netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

9 odpowiedzi4 147 wyświetleńzałożony przez Malinowa001, 28.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Witam,

    nie mam się nikomu wyżalić, tzn. może i mam ale chyba nie chcę. Nie chcę się przyznać, że w moim związku coś jest nie tak... Za trzy dni minie dwa lata od naszego ślubu a ja się czuję jakby mineło 20...

    Z mężem dość szybko wzieliśmy ślub i od razu okazało się, że jestem w ciąży. Mąż, kiedy nasze dziecko miało 3 miesiące wyjechał do Norwegii. Ja dołączyłam do niego niedługo potem jak wyjechał. Czasami wracam do Polski ale to są wyjazdy przymusowe, wtedy tylko kiedy musimy. Ja nie pracuję, siedzę w domu i zaczynam już fiksować. Chyba za dużo myślę i sobie wyobrażam. Wszystko jest nie tak! Czasami czuję się jak służąca bo skoro nie pracuję to mogę się zająć domem i dzieckiem, posprzątać, ugotować itp. ale przecież mi też czasami należy się wolne. Choć jeden dzień w tygodniu chciałabym nie zmywać tych głupich naczyń, nie kąpać dziecka, nie zmieniać mu pieluch i dłużej pospać! Ale gdzie tam! Mąż nawet jeśli ugotuje już obiad to po nim nie pozmywa i nie zrobi porządku. Już wiele razy mu o tym mówiłam ale do niego to nie dociera, najczęściej mnie olewa, niby mnie słucha ale i tak nic nie powie. Najchętniej zostawiłabym te brudne gary w zlewie ale  przecież nie mogę tak zrobić bo muszę ugotować coś dla dziecka.

    Nasze życie erotyczne też jest do bani! Pewnie dla niego jest super ale dla mnie już nie. Jego gra wstępna to wsadzenie jego ręki w moje majtki, trochę potarmoszenia i jedziemy dalej. Takie zachowanie sprawia, że czuję się nie jak jego żona, jak kobieta, którą kocha (jak twierdzi) tylko jakaś pierwsza lepsza panienka. Nawet całować się nie chce, jak ja zaczynam to zazwyczaj zaraz końćzy. Chciałam z nim o tym wczoraj porozmawiać, że ja potrzebuję trochę więcej czasu na odprężenie się itp. ale przyszło mi to z wielkim trudem i w sumie nic z tego nie wyszło bo on nawet nie wykazał zainteresowania co chce mu powiedzieć. Pewnie sobie pomyślał, że robie sztuczny problem i nie jest wart jego uwagi. W sumie już nawet nie pamiętam jak było na początku, może tak samo tylko nie zwracałam na to uwagi??? Nie czuje się już przy nim atrakcyjna i mam wrażenie, że ja jego też mało podniecam. Kiedyś kochaliśmy się nawet dwa razy dziennie a dzisiaj trzeba tylko odklepać cowieczorny seks i spać. Żadnej namiętności...

    Czasami mam ochotę to wszystkoo rzucić i wrócić do Polski. Pójść do pracy i nie myśleć o tym. Wkurza mnie, że nie możemy sobie pozwolić na wiele rzeczy, tzn. możemy ale on ma hopla na punkcie oszczędzania i liczy się z każdzym groszem. Nawet naszemu dziecku żaluje. Chciałabym coś jemu kupić, jakąś zabawkę bo naprawdę w sumie nic tutaj nie ma do zabawy ale nie bo jest drogo. Dziecko nie mając zajęcia czepia się wszystkiego, telewizora, kurków od kuchenki, roznosi buty itp. Mam wrażenie, że jakby miało choć parę zabawek samo się pobawiło i nie musiałabym cały czas go zabawiać. Żal mi jest mojego dziecka bo przez to czasami oberwie ode mnie, tzn krzyczę na niego ale czuję, że chyba podswiadomie chce sobie ulżyć, nie mam na kim to na nim hmm MIeszkamy na jakimś zadupiu i choć mam jakieś znajome bardzo żadno się widujemy bo przecież szkoda na benzynę, wyjśc np. na kawę też nie ma szans bo drogo.

