Czy był Wam dane spotkać takiego właśnie człowieka,który był dla Was darem?Co zyskaliście dzięki temu spotkaniu czy w jakiś sposób wpłyną na Wasze życie?
1 2011-09-04 19:38:11 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2011-09-04 19:38:37)
Podobne tematy
Było mi dane kogoś takiego spotkać na swojej drodze, ale czy był darem..?
Kiedyś tak uważałam, dzisiaj mam wątpliwości...
Co zyskałam dzięki temu spotkaniu..?
Hmm..odpowiem ogólnikowo - bardzo, bardzo wiele, ale i równie dużo straciłam.
Cóż życie..., nie ma nic za darmo.
Zawsze jest coś za coś...
3 2011-09-05 12:43:50 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2011-09-05 12:45:02)
człowiek.. darem od losu..
Przez przypadek namierzyłam bardzo biednego chłopaka.. nie ma nikogo.. matka zmarła 4 lata temu.. ojciec wczesniej.. żadnej rodziny nie ma.. sam.. biedny, opuszczony, pogubiony..owszem ma 21 lat ale nie ma to znaczenia.. bo " startował' od 50 zł. w kieszeni z pustymi ścianami i bez żadnej perspektywy ( wyrzucony z rodziny zastepczej)... gdy go spotkałam.. serce mi pękło... zrobiłam ile mogłam i robię nadal dla niego.. musiałabym długo wymieniać... chłopak " ożył " teraz jest ubezpieczony, zarejestrowany w UP.. ma staż.. itd..
Jestem dla niego takim "człowiekiem danym od losu "...
Ja spotkałam trzech.
Pierwszego znam od 15 roku życia. Wspaniały człowiek, zawsze był, jest i mam nadzieję będzie dla mnie otuchą i wsparciem. Mogłam liczyć na niego w każdej sytuacji... psychicznej, finansowej, przyjacielskiej. Zawsze stał po mojej stronie. Bardzo siłny zarówno psychicznie, jak i fizycznie. CHyba ideał... ma wady, ale tak małe że prawie niedoszczegalne.
Drugi to mój Mąż. Wspaniały, ciepły, życzliwy człowiek. Zawsze przy mnie, nawet wtedy kiedy jest na mnie wściekły. Jego ciepły uśmiech i silne ramię pozwoliło mi przetrwać juz wiele ciężkich chwil.
To zawsze do nich się zwracam kiedy potrzebuję pomocy, kiedy chcę się wypłakać, albo kiedy chcę się podzielić jakąś radością. To zawsze ich się pytam, kiedy nie wiem co robić. I to zawsze ich rady szukam. To tacy moji mędrcy, którzy zawsze wiedzą, co i dlaczego. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. To właśnie moje największe dary jakie otrzymałam od Boga.
Trzeciego spotkałam cztery lata temu. Krótko go znałam, rzadko się spotykaliśmy. ALe miał cudowny charakter. Nigdy o nikim źle nie mówił. Był politykiem... dużo osób wieszało psy na jego stronnictwie, on nigdy czymś takiem się nie odwdzięczał. Mówił, ze nie podoba mu się to czy tamto, ale nigdy nikogo nie atakował osobiście. Nie zionął tą wielką nienawiścią, której obecnie jest tyle w polityce. Niestety juz nie żyje... I strasznie mi smutno z tego powodu, bo uważałam że był bardzo dobrym i wartościowym człowiekiem. Pozostawił po sobie ogromną pustkę.