Nawet nie wiem jak zatytuować ten wątek. Ja i mąż jesteśmy po ślubie od 5 miesięcy. Mieszkamy z jego rodziną. Kiedy 6 lat temu teściwie chcieli oddać majątek synom wziął go mój mąż bo jego brat nie chciał kategorycznie. Rodzice męża są na emeryturze. Mąż pracujący na etacie jak serwisant maszyn rolniczych i uprawiający 10 ha ziemi. Ja głownie zajmuję się domem( 240 m kw.do ogarnięcia , obiad, pranie itp.) . I jest też brat męża . Bezrobotny od roku. Posiadający niemałe zadłużenie, niedokładający się do niczego. Prosze o szczere a nawet i brutalne odpowiedzi w temacie kiedy brat przychodzi do męża po kasę, nie dostaje jej bo nie pozwalam mu pracować na raty brata( ok 400 zł miesięcznie a ostatnio potrzebował też na doładowanie telefonu 40 zł , wczoraj tekst, że w baku ma pusto) bo w domu jest wiele do zrobienia . Dostaje więc kasę od mamy. Koniec miesiąca jak dzis a teściowa mowi mi ze ma 4 zł w porfelu a emerytura była dwa tygodnie temu. Kiedy mąż rozmawia z bratem na ten temat on mowi, że BĘDZIE MUSIAŁ POSZUKAĆ PRACY . I na tym sie kończy. I co dalej?
1 2013-11-29 10:52:26 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-11-29 10:55:36)
Podobne tematy
madanka, ale to nie jest Twój problem, a teściowej, która ulega.
3 2013-11-29 11:00:48 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-11-29 11:02:55)
madanka, ale to nie jest Twój problem, a teściowej, która ulega.
Niestety póki co gotując razem piorąc i ogrzewając dom uważam, że jest. A skoro teściowa przychodzi, że ma 4 zł to czego oczekuje ode mnie ?
madanka, nie pozostaje Ci nic innego, jak porozmawiać najpierw ze szwagrem, a potem z teściową.
Temu pierwszemu wytłumacz, że to nie jest tak, że cała rodzina żyje dla niego i będzie na niego pracować tylko dlatego, że jemu się nie chce. Że nie życzysz sobie, by przychodził do Was po COKOLWIEK, skoro widzisz, że ma 2 ręce i 2 nogi zdrowe.
Z teściową pogadaj, że szwagier-jej dziecko, to osoba dorosła i sam wybrał takie życie, jakie prowadzi. Możesz powołać się znów na te 2 ręce i 2 nogi - bo widzisz, ja znam człowieka bez rąk i nóg, który zarabia na siebie
Nick Vujicic
Da się? Jeśli się chce to się da. "Kto nie pracuje, niech i nie je" -jak mówi Mądra Księga .
5 2013-11-29 13:43:34 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-11-29 13:49:20)
madanka, nie pozostaje Ci nic innego, jak porozmawiać najpierw ze szwagrem, a potem z teściową.
Temu pierwszemu wytłumacz, że to nie jest tak, że cała rodzina żyje dla niego i będzie na niego pracować tylko dlatego, że jemu się nie chce. Że nie życzysz sobie, by przychodził do Was po COKOLWIEK, skoro widzisz, że ma 2 ręce i 2 nogi zdrowe.
Z teściową pogadaj, że szwagier-jej dziecko, to osoba dorosła i sam wybrał takie życie, jakie prowadzi. Możesz powołać się znów na te 2 ręce i 2 nogi - bo widzisz, ja znam człowieka bez rąk i nóg, który zarabia na siebieNick Vujicic
Da się? Jeśli się chce to się da. "Kto nie pracuje, niech i nie je" -jak mówi Mądra Księga .
