Witam wszystkich chiałbym a nawet prosił bym o jakas pomoc co powinienem zrobic . Jestem juz od 3 lat z dziewczyna i chciał bym z nia zamieszkac. Lecz nie mamy swojego mieszkania , mam za to szanse miec mieszkanie po kolegi mamie która zmarła:( .Kolega chce bym tam mieszkał ile bede chciał, nie biorąc złotówki . Poniewaz musiał by te mieszkanie zdac do agencji nie stac go na opłacanie 2 a nie chce 2 mieszkan.Namawiałem ja juz nawet na tani wynajm, tez nie chce isc, nie chce rozmawiac. Wynajmuje ona z bratem mieszkanie a jej brat to alkoholik, co to ma byc pytam sie.Lecz ona jak by nie wiedziała o co mi chodzi i zmienia temat. Zapytałem sie jej w prost czy moze chce sie rozstac ze mna ,mówiac ze jak tak to dobrze odejde a ona ze głupi jestem i ze co ja wygaduje.Odpowiada ze mnie kocha itd.Jak myslicie co ja mam począc, mieszka z 4 letnim młodszym bratem który tancuje na krawedzi z praca bo pije, od dawna nie liczy sie z nia za wszystko ona płaci, jedzenie ,opłaty, a on robi impry w domu ,ona ucieka pózniej gada ze chce isc ze mna na wynajm.teraz jest okazja to mówi ze nie, nie moge spac po nocach bo wiecie jak człowiek sie na chleje tym bardziej juz pare razy dostał po twarzy bo ja wyzywał przy mnie, i nic to nie daje przez to wszystko same nerwy noce nie przespane . Rozmyslajac nad tym wszystkim wywnioskowałem moze powinienem oddejsc i tyle
PRZEPRASZAM ZA PISOWNIE