Witam serdecznie, jestem tutaj po raz pierwszy.
Jestem 2 i pół roku po ślubie, mam 2 letnią córkę. Piszę ponieważ nie wiem co mam dalej robić.... Początki zawsze są super ,a później się coś wypala... i tak jest w moim przypadku. Nie układa mi się z mężem już rok czasu, ciągle się kłucimy, nawet z byle powodu potrafimy rozpętać burzę. Mąż od jakiegoś czasu zaczął popijać sobie piwko. Twierdzi że to go uspokaja.... Ja obecnie jestem niepracującą mama, szukam pracy ale narazie nieskutecznie ( może ten nowy rok- nowe mozliwości), mąż pracuje oczywiście po przyjściu do domu obiadki, sprzątanie itd. Przede wszystkim są kłutnie o brak pieniędzy, bo wszystko tyle kosztuje, ale jeżeli chodzi o piwko męża on na to zawsze znajduje pieniądze i tylko stwierdza że to jest zaledwie 12 zł za 6 piw...ale tak jest kilkanaście razy w miesiącu, czyli jak tylko mąż ma wolne to odwiedzą sklep monopolowy za rogiem, ostatnio miał 9 dni wolnego, to przez 8 dni po 6 wypijał, a jak zwrócę uwagę to zaraz zaczyna awanturę że się czepiam, i tak jest co jego wolne, już nie umiem patrzeć na to, rok czasu rozmawiamy ale on nie widzi w tym nic złego, brakuje nam do życia, pożycz czasem od swoich rodziców czasem ja od moich i pewna kwota idzie na jego piwko, stwierdził ze jakaś przyjemność należy mu się od życia.
Klutnie kończą sie przeważnie ubliżaniem sobie i nieodzywaniem się przez 2 dni, później wszystko wraca do normy.
W nerwach potrafimy na siebie przeklnąć itp.
Przez te wszystkie kłutnie czuje że ja nie kocham już męża, do końca nie jestem pewna czy to chwilowe czy to tak poważnie,
już tyle razy próbowaliśmy rozmawialiśmy, miało być wszystko ok, aż do następnej kłutni jak ktoremus z nas cos zaczęło przeszkadzać, a to porządki a to zajęcie się dzieckiem, a teraz jeszcze pieniądze. Dziecko też na tym cierpi bo widzi i słyszy..
Nie mam pojęcia co mam dalej zrobić, czy olać to wszystko czy walczyć, ale na to nie mam już siły..
proszę doradźcie...
Podobne tematy
Rozumiem, że mąż nie widzi problemu w swoim alkoholiźmie? Postaraj się mimo wszystko zaciągnąć go do terapeuty, oboje powinniście iść. Terapeuta pomoże Wam uporać się z problemami w małżeństwie, a jemu z alkoholizmem. Ważne jest, by ktoś z zewnątrz uświadomił mu, że ma problem, bo Tobie pewnie i tak powie, że wymyślasz. Faceci nie lubią przyznawać, że mają problem. Niemniej jednak: dlaczego mąż zaczął popijać? Macie jakieś konkretne problemy (poza finansowymi)? Facet popadł w złe towarzystwo? Czemu pobraliście się tak wcześnie? Dlatego, że dziecko było w drodze? Może on sobie z ojcostwem i odpowiedzialnością nie radzi.
Żaden facet tak po prostu nie przyzna, że ma problem i nie pójdzie na leczenie. Będzie mówił, że to Ty masz problem a nie on i to Ty musisz się leczyć. Trzeba zabrać mu "komfort picia". Jak ma na piwko a brakuje na życie, to zjedz sama, daj dziecku, a resztę schowaj. Jak zajrzy do lodówki a tam nic, zacznie myśleć: kurczę nie ma na jedzenie już jest bardzo kiepsko. Rób tak ze wszystkim. Załatwisz się papier schowaj jak zapyta czy nie ma to powiedz,że na papier już nie wystarczyło. Nie kryj jego problemu przed rodziną i jego znajomymi. Jak zapytają jak leci, nie mów "dobrze" tylko "mamy problem". to i tak już nic nie zepsuje między wami, a jego może zacząć to męczyć. Mam ten sam problem, a to skutkuje. Mąż w czwartek zapisał się do psychologa i będzie chodził na terapię. Sam to zaproponował! Ale pół roku zajęło mi chowanie czego się da. POWODZENIA!
basiutek, gratuluję! mój ciągle jeszcze nie trzeźwieje...... 12 dzień picia na umór
Dziekuje za odpowiedźi,
Keisa_malene, pytałaś czemu tak szybko się pobraliśmy, byliśmy zaręczeniu rok czasu a ślub planowaliśmy, a że okazało się że w drodze jest dziecko to przyśpieszyliśmy to o rok czasu. Czasem się zastanawiam czy dobrze zrobilismy.