Póki co mój mąż prowadził takie rozmowy ze szwagrem. Już nawet nie poruszam z nim tych tematów bo zawsze jest kłótnia, a wracając z pracy potrzebuje spokoju a nie jazdy na pól nocy. Teraz kiedy widze, że mąż wraca a szwagier z pytaniem co robisz z wypłatą bo .... to wychodze i tyle. Wiem, że ode niego nie dostanie mama mu da chociaz zostanie jej pare złotych trzeba pozniej dziure w budżecie załatać a to co było w planach na ten miesiąc do zrobienia znów pojdzie w zapomnienie. My chcieliśmy po slubie postarać sie o dziecko ale mam wrażenie, że już je mamy.
My chcieliśmy po slubie postarać sie o dziecko ale mam wrażenie, że już je mamy.
Ten argument również możesz zapodać mężowi.
A tak w ogóle....nie bardzo wiem, jakiej rady byś chciała, skoro odrzucasz podstawę: rozmowę.
?
madanka napisał/a:My chcieliśmy po slubie postarać sie o dziecko ale mam wrażenie, że już je mamy.
Ten argument również możesz zapodać mężowi.
A tak w ogóle....nie bardzo wiem, jakiej rady byś chciała, skoro odrzucasz podstawę: rozmowę.
?
I rozmawiając ze szwagrem nie wyjdę na jędzę, która weszła do rodziny i ustawia po kątach? Przecież mama mu nie mówi nie dam idz do pracy.
Ale jeśli coś, jakaś postawa uderza w Twoją rodzinę- bo chyba tak jest i dlatego o tym piszesz- to masz prawo zareagować.
Catwoman napisał/a:madanka, ale to nie jest Twój problem, a teściowej, która ulega.
Niestety póki co gotując razem piorąc i ogrzewając dom uważam, że jest. A skoro teściowa przychodzi, że ma 4 zł to czego oczekuje ode mnie ?
A gdyby tak wspólne zrobić rozdzielnym? To kiedyś nazywało się "oddzielne garnki" - opłaty mediów na pół, reszta każdy w swoim zakresie i nie ma zmiłuj. Rozmową nic nie wskórasz, bo coś mi się wydaje, że mama i szwagier i tak już rozdali karty wedle swojego uznania, a Wam przypadła rola posłusznych " zapchajdziur". Co na to Twój mąż? To, że Wy nie dacie szwagrowi pieniędzy sprawy nie załatwi, prawdopodobnie da mu matka, a późniejszy niedobór będzie na Waszej głowie.
Rozumiem, że nie ma takiej opcji, abyście zamieszkali oddzielnie, więc oboje z mężem musicie coś w tej sprawie postanowić i konsekwentnie trzymać się ustaleń. Może gdy głodny szwagier zorientuje się, że w lodówce tylko światło, to przestanie mówić, że trzeba pójść do pracy tylko jej zwyczajnie poszuka.
madanka napisał/a:Catwoman napisał/a:madanka, ale to nie jest Twój problem, a teściowej, która ulega.
Niestety póki co gotując razem piorąc i ogrzewając dom uważam, że jest. A skoro teściowa przychodzi, że ma 4 zł to czego oczekuje ode mnie ?
A gdyby tak wspólne zrobić rozdzielnym? To kiedyś nazywało się "oddzielne garnki" - opłaty mediów na pół, reszta każdy w swoim zakresie i nie ma zmiłuj. Rozmową nic nie wskórasz, bo coś mi się wydaje, że mama i szwagier i tak już rozdali karty wedle swojego uznania, a Wam przypadła rola posłusznych " zapchajdziur". Co na to Twój mąż? To, że Wy nie dacie szwagrowi pieniędzy sprawy nie załatwi, prawdopodobnie da mu matka, a późniejszy niedobór będzie na Waszej głowie.
Rozumiem, że nie ma takiej opcji, abyście zamieszkali oddzielnie, więc oboje z mężem musicie coś w tej sprawie postanowić i konsekwentnie trzymać się ustaleń. Może gdy głodny szwagier zorientuje się, że w lodówce tylko światło, to przestanie mówić, że trzeba pójść do pracy tylko jej zwyczajnie poszuka.
