netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Żal do rodziców.

137 odpowiedzi33 975 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 07.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 138 ]

1

Temat: Żal do rodziców.

O co macie największy żal do rodziców? Co się za wami "ciągnęło" lub ciągnie do dziś a co miało/ ma wpływ na wasze życie, zawodowe, osobiste?

2

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

O co macie największy żal do rodziców? Co się za wami "ciągnęło" lub ciągnie do dziś a co miało/ ma wpływ na wasze życie, zawodowe, osobiste?

ja o nic:) dali mi tyle ile i jak umieli, a ze nie zawsze szlo to jak z platka..coz, sama tez pewnie idealem matki nie jestem.Gdzies na innym watku zostalam zakwalifikowana jako DDD, DDA czy inne DNA:) Ale moim zyciem ja sama kieruje i zale zostawilam juz daleko za soba..tak jest mi latwiej:) Staram sie nie powielac bledow rodzicow ale oskarzac ich o moje niepowodzenia (a takich mnostwo bylo i bedzie) nie zamierzam:)
Znow zacytuje mojego ukochanego Sinatre.."I did it my way.."!:)

3

Odp: Żal do rodziców.

Ja już też uporałam się ze swoją przeszłością. Nie oceniam ich. Czasem przypominają mi się złe doświadczenia, reakcje mojej matki, ale zdecydowanie ten etap mam już za sobą, wzięłam pełną odpowiedzialność za swoje życie i go formuję najlepiej jak potrafię. Jestem jednak ciekawa doświadczeń osób z forum.

4

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

O co macie największy żal do rodziców? Co się za wami "ciągnęło" lub ciągnie do dziś a co miało/ ma wpływ na wasze życie, zawodowe, osobiste?

O ich ciągłe marudzenie i gdybanie, co by było gdyby w przeszłości postąpili inaczej

5

Odp: Żal do rodziców.

hm, ale czy można żałować przeszłości? decyzje były, jakie były- najlepsze jakie się podjęło na danym etapie....to ciekawe. dzięki za odp.

6

Odp: Żal do rodziców.

Ja staram się nie sięgać w przeszłośc. Wszystko co było miało wpływ na ukształtowanie mojego charakteru, a mi ze sobą bardzo dobrze. Poza tym moje dzieciństwo było bardzo szczęśliwe smile a jeśli były jakies OPR to zapewne słusznie.

7

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

hm, ale czy można żałować przeszłości? decyzje były, jakie były- najlepsze jakie się podjęło na danym etapie....to ciekawe. dzięki za odp.

widocznie można smile żyć niespełnionymi marzeniami...
taka mentalność

8

Odp: Żal do rodziców.

to musi strasznie uwierać.

9

Odp: Żal do rodziców.

ja nie moge miec do swoich rodziców żadnego żalu... dali mi niesamowite dzieciństwo... bardzo ich kocham i bardzo bym chciała abym kiedyś ja była taka matką jak moja mama smile

10

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

to musi strasznie uwierać.

do wielu rzeczy można przywyknąć i poprostu ignorować smile
Na pewno łatwiej żyć na odległość

11

Odp: Żal do rodziców.

rodziców sie nie wybiera i życzę wszystkim żeby mieli takich jak ja:))

12

Odp: Żal do rodziców.

Czyzbym byla jedyna ktora jednak ma gdzies w srodku żal????Uwierzcie mi-nie chce miec pretensji i żalu i chce by to przestalo bolec...tak cholernie bolec ale nie umiem sobie z tym poradzic;-( Nie zebym co dzien siedziala i rwała włosy z głowy ale czesto przeszłosc gryzie od środka...Mam żal ze rzadne z nich nigdy nie powiedziało mi ze mnie KOCHA,że ojciec pił cale moje dziecinstwo,że znecał sie nade mna i moim rodzenstwiem psychicznie.Zawsze mowil ze jestem beznadziejna,glupia i ze jestem nikim...Mama musiala pracowac-malo bywala w domu,praktycznie wychowala mnie starsza siostra.Dzis sama jestem mama i żona i bronie sie z calych sil by moj synek mial wszystko to czego ja nie mialam.Nie ma dnia zebym mu nie powiedziala ze go kocham nad zycie,mowie jak bardzo jestem dumna i jaka szczesliwa ze poprostu JEST...Chdzilam do psychologa bo nie umialam sobie poradzic z przeszloscia ale jak widac to silniejsze ode mnie.Pamietam jak dzis pierwsza wizyte u pani psycholog-miala dla mnie pol godziny i spytala na poczatku,,CO U MNIE,,a ja zaczelam zdanie od slowa ,,ROZNIE,,i dalsze 25 min.opowiadalam TYLKO o OJCU,nieswiadomie..Na koncu pani psycholog spytala czy wiem o czym mowilam,a ja chwile pomyslalam i zlapalam sie za glowe-bo zrozumialam GDZIE TKWI MOJ PROBLEM i jak gleboko we mnie siedzi............;-(((((Chce sie tego pozbyc ale mysle ze to rownalo by sie z WYBACZENIEM -WYBACZENIEM SLOW-,,TY s..o ,, Jestes dnem,jestes nikim,,-ale nie potrafie!!!Mecze sie z tym ale nie potrafie!Kazdego dnia czuje sie jak NIKT,czuje sie glupsza od wszystkich,czuje sie brzydsza,zaaaaaawsze mam gorzej od innych i wiem ze OJCIEC MI TO WPOIŁ.Byc moze znowu wybiore sie do psychologa bo męcze sie strasznie...Żal zostanie na zawsze...NIESTETY!!!