Dlaczego mąż zaczął popijać, szczerze to sama nie wiem, w złe towarzystwo nie wpadł bo rzadko kiedy wychodzi z kolegami, myslę że może to że od dwóch miesięcy został zastępcą kierownika i czasami przychodzi zły z pracy że każdy coś chce od niego, nie ma spokoju, jak ktoś coś zepsuje on musi się tłumaczyć itp.
Możliwe że też z tego powodu zaczął więcej popijać, ale tak jak pisałam niestety nie mam pojęcia bo mąż raczej nie mówi konkretnie o co jest zły albo zdenerwowany, dusi to w sobie. Może rzeczywiście jak na razie nie radzi sobie z byciem ojcem mężem i jeszcze ma nową funkcję w pracy, ale jak temu zaradzić..
Basiutek tak jak napisałaś jeżeli chodzi o rodzinę to on nie mówi np że mamy źle itp i mi też tego zabrania bo twierdzi że takie rzeczy załatwia się miedzy sobą, raz pofatygowałam się i poszłam do jego rodziców, opowiedziałam że ich syn zaczął popijać, że kłócimy się ciągle z tego powodu, to moja teściowa stwierdziła że musimy się dotrzeć bo jesteśmy młodym małżeństwem a ona wie że jej syn lubiał piwo... po prostu odwróciłam się na pięcie i wyszłam i wiem że na ich pomoc nie mam co liczyć, moi rodzice natomiast wiedzą jaka jest sytuacja i czasem po kryjomu tak żeby mąż nie wiedział dają mi pieniądze i robią zakupy.
Moja mama nawet zapisała mnie do psychologa ale psycholog powiedział mi że musielibyśmy przyjść razem żeby ona mogła coś zdziałać, mąż wyśmiał mnie jak mu to zaproponowałam.
Może rzeczywiście zacznę chować rzeczy..
Ostatnio mieliśmy rozmowę postawiłam warunek albo rodzina albo picie, wybrał nas i powiedział ze postara się poprawić, ale jego obiecywanie słyszałam już kilkanaście razy i nic z tego nie było, nie wiem czy mam tym razem znowu zaufać i czekać co z tego będzie czy zacząć działać już w tej chwili.
Basiutek - 100% racji , też bym tak robiła , niech w końcu zrozumie że niema ani w lodówce ani w portfelu .
Za odpowiedzi już dziękowałaś ale chciałabym się udzielić. Według mnie mąż ok może sobie co jakiś czas wydać na piwo, pod warunkiem że pracuje. Ale jeżeli pije często to spróbuj go uświadomić że to nie wpływa dobrze na wasze relacje bo nawet lekko nietrzeźwy nie jest tym kogo kochasz. Tylko z wyczuciem i pomimo wszystkiego postaraj się zrobić to miło i spokojnie. Bo jeżeli nie działa na niego mocno to nie ma sensu w takim tonie dalej próbować. Postarajcie się spędzać ze sobą i waszym dzieckiem więcej czasu jeżeli to możliwe. To powinno wpłynąć też na jego zachowanie pozytywnie.
Ja osobiście nie wierzę w związek pomyłkę bo to zależy tylko od waszych starań. niestety one z czasem właśnie przygasają często i wchodzi kłótnia w związek
Zabierz może dziecko i wyprowadz się na kilka dni do rodziny albo przyjaciółki.Może wtedy mąż oprzytomnieje i zrozumie że żle postępuje.)