Właśnie, że jest do zrobienia ok 60 mkw. dla nas kuchnia i pokój dla gości , a aktualnie rachunki i opłaty są dzielone tylko ze za szwagra płaci jego mama. My robimy krok po kroku aby tylko się nie zadłużać nigdzie jednak kiedy sie okazuje, że brakuje na coś czego my nie mamy opłacać , że kolejny opał kupimy sami to nasz remont kuleje. A ja dziś rozmawiałam ze szwagrem jak radziła mi Catwoman , mowiłam, ze my mamy swoje plany i nie ma nam ich psuć jak przychodzi do męża niech pomysli, że jego brat już ma rodzinę.
No i super, że jasno postawiłaś sprawę w rozmowie ze szwagrem. Remont jest w tej chwili dla Was sprawą najważniejszą, a druga to dusić chłopaka, żeby się z pracą ogarnął, bo jeśli mama go utrzymuje i płaci kwoty, które miały być rozłożone na dwie osoby, to nic dziwnego, że z kasą u niej krucho. Szwagier - jak pisałaś - pracował, więc chyba wie, że robota nie gryzie, a zysk z niej będzie wymierny dla wszystkich. Taki time, że trza robić ![]()
Dom jest na męża ? Brat mieszka , pewnie zameldowany ,powiem krotko ze ciezko będzie to duże dziecko nauczyc samodzielności. Oj ciezko
13 2013-12-01 16:31:48 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-12-01 16:33:54)
Dom jest na męża ? Brat mieszka , pewnie zameldowany ,powiem krotko ze ciezko będzie to duże dziecko nauczyc samodzielności. Oj ciezko
Tak dom jest na męża. BYł już jego własnością nim się poznaliśmy. Szwagier majątku rodziny nie chciał bo w tamtym okresie był z kobietą i planowali przyszłość w inny sposób. Aktualnie ani kobiety ani pracy ani pomysłu na życie.
a ja bym rozważył pójście na swoje.Nawet jeśli teraz uda się jakoś rozwiązać problem to docelowo będzie przerąbane.
15 2013-12-01 16:37:39 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-12-01 16:41:23)
a ja bym rozważył pójście na swoje.Nawet jeśli teraz uda się jakoś rozwiązać problem to docelowo będzie przerąbane.
Ja rozważam mąż już nie. Jemu ta sytuacja nie przeszkadza zawsze jest argument , że inni mają gorzej, żę chyba w końcu szwagier znajdzie robote. A dziś właśnie jest rok jak tej pracy nie ma. Ja starałam sie pracować sezonowo raz wyszło raz nie i chyba prędzej to ja znajde coś do roboty .
Popieprzona sytuacja.W sumie to Twój mąż głupio zrobił ze zgodził się na przejecie majątku w całości; bo teraz drugi niedoszły dziedzic już do końca życia będzie miał argument, ze on nic nie dostał wiec mu się ''należy''.A jak sobie przyprowadzi jakąś babę to już całkiem będzie cyrk...Jak nie ma opcji pójścia gdzieś, to przynajmniej osobne wejście i totalna izolacja...
Jak nie ma opcji pójścia gdzieś, to przynajmniej osobne wejście i totalna izolacja...
Też tak myślę, i dlatego sądzę, że remont to podstawa, i nie ma, że kasa idzie do brata, bo tak sytuacja nigdy nie zostanie rozwiązana. Pozakładać liczniki na co się da, osobne wejście itd. Trochę to sprawę powinno załatwić, ale też nie do końca, bo tarcia i tak będą.
Pitagoras mądrze przewiduje i słusznie prawi.
18 2013-12-01 18:22:57 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-12-01 18:26:38)
Popieprzona sytuacja.W sumie to Twój mąż głupio zrobił ze zgodził się na przejecie majątku w całości; bo teraz drugi niedoszły dziedzic już do końca życia będzie miał argument, ze on nic nie dostał wiec mu się ''należy''.A jak sobie przyprowadzi jakąś babę to już całkiem będzie cyrk...Jak nie ma opcji pójścia gdzieś, to przynajmniej osobne wejście i totalna izolacja...
