Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Witajcie,

To mój pierwszy post na takim forum dlatego przepraszam jeżeli zdarzy się jakieś faux pas.


Mam 27 lat, niedawno wyprowadziłam się od rodziców. Miało być super, w końcu samodzielność, wolność i całkowita odpowiedzialność za siebie. A ja się totalnie nie potrafię cieszyć z tej przeprowadzki pomimo, że bardzo jej chciałam i była to świadoma i przemyślana decyzja.
Jest mi mega smutno czuje jakąś gorycz. W pierwszych dniach zdarzyło mi się nawet rozpłakać. Pojęcia nie mam co się ze mną dzieje ?!


Studiowałam w rodzinnym mieście z jednej strony, nie było konieczności żebym się wyprowadzała z drugiej nie było możliwości finansowych, pracowałam tylko dorywczo na zlecenie na tyle na ile pozwalały mi studia, a rodzice nie mieli możliwości żeby wspomagać mnie finansowo. Teraz się zastanawiam, że może to był błąd? Trzeba było studiować zaocznie i wyprowadzić się od rodziców? Pod koniec studiów poczułam, że pora się usamodzielnić. Porozmawiałam z rodzicami i doszliśmy do wniosku, że popracuję trochę, odłożę pieniądze żeby mieć zabezpieczenie i wtedy się wyprowadzę. Nowa praca mnie totalnie pochłonęła, wymagała częstych wyjazdów i nawet się nie obejrzałam jak zleciały mi kolejne dwa lata u rodziców. Zapadła decyzja o wyprowadzce, znalazłam mieszkanie i od października już z rodzicami nie mieszkam.

No i znajdujemy się u sedna problemu. Cieszyłam się na tą przeprowadzkę, chciałam jej. Chciałam mieszkania na własnych zasadach, ciszy, wolności i niezależności, całkowitej samodzielności. Czułam już potrzebę wyprowadzki od rodziców.

Mam teraz to wszystko na czym mi zależało i jest jakaś ściana bo totalnie się tym nie cieszę. Próbuje to analizować, zastanawiam się co się stało i nie wiem.

1) Nie boję się, że sobie nie poradzę finansowo, jestem zabezpieczona.
2) Nie jest to zderzenie z rzeczywistością i odkrycie, że mieszkanie samo się nie posprząta, a ciepły obiad nie zleci z nieba na stół.


Od dawna już mieszkając u rodziców dbałam o siebie, gotowałam obiady, prałam, sprzątałam.
Przez prawie pół roku mieszkałam za granicą ( wymiana) i takie emocje jak teraz się nie pojawiły, oczywiście na lotnisku podczas pożegnania poleciały łzy, ale po przylocie na miejsce wszystko było ok, nie czułam się tak jak teraz.


Czy któraś z Was NETKOBIETY miała coś takiego ? Jak sobie z tym poradziłyście ? Chce to przepracować i zacząć cieszyć się z nowego etapu. Wydawało mi się, że wyprowadzka od rodziców to naturalna kolej rzeczy, po prostu kolejny etap, a tutaj takie zaskoczenie mnie spotkało, emocje których się totalnie nie spodziewałam.

Za długo zwlekałam z wyprowadzką i to dlatego ?
Mam jakiś syndrom córeczki rodziców ? ( nie jestem jedynaczką )

Na razie staram się nie wpadać do rodziców żeby zadomowić się i oswoić z nowym mieszkaniem, raczej rodzice wpadają do mnie ( mieszkamy 20 minut od siebie ), ale też nie chce żeby rodzice poczuli, że unikam odwiedzania ich itd. bo wiem, że im też jest ciężko.

Przepraszam za chaotyczne wpisy, ale emocję ciągle są żywe.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Cześć smile

Mam 27 lat i od roku mieszkam sama i doskonalę Cię rozumiem, bo pomimo tego czasu ciągle mam podobne emocje. Już jak był remont mieszkania to czułam, że to był błąd i takie odczucia towarzyszą mi w większym lub mniejszym stopniu aż do dzisiaj. Czyli już rok.
Niezbyt mam na to radę. Wydaje mi się, że to może być kwestia tego, że ta wyprowadzka była za późno. Z drugiej strony u mnie to też jest tak, że nie zaczęłam żadnego nowego etapu. Moi znajomi wyprowadzali się biorąc śluby, ja wyprowadziłam się bo tak i dorosłe życie jest wspaniałe, ale ciężkie. Może jest tak, że Cię przytłaczają nowe obowiązki. Spróbuj znaleźć sobie jakieś dodatkowe zajęcie. Im więcej masz wolnego czasu tym więcej się myśli i tym bardziej się tęskni. Poszukaj w nowym miejscu zamieszkania znajomych, poznaj sąsiadów, może będzie lepiej.

Mnie też trochę przytłoczył brak perspektyw. Wyprowadzając się byłam mega zadowolona, a teraz dużo bardziej zdaję sobie sprawę jak beznadziejną opcją jest wynajem mieszkania.

