mój narzeczony jest zawodowym, kierowca wyjeżdża do pracy na 6 tygodni czasami dłużej a do domu przyjeżdża na dwa tygodnie. Mamy dwójke małych dzieci , bardzo go kocham i tęsknie ale kiedy wraca do domu to zamiast spędzić czas ze mna i dziećmi woli siedzieć z innymi , nie pomaga mi w niczym, nie zabiera mnie nigdzie. co mam zrobić żeby zwrócił na mnie uwagę i zaczął więcej spędzać ze mną czas gdy jest w domu ?
Podobne tematy
Nie masz możliwości zostawić dzieci komuś z rodziny, bądź znajomych i wyjść razem z nim? Może on potrzebuje spędzić trochę czasu wśród ludzi, a w Twoim towarzystwie mogłoby być mu przyjemniej.
PEWNIE ZE JEST TAKA MOŻLIWOŚĆ ALE ON NIE CHĘTNIE CHCE ZAWSZE ZNAJDZIE JAKAŚ WYMÓWKE
Więc może trzeba postawić sprawę jasno? Ty dasz mu chwilę tylko dla niego i kolegów, nie będziesz marudzić, ale następny dzień jest dla dzieci i Ciebie, a kolejny już Tylko dla Ciebie. To chyba uczciwe?
Nie ma tej trzeciej w Waszym związku?(przepraszam, może to głupie pytanie, ale musi być jakaś przyczyna, że kochający mąż nie tęskni do żony)
nie myśle że nie jego zachowanie wychodzi z tego że twierdz że całe tygodnie jest za granica a jak wroci do domu to nie bedzie siedzial w domu tylko bedzie korzystal z zycia a ja co z czego moge korzystac jestem mloda mam dopiero 19 lat i wszystko poswiecil zycie towarzyskie szkole wszystko zeby zajac sie domem i dziecmi i takie mam podziekowanie
No tak, tylko gdzie w tym całym życiu miejsce dla Ciebie. Nie straszę Cię, ale jak taka sytuacja dłużej potrwa, to na pewno się nie polepszy, a co się nie polepszy, to się (...)-wiadomo co?
Porozmawiaj z nim otwarcie, że go kochasz(jeśli kochasz) i chcesz spędzać z nim więcej czasu, niech i Tobie pozwoli się sobą nacieszyć. Kumple dzisiaj są, jutro ich nie będzie, a jemu wtedy co zostanie? Ręka w nocniku po przebudzeniu
dziekuje za rady bedę musiała porozmawiać , wońcu co jest dla niego ważniejsze rodzina czy kumple nie może tak dalej być
8 2011-12-05 14:52:47 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-12-05 14:53:52)
Tak właśnie kochana zrób. Mój brat postępował podobnie. Zanim wyjechał za granicę był zagorzałym domatorem. Wołami by go z domu nikt nie wyciągnął. Później wszystko obróciło się o 180 stopni. Jak wracał do domu, po 3 miesięcznej nieobecności, to najpierw byli kumple, disco, a później rodzina. Błąd polegał na tym, że bratowa nie umiała z nim rozmawiać, załatwić tej sprawy w cywilizowany sposób. Im bardziej na niego najeżdżała, tym mniej on przebywał w domu. W sumie, kto by chciał słuchać rozkrzyczanej baby? Ten bunt skończył się wraz z ich małżeństwem.
Dlatego zawsze uważam, że trzeba umieć się po prostu dogadać.
Życzę, byście doszli do porozumienia, a finał był szczęśliwy ![]()