13 Ostatnio edytowany przez magnolia6868 (2012-02-08 02:59:30)

Odp: Żal do rodziców.
Mussuka napisał/a:

ja o nic:) dali mi tyle ile i jak umieli, a ze nie zawsze szlo to jak z platka..coz, sama tez pewnie idealem matki nie jestem.Gdzies na innym watku zostalam zakwalifikowana jako DDD, DDA czy inne DNA:) Ale moim zyciem ja sama kieruje i zale zostawilam juz daleko za soba..tak jest mi latwiej:) Staram sie nie powielac bledow rodzicow ale oskarzac ich o moje niepowodzenia (a takich mnostwo bylo i bedzie) nie zamierzam:)
Znow zacytuje mojego ukochanego Sinatre.."I did it my way.."!:)

KOBIETO,
JESTES WIELKA( i to nie pierwszy raz)
To wlasnie TY,uswiadomilas mi,ze bledy,ktore popelnilI moi rodzice,nie moga byc wymowka na moja spaprane zycie.
Kazdy rodzic kocha swoje dziecko(nie mowie o patologii)
I kazdy rodzic,chce,by jego dziecko bylo szczesliwe.A to,ze nie kazdemu sie udaje,to juz inna sprawa.
Dobrze,ze na tym forum sa takie osoby jak Ty.

Otwarte i tak szczere.,
Ja ucieklam - tak myslalam.
Wcale nie ucieklam i dalej siedze w schemacie.Ale czytajac Twoje posty,azczynam miec zarys sytuacji.
DZIEKI

14

Odp: Żal do rodziców.

Dawno temu wzięłam życie w swoje ręce i udało mi się : jestem szczęśliwa, odbudowałam wiarę w siebie i poczucie wartości.
I już dawno na przeszłość patrzę się jako dobrą szkołę z której mam wyciągnąć wnioski.

15

Odp: Żal do rodziców.

Ja wiele lat walczyłam z żalem do mamy, ale w końcu spojrzałam na nią zupełnie inaczej, teraz jest już po 60-tce, wiem, że gdyby umarła, wyrzucałabym sobie ten żal, wręcz miejscami nienawiść. Wyciszyłam się, zobaczyłam, że moja mama ma emocjonalne problemy ze sobą, zafajdane cechy charakteru, które zawsze jej podsuwały niewłasciwych mężczyzn, no i nie oszukujmy się: w macierzyństwie też poszła o wiele za daleko, często traktowała mnie jak rywalkę, idiotkę (sugerując się zdaniem Mężczyzny) a nie jak swoją córkę. Nigdy mnie za nic nie przeprosiła, to ja musiałam zmienić o niej swoje mniemanie. I warto- dla własnego zdrowia psychicznego.
Ale...to nie są proste sprawy.

16

Odp: Żal do rodziców.

Ja mam żal do ojca, który za bardzo kochał alkohol, a za mało mnie. Przez wiele lat nie czułam się przez niego kochana i walczyłam z nim. W ciągu ostatnich dwóch lat doszłam do wniosku, że mimo wszystko gdyby umarł to miałabym żal do siebie, że nie próbowałam nawiązać kontaktu, więc próbuję, jest lepiej na swój sposób stara się i wiem, że mnie kocha, ale z drugiej strony on mnie zwyczajnie nie zna (trudno nadrobić 15 lat) i rozmowa powyżej 4 minut jest już mega dziwna wręcz nie ma o czym mówić i czego kontynuować. 

Jeśli chodzi o piętno w dorosłym życiu- poza kompleksami uniemożliwiającymi mi spotykanie się z facetami o których kiedyś pisałam w ogóle mam problem z kontaktami z męską częścią tego świata. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale siedzi we mnie coś co mnie w tych kontaktach upośledza. Staram się zdobywać kolegów, bo w zupełnie babskim świecie chyba bym zwariowała.

Zazdroszczę natomiast tym, którzy żalu nie mają.

17 Ostatnio edytowany przez upadły anioł 17 (2012-02-08 11:22:37)

Odp: Żal do rodziców.

a ja do biologicznego ojca mam żal za to, że pił, bił nigdy się nie uśmiechał, nie obchodziło go co robimy, czy mamy co jeść, ciagłe chore akcje i wieczne bice np kablem, znęcanie się psychiczne, wyganianie z domu w środku nocy itp. itd.  (jedna tylko była sytuacja którą pamiętam jako fajną, miałam urodziny i on nie był pijany i pamietam że jak mi śpiewał z rodzeństwem sto lat to podrzucali mnie do góry, pamietam, bo wiem że uderzyłam wtedy nogą o stół)

mamy biologicznej nie znałam w zasadzie bo powiesiła sie jak miałam 2 latka, ale czasem myślę co by było gdyby tego nie zrobiła. a czy mam żal? może czasami, bo gdyby była silniejsza to nie musiałabym przechodzić  tego wszystkiego. Chociaż.. może nie byłabym tak silna jak jestem teraz, czasem się zastanawiam jak ja to wszystko wytrzymuję, ale jednocześnie jestem taka słaba...

do mamy zastępczej, żal o to że mi nie uwierzyła, że kazała mi go przeprosić, nigdy nie wsparła, wiecznie oskarżała. o to że zawsze bardziej kochała mojego przyrodniego brata, że zawsze po wszystkich sporach miała do mnie żal i mnie ganiła (jestem starsza to powinnam ustapić), o to że nigdy nie zapytala czemu wlasciwie nie chce spac po jego stronie, o to że wszystkie filmy jakie lubie i piosenki zawsze byly i nadal sa dla niej glupie (nigdy nie ogladała tego co ja, ani nie sluchala, ale mimo to wiedziala ze sa glupie!?!), że wiecznie mówiła o tym że brat ma świetne oceny, że się dobrze uczy (ja też nie miałam złych ocen miałam 4-5) ale i tak wciąż były złe, ciagłe pytania: czemu 4 a nie 5? wiecznie faworyzowała brata. że nigdy nie przyszła do mnie jak płakałam, wiecznie ja musiałam wszystkich za wszystko przepraszać nawet jesli to ktoś był nie fair w stosunku do mnie. a wielkorotnie były takie sytuacje że brat powiedzial cos brzydkiego do babci/ taty i ona potem szła do niego bo on byl smutny (wcale nie byl, jemu zawsze wszystk latało), tylko że on nigdy nie płakał po czymś takim, a ja po takich akcjach chcialam sie zabic. zawsze ważniejsi byli inni, nigdy ja. ja musiałam sie do wszystkiego i do wszystkich dostosowywac, nikt nie pytal o moje zdanie.

