Witam, mam 28 lat na imię Piotr od 7 lat po slubie 2 kochanych córeczek.
Mam problem moja żona nie chce się mną interesować. Od kilku lat mamy problemy w zasadzie już po slubie sie pojawiły. Zaczęło sie od tego, że moja żona nie miała ochoty sie ze mną kochać i nie chodzi mi o przerwę tygodnia czy miesiąca ale roku czasu. Rozmawiałem z nią gdzie jest problem jak mogę jej pomóc na początku mówiła, że jest przemęczona małe dziecko zrozumiałem przejąłem część obowiązków domowych zacząłem prasować sprzątać myć naczynia prać odkurzać normalnie w świecie pomagałem. Starałem się ale jak widziałem, że to nie przynosi efektów po kilku tygodniach przestałem się starać czasem zastanawiam się czy powinienem starac się bardziej dłużej nie byłem idealny nie jestem i nigdy nie będę ale cenie sobie zaufanie i rozmowę. Po długim czasie oczywiście bardzo częste kłótnie z żoną w tym temacie prośba z mojej strony o pójście do lekarza ginekologa w celu robienia czegoś żeby poprawić tą sytuację. Z czasem przeobraziło się to w brak rozmowy kontaktu po prostu w monotonie. W końcu nie wytrzymałem pojawiła się kobieta inna kobieta pojawiło się zauroczenie. Moja żona o wszystkim się dowiedziała. Po tym wszystkim (trochę to trwało) dała mi szanse (przebaczyła mi) zmieniła się o 360 stopni stala się ciepłą kochającą żoną interesowała się moją osobą ale wtedy to ja byłem zmieszany uczuciowe i trwało to rok po roku zona poszla do pracy tam po miesiącu pracy poznała kogoś trwało to 2 miesiące przy okazji jakiejś kłótni powiedziała mi że teraz Ona jest w takiej sytuacji jak ja kiedyś. Wtedy naprawdę poczułem na własnym sercu co znaczy skrzywdzić kogoś poczułem to i czułem się wstrętnie, że ja mogłem kiedyś zrobić coś takiego jej. Po kilku tygodniach zdecydowaliśmy, że jednak chcemy być razem że chcemy na z złych doświadczeniach uczyć się wyciągać wnioski i żyć dalej razem. Mineło 2-3 lata dzisiaj jest tragicznie moją zona przestała się interesować mną Naszymi dziecmi stała się zimną odporną na cierpienie innych kobietą. (to nie jest zła Kobieta ale od kilku miesięcy strasznie się zmieniła). Rozmawiam z nią mówię co mi przeszkadza czego ja oczekuje Pytam co ja robie źle czego Ona oczekuje od mojej osoby co ja mogę poprawić. Nasze relacje są na zasadzie? w zasadzie to ich nie ma. Nie wiem co myśleć próbuje z nią rozmawiać było już kilka rozmów za każdym razem mowila ze nie wie co czuje do mnie czy kocha mnie czy kocha dzieci???nie wiem co o tym myslec???dzisiaj rozmawialiśmy i powiedziałem ze musi się zdecydować czy chce być z nami jeśli tak to musimy usiąść i porozmawiać ale jest to zwykle tak ze to ja rozmawiam a moja zona nawet nie konecznie slucha.
Jak facet czuje się tragiocznie potrzebuje milosci potrzebuje tego uczucia ze jestm dla kogos wazny ze mogę na kogos liczyc. Czasami robie swojej zonie male niespodziewane prezenty żeby sprawić jej przyjemność (róża, czekoladki, serce z cukierków na stole?) w temacie seksu to kochamy się teraz raz na 1-2 miesiace ale jest to na zasadzie tego nie lubie tu mnie nie caluj nie dotykaj. Ona nie czerpie z tego zadnej przyjemności ja się później pytam co robie zle staram się czytac jej zachowanie co się jej podoba jak reaguje na bodźce ale to tak jakbym się kochal z lalką, nie ma ochoty mnie dotknąć itd.
Czy jest na to jakieś logiczne wytłumaczenie???
Zarówno moja żona jak i jak mamy tego dość ale obydwoje chcemy to poprawiac problem w tym ze ja się staram o moja zona już nie.
To nie jest tak że to jest zła Kobieta po prostu ostatnim czasem się zmienila bardzo nie wiem z jakiego powodu?
Podobne tematy
Skoro rozmawiacie i nic nie przynosi skutku to moze czas najwyzszy poprosic kogos z zewnatrz?
Psycholog, seksuolog... Cos sie dzieje niedobrego i trzeba szukac przyczyny, a sami rady nie dajecie, w koncu probujecie.
według mnie nic na siłę...
życie jest za krótkie..
moim zdaniem próbowałeś naprawdę wszystkiego...
ona miała moment starania... a potem było tylko gorzej...
