bardzo chcialabym wykonac maly remont w mieszkaniu i kupic nowe meble do kuchni.Wszystko jest bardzo zuzyte i stare.Maz w zaden znany mi sposob nie podziela mojego zdania.nowi ze jest dobrze jak jest on niczego nie potrzebuje, nie wstydzi sie swojej biedy.nie ma (on) pieniedzy,ma jedynie niewielka rente(dorobic tez nie za bardzo)chce.Ma zarobkuje i moge ten remont sfinansowac,licze sie tez ze zdaniem meza, nie chce podwazac jego ego. ale jak mu przyklasne to nigdy nic nie odnowimy ani nie ulepszymy.I tak jest praktycznie od 20 lat.co mam i jak zrobic jakich argumentow uzyc?Mysle ze mi pomozecie.POZDRAWIAM
Podobne tematy
Masz babo placek^^ faceci to nigdy sie nie rusza by cos zrobic i zmian nie lubia.
Zatem po prostu nie pytaj sie go o zdanie. To wasze wspolne. Masz prawo zadecydowac. Kto gotuje? Kto spedza czasu najwiecej w kuchni? Dlaczego masz zyc w syfie?
Idz kochana do sklepu, zamow te meble i poinformuj meza ze je wymieniasz. Zamow panow ktorzy ci wyniosa stare na smietnik i tyle. Jeden dzien i sa nowe meble.
Za duzo sie PYTASZ o zgode. Ty sie nie pytajo zgode a o to czy woli meble z okleiny czy takie smakie. Zacznij planowac. I mozesz powiedziec ze poki jest z toba to w syfie zyc nie bedzie.