do ojca zastepczego to przede wszystkim za molestowanie, za zrypanie mi psychiki, za to cale znecanie psychiczne po tym jak sie mama dowiedziala o tym, za robienie ze mnie dziwk**/ kur** mimo ze nigdy nie mialam chlopaka, nigdy sie nie calowalam (oficjalnie- nieoficjalnie mialam 1 chlopaka i sie calowalam ale oni tego nie mogli wiedziec bo nikt o tym nie wiedzial). za to że powiedzial znajomym o tym ze "to wymyslilam" i smiali sie ze mnie. za robienie ze mnie umysłowo chorej (jak mam nie być po tym co mi zrobił?!?!) oczywiscie dochodzi to faworyzowanie brata i to wszystko co sie tyczy mamy. o to że zrobił ze mnie kata/oprawce a z siebie ofiarę. o ciagłe wypominanie mi że "jestem złym nasieniem"  czy jakos tak. o to ze nie moge isc do kolezanek "bo sie upije"- nigdy nie pilam, niesmakuje mi to, mam uraz do alkoholu (w życiu wypilam tylko 2 łyki piwa i na trzech 18-tkach odrobine szampana i 1 kieliszek wodki i bynajmniej nie mam zamiaru i ochoty dodawać nic do tego grona). Dlugo można by wymieniać o co mam żal do niego..

a wpływ na moje życie? ogromny- wszystkiego sie boje, dretwieje wewnatrz w otoczeniu facetów, np gdy jade busem i usiadzie kolo mnie facet to sie boje, cala drżę. obsesyjnie wręcz patrze facetom na ręce. nienawidze siebie, mam problem z koncentracja, motywacja, z percepcja samej siebie, z wiara w siebie (nie wierzę w siebie), z zaufaniem innym (i sobie samej), nauka idzie mi coraz gorzej, nie wiem kim jestem, nie wiem czego pragne, po co żyje. cała masa tego typu zaburzeń...  mam 22 lata i zrypane życie ;(

18

Odp: Żal do rodziców.

upadlyaniol, ale pamietaj, że tak nie musi być. gdy już sie rozliczysz z przeszłością, spojrzysz przed siebie i pójdziesz dalej, nawet się potykając, ale pójdziesz. i bedzie to twoja włąsna droga.

19

Odp: Żal do rodziców.

Moglabym miec zal o wiele rzeczy. Dozalam sporo krzywd i wypaczen. Ale bylo, minelo. Musze z tym dalej zyc. Albo pomimo tego. Tak dlugo jak sami przed soba bedziemy sie tlumaczyc trudnym dziecinstwem, tak dlugo nie uda sie zrobic kroku naprzod. Nie mozna byc doroslym, jesli sie hoduje w sobie skrzywdzone dziecko.

20

Odp: Żal do rodziców.

każdy ma jakiś żal w sobie do rodziców, jedni większy drudzy mniejszy.
ale osobiście nie mam żalu, może do taty, jest tzw histerykiem, wszystko musi byc tak jak On chce, koniec kropka.
ale nie zwracam na to uwagi, żyje swoim życiem i to jest ważne :
pozdrawiam.

21

Odp: Żal do rodziców.

"Tak dlugo jak sami przed soba bedziemy sie tlumaczyc trudnym dziecinstwem, tak dlugo nie uda sie zrobic kroku naprzod. Nie mozna byc doroslym, jesli sie hoduje w sobie skrzywdzone dziecko." zgadzam się.

22

Odp: Żal do rodziców.

Ja mam żal do ojca. Że całe życie mnie wyśmiewa i bagatelizuje moje problemy. Wiem, że tego nigdy nie miał na myśli, ale ja zawsze byłam wrażliwym dzieckiem i wszystko brałam do siebie. Myślę, że chciał mnie w ten sposób uodpornić i usamodzielnić, ale zadziałało to zupełnie odwrotnie. Jestem bardzo wrażliwa na ludzką krytykę. A właściwie krytykę tych, na których mi zależy. Próbowałam mu uświadomić, że bardzo mnie tym rani, ale on jak zwykle "ale przestań, nie histeryzuj". Taki już jest. Do matki nie mam właściwie za bardzo żalu, bo nigdy nie była mi szczególnie bliska.

23

Odp: Żal do rodziców.

"Do matki nie mam właściwie za bardzo żalu, bo nigdy nie była mi szczególnie bliska." -i nie masz do niej zalu o to, ze nie była ci bliska?

24

Odp: Żal do rodziców.

Bo żal mamy chyba właśnie do bliskich nam osób. Te "niebliskie" to nam powiewają.

25

Odp: Żal do rodziców.
cisowianka napisał/a:

każdy ma jakiś żal w sobie do rodziców, jedni większy drudzy mniejszy.
ale osobiście nie mam żalu, może do taty, jest tzw histerykiem, wszystko musi byc tak jak On chce, koniec kropka.
ale nie zwracam na to uwagi, żyje swoim życiem i to jest ważne :
pozdrawiam.

To jak, wszyscy mają żal, ale Ty osobiście go nie masz?;) Ja nie mam żalu o nic, wiadomo, że różnie w rodzinach bywa, ale najwazniejsze, żeby zawsze dążyć do tego, żeby było dobrze, że wszystko się fajnie układało i szybko wybaczać błędy wink.

26

Odp: Żal do rodziców.

ja to mam żal do ich obojgu do matki za to że zostawiła nas wybrała śmierć choć nie musiała. Do ojca że jest alkoholikiem, ciągłe awantury. I do rodziny do babci, ciotek, wujków, że nie zrobili nic powtarzam NIC aby nam nie pozwolić trafić do domu dziecka... wiec dzieciństwo miałam przesrane.. dopiero teraz kiedy jestem dorosła wziełam swoje życie w ręce moje.. mieszkam sama, choć nie jest mi łatwo... chodzę na studia. Czasami mam ochotę sie poddać, ale żyję dalej żyje dla siebie.. czasami jest cholernie trudno... ale daję radę.. dopiero teraz nadrabiam dzieciństwo.. ojciec wie,że do mojego domu nie ma wstępu jeśli jest w stanie nietrzeżwym...

27

Odp: Żal do rodziców.