TO nie jest takie proste nagle rozpoczac nowe zycie biorac pod uwage, że z jednej strony ja chce być z moją żoną a z drugiej nie zgadzam się żeby zaakceptować dotychczasową sytuację.
Odnośnie psychologa, seksuologa rozmawialem z zona na ten temat odpowiedziala, że nie na moje pytanie dlaczego nie odpowiedziała "nie bo nie".
Juz nie mam sily tego ciągnąć ale jest we mnie uczucie które ciężko tak wymazać. Postanowilem, że jak nie bedzie poprawy to sie bede chcial rozwodu definitywnie.
Słuchajcie czy jest to normalne, że kobieta wykazuje taki brak zainteresowania, że kobieta moze nie mieć ochotę na seks przez tyle czasu? wiem, że połowa winy jest po mojej stronie ale wtej chwili istotne jest to aby podjąć jakieś decyzje???
jeśli jest zirytowana, frustracja z niej kipi... i nie kocha... spójrz prawdzie w oczy... nie okłamuj się,..
to straszne... ale bardzo zaniedbaliście swój związek...
Słuchajcie czy jest to normalne, że kobieta wykazuje taki brak zainteresowania, że kobieta moze nie mieć ochotę na seks przez tyle czasu? wiem, że połowa winy jest po mojej stronie ale wtej chwili istotne jest to aby podjąć jakieś decyzje???
Jeżeli wypaliły się w niej wszystkie uczucia do Ciebie to jest możliwe.
Ja sobie nie wyobrażam, żeby zasypiać obojętnie przez tyle czasu przy mężczyźnie, którego kocham. Żeby nie mieć chociażby ochoty go przytulić, pocałować ...
żona nie miała ochoty sie ze mną kochać...przejąłem część obowiązków domowych zacząłem prasować sprzątać myć naczynia prać odkurzać normalnie w świecie pomagałem. Starałem się ale jak widziałem, że to nie przynosi efektów po kilku tygodniach przestałem się starać
cudowne podejście...jest seks - pomagam...nie ma seksu - to mam wszystko w d....tak to zabrzmiało...
Zaczęło sie od tego, że moja żona nie miała ochoty sie ze mną kochać i nie chodzi mi o przerwę tygodnia czy miesiąca ale roku czasu. Rozmawiałem z nią gdzie jest problem jak mogę jej pomóc na początku mówiła, że jest przemęczona małe dziecko
znam przypadki kobiet, którym całkowicie spada libido w czasie ciąży i trwa to przez cały okres karmienia piersią i jeszcze kilka miesięcy po nim...w sumie wychodzi jakieś dwa lata...dla kobiety spadek libido jest tak samo frustrujący jak dla mężczyzny...z jednej strony zdaje sobie sprawę z potrzeb partnera, a z drugiej ma ciężko się zmusić, aby te potrzeby zaspokoić...czas, cierpliwość, wyrozumiałość - to jest ważne...
mnie najbardziej uderzyły Twoje słowa: było już kilka rozmów za każdym razem mowila ze nie wie co czuje do mnie czy kocha mnie czy kocha dzieci??? i jeszcze : moja zona nawet nie koniecznie slucha...zastanawiam się, czy zauważyłeś jeszcze jakieś zmiany u żony oprócz aktualnego spadku libido, zobojętnienia, niezdolności do skupienia uwagi? to są m. in. objawy depresji a w takim przypadku konieczna byłaby wizyta u specjalisty..
"SEMIRAMIDA" to nie jest tak jak piszesz to Ty tak zrozumiałaś. Trudno jest opisać 7-8 lat zycia w kilku zdaniach.
Owszem też uważam, że to sa podstawy depresji tylko moja zona nie bierze tego pod uwage. Tlumacze jej ze musimy isc do jakiegos specjalisty bo sami nie damy rady ale slysze nie bo nie wiec rece mi opadaja bo sam juz nie wiem co mam zrobic jakd alej zyc czy probowac starac sie czy nie. To wszystko juz doszlo do tego stopnia ze mi jest sie trudno skoncentrowac na codziennym zyciu.
jeśli Twoja żona rzeczywiście ma depresję, jesteś jej teraz bardzo potrzebny...nie myśl o tym, co było źle między Wami, myśl teraz przede wszystkim o niej i o tym, jak jej pomóc..najgorsze co mógłbyś teraz zrobić swojej żonie, to ją zostawić...trudno jest przekonać do wizyty u specjalisty kogoś, kto używa argumentu ?bo nie?...możesz zaproponować jej tylko jedną, krótką konsultację, na którą pójdziecie razem i w każdej chwili będzie mogła z tej rozmowy zrezygnować..albo zaproponować wizytę domową..może rozmowa z rodziną, matką, rodzeństwem pomoże...czasami do działania motywują bardziej osoby trzecie...jeśli Twoja żona ma przyjaciółki, może one mogłyby na nią jakoś wpłynąć...wiem, że jest Ci teraz ciężko, ale staraj się nie naciskać na nią i okazuj jej dużo ciepła..
