Zainspirowana, ale i zaskoczona wypowiedzią jednej z naszych Użytkowniczek, zaczęłam się dziś poważnie zastanawiać czy mówiąc o kobiecie czterdziestoletniej większości z nas w pierwszej chwili przychodzi na myśl kobieta w pełni swojego rozkwitu, atrakcyjna, świadoma siebie i swoich potrzeb, pogodzona ze światem, która coś już osiągnęła, ale i ma przed sobą drugie tyle życia, z którego pełnymi garściami chce i może korzystać? Czy może jest to jednak kobieta, która swój najlepszy czas, swoją atrakcyjność, nie tylko fizyczną, ale i życiową, ma już za sobą, postrzegana jako osoba, która niestety powinna ustępować miejsca młodszym kobietom, bo w zderzeniu z nimi właściwie nie ma już większych szans?
Mamy wiele przykładów znanych czterdziestolatek, dla których czas okazał się nie tylko łaskawy, ale które dopiero w tym wieku naprawdę rozkwitły. Jak to jednak wygląda w naszej ,,zwykłej", polskiej rzeczywistości? Czy to ja się mylę twierdząc, że to jest wciąż piękny wiek dla kobiety? A może chcąc w to głęboko wierzyć, nieuchronnie zbliżając się do tego przedziału, innych mierzę swoją własną miarą? Ja mam bowiem wciąż ogromny apetyt na życie, czuję się dobrze sama ze sobą, nadal widzę zainteresowanie ze strony płci przeciwnej, jestem świadoma tego, co dzieje się tu i teraz, ta świadomość powoduje, że nie chciałabym na nowo być tą osobą, którą pamiętam sprzed piętnastu czy nawet zaledwie dziesięciu lat.