Ja się podpiszę pod tym, co napisała Mussuka.
Tak, jestem DDA, DDD i D - niemal wszystko, bo i alkohol i depresje, i rozwody i wszystko...

Ale nie mam żalu. Trochę współczuję starym, ale absolutnie nie mam już żalu.

28

Odp: Żal do rodziców.
maszkarada napisał/a:

Ja się podpiszę pod tym, co napisała Mussuka.
Tak, jestem DDA, DDD i D - niemal wszystko, bo i alkohol i depresje, i rozwody i wszystko...

Ale nie mam żalu. Trochę współczuję starym, ale absolutnie nie mam już żalu.

A ja z całych sił bym chciała nie miec żalu i sie odciac ale nie potrafie.......

29 Ostatnio edytowany przez Volver (2012-02-08 23:32:28)

Odp: Żal do rodziców.

Obiektywnie patrząc, to moje dorosłe życie, upływa mi głównie na walce z "demonami" dzieciństwa. Mimo pracy nad sobą, wciąż brakuje mi pewności siebie oraz  wiary we własne możliwości. Przez surowe wychowanie mam nieprawdopodobną skłonność do ograniczania samej siebie, co strasznie mnie irytuje i nad czym pracuje smile Niemniej jednak, żalu do rodziców nie mam. Wiem, ze byli najlepszymi rodzicami jakimi potrafili być...

30

Odp: Żal do rodziców.

Mamę mam najwspanialszą na świecie smile. Gdy trzeba przytuli, gdy trzeba zbeszta wink ale zawsze w dobrej wierze.Kocham ją smile


Ojca nie chce znać....nie ma dla niego miejsca w moim życiu i niech tak już pozostanie....

31

Odp: Żal do rodziców.

Do tych, którzy mnie wychowali, a jednocześnie zafundowali DDA, czyli moich dziadków, żalu nie mam. Starali się, okazywali mi uczucia, a alkoholizm to straszna choroba. Już dawno pozbyłam się wszelkiego żalu względem nich, została miłość i strach, że już niewiele czasu na ziemi im zostało.

Z kolei mojej "prawdziwej" matki nie chcę już widzieć na oczy. Kawał suki i aż wstyd, że mam połowę jej genów w sobie. Od jakiegoś czasu znowu się do mnie dobija, usiłując mnie złapać na tani sentymentalizm, znów tytułując 'najukochańszą córeczką', bo wpadła w srakę po same uszy... dobrze, że już się uodporniłam. Jak dla mnie równie dobrze mogłaby nie istnieć. Nawet lepiej by było.

32

Odp: Żal do rodziców.

Busiu tylko żaden WSTYD. Żebyś mi się na siebie nie złościła przypadkiem. Ściskam Cię Dzielniacho.

33

Odp: Żal do rodziców.

Czy kiedykolwiek konfrontowaliście to z psychologiem? swoje dzieciństwo, relacje z rodzicami?

34

Odp: Żal do rodziców.

Ja się do tego przymierzam i przymierzam i jakoś nie mogę się w sobie zebrać. I odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie: nie mam do matki żalu, bo wiem, że starała się być dobrą matką na swój sposób. Po prostu jesteśmy bardzo różne i nigdy nie mogłyśmy się zrozumieć. Dlatego nie mam do niej pretensji, bo nie mogę wymagać, by mnie nagle zrozumiała, skoro nie potrafi.

35

Odp: Żal do rodziców.

ja mam żal, bo ojciec pił,robił awantury, nas nie bił ale często sprowadzał kolegów i były biby,a później ojciec się na mamie wyżywał. mam żal do ojca że wiele rzeczy nam obiecał a nie dotrzymał obietnicy, mam żal do mamy że nie była bardziej stanowcza względem ojca,zgadzała się na jego biznesy,kredyty itp i w tym momencie mam do nich żal bo wpadli w pętlę kredytową, nie przyznają się do tego ale widzę jak im ciężko pod względem finansowym,mimo to świeża gazeta musi być, papierosy muszą być, piwko czasami musi być, ojciec już nie ma zdrowia do picia a pije. moi rodzice są coraz bardziej niezaradni życiowo.... już tylko czekam kiedy będzie hasło wśród rodzeństwa że będzie zrzuta na rodziców i ich kredyty,a wiadomo nikomu się nie przelewa.

prawdopodobnie jestem DDA, jedna z moich sióstr chodzi na terapię  i ja też się wybieram tylko zawsze jakoś czasu brak.

36

Odp: Żal do rodziców.

przepraszam, że tak będę cytować, ale mamy tyle wspólnego..

"gdy już sie rozliczysz z przeszłością, spojrzysz przed siebie i pójdziesz dalej, nawet się potykając, ale pójdziesz. i bedzie to twoja włąsna droga"
- bardzo na to liczę, wierzę, że tak będzie dziękuję smile

"Tak dlugo jak sami przed soba bedziemy sie tlumaczyc trudnym dziecinstwem, tak dlugo nie uda sie zrobic kroku naprzod. Nie mozna byc doroslym, jesli sie hoduje w sobie skrzywdzone dziecko."
-też się zgadzam, próbuję zwalczyć to dziecko w sobie, ale nie jest łatwo, ono czasem głośno krzyczy...

"moje dorosłe życie, upływa mi głównie na walce z "demonami" dzieciństwa. Mimo pracy nad sobą, wciąż brakuje mi pewności siebie oraz  wiary we własne możliwości. Przez surowe wychowanie mam nieprawdopodobną skłonność do ograniczania samej siebie, co strasznie mnie irytuje i nad czym pracuje"
- mam to samo sad

"Ja się do tego przymierzam i przymierzam i jakoś nie mogę się w sobie zebrać"
-to również mogę powiedzieć o sobie

37

Odp: Żal do rodziców.

ja mam do obojgu. do ojca  że odkąd pamiętam to pił, że mama na to pozwalała przez co były długi i nigdy nie dostawałam kieszonkowego ani nie jeździłam na wycieczki, że bił mnie po głowie, że jak miałam wypadek to zamiast cieszyć sie że nie odcięło mi palca to mnie wyzwał od głupich i jakich tylko sie da, że wiecznie słyszałam przekleństwa w moim kierunku, że powiedział mi że chciał syna a nie córkę, że ja sie wiecznie starałam a on mówił że nic nie robię, że teraz wypomina mi to że mnie utrzymuje, że nie pozwala mi jeść swojego jedzenia a wie że nie mam kasy na swoje, że mam przez niego nerwice i jestem nieszczęśliwa, przygaszona.
a do mamy mam to że woli go niż mnie. zawsze się dziwie co ona w tym pjaku i psycholu widzi

38

Odp: Żal do rodziców.

