Warto zależy mi na zdaniu innych i na ocenie mojej sytuacji. Nie potrafię podejść do tego obiektywnie... Otóż jakiś czas temu poznałam mężczyznę. Byliśmy zwykłymi znajomymi, z czasem zbliżyliśmy się do siebie. Kocham go, a on twierdzi, że kocha mnie, że mu na mnie bardzo zależy. Myślałam, że spróbujemy być razem, zobaczymy jak się ułoży itp. Ale on twierdzi, że do siebie nie pasujemy i nie możemy być z tego powodu razem. Również uważa, że nie jest gotowy na związek. Uważa, że jestem zbyt nieśmiała i nie wie czy będę potrafiła się otworzyć, skoro przez taki czas nadal tego nie zrobiłam i nie potrafimy rozmawiać na luzie, o byle czym, często pojawia się cisza. Z tą nieśmiałością ma rację, ale staram się otworzyć i małymi krokami udaje mi się to. Naprawdę dużo mnie to kosztuje, w dzieciństwie trochę przeszłam. Nie potrafię inaczej, muszę czuć, że ktoś mnie w pełni akceptuje, wtedy się otwieram bardziej. Ale i tak jest lepiej niż na początku, lepiej się dogadujemy itp. Wcześniej uważał, że za krótko się znamy, teraz , że nie jest gotowy, nie wiem co mysleć...?? Myslałam, że tylko mu się wydawało, że coś czuje i spytałam o to, ale nadal twierdzi, że mnie kocha... Z jednej strony nie chce ze mną być, a z drugiej często jest zazdrosny, próbuje się zbliżyć... Okłamałam go jakis czas temu i straciłam trochę jego zaufania. Widzę to. Mówiłam, że to się więcej nie powtórzy itp., nie wiem co mogłabym zrobić, żeby mi znów w pełni zaufał. Nie rozumiem go. Kocha mnie, ale nie chce ze mną być, bo do siebie nie pasujemy. Przecież ludzie jak dopiero są razem lepiej się poznają i wtedy wychodzi czy do siebie pasują czy nie... wiele razy umawialiśmy się, że będziemy przyjaciółmi, ale nam to nie wychodzi. Często zdarzy nam się np. pocałować. Myślę, że mnie kocha, czuję to jak jest obok mnie, widzę w jego wzroku. Dlatego nie rozumiem dlaczego taką decyzje podjął. Powiedziałam mu, że będę na niego czekać. Od tego czasu minął tydzień. Nie widzieliśmy się, tylko piszemy. Jest dobrze. Ale bardzo duzo mnie to kosztuje, bo go kocham, tyle razy juz płakałam, mimo, że nigdy nie bylismy razem... Co ma zrobić? czekać? Jak się bardziej otworzyć?
Podobne tematy
On twierdzi, że cię kocha, ale twierdzi też, że:
1. do siebie nie pasujecie
2. nie możecie być z tego powodu razem
3. nie jest gotowy na związek
4. jesteś zbyt nieśmiała
5. nie wie czy będziesz potrafiła się otworzyć
6. nie potraficie rozmawiać na luzie
7. często jest zazdrosny
Czy to jest miłość? Miłość na ogół jest niemal bezwarunkowa, kochający człowiek chce być z drugą osobą mimo wszystko, akceptuje ją taką jaka jest. On Ciebie nie akceptuje i nie chce z tobą być.
Czy warto się starać? Ale o co? Chcesz walczyć o to, by się Tobą zainteresował? Żeby dojrzał do związku? Nie da się tak. On sam musi do tego dojrzeć, sam musi poczuć się gotowy. Nie trać czasu i swojej godności.