Ten drugi niedoszły dziedzic NIE CHCIAŁ majątku. A kiedy teraz mamy plan aby zrobić wejście osobne do nas na piętro okazuje się ze szwagier, który ma pokój na piętrze jak my nie pójdzie do rodziców bo nie wytrzyma z nimi . Ja się czuję jakbym miała męża i cień męża tuż za nim - mojego szwagra. Oglądamy meble z męzem w katalogach a już na zakupy do sklepu popierdzielamy we trzech z mądrymi radami. Jedziemy do mojej mamy w niedziele a jak ze szwagrem. Zabawa latem ze szwagrem. Żeby było jeszcze tak, że wychodzę do pracy ja lub szwagier i po kłopocie. Nie wiecznie bezrobotny kręci się pyta co na obiad ,co na kolacje , jakieś ciasto sie robi?
Co było i kto popełnił błąd to nie ma znaczenia teraz. Myślę ze obecnie jeszcze możesz przeforsować temat osobnego wejścia.
Jak (bodajże) Katon każde przemówienie, niezależnie od tematu kończył zdaniem: ''ponadto uważam ze Kartagine trzeba zniszczyć'', tak Ty swojemu facetowi truj o osobne mieszkanie. Małżonkowi jasno powiedzieć ze hajtałaś się z nim, a nie z bratem.
Kloc się, strzelaj fochy.Jak się teraz nie przemęczysz to będziesz miała przesrane na amen.
20 2013-12-01 18:44:22 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-12-01 18:45:59)
Co było i kto popełnił błąd to nie ma znaczenia teraz. Myślę ze obecnie jeszcze możesz przeforsować temat osobnego wejścia.
Jak (bodajże) Katon każde przemówienie, niezależnie od tematu kończył zdaniem: ''ponadto uważam ze Kartagine trzeba zniszczyć'', tak Ty swojemu facetowi truj o osobne mieszkanie. Małżonkowi jasno powiedzieć ze hajtałaś się z nim, a nie z bratem.
Kloc się, strzelaj fochy.Jak się teraz nie przemęczysz to będziesz miała przesrane na amen.
Mąż uważa, że całe moje oczekiwanie aby szwagier może do roboty się wział kasy i nie doił, aby swoje wejście mieć to jest element focha. Bo przecież można zagryźć zęby, na pewno nie jest mi tak źle tylko chcę pokazać czyje na wierzchu jak to mówi z dupy strzelanie. A jak wracam do tematu średnio raz na dwa tyg . to jest odpowiedź, że przecież jego brat szuka pracy !!!
Bo Ty Madanka faktycznie podchodzisz do sprawy od d.. strony.
Ty i mąż jesteście nowa rodzina.Szwagier to osobny byt.Nie Twoja brocha czy on ma kasę, prace, czy takowej szuka, czy nie.Twoja sprawa to mieszkać w miarę u siebie bez balastów i tego powinnaś natrętnie wymagać od małżonka.Nie raz na dwa tygodnie, tylko 3 razy dziennie.
A swoja droga, punkt widzenia zależy od punktu leżenia, wiec...
Ty jesteś znudzona szwagrem, wiec wkurza Cie w nim wszystko, łącznie z tym ze zapyta co na kolacje.
Jego matka-jak każda matka- zapatrzona w niego nie dostrzega ewidentnych wad i bez wątpienia uważa ze cały świat sprzysiągł się przeciw kochanemu synkowi.Tez trudno sie dziwic.A i szwagier w sytuacji bez baby, bez pracy, zapewne nie ma za wesoło i żeby zagłuszyć niefajne myśli lgnie do ludzi, żeby było nieco raźniej.
Pewne kwestie wymagają czasu, ale niektóre możesz ruszyć od razu- nie bardzo czaje wspólne wyjazdy na zakupy itp?