Bardzo mądrze piszesz zdaje sobie z tego sprawę, że najgorsze co mogę teraz zrobić to ją zostawić i ja tego nie chcę. Tylko to wygląda też tak, że jak zona wyjdzie gdzieś to nie ma zmuły. Planuje sobie spotkanie po pracy z kolegami i koleżankami później koncert itd. Wszystko sama, mówi że widocznie za wcześnie dorosła i teraz musi się wyszaleć może i bym to zrozumiał tylko między nami brak jest zaufania ja siedzę i ciągle mysle czekam na jej telefon proszę o rozmowę i wysłanie czasem jakiegoś sms do mnie wciąż czekam na to żeby się zainteresowała moja osobą zastanawiam się czy może ma kogoś ale nie wydaje mi się zapytałem wprost oczywiście powiedziała, że nie i ja w to akurat wierzę lub po prostu chce wierzyć? być może to jest moja naiwność. To wszystko jest tak zagmatwane?
no i wiadomo... ona żyje pełnią życia a Ty drepczesz za nią krok w krok...
miej własne zainteresowania, inne niż ona i nie będące nią...
prawdopodobnie zaniedbałeś również siebie w taki sposób że niczym się nie interesujesz poza tym co robi żona, albo ograniczasz się do spraw życia codziennego
musisz najpierw ją interesować jako człowiek. mężczyzna
Piotrek28 - mam wrażenie w przeciwieństwie do poprzedniczek, że twoja żona nie ma depresji. To co dzieje się w waszym małżeństwie dotyka bardzo wielu par, czasem obojętnieje i ucieka żona, czasem mąż.
Jak dla mnie to twoja żona przechodzi okres w którym wasze małżeństwo, rodzina zaczyna dla niej być pułapką z której nie ma wyjścia. Patrzy na ciebie , dzieci i zaczyna się zastanawiać czy chce do końca życia być w tej pułapce. Odtrąca ciebie , unika domu i jego problemów (wychodzenie ze znajomymi- byle samej , z dala od was.
I wydawać by się mogło żę najlepiej by było jakbyś tak jak poprzedniczki radzą znosił to w spokoju, wspierał żonę. Ale ja myślę inaczej im ty bardziej "błagasz" o rozmowę, naciskasz, obiecujesz że "staniesz dla niej na rzęsach" byle tylko ona porozmawiała, zapewniasz że kochasz, że dasz...że zrobisz itd.....tym ona bardziej czuje się osaczona i chce uciec. A tym samym ty coraz bardziej starasz się ją "zatrzymać" i koło się zamyka.
Do tego twoje zachowanie nie świadczy o twojej męskości ale stajesz się dla niej pozbawionym dumy "ciapą" czyli traci zainteresowanie tobą jako partnerem zarówno życiowym jak i seksualnym.
Może trochę więcej stanowczości w stosunku do żony i matki waszych dzieci?
jestem pewna ze ona chce byc wolna
tak jak piszesz chce wychodzic ze znajomymi, chce sie bawic i zyc pelna piersia, nie byl anastolatka, nie miala wolnosci a juz musiala byc mama i zona...
Atinasarz bardzo dobrze napisała, popieram jej słowa. Nie słodzi, nie daje złudnej nadzieji a konkretnie pisze.
Piotrek piszesz - Mam problem moja żona nie chce się mną interesować. Od kilku lat mamy problemy w zasadzie już po slubie sie pojawiły.
A czemu nie chce tobą interesować. Pewnie, bo nie jesteś dla niej interesującą osobą i szybko po ślubie do tego doszła.
Piszesz - Po długim czasie oczywiście bardzo częste kłótnie z żoną w tym temacie prośba z mojej strony o pójście do lekarza ginekologa w celu robienia czegoś żeby poprawić tą sytuację. Z czasem przeobraziło się to w brak rozmowy kontaktu po prostu w monotonie
Radziłeś, namawiałeś by poszła do ginekologa. Ale po co miała tam iść. Skoro wiedziała, że jest normalna, że z nią ok, tylko z wami nie, to po co. To zaczęło ją męczyć co mówisz i się zamknęła na ciebie. Tak się zwykle robi.