Mnie polecono terapię, z racji, że są to normalne zaburzenia adaptacyjne i można je przepracować i czekam w kolejce smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2019-11-03 19:30:06)

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Spokojnie, wydaje mi się że mimo wszystko przeżywasz to odcięcie pępowinki wink mimo, że mieszkałaś u rodziców i byłaś samodzielna, to jednak oni zawsze byli - codziennie. Teraz w Twoim życiu zaszła duża zmiana życiowa i musisz ją przeżyć po swojemu. Jeśli jest Ci przykro i masz ochotę płakać - popłacz sobie. Porozmawiaj z rodzicami, wyraź swoje emocje , nieważnę że masz 27 lat, pozwól sobie na słabość i na spokojnie daj czas. To wcale nie znaczy , że jesteś  córeczką rodziców wink
Ja wyprowadziłam się z domu jak miałam 19 lat co prawda, i z domu niezbyt szczęśliwego, a jednak wtedy też przeżywałam to jakieś pół roku może więcej. To jest zmiana życiowa, adaptacja do nowych warunków/życia/nawet mieszkania -  różnie to ludzie przechodzą, ja nawet musiałam chwilę pić zioła na uspokojenie, ale minęło. Z perspektywy czasu powiem , że cudownie jest być w pełni samodzielnym i cudownie było mieszkać kilka lat samej wink

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

4

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Lady Loka,

Nie wiem czy mam odczucie, że przeprowadzka to był błąd. Chyba nie, mieszkanie z rodzicami już trochę mnie denerwowało. Sama nie umiem nazwać tych emocji. Nie wiem czy to tęsknota, nie wiem czy to smutek to coś dziwnego co nigdy wcześniej mi nie towarzyszyło.

Mojej wyprowadzce też nie towarzyszył żaden nowy etap z partnerem. Obecnie nie jestem z nikim. Uważam w zasadzie, że to dobre, bo nigdy nie chciałam z mieszkania z rodzicami wpaść od razu w mieszkanie z partnerem. Wydaje mi się, że lepiej jest mieć ten etap samodzielnego mieszkania.

Trenuje 4 razy w tygodniu, działam sobie powoli w kierunku własnej działalności, więc tych zajęć jest trochę aczkolwiek ostatnio totalnie nie umiem się na tym skupić.


Chomik9911,

Twoja słowa troszkę napełniły mnie optymizmem. Być może faktycznie to efekt całkowitego odcięcia pępowiny u mnie, trochę mnie to zaskoczyło, bo się nie spodziewałam, ale jednak czuję uczucie nieodwracalności tej decyzji. Kiedyś sobie obiecałam, że od rodziców wyprowadzę się tylko raz żeby nie fundować im huśtawki. Oczywiście wiem, że mogę na nich zawsze liczyć, ale jednak wole już samodzielnie budować swoje życie.

5

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Polerina myślę, że musisz dać sobie czas. Nowa sytuacja = nowe odczucia. To jest nowy etap, powtórzę się, poważna decyzja. Rodziców masz chyba fajnych, tak mi się wydaje z tego co piszesz, możesz na nich liczyć. Jak potrzebujesz - jedź do nich. Na spokojnie ucz się nowego życia, mieszkania, samemu przebywać non stop też trzeba się nauczyć smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

6

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Szczerze mowiac to nie wiem czy mialam takie dylematy. Wyprowadzilam sie z domu rodzinnego prosto do Zjednoczonego Krolestwa, kiedy mialam lat 18.
Z lotniska poszlam prosto na przyjecie z okazji Halloween. I tak wszystko od tego czasu toczylo sie szybko. Nie zauwazylam nawet jakies straty. Pamietam tylko jedna okazje przy ktorej brakowalo mi kawy i ciasta z rodzina.
Przejdzie Ci to, to pewnie tylko sentymenty.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

7

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Przeprowadzka znajduje się całkiem wysoko na liście czynników stresogennych i przypuszczalnie to jest właśnie ta przyczyna.
Ja sama przeprowadzałam się kilkukrotnie, a względnie samodzielna musiałam być mniej więcej od 15 roku życia, kiedy to rozpoczęłam nową szkołę i zmuszona byłam zamieszkać w internacie. Przed pełną samodzielnością miałam za sobą różne etapy: mieszkanie w internacie, wielogodzinne dojeżdżanie z miejsca zamieszkania pociągiem i autobusami, potem nowa szkoła i nowy internat, dojazdy z domu samochodem, mieszkanie z przyjaciółką w wynajętym lokum. Po zdobyciu wymaganego wykształcenia na dwa lata wróciłam do domu rodzinnego, pracowałam, a potem wyszłam za mąż i poszłam w pełni na swoje. Cieszyłam się tym czasem i absolutnie mnie to ani nie stresowało, ani nie przygnębiało, jednak... ja byłam już zahartowana wink.