Powinno się dostawać licencję na rodzicielstwo.........

39

Odp: Żal do rodziców.

no chyba tak...

40

Odp: Żal do rodziców.

Każdy powinien przechodzć specjalne testy psychologiczne na rodzicielstwo, zgadzam się. Moi bylo zbyt pochłonięci pracą, żeby ze mną rozmawiać, nigdy nie traktowałam ich w ramach przyjaciół. To mnie boli nawet w dorosłym życiu.




____________________________
...hoping to survive eligium...

41

Odp: Żal do rodziców.

mój ojciec zafundował mi cierpienie nawet nie wie o tym on uważa się za super całe życie pił jak pracował od lat 90 nie pamiętam żeby było fajnie ciągle zmienia prace ciągła bieda nie miałam ma chleb nie miałam nowych ubrań nosiłam jak mamie się znudziło w rodzinie ciągle mi okazywano niechęć babcia ciągle myliła moje imię. Myśli że jest naj lepszy pozjadał wszystkie rozumy zawsze mi okazuje kaj moje miejsce ja zawsze marzyłam o wielkiej miłości że jakiś książe zabierze mnie z tego piekła jak dostałam mieszkanie to zrobi  mi remont że ja na tym wszystkim straciłam długu i problemów mieszkanie nie skończone ja się bałam wziąć firmę która mi to zrobiła tanio bardzo często powtarza że kogoś by zabił że nóż do gardła wbije ludzi nienawidzi nie ma przyjaciół nie ma znajomych ciągle marzy o wielkiej wygranej że kupi sobie domek że będzie panem życia jak żyła mija matka to miała tego dość miała myśli samobójcze po jej śmierci też miałam mój stary widział w nas wrogów nie umie kochać mój pies jest skazany z nim przebywać jak jestem w pracy ma nerwice nawet Wojtek trzyma się z daleka o niego woli stać na dworze i czekać jak sobie pójdzie z mojego mieszkania

42

Odp: Żal do rodziców.

odswierzę wątek bo jest to temat który ostatnio zakrząta mi głowę,
przeczytałam książkę pt"Toskyczni Rodzice" i odżyły we mnie stare żale które schowałam głęboko i strałam sie racjonalizowac tłumaczyć postępowanie moich rodziców tak by czasem nie konfrontować się z przeszłością. Dzisiaj juz jestem mądrzejsza o tyle że wiem dobrze że konfrontacja jest  nieunikniona.
Mam ogromny żal do mojej matki, moi rodzice się rozwiedli kiedy byłam mała , mama zakochała się w moim ojczymie który nigdy nie traktował mnie jak swoją córką a raczej obiekt zainteresowania seksualnego, choć nie dochodziło do zancznych "rękoczynów"jak byłam nastolatką zaczepiał mnie podteksatmi o zabarwieniu erotycznym , nie potrafiłam się w tym odnaleźć , nie rozumiłam jego postępowania , moja matka od dziecka wpajała mi ze mam być za wszystko wdzięczna , był to człowiek zamożny , dzięki niemu jak to twierdziła miłayśmy mieszkanie i utrzymanie mimo że potem role się odwróciły, nie mniej ojczym nigdy mnie nie akceptował a matka w pewnym momencie traktowała jak rywalkę mimo że ja brzydziłam się na samą myśl że mogłoby mnie coś łączyć z o...pamiętam do dziaj jak pewnego dnia zwyzywała mnie od k..... czułam jakby ktoś bardzo wazny w moim zyciu umarł , w wieku licealnym i jak byłam juz na studiach mogłam liczyc tylko na skrawki zainteresowania z jej strony, szybko wyprowadziłam sie z domu , nigdy nie pytała co u mnie jak sie czuje czy może mi w czymś nie pomóc,nigdy nie rozmawiala ze mna o tzw życiu, nie maiła w sobie i do dzisiaj nie ma tej dojrzalości ktore mają matki kochające swoje dzieci, ale ja byłam mimo wszystko bardzo samodzielna i świetnie dawałam sobie radę choć w sercu czułam ogromny ból , niestety jeszcse do dnia dziejszego czasem ten ból się odzywa . Borykałam się z problemami na tle zaburzeń odzywiania potrzebowałam pomocy! nikt mi jej nie udzielił , więc sama w wieku nastu lat zorganizowałam lekarza psychiatrę i umówiłam mnie i mame na wizytę. Nie mieszkam obcenie w rodzinnym mieście a i tak jeszcze nie czuje że rozliczyłam się z przeszłością . najgoresze jest to udawanie że wszystko jest w porządku by uniknąć awantur. Moja matka nie potrafi przyjąć ani słowa krytyki, odrazu wrzeszczy i tym krzykiem miazdzy moje uczucia. Zbieram się na odwagę by jej wszystko napisac w liście , bo niestety będąc dorosłą kobietą trudno mi sie zdobyć na odwagę , zbyt dobrze wiem czym to się moze skończyć i to mnie skutecznie powstrzymuje sad choć wierzę mocno ze pewnego dnia nie będe się jej bać i zawalcze o siebie. Teraz jestem już po jednej terpii , pracuje nad sobą , zaczełam realizowac się małymi krokami zawodowo , pracuje nad sobą i coraz częściej cieszę się życiem a właściwie kocham życie , choć raz na jakiś czas napadają mnie takie dołki i wtedy własnie wychodzą na zwenątrz te głęboko skrywane uczucia smutku, żalu , straty kogoś bliskiego.Może w moim domu nie było przemocy fizycznej i wielu innych okrucieństw ale był to dom w którym nigdy nie czułam się jak u siebie i teraz dużo czasu zajmuje mi odnalezienie własnego miejsca w sobie , jednak z natury jestem wojownikiem i mam mega dużo pary zeby tego dokonac , czego i wszystkim pochodzącym z toksycnych domów życzę

43

Odp: Żal do rodziców.

cytrusowa nawet nie trzeba takiego listu wysyłać...wystarczy go napisać ,wyrzucić wszystkie żale i schować lub spalić- to świetna terapia oczyszczająca. I pisać szczerze, o wszystkim.