Nie potrafisz wprost powiedzieć, ze jedziesz tylko z mężem?
Wczoraj sie rozgadałam z mężem. Mąż mówi, że mam sama coś wymyslić lepszego niż teraz mamy w planach więc narysowałam plan mieszkania oddzielnego w tym wielkim domu. Podobno jest do zrobienia ![]()
Teraz na podstawie tego planu wymuś na mężu plan działania i terminy konkretne. Zeby się nie okazało, ze chciał tylko zyskać na czasie i Cie zbyć. Pamiętaj: faceci to palanty.Wiem po sobie.
Teraz na podstawie tego planu wymuś na mężu plan działania i terminy konkretne. Zeby się nie okazało, ze chciał tylko zyskać na czasie i Cie zbyć. Pamiętaj: faceci to palanty.Wiem po sobie.
Po kilkunastu dniach widze powrót do starej sytuacji. Szwagier wstaje jak mu sie podoba , mąż już nic ze mną nie planuje temat mieszkania własnego jakby nie istniał. Tylko obiecanki słodkie zobaczysz poszuka sobie roboty. Wczoraj mąz wrócił z roboty dyskutował z bratem o przerabianiu klatki tak żeby więcej światła wpadało do środka. Bo tak sobie z bratem wymyślili, że sie zrobi. Ja moge niestety zapomnieć o wspolnych planach.
Zaskoczona..?
Zaskoczona..?
Wcale.
to co teraz zrobimy..?
Popieprzona sytuacja.W sumie to Twój mąż głupio zrobił ze zgodził się na przejecie majątku w całości; bo teraz drugi niedoszły dziedzic już do końca życia będzie miał argument, ze on nic nie dostał wiec mu się ''należy''.A jak sobie przyprowadzi jakąś babę to już całkiem będzie cyrk...Jak nie ma opcji pójścia gdzieś, to przynajmniej osobne wejście i totalna izolacja...
Bo fakt faktem szwagrowi też się należy. Jaki by nie był, to jednak taki sam syn i jak mąż autorki. Kiedyś nie chciał, teraz może. Różnie jeszcze może w życiu być. Żonę też może przyprowadzić i nikt mu nie zabroni.
Autorko ja rozumiem, że szwagier jest brzydko mówiąc nierób i denerwuje Cię, ale to też jego rodzinny dom i argument typu, że "nie chciał" wcześniej niewiele tu ma do rzeczy, bo kiedyś nie chciał, a teraz może powiedzieć, że zmieniły mu się plany i chce. Jeszcze i tak może być, że będzie oczekiwał przepisania na niego połowy. Niestety takie są atrakcje mieszkania w domu teściów. Ja rozumiem, że nie każdego stać na własne mieszkanie (mnie w obecnej chwili też nie stać, więc znam tą sytuację z autopsji), ale Ty chyba niewiele wskórasz. Przecież nie powiesz szwagrowi "wypad do pracy", bo to dorosły człowiek (pomimo zachowania jak dziecko). Są 2 opcje - albo osobna kuchnia i osobne wejście, albo namówienie męża i myślenie o swoim, jeśli możecie sobie finansowo na to pozwolić. Nie oczekuj, że ktoś się będzie zmieniał dlatego, że Ty tam mieszkasz, bo nie Ty im robisz przysługę, a Oni Tobie, że macie ten dom.
29 2013-12-19 09:14:27 Ostatnio edytowany przez madanka (2013-12-19 09:19:08)
pitagoras napisał/a:Popieprzona sytuacja.W sumie to Twój mąż głupio zrobił ze zgodził się na przejecie majątku w całości; bo teraz drugi niedoszły dziedzic już do końca życia będzie miał argument, ze on nic nie dostał wiec mu się ''należy''.A jak sobie przyprowadzi jakąś babę to już całkiem będzie cyrk...Jak nie ma opcji pójścia gdzieś, to przynajmniej osobne wejście i totalna izolacja...
