Witam wszystkie Panie ![]()
Na sam początek szokująca informacja - należę do grupy tzw. "brzydszej płci". To, że postanowiłem założyć sobie tu konto nie wynika z ciągotek tego typu jakie mają transwestyci, bo po prostu takich ciągotek nie mam. Nie o to tu chodzi... Mam pewien problem. Pisałem o nim już na 2 innych forach. Z tym, że na jednym nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Na drugim z nich pojawiło się kilka porad dla mojego kłopotu, ale nie przyniosły one przełomowego rozwiązania. Owy problem dotyczy pewnej dziewczyny i jej dziwnego postępowania. Przynajmniej dla mnie dziwnego. Może z perspektywy innych pań ono takie nie będzie. I być może uda się komuś stwierdzić jaka była przyczyna takiego zachowania... Z racji tego, że kobiety podobno rozumieją się bez słów wybrałem właśnie to forum, a nie jakieś inne
Ale od początku. Moja historia wygląda w ten sposób:
W czerwcu poznałem pewną dziewczynę. W związku z miesiącem w którym przyszło nam się zapoznać nie miałem zbyt wielu okazji do porozmawiania z nią (jesteśmy studentami, a wiadomo, że na ten miesiąc przypada sesja letnia). W czasie jej trwania udało nam się jednak kilka razy porozmawiać na uczelni. Od samego początku zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W związku z tym kiedy egzaminy minęły i rozpoczęły się dla nas wakacje, postanowiłem odnaleźć ją za pośrednictwem Facebooka i kontynuować znajomość w ten sposób. Udało mi się to uczynić. Dzięki temu mogliśmy dzielić się naszymi planami i wrażeniami z wakacji. Nasze rozmowy nie były może zbyt częste, ale za to zawsze bardzo serdeczne i miłe. Pod koniec sierpnia, pokonując wielki strach, zaproponowałem jej wspólne pójście do kina. Ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu zgodziła się na nie z ogromną radością i bez najmniejszego wahania, zaznaczając jednak, że spotkanie to może się przesunąć na czas po sesji poprawkowej. Podała i uzasadniła mi kilka przyczyn, które mogą to sprawić, więc powiedziałem, że poczekam aż będzie miała możliwość się ze mną zobaczyć. W związku z tym przez miesiąc temat ucichł. W między czasie tylko raz zapytałem się czy wie już na sto procent, że nasze spotkanie się przesuwa na koniec września, czy też będzie miała możliwość wcześniejszego spotkania. Odpowiedziała, że niestety się przesuwa... Powróciłem więc do tego tematu dopiero w przedostatnim tygodniu września, pytając się jej o zaliczenie pierwszego z dwóch egzaminów jakie musiała zdać. Zapytałem się jej wtedy, czy nasze spotkanie jest nadal dla niej aktualne na co w odpowiedzi otrzymałem słowa, że absolutnie się nie rozmyśliła w jego kwestii i że wszystko jest dokładnie tak samo jak napisała w sierpniu. Jednak gdy tydzień później sesja poprawkowa ostatecznie dobiegła końca i chciałem zacząć konkretnie ustalać szczegóły spotkania, powiedziała mi, że "sprawa spotkania się skomplikowała, ponieważ jej chłopak nie chce się zgodzić na nasze wspólne wyjście i że mam nadzieję, że się na nią nie obrażę z tego powodu"... Taka wiadomość była dla mnie olbrzymim szokiem, ponieważ z naszych poprzednich rozmów można było wywnioskować, że chłopaka nie ma. Pomijam już to, że na jej profilu na Facebooku widnieje, że jest osobą wolną, bo to w końcu tylko Facebook. Mogła na przykład zapomnieć zmienić ten status... Nie za bardzo wiedziałem co w tej sytuacji mam zrobić, co odpowiedzieć. Napisałem więc tylko, że rozumiem i że nie mam pretensji. Dwa dni później jednak (pod wpływem porady ze wspomnianego forum internetowego) postanowiłem napisać do niej jeszcze raz, wytłumaczyć moje zdezorientowanie i wątpliwości i poprosić o spokojną rozmowę, która pomogła by mi zrozumieć to, co się stało, bo im więcej czasu upływa od jej odmowy, tym ciężej mi wyjaśnić jej postępowanie. Niestety na tą wiadomość żadnej odpowiedzi już nie było, choć na Facebooku bywa, bo cały czas pojawiają się nowe rzeczy na jej tablicy. Od tej wiadomości minął już ponad tydzień... Sytuacja jest teraz tym gorsza, że w poniedziałek rozpoczął się rok akademicki, więc codziennie spotykamy się na uczelni, jednak za każdym razem udajemy, że się nie widzimy. Ale to mnie nawet nie dziwi - ciężko jest po czymś takim spojrzeć sobie w oczy. Jednak wydaję mi się, że odpisać na maila by mogła... Korci mnie, żeby do niej napisać kolejny raz, chociaż wiem, że to zły pomysł na obecną chwilę. Dlatego wypowiadam się tutaj, prosząc o jakąś poradę lub pomoc w zrozumieniu mi tego, co się stało.
Z góry dziękuję i gorąco pozdrawiam.