44

Odp: Żal do rodziców.

Ja niestety mam ciągły żal do moich rodziców, głównie ojca i nie potrafię "rozliczyć się z przeszłością"  i zostawić tego za sobą. Właściwie ten żal coraz bardziej z wiekiem narasta, bo dopiero teraz widzę jaki wpływ na moje obecne życie miało dzieciństwo. Pewnie też dlatego, że nadal nic się nie zmieniło. Nadal są awantury - tato potrafi mamę zwyzywać od najgorszych z byle powodu, w dzieciństwie zdarzało się rzucanie w nią szklankami, krzesłami, itp., co tylko było pod ręką. oczywiście już nie mieszkam z rodzicami, ale sytuacja się nie zmieniła i na razie pewnie nie zmieni. Nie potrafię pomóc mamie, a ona tego nie chce. Boi się życia bez niego, że sobie nie poradzi, jest bezrobotna i nawet nie chce słyszeć o rozwodzie.

45

Odp: Żal do rodziców.

Ja jako osoba "młoda i gniewna " miałam żal do rodziców prawie o wszystko. że mama jako osoba chora psychicznie więcej czasu spędza w szpitalu niż w domu a Ja w przyśpieszonym tempie musiałam dorosnąc i zająć się domem,że tata pije i woli czas spędzać z kolegami od kielicha niż w domu ,że z braku pieniędzy zamiast do szkoły musiałam iśc do pracy.
Czułam gniew że nie mogę jak moje koleżanki przyprowadzić znajomych lub chłopaka bo nigdy nie było wiadomo w jakim nastroju jest mama i czy tata jeszcze jest trzeźwy.
Z biegiem lat mój żal przerodził się we współczucie .Mimo że mama była chora a tata alkoholikiem byli to wspaniali ludzie ,którzy wpoili mi wiele zasad  , na których zawsze mogłam liczyć.
Mój syn miała wspaniałych dziadków , którzy zawsze mieli dla niego czas i widziałam że to On jest dla nich najlepszym lekarstwem.
Z chwilą kiedy ich zabrakło zrozumiałam że mój żal " o wszystko"jest niczym , że zabrakło Mi dwóch najbliższych osób .

46

Odp: Żal do rodziców.

Jakiś czas temu napisalam list ale to niestety na którki czas wystarczyło ;-/ a może nie wszystko w dosadny szczery sposób w tym liście ujęłam ? hmm nie wiem , teraz nie mam do niego w glądu bo został rozdarty na strzępy to pewnie za sprawą tych emocji jakie wzbudził , szukam cały czas dobrego dla siebie rozwiązania, tylko co zrobić z tym paskudnym lękiem ;-/ chciałabym znaleźć bezpieczny dla siebie sposób a takiego raczej nie ma , zmianie zawsze towarzyszy lęk ;-/ ale pomalutku damy radę tzn ja i wszystkie moje obawy .

ra -gratuluję dobrego przede wszystkim dla Ciebie i Twojej rodziny podejścia do Twoich rodziców .

47

Odp: Żal do rodziców.

Ojciec mi zwisa i powiewa. Nie mam czasu o nim myslec czy miec do niego zal. Staram sie nie pozwolic by osoba ktora nigdy nie byla w moim zyciu obecna nim kierowala.
Do matki mam wiele zalu o duzo rzeczy. O to ze mnie zostawila sama kiedy ja najbardziej potrzebowalam. O to ze zawsze czulam sie ciezkim obowiazkiem dla niej a nie mila koniecznoscia. O to ze mnie nigdy za nic nie pochwalila. O ten jej chlod uczuciowy. O to ze probowala mnie wtloczyc w jakis wizerunek ktory sobie ubzdurala. O to ze jest zazdrosna o moje zycie. O to ze obecnie juz absolutnie sie mna nie interesuje. O to ze uwaza mnie za istote calkowicie zepsuta i zla do szpiku kosci. Calkowicie zreszta nieslusznie.... Dlugo by wymieniac...

48

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

O co macie największy żal do rodziców? Co się za wami "ciągnęło" lub ciągnie do dziś a co miało/ ma wpływ na wasze życie, zawodowe, osobiste?

Nie mam żalu:), mój tata był alkoholikiem-zmarł niespodziewanie dość tragicznie,moja mam miała swoje problemy, z moim tatą żyła 20 lat, do dziś ma poharataną wartość własną, często swoje ułomności widziała we mnie,nie potrafi stworzyć związku,na zewnątrz silna i niezależna,obydwoje byli dla mnie ważni pomimo tego że nie byli idealni,dawali z siebie tyle ile mogli.

Czy mam naleciałości?pewnie że mam, związane z piciem alkoholu, nigdy nie wiem czy picie codziennie piwa to już zadatki na alkoholika, nie znam granic normalności...ale nic jakoś tragicznie nie odcisnęło piętna na moim życiu zawodowym czy osobistym.

49

Odp: Żal do rodziców.

A jak sobie poradziłyście z rozliczaniem przeszłości?  Face to face?

50

Odp: Żal do rodziców.

Ja się nie rozliczałam, po prostu zrozumiałam...

51

Odp: Żal do rodziców.

Z biegiem lat nabiera się dystansu ,na wiele spraw patrzy się przez pryzmat własnych doświadczeń i zachowań.Jak już wcześniej wspominałam Mój gniew i żal przerodził się w litość.Przestałam też rozpamiętywać co było złe i nie dobre bo to i tak nic nie wniesie do Mojego życia.

52

Odp: Żal do rodziców.
ra napisał/a:

Z biegiem lat nabiera się dystansu ,na wiele spraw patrzy się przez pryzmat własnych doświadczeń i zachowań.Jak już wcześniej wspominałam Mój gniew i żal przerodził się w litość.Przestałam też rozpamiętywać co było złe i nie dobre bo to i tak nic nie wniesie do Mojego życia.