Bo fakt faktem szwagrowi też się należy. Jaki by nie był, to jednak taki sam syn i jak mąż autorki. Kiedyś nie chciał, teraz może. Różnie jeszcze może w życiu być. Żonę też może przyprowadzić i nikt mu nie zabroni.
Autorko ja rozumiem, że szwagier jest brzydko mówiąc nierób i denerwuje Cię, ale to też jego rodzinny dom i argument typu, że "nie chciał" wcześniej niewiele tu ma do rzeczy, bo kiedyś nie chciał, a teraz może powiedzieć, że zmieniły mu się plany i chce. Jeszcze i tak może być, że będzie oczekiwał przepisania na niego połowy. Niestety takie są atrakcje mieszkania w domu teściów. Ja rozumiem, że nie każdego stać na własne mieszkanie (mnie w obecnej chwili też nie stać, więc znam tą sytuację z autopsji), ale Ty chyba niewiele wskórasz. Przecież nie powiesz szwagrowi "wypad do pracy", bo to dorosły człowiek (pomimo zachowania jak dziecko). Są 2 opcje - albo osobna kuchnia i osobne wejście, albo namówienie męża i myślenie o swoim, jeśli możecie sobie finansowo na to pozwolić. Nie oczekuj, że ktoś się będzie zmieniał dlatego, że Ty tam mieszkasz, bo nie Ty im robisz przysługę, a Oni Tobie, że macie ten dom.
W sprawie należy się mu lub nie jest tak , że może mieszkać w domu do 3 lat po ślubie własnym bo sam się zrzekł swojej części. Mój teść to konfliktowa osoba i szwagier zawsze mówił , że nie będzie z nim mieszkał ze swoją rodziną . Tylko , że tak jak mąż sukcesywnie wprowadzał zmiany i temperował charakter swojego ojca tak się okazuje że da się mieć ogólny spokój . Tylko, że spokoju potrzebuję też ja.A tu nic z tego póki co. Chociaż gdy wczoraj szwagier wieczorem zapukał do naszego pokoju mąż się wydarł daj nam spokój. Wiec chyba sam zaczyna odczuwać dyskomfort bo zazwyczaj nic mu nie przeszkadzało w relacjach z bratem.
Wiec chyba sam zaczyna odczuwać dyskomfort bo zazwyczaj nic mu nie przeszkadzało w relacjach z bratem.
To postęp. Za jakieś dziesięć lat zacznie myśleć o osobnym kiblu dla Was. Zyc nie umierać:)
31 2013-12-19 22:06:43 Ostatnio edytowany przez WszystkoOd_nowa (2013-12-19 22:10:24)
WszystkoOd_nowa napisał/a:pitagoras napisał/a:Popieprzona sytuacja.W sumie to Twój mąż głupio zrobił ze zgodził się na przejecie majątku w całości; bo teraz drugi niedoszły dziedzic już do końca życia będzie miał argument, ze on nic nie dostał wiec mu się ''należy''.A jak sobie przyprowadzi jakąś babę to już całkiem będzie cyrk...Jak nie ma opcji pójścia gdzieś, to przynajmniej osobne wejście i totalna izolacja...
Bo fakt faktem szwagrowi też się należy. Jaki by nie był, to jednak taki sam syn i jak mąż autorki. Kiedyś nie chciał, teraz może. Różnie jeszcze może w życiu być. Żonę też może przyprowadzić i nikt mu nie zabroni.
