Sprawa jest taka! Pracujemy, sprzątamy, gotujemy, dzieci rodzimy,i jeszcze mu piwo podaj z lodówki! Mój ukochany twierdzi, że bardzo fajnie, że jestem taka zaradna i sprytna. Najbardziej zaradna kobieta jaką znam - powtarza, wisząc za moimi plecami, podczas gdy ja z młotkiem w dłoni naprawiam łóżko, które nota bene on rozwalił. I tak jest zawsze! Pracuję po 12h, a on nawet mleka nie kupi, no więc pijemy czarną kawę, bo rano jednak nie chce mu się wstać, jak obiecał. A ja poprostu na nic nie mam czasu!Praca, sprzatanie i on! hrabia i dziecko w jednym. dziewczyny napiszcie jak sobie radzicie z takimi, jak mój. Mam wrażenie, że jest ich na pęczki! czekam na kobiety , które mają taki problem
Podobne tematy
nie mam aż takiego dużego problemu jak Ty, ale mój facet czasem zachowuje się jak dziecko by tylko skakać koło niego i kapcie po pracy przynieść, to że brudna bielizna nie jest w koszu na pranie to jego problem tak długo leży na podłodze bądź pod łóżkiem aż jemu braknie wtedy zajarzy ze na podłodze się nie wypierze więc gdy tylko zaniesie do prania pogratuluje i dostanie uścisk ręki zajebistej żonki - mnie
ale tylko wtedy gdy się nauczy i że nie wystarczy że powie przepraszam i raz tak zrobi ale dbam o to by się to nie powtórzyło a skoro olewa to to będzie chodził na golasa bądź w brudnych szczerze już się tym nie przejmuje, radziłabym ci nie skakać wkoło twojego partnera i porozmawiała kto tu jest facetem w tym związku.. niestety faceci to takie duże dzieci że jak się skaleczą bądź zachorują to jest to choroba śmierci ale gdy my jesteśmy chore to to przecież nic takiego...
postawiłabym sprawę jasno albo weźmie połowe obowiązków i tych które sa samcze a nie kobiece albo baj baj - tu bym sie wyprowadziła- albo bym robiła pranie czy obiad tylko dla siebie a on niech sobie żyje jak hrabia .. ale juz bez służącej .. przecież ty sie kobieto zajedziesz... nie możesz dac sobie tak wejść na głowę i bardzo tu pomoże spokojna rozmowa z podziałem obowiązków albo spiszcie na kartce i powieście na lodówce i powoli wdrążajcie to w życie ...
Kochana, może drastycznie, ale ja zwyczajnie przestałam wykonywać obowiązki domowe - oprócz tych związanych tylko z moją osobą. Fakt - zaowocowało to konkretnym bałaganem na kilka dni. Oznajmiłam najzwyczajniej w świecie, że nie zamierzam robić wszystkiego sama. Mój mąż gotuje, robi zakupy, zmywa ręcznie, nastawia zmywarkę i pralkę. Jak chce od razu po powrocie z pracy napić się piwa, to musi wcześniej zadbać o to by je kupić. Raczej dzielimy się obowiązkami - już taką heksą nie jestem:)ale w domu równouprawnienie musi być!
Sprawa jest taka! Pracujemy, sprzątamy, gotujemy, dzieci rodzimy,i jeszcze mu piwo podaj z lodówki! Mój ukochany twierdzi, że bardzo fajnie, że jestem taka zaradna i sprytna. Najbardziej zaradna kobieta jaką znam - powtarza, wisząc za moimi plecami, podczas gdy ja z młotkiem w dłoni naprawiam łóżko, które nota bene on rozwalił. I tak jest zawsze! Pracuję po 12h, a on nawet mleka nie kupi, no więc pijemy czarną kawę, bo rano jednak nie chce mu się wstać, jak obiecał. A ja poprostu na nic nie mam czasu!Praca, sprzatanie i on! hrabia i dziecko w jednym. dziewczyny napiszcie jak sobie radzicie z takimi, jak mój. Mam wrażenie, że jest ich na pęczki! czekam na kobiety , które mają taki problem
nie wiem jaki jest Twój staż małżeński ale raczej nie aż tak krótki( dzieci) .. wiec rusz do galopu swojego księcia. ;-))) radykalne działania przynosza najlepsze efekty .. ja mam syndrom wyręcznia i mimo, że mój mąz bardzo duzo robi i wywiązuje sie ze swoich obowiążków to ja chętnie zrobie cos za niego.. zaowocowało to tym ,ze czasami widziałam , że odpuscił sobie bo wiedział, że ja pewnie zrobie... szybko się zebrałam w garść.. oj szybko...