Sądzę, że musisz po prostu przeczekać i przyzwyczaić się do nowych okoliczności, a póki co staraj się skupiać na dobrych stronach tej nowej dla Ciebie sytuacji.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

8

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie odpowiedzi, mam nadzieję, że to faktycznie kwestia czasu i przyzwyczajenia do nowej sytuacji.

Być może " zbyt lekko" potraktowałam temat. Ciesząc się z tej nowej wolności zupełnie pomijając fakt, że to jednak zamknięcie pewnego etapu w życiu i dla mnie i dla rodziców. Jak tak o tym myślę teraz to faktycznie przed przeprowadzką w ogóle o tym nie myślałam.
Pozostaje mi tylko teraz to przepracować co spowoduje, że będę silniejsza w przyszłości. smile

9

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

To nic innego, jak najzwyczajniejsza kwestia przyzwyczajenia smile
Zmieniając miejsce zamieszkania zmieniamy swoje otoczenie, ludzi i cały swój tryb życia. Nieuniknionym jest to,  że cieżko sie przecież od razu przestawić, tak po prostu przeprogramować na nowy tryb. Doświadczyłem nieco podobnego odczucia będąc na studiach. Cieszyłem sie oczywiście niezmiernie na zbliżający się nowy etap w moim życiu. Studia, nauka, samodzielność, codzienne obowiązki itd. Tylko właśnie na początku, czegoś jednak brakowało, czegoś, do czego się było przyzwyczajonym, tej oazy spokoju. Wracałem do domu co tydzień na weekendy i ze smutkiem go opuszczałem w niedzielę wieczorem. pO jakimś czasie jednak, myślę, że około roku, sytuacja się zupełnie odmieniła. Poznając zwłaszcza nowych ludzi, nowe atrakcje i zajęcia, całkowicie zapomniałem o urokach dotychczasowego domowego zacisza. Właśnie to nowe życie, w które sie zdążyłem na dobre wdrożyć, już tak mnei pochłonęło, że wracanie do domu stalo się przykrą koniecznością, ograniczając się do jednej wizyty w miesiącu, czasem rzadziej..Niejako odnalazłem swoje miejsce, poczułem że ten "nowy świat" zdecydowanie bardziej mi pasuje i to w nim czuję się znacznie lepiej.
Także, spokojnie, z czasem się przyzwyczaisz:)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

10

Odp: Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

No jakbym o sobie czytała smile W życiu tak mi wyszło, że wyprowadzałam się z domu rodzinnego kilka razy. Po raz pierwszy z moim byłym, kiedy miałam 22 lata - tu akurat szybko się wszystko posypało i już po 2 miesiącach wracałam do domu. Potem w wieku 26 lat z moim obecnym facetem, a na koniec jeszcze 2 lata później - wzięliśmy kredyt na mieszkanie w stanie surowym i musieliśmy je najpierw choć trochę urządzić, żeby móc tam zamieszkać, nie bardzo było nas stać na spłacanie kredytu i jednoczesne płacenie za wynajem, więc na kilka miesięcy moja rodzina przygarnęła nas do siebie. Za każdym razem, kiedy się wyprowadzałam, było mi smutno i płakałam, kiedy nikt nie widział, nawet po tych kilku miesiącach, kiedy remontowaliśmy mieszkanie. Niby wiedziałam, że jesteśmy w moim domu rodzinnym tylko na chwilę, a i tak było mi trochę przykro. Ja po prostu uwielbiam ten dom, spędziłam w nim cudowne dzieciństwo, mam dobre relacje z mamą i dziadkami, i ogólnie zawsze chętnie tam wracam. Często ich odwiedzam i dobrze się tam czuję, zawsze mogę liczyć na ich pomoc, a oni na moją.
Podejrzewam, Polerina, że pewnie u Ciebie jest podobnie, inaczej raczej z chęcią uciekałabyś z tego domu póki czas, a tak to po prostu dobrze Ci tam było. I słusznie, bo właśnie na tym powinien polegać dobry dom rodzinny, to powinno być takie miejsce, do którego zawsze wraca się przyjemnością. Myślę, że z czasem będzie Ci łatwiej, tak jak pisali moi poprzednicy. To wcale nie jest rzadkie zjawisko, czuć się nieswojo po wyprowadzce z domu, niektórym przychodzi to łatwiej, inni muszą się oswoić. Ty też się przyzwyczaisz, w końcu może nawet dojdziesz do wniosku, że lubisz odwiedzać rodziców, ale nie chciałabyś już z nim mieszkać, bo wyrobisz sobie własne nawyki i przyzwyczajenia w nowym mieszkaniu, niekoniecznie te same, które miałaś w domu rodzinnym. Z czasem mieszkanie "na swoim" zacznie Ci się podobać coraz bardziej, zobaczysz wink A póki co podchodź do tego wszystkiego na spokojnie.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wyprowadzka od rodziców - kalejdoskop niespodziewanych emocji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018