Ja jestem jeszcze na etapie zalu ale zaczynam zdawac sobie sprawe ze przeszlosci nie da sie zmienic i trzeba ja zaakceptowac. Nie ma co sie kurczowo trzymac tegoco bylo 20 lat temu bo zycie idzie do przodu i trzeba sobie jakos radzic. I nie pozwolic brudom przykleic sie do butow...

53

Odp: Żal do rodziców.

No i właśnie o to chodzi smile trzeba patrzeć w przyszłość a nie żyć przeszłością .

54

Odp: Żal do rodziców.

Do nas należy tylko dzisiaj. Przeszłość jest już za nami, przyszłość przed nami.

55

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

Do nas należy tylko dzisiaj. Przeszłość jest już za nami, przyszłość przed nami.

No wlasnie smile
Dla mnie momentem przelomowym bylo wyprowadzenie sie na swoje wlasne smietki. A pierwsza decyzja zrywajaca z wpajanymi mi schematami bylo wyjscie za maz smile Od tej pory podejmuje decyzje oparte w wiekszosci na swoich wlasnych pragnieniach i marzeniach. I czuje sie swietnie! big_smile

56

Odp: Żal do rodziców.
Catwoman napisał/a:

Do nas należy tylko dzisiaj. Przeszłość jest już za nami, przyszłość przed nami.

Otóż to, przyszłość można zmienić tylko dzisiaj

57

Odp: Żal do rodziców.

Witajcie!
Ja też mam ogromny żal do ojca,który ciągnie się za mną-mimo upływu lat.
Wychowałam się w tzw.zimnym domu,gdzie nikt nikomu nie okazywał uczuć,nie mówił dobrych słów,nie obchodziło się świąt,imienin,urodzin...
Matka(nie żyje)wydaje mi się,że nas na swój sposób kochała tylko nie umiała tego okazać.Była pod pantoflem u ojca-to on rządził.
A rządził zle!
Był niezaradny życiowo,więc wychowywaliśmy się w biedzie.Dzieciństwo wspominam jak najgorszy koszmar;ciągła praca w polu-to był ojca priorytet-reszta się nie liczyła.Nic się nami nie interesował-dla niego byliśmy tylko siłą roboczą.Nie rozmawiał (no może tylko z synkami,bo córki dla niego nie istniały),nie rozmawiał ,nie pochwalił...Nawet nie wiedział do jakich szkół chodziliśmy...!
Ja jako dziecko wręcz żebrałam o jego zainteresowanie,miłość...ale nic nie wskórałam.Uczyłam się najlepiej w klasie,ale on się śmiał i mówił,że itak będę nikim.
Czy tak zachowuje się ojciec?
Całe życie podcinał mi skrzydła i wyrosłam na osobę nieśmiałą,zakompleksioną.Nienawidzę go za to i to się chyba nie zmieni.
Całe życie obiecywałam sobie,że moja rodzina będzie inna;będzie w niej miłosć i samo dobro.
Cóż życie napisało dla mnie inny scenariusz i moje marzenia legły w gruzach.
Mój mąż okazał się alkoholikiem ipsychopatą!

58

Odp: Żal do rodziców.

Mam żal do swojej mamy, że nie potrafi odciąć pępowiny i jej jedynym życiowym celem jestem ja.
Nie rozumie, że utrudnia mi tym życie i usamodzielnianie się.
Tato zasze był na uboczu i nie miał dużego wpływu na moje wychowanie, bo córkę powinna wychować matka.

Mam również żal do mamy o to, że jak poznałam starszego od siebie mężczyznę ( mój ojciec od mamy jest starszy o 10 lat a sama ma do mnie pretensje, że wole starszych) to wyzywała mnie od ku*w, że się mnie brzydzi i brzydzi się korzystać z jednej toalety, że jak się z nim zwiąże to powie ludziom, że umarłam oraz że jak ona umrze, to będzie to tylko i wyłącznie moja wina.

odrazu mi lepiej...

59

Odp: Żal do rodziców.
elizabetta napisał/a:

Witajcie!
Ja też mam ogromny żal do ojca,który ciągnie się za mną-mimo upływu lat.
Wychowałam się w tzw.zimnym domu,gdzie nikt nikomu nie okazywał uczuć,nie mówił dobrych słów,nie obchodziło się świąt,imienin,urodzin...
Matka(nie żyje)wydaje mi się,że nas na swój sposób kochała tylko nie umiała tego okazać.Była pod pantoflem u ojca-to on rządził.
A rządził zle!
Był niezaradny życiowo,więc wychowywaliśmy się w biedzie.Dzieciństwo wspominam jak najgorszy koszmar;ciągła praca w polu-to był ojca priorytet-reszta się nie liczyła.Nic się nami nie interesował-dla niego byliśmy tylko siłą roboczą.Nie rozmawiał (no może tylko z synkami,bo córki dla niego nie istniały),nie rozmawiał ,nie pochwalił...Nawet nie wiedział do jakich szkół chodziliśmy...!
Ja jako dziecko wręcz żebrałam o jego zainteresowanie,miłość...ale nic nie wskórałam.Uczyłam się najlepiej w klasie,ale on się śmiał i mówił,że itak będę nikim.
Czy tak zachowuje się ojciec?
Całe życie podcinał mi skrzydła i wyrosłam na osobę nieśmiałą,zakompleksioną.Nienawidzę go za to i to się chyba nie zmieni.
Całe życie obiecywałam sobie,że moja rodzina będzie inna;będzie w niej miłosć i samo dobro.
Cóż życie napisało dla mnie inny scenariusz i moje marzenia legły w gruzach.
Mój mąż okazał się alkoholikiem ipsychopatą!

Elizabetta po ostatnim zdaniu popłakałam się...

60

Odp: Żal do rodziców.

chyba najgłupszą rzeczą jest "zabranianie"" związania się z osobą którą się kocha. Co rodziców obchodzi ile jest lat różnicy, czy mają inne wyznanine, kolor skóry itd... przecież to nie oni będą z daną osobą żyć. eh smutne te Wasze historie.. sad

61

Odp: Żal do rodziców.