Ja popieram olsenówkę. Zostaw wszysko w cholerę i oświadcz mu że od dziś nawet nie kiwniesz palcem . Nie ulegaj prośbom ni groźbom. Nie obaź się ale sama do tego dopuściłaś chcąc aby mężczyna miał wszystko i był zadowolony. Teraz pora to naprawić. Może jest i Twoim księciem z bajki ale to nie powód żebyś Ty była kopciuszkiem .
To Twoja wina. Ty gdzieś popełniłaś błąd.
Czemu jesteś jego służącą? Czemu się na to godzisz?
Mam tak samo. Jak tylko wpadam do mojego M do mieszkania to biorę się do roboty - odkurzanie, zmywanie i układanie rozwalonych wszędzie ubrań. Na szczęście mam myślącego mężczyznę i jak tylko zobaczy co robię to podąża za mną - od jakiegoś czasu sprząta ze mną, jak robię ciasto - czeka z płynem do zmywanie przy zlewie
Może to kwestia wychowania w domu albo podejścia do życiowej partnerki (a nie służącej na pełen etat).
Popieram pomysł poprzedniczek - niech mu się utnie ta dobroć! Może jak będzie chodził 2 tygodnie w brudnych skarpetkach to coś mu zaświta w głowie. Zapewne obiecywał życie jak w bajce, ale na Boga niech to nie będzie 'Kopciuszek' - a jak już to ten okres po mieszkaniu z macochą
Pozdrawiam!
Ja popieram olsenówkę. Zostaw wszysko w cholerę i oświadcz mu że od dziś nawet nie kiwniesz palcem . Nie ulegaj prośbom ni groźbom. Nie obaź się ale sama do tego dopuściłaś chcąc aby mężczyna miał wszystko i był zadowolony. Teraz pora to naprawić. Może jest i Twoim księciem z bajki ale to nie powód żebyś Ty była kopciuszkiem .
Lusiu, masz całkowitą rację.
Takie nagłe odcięcie pępowiny jest najlepszym rozwiązaniem.
Mam koleżankę, która kiedyś walczyła ze swoim mężem i synami, o to, aby robili porządek po sobie i prali swoje skarpetki i gatki.
Wtedy nie było jeszcze pralek automatycznych, tylko zwykłe "Franie"
Mieli też na zmianę wynosić śmieci, a wynosiło się w wiaderku i wysypywało bezpośrednio do śmietnika, a nie jak teraz w worku na śmieci.
Panowie, o obowiązkach zapominali, gdy tylko zasiadali przed telewizorem.
Krysia miała już dość wysługiwania starym bykom.
Pewnego razu słyszę u nich podniesione głosy, więc weszłam zobaczyć co się stało.
Była niedziela i mieli iść do kościoła.
Krysia zrobiła pranie: wyprała każdemu po jednej skarpetce od pary,każdy z nich miał po pięć skarpetek, ale każda w inny wzorek.
Wypastowała i wypolerowała po jednym bucie.
Powiedziała im, ze od dzisiaj dzielą obowiązki po połowie. Ona pierze połowę, a oni drugą.
Do kościoła nie poszli.
Dwa dni czekała na wysypanie śmieci...a na trzeci wszystko wysypała w pokoju synów.
Od tego czasu uznali ją za wariatkę, ale wszystko robią , co tylko im Krysia powie....Strach przed "wariatką" pozostał, a Ona ma czas dla siebie.
