. W województwie Małopolskim jest około 40 tys etatów nauczycielskich, a Uniwersytet Pedagogiczny kończy co roku z tytułem mgra 6 tys ludzi. No to raczej z tych 40 tys pracowników co roku na bank 6 tys na emeryturę nie odejdzie i nie zrobi młodym miejsca.
PS: te 6 tys to tylko UP, a na innych uczelniach również są kierunki związane z pedagogiką, zarówno na publicznych jak i na prywatnych.