Piszesz - Moja żona o wszystkim się dowiedziała. Po tym wszystkim (trochę to trwało) dała mi szanse (przebaczyła mi) zmieniła się o 360 stopni stala się ciepłą kochającą żoną interesowała się moją osobą ale wtedy to ja byłem zmieszany uczuciowe i trwało to rok po roku zona poszla do pracy tam po miesiącu pracy poznała kogoś trwało to 2 miesiące przy okazji jakiejś kłótni powiedziała mi że teraz Ona jest w takiej sytuacji jak ja kiedyś
Ona Ci dała szansę, może nawet tego chciała, bo okazało się, że potrafisz zainteresować sobą inne kobiety, więc coś w tobie musi być interesującego jednak. Proza dalszego życia zreflektowała jednak ją, że się myliła więc na luzie poznała kogoś innego i na dodatek zwaliła za to winę na Ciebie, a ty się tłumaczyłeś. Dobre......:)
Twoja żona nie stara się - jej sprawa. Nie stara bo nie chce, a nie chce, bo sądzi, że nie warto. A nie warto dla Ciebie. To proste.
Z tej mąki waszej chleba nie będzie, więc sam wiesz co robić. Cieszę, że nie narzekasz na żonę do końca, że szanujesz jednak, że piszesz, że to nie jest zła kobieta, bo nie jest. Pewnie ją kochasz, ale ona już ciebie nie. Więc zachowaj jak facet, porozmawiaj i ustal zasady. Honor jest najważniejszy.
Pozdrawiam i życzę powodzenia, ale już z przyszłą wybranką ![]()
Atinasarz i Remi pewniemacie rację pewnie reszta osób również ma rację. Dziękuje wam za odpowiedzi były naprawdę bardzo szczere i super ,że są ludzie którzy bezinteresownie chcą pomóc innyma dodam, że jest to pomoc bezcenna taka która nic nie kosztuje i płynie prosto z serca!!!
Pewnie macie rację ja też się zastanawiam co dalej robić wiem, że chce być z dziećmi Kocham je bardzo Kocham równie ż żoną ale miłośc tylko z moejj strony nie wystarczy. Od wczoraj obiecałem sobie, że n ie będę rozmawial z żoną na ten temat dam jej spokój bo pewnie te moje prośby o rozmowe doprowadziły do tego co pisałyście zamknęła się w sobie staram się to zrozumie ale jednocześnie oczekuje od żony odpowiedzialności bo każdy dzień jest dla Nas dniem straconym dla Nas i naszych dzieci bo nie potrafimy normalnie rozmawiac a to też przekłada się na dzieci.
Co mogę jeszcze zrobić??? pewnie nic??? wczoraj zapytałem żonę czy wierzy, że miedzy nami może być dobrze odpowiedziała jak nigdy pewnie i bez namysłu, że NIE.
Kiedys starsza córka przyszła do mnie i cytuje "Tatuś proszę Was przestanicie się już kłucić, ja nie lubie jak się kłucicie" myślałem, że serce mi pęknie.
Zastanawiam się bardzo poważnie nad złożeniem papierów rozwodowych ale nie mam jeszcze na tyle odwagi by to zrobić.
Pozdrawiam i życzę SZCZĘŚCIA w życiu codziennym.
Jak sie ciesze ze tu trafilem!
Jestem w podobnej sytuacji jak Ty Piotrek. Nie jest u mnie az tak źle ale ja gonie a ona ucieka - ja sie staram a ona jest obojętna. Na szczescie nie trwa to długo bo troszkę ponad miesiąc, ale i tak jestem na skraju. Pięco letni staz, nie mamy dzieci wiec jest prosciej - a moze to ze ich nie mamy spowodowalo ze do tego doszlo? I pare jeszcze innych rzeczy... Obaj juz po 30-stce... Ogolnie mowi ze jest zmeczona. I ze jej juz nie pociagam.
Rozmawiamy. To jest dla mnie wazne. Mowi mi prosto z mostu - chodz sama nie rozumie czemu sie tak stalo i nie daje odpowiedzi. I tez ma dosyc mojego przepytwania.
Chcialaby odpoaczac ode mnie - jednak jak wyjechalem na tydzien to sie zaczela spotykac z kumplem z pracy. Niby tylko jak z przyjacielem.... Powiedzialem - ja albo on. Obiecala ze zerwie z nim kontakt.
Nie wiem co dalej. Chcialbym byc dla niej atrakcyjny, byc mezczyna - ale to wszytko tak mnie boli, ze stracilem checi do zycia wiec jak mam byc soba i cieszyc sie?
Nie chce dawac jej wolnego bo moze znowu zacznie sie z kims spokytkac.
Mysle sobie ze moze jednym sposobem na to jest zeby mi przestalo zalezec. Nie bolaloby mnie to tak wszystko - moglbym normalnie zyc - ona moze by zobaczyla w mnie ta osobe ktora kiedys pokochala. Ale nie potrafie. Zreszta jakbym to zrobil - to czy to by mialo dalej sens?
Co mi poradzicie?
Piotrek jak tam u Ciebie?