A mnie zastanawia, i moze znajde tu odpowiedz, jak ten pasozyt, nierob, len i obibok stal sie mezem? I przez jakis tam, dosc dlugi czas malzenstwa, nic sie nie zmienilo. Jak to mozliwe, ze facet nie upral sobie nigdy skarpetek, nie zrobil zakupow itp? Bo zakladam, ze nie spadl ten pan maz z nieba pani zonie wczoraj, ale jakos przez lata taki system sobie wypracowali. Zastanawia mnie ten mechanizm godzenia sie kobiety na taki uklad.
A mnie zastanawia, i moze znajde tu odpowiedz, jak ten pasozyt, nierob, len i obibok stal sie mezem? I przez jakis tam, dosc dlugi czas malzenstwa, nic sie nie zmienilo. Jak to mozliwe, ze facet nie upral sobie nigdy skarpetek, nie zrobil zakupow itp? Bo zakladam, ze nie spadl ten pan maz z nieba pani zonie wczoraj, ale jakos przez lata taki system sobie wypracowali. Zastanawia mnie ten mechanizm godzenia sie kobiety na taki uklad.
Na forum całkiem niedawno dziewczyna załozyła wątek o desperatkach a kobieta , która wybiera życie u boku bezrobotnego lenia to idealny przykład zdesperowanej.
A to, ze w domu nawet palcem nie kiwnie by jej pomóc, to tez jej wina, bo mają parnetra czy meza od samego początku wyznaczamy granice i obowiazki- facet jak dziecko , to co musi zrobic jest mu pokazane palcem az nauczy sie sam, tyle ze jest pewien typ kobiet "zon idealnych", któer na poczatku małzenstwa pełne werwy wyreczają meża we wszystkim, on z czasem sie przyzwyczai to przyzwyczajenia nie da sie łatwo wytępic i tak to sie toczy dalej samo.
widzialy galy co braly.
amen.
12 2012-02-09 17:23:01 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-09 17:23:59)
A on pracuje na etacie? Niektórzy faceci tak mają że wcale nie muszą mieć porządku i tylko dzięki kobietom dom wygląda względnie na ogarnięty, bo to one zwracają uwagę na to, że tu ciuch leży to znowu tam coś nie tak. Trochę typowo samcze zachowanie ![]()
Nie znamy bliżej sytuacji, więc "widziały gały co brały" miałoby sens, gdyby kobieta związała się z huliganem i oczekiwała że on się zmieni, że będzie ok. Tutaj mężczyzna mógł być jak najbardziej w porządku a z czasem po prostu przestał się starać i zaczął wykorzystywać zorganizowanie żony.
A mnie zastanawia, i moze znajde tu odpowiedz, jak ten pasozyt, nierob, len i obibok stal sie mezem? Zastanawia mnie ten mechanizm godzenia sie kobiety na taki uklad.
Mam podobne spostrzeżenia.
Lenistwo+brak odpowiedzialności+niedojrzałość....
Jak chcesz go zmienić ?????
Osobiście nie znam takiego sposobu.....
Dzis temat z tego watku poruszylam z moim narzeczonym. I on zwrocil mi uwage na ciekawa rzecz. Bo ja doszlam do wniosku, ze moze troche my-kobiety same sobie tworzymy takie kaleki funkcjonalne swoim "daj, zrobie to lepiej". Moj facet natomiast stwierdzil, ze jak sama pare razy wyjechalam z takim podejsciem, to on poczul sie jakby dostal policzek i faktycznie zawsze wtedy sam robil do konca. No ale to tez trzeba miec pod dachem faceta a nie troki od kaleson, zeby tak zareagowal. Teraz okazuje sie, ze nikt tak jak on nie odkurza, nie zmywa naczyn, nie robi zakupow... i wiele innych. I jakos nie wyobrazam sobie zeby w normalnym zwiazku, ktorykolwiek z partnerow pozwalal sie nieustannie traktowac jak niepelnosprawne dziecko.
No ale to tez trzeba miec pod dachem faceta a nie troki od kaleson,
:D:D