9 2012-06-27 13:07:45 Ostatnio edytowany przez nastka_kocha (2012-06-27 13:22:07)
Witam Was bardzo Serdecznie,znalazłam wasze forum dzięki bogu! i mam nadzieje,że ktoś z was udzieli mi rady,bo ja już sama opadam z sił
Jestem od 6 lat mężatką,na razie dzieci nie mamy,i decyzja była wspólna że zaczekamy jeszcze 2-3 lata aż się troszeczkę dorobimy!Jesteśmy od 5 lat zagranicą i stąd te dorobienie.Ale problem mój nie polega w tym.Wiem,że to bardziej będzie podobne do pamiętnika,ale że by sięgnąć po waszą radę muszę opisać sytuację,więc proszę o wyrozumiałość
A więc tak od jakiś około 2-3 lat przestało nam się układać w związku,nie wchodzi w to raczej alkohol a samo zachowanie męża - podejrzewam gdzie ja mogłam zrobić błąd w życiu "nie chodzi absolutnie o zdrade" ale czasu się cofnąć nie da.Mianowicie ze względu że jesteśmy zagranicą i ze względu na pracę męża i swoją nie mogliśmy zamieszkać razem przez jakiś czas ponieważ mąż mieszkał na firmowym mieszkaniu a ja nie mogłam z nim tam być,a dostałam bardzo dobrą ofertę pracy więc musiałam poszukać pokoju - znalazłam!Miałam fajną prace,mąż również ale nie mieszkaliśmy razem,czekaliśmy,szukaliśmy robiliśmy wszystko aby zamieszkać razem ale jakiś czas poprostu było to nie możliwe,w tym czasie wynajmowałam pokój z siostrą,i byli tam również inni lokatorzy,mężczyźni jak i kobiety.Coś wtedy między nami pękło - a napewno z mojej strony mąż mieszkał tam zkolegami popijał sobie a tak że sięgał po narkotyki! nie podobało mi się to a rozmowy nie dawały żadnych rezultatów.Więc powiedziałam Koniec.Tak być nie może.Z biegiem czasu mąz najwidoczniej olewał wszystko bo nie starał się o mnie a wręcz przeciwnie nawet rzucił mi obrączką!!! ;( było to bardzo przykre;( więc ja stwierdziłam że ok on tego chce ja też nie ma czego ratować bo on się nie zmieni:( i czym dłużej to trwało tym bardziej sobie uświadomiłam że moje uczucie do niego wygasa.Po jakimś czasie mąż doszedł do siebie chyba doszło do niego co robił i chciał do mnie wrócić ale w ten czas to ja już nie chcialam....i tu byl właśnie ten błąd!bo nigdy tak się nie zachowywał jak wtedy widać było że chce ze mną być i zrobi wszystko ale ja chciałam pokazać swoje JA! i nie dałam jemu szansy.Po jakimś czasie zeszliśmy się on się wprowadził do mnie i wynajmowaliśmy razem pokój.Było wszystko ok
po jakimś czasie przeprowadziliśmy się na mieszkanie.I tam się makabra zaczeła!mąż o byle co się do mnie rzucał,wyzywał, nie panował nad tym co mówi twierdził że go zdradzałam,co naprawdę tego nie robiłam zrobił ze mnie najgorszą!