Autorko ja rozumiem, że szwagier jest brzydko mówiąc nierób i denerwuje Cię, ale to też jego rodzinny dom i argument typu, że "nie chciał" wcześniej niewiele tu ma do rzeczy, bo kiedyś nie chciał, a teraz może powiedzieć, że zmieniły mu się plany i chce. Jeszcze i tak może być, że będzie oczekiwał przepisania na niego połowy. Niestety takie są atrakcje mieszkania w domu teściów. Ja rozumiem, że nie każdego stać na własne mieszkanie (mnie w obecnej chwili też nie stać, więc znam tą sytuację z autopsji), ale Ty chyba niewiele wskórasz. Przecież nie powiesz szwagrowi "wypad do pracy", bo to dorosły człowiek (pomimo zachowania jak dziecko). Są 2 opcje - albo osobna kuchnia i osobne wejście, albo namówienie męża i myślenie o swoim, jeśli możecie sobie finansowo na to pozwolić. Nie oczekuj, że ktoś się będzie zmieniał dlatego, że Ty tam mieszkasz, bo nie Ty im robisz przysługę, a Oni Tobie, że macie ten dom.
W sprawie należy się mu lub nie jest tak , że może mieszkać w domu do 3 lat po ślubie własnym bo sam się zrzekł swojej części. Mój teść to konfliktowa osoba i szwagier zawsze mówił , że nie będzie z nim mieszkał ze swoją rodziną . Tylko , że tak jak mąż sukcesywnie wprowadzał zmiany i temperował charakter swojego ojca tak się okazuje że da się mieć ogólny spokój . Tylko, że spokoju potrzebuję też ja.A tu nic z tego póki co. Chociaż gdy wczoraj szwagier wieczorem zapukał do naszego pokoju mąż się wydarł daj nam spokój. Wiec chyba sam zaczyna odczuwać dyskomfort bo zazwyczaj nic mu nie przeszkadzało w relacjach z bratem.
A jak się jednak nie ożeni? On może mówić tak, czy owak, ale skoro pracy nie ma to i na wyprowadzkę go nie stać. Wg mnie w domu pełnym ludzi nigdy nie będzie zgody (wiem z własnego doświadczenia). Każdy ma swoje przyzwyczajenia, jedni chcą ciszy, drudzy w tym czasie wręcz odwrotnie. Macie możliwość wyprowadzki?
Wg mnie nie możesz oczekiwać, że wszystko się zmieni na lepsze i będziecie żyli w spokoju, bez szwagra jeśli nie pójdziecie na swoje.
32 2014-01-24 17:08:25 Ostatnio edytowany przez madanka (2014-01-24 17:09:20)
A więc szwagier szuka pracy bardzo zawzięcie, może to go zmobilizowało, ze mój mąż dostał umowę o pracę na 5 lat i w koncu czujemy stabilizację. On jest tylko dwa lata młodszy od męża a jego życie wogole niepoukładane. Chociaż sam kiedyś zauważył, że my z mężem umiemy jedno drugiego pozytywnie napędzić do działania- możę sie zaraził
. A remont jest na etapie stawiania ścian i robienia elektryki. Pewnie jakoś na wielkanoc będzie własna kanapa ![]()
Hm, z tego co napisałaś, to jest pdobnie jak u mnie - teściowa najstarszej córce spłaca kredyt, pierze i jeszcze kupuje różne rzeczy... Tak, że na życie jej jakoś dużo nie zostaje no i mój mąż się dokłada...
Ale cóż, matce zabronić nie mogę, chociaż mnie to wkurza.. A mój mąż przymyka oko..
Sorry za wycieczkę, ale sama się zastanawiam jak to obejść.. Z tym, że jak wiesz u mnie sytuacja wygląda inaczej - bo mieszkamy z teściową tylko my.
Madanka, Ty poszukaj pracy a on niech ogarnia dom, obiad itd.
Albo przynajmniej go tym porządnie postraszcie.
Albo ruszy się szukać roboty, albo będziecie mieli gosposię ![]()
Odnawiając wątek: szwagier zaczyna pracę po świetach.
a kanapa własna jest?
Ten twój szwagier to jakiś dziwny, że się zrzekł części majątku. No, ale jego problem. Jest dłużnikiem, więc trochę ma depresję z tego, nierób, może , bo mu mama na to pozwoliła. Nie mniej, ma prawo tam mieszkać całe życie. Chyba, że go wywalicie prawnie.