Potrzebuje więcej czasu na otworzenie się. Odbiera mnie jako osobę nieśmiałą, ale nawet ja taka nie jestem, tylko mam wiele kompleksów i niską samoocenę, co jest związane z moim dzieciństwem. On nigdy nie był w związku, mimo, że już dawno nastolatkiem nie jest. Nie był gotowy, bał się zaangażować. Ja też z nikim nie byłam w poważniejszym związku. Zależy mi bardzo na nim. Nie wiem czy powinnam urwać kontakt. Z jednej strony boję sie, że coraz bardziej będę się angażowała i robiła sobie coraz większe nadzieje, ale z drugiej strony boję się, że stracę jego... Ciągle wmawiam sobie, że będzie lepiej...
Masz niską samoocenę? Pracuj nad tym, nie dla niego, ale dla siebie.
Kochana, to ty decydujesz na ile się zaangażujesz, w końcu rozum masz, zdrowy rozsądek i potrafisz panować nad emocjami. Poza tym, o jakim zaangażowaniu się mówisz, skoro nie spotykacie się, nie jesteście parą? Postaraj się nabrać więcej dystansu do siebie i do tego co odczuwasz.
Jeżeli on nie czuje się gotowy, to nie ma sensu go przymuszać. Rozumiem że ci zależy, ale jeśli jakimś cudem on jednak wejdzie w związek, to może się on rozsypać szybciej niż się zaczął. Dlaczego? Bo zobowiązania i odpowiedzialność go przerosną. Niektórzy faceci nigdy nie dojrzewają i być może on do nich należy, przecież młody nie jest a nigdy w związku nie był.
Nie rób sobie nadziei, bo nie ma dla niej podstaw. Nie wkręcaj sobie czegoś, czego nie ma. On nie chce z Tobą być i tyle, przecież ci to mówił.
Spotykamy się. Teoretycznie ustaliliśmy przyjaźń, ale nie do końca nam się to udaje, nieraz się całowaliśmy. To jest silniejsze ode mnie. Kocham go i nie potrafię być obojętna, tym bardziej, że on tez tego chce. Może potrzebuje czasu? Może powinnam z nim porozmawiać po raz kolejny? Tylko, że on trzyma się ciągle argumentu, że nie pasujemy do siebie , kocha mnie i chce żebym byłam szczęśliwa...
No właśnie, całowanie się, to nie przyjaźń. Kto to zaczyna, ty czy on?
Nic nie jest silniejsze ode mnie, każdy obdarzony mózgiem i co najmniej przeciętnym IQ jest w stanie nad sobą panować. Jesteś w stanie panować nad swoimi myślami, a one z kolei generują emocje, zauroczenie itp. Powalcz ze swoimi oczekiwaniami. Jak? Oderwij się od niego, ogranicz kontakty, znajdź sobie coś ważniejszego, jakieś zajęcie, choćbyś miała chodzić na fitness 7 razy w tygodniu
. Kilka tygodni i ci przejdzie, gwarantuję.
Kocha cię, ale uważa że do siebie nie pasujecie. Ok. Nie kocha cię, bo nie chce dać wam szansy, skąd to wie, skoro nie sprawdził? Może mu się myli miłość z przyjaźnią, litością czy czymkolwiek innym?
7 2011-10-09 01:38:32 Ostatnio edytowany przez krolewnaa (2011-10-09 01:39:35)
To samo mu mówiłam, że nam nie dał szansy nawet, a wie, że do siebie nie pasujemy. Ale on twierdzi, że wie jaka ja jestem, jaki on i nasze charaktery do siebie nie pasują.
A co do tego kto to zaczyna, to różnie. PO co mi mówił, że mnie kocha, że jestem dla niego bardzo ważna, że przy nikim tak się nie czuł i do nikogo tego nie czuł wcześniej? Pozwolił mi w to wierzyć miesiącami, mimo, że razem nie byliśmy, bo chcieliśmy lepiej się poznać?
Daj sobie spokój królewno .........
Szkoda twojego czasu marnować na takiego wyrachowanego palanta ![]()
Miłość tak nie wygląda,miłość nie szuka wad jak to właśnie robi on, albo jesteś mądra i w końcu przejrzysz na oczy albo naiwna i głupia to tkwij w tej kupie aż się sama przekonasz.