w sercu mam ogromny żal do niego - ale zawsze wierzyłam że się zmieni.Ale to były tylko ciche marzenia.W Grudniu przeszliśmy naprawdę poważną kłótnię,a nawet rozstanie
byl to dla mnie ogromny cios w plecy - nie dawałam rady sama za sobą chciałam o niego walczyć+ ja byłam wtedy w Polsce on zagranicą,miałam codziennie telefony od niego bardzo przykre....ale mimo to chciałam walczyć
:(:( zdecydowałam,że albo jade do niego i zobaczymy co będzie albo zostaję i czekam na niego.Pojechałam !!!! 2+3 miesiace po szczerej rozmowie z mezem co w jego sytuacji jest to bardzo ciezkie jakos nam sie ulozylo ja staralam sie zmienic nie popelniac bledow ktorych nie powinnam i maz tak samo...ale moje szczesie nie trwalo dlugo od jakiegos miesiaca moze nawet dwoch wrocilo wszystko do rzeczywistosci poniewaz obecie nie pracuje to sa np....codziennie o godzinie 8 setki smsow sa to sms np.spisz ? ile mozesz spac ? ku....wkur...mnie juz ta zagranica w d...mam ja pier...zjezdzam do polski itd....to sa drobne slowa tu uzyte ale tak naprawde to jest masakra ja juz nie wytrzymuje coraz czesciej uswiadamiam sobie ze z tym czlowiekiem nie ma zycia a szokuje mnie to bo ma dopiero 28 lat ja mialam 20 lat jak za maz wyszlam bardzo mlodo ale naprwde na tamten czas szczesliwie a teraz co ? bol i cierpienie.Rozmawialismy na temat terapii poczatkowo powiedzial ze bym sama szla ale pozniej nawet sam zaproponowal tyle ze do niczego nie doszlo....co raz czesciej serce mi mowi ze mam odejsc od neigo a jestem sama w szoku bo w grudniu to ja walczlam o niego i moze wlasnie calkiem nie potrzebnie bo dalam mu ta swiadomosc ze to on jest gora i teraz to wykorzystuje juz pomijam wykrzykiwanie na moja rodzine np....to k...jedz do twojej mamusi? albo np.no co zadzwon do mamusi powiedz jaki to ja jestem zly nie dobry tylko ze to moja mamusia dala nam dom i to co najwazniejsze a jego mamusia nie interesowala sie nim do poki nie wyjechal zagranice? chciala bym zaznaczyc ze przed slubem mnieszkal u mnie 3 lata a bylismy 6 razem wiec to mama jego z domu wyrzucila bo najwidoczniej byl dla niej przeszkoda dzieki mojej mamie tak naprawde wyszedl na ludzi bo to ona dala jemu dach nad glowa,dzieki mnie i mojej mamie skonczyl szkole zdal mature chociaz jego mama twierdzi ze to dzieki niej i chciala kazdemu sie chwalila ze syn mature zdal ale na skladki maturalne ani grosza jemu nie dala bo nigdy dla niego nie miala pieniedzy przez 3 lata jak mieszkal u mnie ani razu nie zadzwonila do niego nie przyszla nie zapytala sie jak sie czuje czy ma co jesc czy ma w czym chodzic zreszta nic dziwnego bo ona twierdzi ze jej synek bogato sie ozenil a teraz widzi co sie dzieje?ale tylko dla niego bo dla drugiego syna i corki ma zawsze a on teraz wypomina mi mamusie? tylko ze gdy by nie ona to nic bysmy nie mieli dla mnie ta cala sytuacja jest chora.Pomozcie wiem ze wiekszosc bede za rozstaniem bo ja sama biore taka opcje pod uwage tylko sie boje ale nie wiem czego samotnosci,tesknoty nie wiem naprawde nie wiem chciala bym z nim byc ale nie mam juz sil aby zapobiegac.Podrawiam
Autorko tego posta i Nastka, wy sie obudzcie kobiety!!!
O milosc sie nie walczy. Albo jest, albo jej nie ma. Nie ma sensu spedzac zycia z ludzmi ktorzy nie pasuja do was pod wzgledem charakteru lub sa po prostu agresywnymi kretynami. ZAWSZE lepiej jest byc sama niz z nieodpowiednim partnerem. Nie ma sie czego bac, w koncu dorosle jestescie.
Autorko tego posta i Nastka, wy sie obudzcie kobiety!!!
O milosc sie nie walczy. Albo jest, albo jej nie ma. Nie ma sensu spedzac zycia z ludzmi ktorzy nie pasuja do was pod wzgledem charakteru lub sa po prostu agresywnymi kretynami. ZAWSZE lepiej jest byc sama niz z nieodpowiednim partnerem. Nie ma sie czego bac, w koncu dorosle jestescie.
ŚWIĘTA PRAWDA !!!!!!!!!!!
Chociaż jedna mądra kobieta na ty forum ![]()
popieram, zycie jest zbyt fajne zeby je marnowac z kim kto nie pasuje ![]()
Nastka_kocha przeczytalam i musze z przykroscia stwierdzic, ze bardzo sie zagoniliscie w wypominaniu, oskarzaniu, zlosci, zawisci...slychac tego mase, a to zle.
Jest Ci bardzo ciezko ale jemu tez...chyba nie sadzisz ze szczesliwy czlowiek od rana zatruwal by sie protensjami.
Wszystko jest spiepszone i pogmatwane, po co te grzebanie w tym co kto komu pomogl albo zaszkodzil...natychmiast przestan te walke.