Kiedyś miałam żal do ojca, że mimo umówionych spotkań nie przychodzi. Dawno temu mi przeszło. Wiem jakim jest człowiekiem, wiem, że nigdy nie dorośnie do roli "ojca", nie robi to na mnie wrażenia

62

Odp: Żal do rodziców.

elizabetta ja miałam identycznie z ojczymem smile Niestety trafiło na moją matkę: słabą kobietę, którą owinał wokół palca...i tak się razem owijali....niestety. I niestety nigdy nie okazała się a tyle silna by od niego odejść. Na szczęście to ja od nich odeszłam pierwsza:)

63

Odp: Żal do rodziców.

Niestety takie jest życie!Bezlitosne droga TryToRemember!
Catwoman-Ciebie to ojczym zle traktował i mogłaś chociaż to sobie wytłumaczyć,że to w sumie obcy człowiek.
Ja nie mogę go nijak wytłumaczyć!Rodzony ojciec,te same geny-a jak najgorszy wróg!
Jako dziecko często myślałam sobie,że to może nie jest mój ojciec,że może ktoś inny jest nim,że mama zrobiła przysłowiowy skok w bok i dlatego mnie tak nienawidzi.Tak zazdrościłam koleżankom normalnych domów.
Ja moim dzieciom często mówię,że ich kocham,wspieram,chwalę...bo mi tego zabrakło i przez to mam pokaleczoną psychikę.
Tylko ojca wybrałam im niodpowiedniego.
Mam to jednak zamiar zmienić,bo nie chcę,aby żyły w ciągłym strachu.Ja się boję ojca do dziś i wychodzę z założenia,że lepiej nie mieć ojca(albo mieć tatusia niedzielnego)wcale niż mieć takiego popaprańca!Myślę,że gdyby nie on byłabym dzisiaj innym człowiekiem!

64

Odp: Żal do rodziców.

Nie wiem od czego zacząć. Dużo ludzi żyło w podobnych warunkach. Ojciec mojego starszego brata został zakatowany na śmierć w uliczce, przez co moja matka wyszła ponownie za mąż za mojego ojca. Czasem myślę, że żyłoby się lepiej, gdyby ta sytuacja nigdy się nie wydarzyła. Niestety drugi mąż nie okazał się ideałem. Nie wiem jak sprawy układały się na początku małżeństwa, ale odkąd pamiętam to wiecznie był pijany. Znikał na całe dnie lub pił w domu. Zdarzały mu się dni, kiedy nie spożywał procentów, ale bardzo sporadycznie. Mimo wszystko nie miałem tak źle, jak może się wydawać. Mój starszy o 10 lat brat miał dużo gorzej. To nad nim przede wszystkim się znęcał. Pamiętam, że kiedyś nawet zadzwonił po policję (tu nie pamiętam dokładnie o co poszło, ale chyba mu coś podrzucił. Chciał żeby zniknął z naszego domu, ale na szczęście mu się nie udało). Najgorsze jednak, co chciał zrobić to zabić własną żonę, moją matkę - i to niejednokrotnie. Dobrze, że miała na tyle oleju w głowię, aby w końcu powiedzieć dość i rozwiodła się z nim, gdy miałem 7 lat. Szczerze powiedziawszy nie był to dla mnie wielki cios, mimo, że go kochałem. Wydawać się mogło, że dziecko w tym wieku mogłoby się załamać. Szczególnie, gdy patrzę teraz na moją kuzynkę, którą w wieku 12 lat też opuścił ojciec (jednakże on, przynajmniej przed rozwodem, wydawał się dobrym ojcem). Przez to wydarzenie prawdopodobnie przestałem być już normalnym dzieckiem. Mama i brat musieli dużo pracować, więc często zostawałem sam w domu, na cały dzień lub całą noc. Muszę przyznać, że nawet cieszę się z takiego obrotu spraw, bo musiałem szybciej dorosnąć. Ostatni raz widziałem ojca w wieku 12 lat, gdy przyszedł mnie odwiedzić. Zniknął tak szybko, jak się pojawił i nawet dobrze. Później wiem tylko, że spędził resztę czasu w więzieniu. W tym roku wyszedł i na moje nieszczęście znajomy mojego brata widział go w moim mieście. Dobrze przynajmniej, że wolał spotkać się z alkoholem, niż z własnym synem. Jednak po tym wszystkim nie mam do niego żalu. Najprościej byłoby gdyby umarł, ale nie życzę mu śmierci. Chcę tylko, aby raz na zawsze zniknął z mojego życia. Już dawno pogodziłem się z faktem, że straciłem ojca i to mi odpowiada. Powinienem mu nawet podziękować, że opuścił mnie i moją rodzinę. Wydaje mi się, że teraz dzięki tamtym doświadczeniom jestem bardziej dojrzalszy, chociaż żałuje, że nie nauczył mnie niczego o życiu. Czegoś, co kiedyś by mi się przydało. Ogólnie nie chowam do niego urazy. Odczuwam względem niego tylko wstyd, gdy ktoś pyta mnie o ojca. Natomiast na temat mamy nie mogę się źle wypowiedzieć. Wychowała mnie najlepiej jak umiała. Starała się zapewnić mi dobre życie i za to jej dziękuje.

Chciałbym mieć normalne dzieciństwo, ale czasem takie traumy (chociaż nie wiem, czy w moim przypadku mogę użyć tego słowa) dobrze wpływają na osobowość. Wiem już jaki absolutnie nie mogę być i przysiągłem sobie, że jeżeli kiedykolwiek będę miał dzieci to z całych sił będę starał się zapewnić im szczęśliwe życie.

65

Odp: Żal do rodziców.

BVS "Chciałbym mieć normalne dzieciństwo, ale czasem takie traumy(...)dobrze wpływają na osobowość". Coś w tym jest. Inaczej: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło'.... mogę to samo powiedzieć.
Jedyne co możesz zrobić, to ŚWIADOMIE żyć tak, jak tego pragniesz smile

Posty [ 1 do 65 z 138 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026