On ci robi błędne koło w głowie a ty mu wierzysz. Kocha cię?? Nie wiem ale miałabym ochotę mu coś powiedzieć w oczy, żeby mu w pięty poszło ![]()
PO co mi mówił, że mnie kocha, że jestem dla niego bardzo ważna, że przy nikim tak się nie czuł i do nikogo tego nie czuł wcześniej? Pozwolił mi w to wierzyć miesiącami, mimo, że razem nie byliśmy, bo chcieliśmy lepiej się poznać?
na prawdę nie wiesz czemu wkręcal taką bajerę? poważnie?
Jak na osobę "mało otwartą" i z niską samooceną bardzo otwarcie piszesz o swych intymnych sprawach, a Ty nie prezentujesz się jako osoba z kompleksami. I w kolejnych swych postach zaprzeczasz temu, co napisałaś wcześniej.
Coś zgrzyta w tej opowieści.
Bez sensu. Wóz albo przewóz. Po pierwsze: nie dogadujecie się i często zapada cisza- naprawdę chcesz być z kimś, z kim nawet nie ma o czym pomilczeć?
Na moje oko facet się dobrze ustawił. Nie chce być w związku ale żeby spotkać się z Tobą od czasu do czasu, pocałować czy co tam jeszcze robicie to czemu nie. Zastanów się czy chcesz żyć na takiej huśtawce...
A co do jego słodkich słów, oprzytomnij królewno. Nie wiesz, że facet wszystko powie, żeby dostać to, czego chce...? W jego kocham Cię nie wierzę ani trochę, bo gdyby Cię kochał nie uważasz, że bylibyście razem? a tymczasem on Ci mówi, że do siebie nie pasujecie, nie odzywa się tydzień. Pora obudzić się ze snu...
12 2011-10-09 18:02:23 Ostatnio edytowany przez kobieta przyjaźń (2011-10-09 18:02:48)
podpisuję się pod resztą królewno:) z jego strony ,to raczej nie miłość,gdyby tak było akceptowałby Twoje wady,a nie wypominał,lepiej coś zakończyć na początku,żeby później nie cierpieć,powodzenia:))
Sądze, że facet mogl wychowywac się w klimacie z dysfunkcjami, które go ograniczają. Miłość pojmuje jako aspekt budowania dystansu-aby pozostać na bezpiecznej pozycji a mimo to wmawiać sobie, że na tym polega miłość. W zachowaniu dystansu kryje się wlasnie strach przed zbliżeniem.
Ale nie znam przeciez jego a to co wiem o Was, to nic ponad to co sama chcialas zaakcentowac i Ty zaznaczasz to co Twoim subiektywnym spojrzeniem jest istotne.
Sama juz zaznaczylas, ze z jakis powodow jestes zamknięta w sobie. To znaczy ze masz swiadomosc jakiegos zagrozenia, ktore kiedys wplynelo na taką postawe do ludzi. I chcialas abysmy wziely to pod uwage bo w koncu sama o tym napisalas.
Nie znam do konca Ciebie bo powodow moze byc faktycznie sporo dlaczego on nie chce tworzyc z Tobą związku. Jednakze gdy on mowi ze kocha a ucieka od zwiazku (przeciez wie jaka jestes a mimo to mowi ze kocha), to wydaje mi sie ze powody, ktore on akcentuje jako te, ktore stanowia przeszkode- wcale nie są powodem a jedynie pretekstem.
kochana miałam taką samą sytuację.. spotykałam się z mężczyzną 3 lata.. on mi mówił , że nie będzie ze mną bo jestem nieśmiała i za młoda dla niego, a mimo to dalej się, ze mną spotykał pomyśl po co? żeby tylko mnie wykorzystać nic więcej. A ja byłam taka naiwna i wierzyłam, że może uda się ! ale to była złudna nadzieja..
Znalazłam miłość swojego życia też przez ponad pół roku byłam nieśmiała, ale otworzyłam się z czasem bo czułam się bezpiecznie
także nie warto czekać szkoda życia;)
Pozdrawiam ![]()