Postaw dzisiaj gruba kreche na tym co bylo i zacznij od nowa, na tym etapie jaki jest.
Zapytaj czy on idzie na to, jesli nie to trudno powiedz sobie i skoncz z nim.
Wtam, tak się zastanawiam jak to zrobić...jak odejść o męża....i czy lepiej odejść czy żyć jako nieszczęśliwa kobieta i łudzić się, że on się kiedyś zmieni??
Witam,wszystkich oraz dziękuję za Opinie
u mnie narazie zachodzą pomału zmiany,u męża nastąpiła duża zmiana,widoczna
a smsy już są bardzo rzadko,może w końcu poszedł po rozum do głowy.;p Chociaż jestem,bardzo zaskoczona jego zmiana zachowania ale mam nadzieje,że wszystko idzie ku dobremu
do końca roku siedzimy tylko na OBCZYŹNIE! i wracamy na stałe do Polski.Mąż jest bardzo ucieszony,ponieważ wyprowadzamy się z naszego rodzinnego miasta,i idziemy całkowicie w inne miejsce dalekoooo...;) Idziemy w Polsce,ponieważ mąż dostał bardzo dobra ofertę pracy!"i tu pragnę zaznaczyć" że również dzięki mojej mamie! tak więc dalej podtrzymuje swoje,zdanie co do szacunku mnie i mojej mamy.Wszystko wskazuje że będzie dobrze,chociaż po szczerej rozmowie,powiedziałam do męża,że jestem w stanie naprawdę od niego odejść,i nie będę psuła sobie życia,a przy okazji jemu.Ale tak zastanawiając się chwilę,powiem wam szczerze,że może jednak warto walczyć o Miłość,o ile wogóle jest,nie wchodzi tu walczenie z osobą,która nadużywa alkoholu albo tp...u mnie była to wsumie duża odmiana zdać,i w większośći nie zgadzaliśmy się ze soba.Mąż twierdzi,że jak się wyprowadzimy zaczniemy całkowicie inne życie.Miał na myśli,Nowe Miejsce!,Nowi znajomi! bo nie m=mamy w tym mieście wogóle znajomych
ale mam nadzieje że będą;) nowa praca,nowe mieszkanie wszystko nowe...tylko stara żona się śmieje,ale mówiąć to:) dostałam buziaka tak,że mam nadzieje że będzie ok.Dziękuję jeszcze raz wszystkim za opinie,te gorsze i lepsze:) ale warto wysluchac wszystkich i 3-mam mocno kciuki za kobiety które mają również takie problemy.Odezwe się do was pewnie
Buziak
"Za młoda na śmierć!,za stara na życie"!
Tak na Marginesie:) przepraszam za błędy.Chyba za szybko starałam się pisać xd
Wtam, tak się zastanawiam jak to zrobić...jak odejść o męża....i czy lepiej odejść czy żyć jako nieszczęśliwa kobieta i łudzić się, że on się kiedyś zmieni??
Miałam podobny dylemat,pomimo wielu szans
wyżej i niżej możesz przeczytac moje posty.Mi się wydaje,że jezeli jest to tylko kwestia nieporozumień słownych,nie wchodzi w to typu alkohol lub inne używki,to może wart naprawdę porozmawiać o ile się da.Bo niestety z nie każdym mężczyzną da się porozmawiać.Ciężki Orzech do zgryzienia;p a może pokaz jemu,że jednak jestes w stanie od niego odejść ja tak zrobiłam i myślę,że w pewnym stopniu mi to pomogło.A jeżeli on nie zareaguje w żaden sposob,to myślę że bez problemu możesz się spakować i wyjść.Oczywiście jak masz gdzie.Bo różnie sytuacje są ;( ja bardzo długo czekałam na to że by mąż się zmienił.Może za wcześniej,że by zachwalać ale poprawę widze bardzo dużą.3-mam kciuki za ciebie,a może napisz coś więcej o problemach jakie was dotyczą.Myślę że napewno ludzie a w szczególności doświadczone Kobiety bardzo chętnie udzielą tobie a również i mnie
dobrych oraz mądrych porad.Pozdrawiam
Jezuuuuu..kłótnia ,a nie "kłutnia"