    Ja już nie wiem co ja mam robić... Czasami jest dobrze ale innym razem poprostu chce mi się ryczeć. Mówiłam mu nie raz, że ja tak nie mogę, że potrzebuję wyjść do ludzi a on mi na to, że on też przecież się nie spotyka z kolegami, tylko w pracy przez chwilę a tak pracuje sam i potem przyjezdza do domu. Mówi mi, że jak ja pójde do pracy (co nastąpi pewnie dopiero za rok) to będzie inaczej ale ja nie wiem czy do tego czasu dam radę bo jak narazie jest to dla mnie wegetacja a nie życie!

    Czasami myśle jak to by było gdybym za niego nie wyszła? Może decyzja o ślubie była zbyt szybka? On w sumie jest dobry, dobrze mnie traktuje, nie krzyczy na mnie, nie bije, chce dla nas jak najlepiej wbrew pozorom bo przecież myśli o naszej przyszłości. Dla niego nie ma problemu, wszystko będzię dobrze...tylko nie wiem czy ze mną będzie ;( Nie rozmawiamy o tym co ja czuję, czego bym chciała - to jest nieważne albo może poprostu nie chce robić sobie problemu.

    Nie wiem co ja mam robić, jak to wszystko poukładać? Może to tylko chwilowy kryzys i za jakiś czas faktycznie wszystko będzie dobrze? A może to problem mojej niskiej samooceny ale jak ja mogę się czuć kiedy mnie tak traktuje? Jakby ożenił się ze mną z braku leku, bo innej lepszej nie było...

2

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Witaj,

Sytuacja nie jest łatwa, gdyż najwyraźniej Twój mąż chce jak najwięcej zaoszczędzić na Wasze przyszłe życie. Ale we wszystkich takich wyjazdach za granicę, a szczególnie do Norwegii, gdzie wszystko jest bardzo drogie, trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Czy jedziemy na rok lub dwa, pracujemy jak najwięcej się da, mieszkamy w tanich warunkach, po czym wracamy do Polski i np. budujemy dom, czy przeprowadzamy się do innego/lepszego(?) miejsca i tam układamy sobie życie od nowa. Jeżeli jest to pierwsza opcja, to oczywiście wiąże się to z serią wyrzeczeń, ale jest jakiś określony, konkretny termin, kiedy to się skończy i będziecie mogli zacząć cieszyć się nagrodą. W drugim wypadku przede wszystkim należy przestawić się na warunki kraju, do którego się jedzie. Oczywiście, w Polsce jak wyjdziesz na kawę do knajpki, to zapłacisz 5 zł, w Norwegii 20 zł. Ale spójrzmy na to z innej strony: w Polsce zarabiasz jakieś 2-3 tys brutto, a w Norwegii 8-9! Przeliczmy: jakim procentem z wypłaty jest kawa w knajpie w jednym czy w drugim kraju? Lub zabawka dla dziecka? Może spróbuj to tak przestawić mężowi. (Jeżeli oczywiście chodzi o niezaakceptowanie tamtejszych cen, a nie o to, że rzeczywiście nie macie pieniędzy...)
A dla siebie może spróbujesz się zaprzyjaźnić z jakąś młodą mamą z sąsiedztwa? Albo starszą panią której się nudzi całymi dniami? Mówiłaś, że mieszkacie na zadupie, ale chyba są też tam inni ludzie? Jest środek lata, Norwegowie nawet na bieganie po lesie chodzą z wózkami. Może też spróbujesz trochę się poruszać? Małemu dobrze posłuży świeże powietrze, spacer. A ty mogłabyć zagadnąć jakąś sąsiadkę (umiesz angielski?) i przy okazji zacząć uczyć się Norweskiego. Tobie da to satysfakcję, a Twój mąż, może jak zobaczy w Tobie zmianę, to też coś sobie uświadomi. W Norwegii też jest dużo Polaków, więc jeśli masz kłopot z językiem, to możesz zawsze spróbować się dowiedzieć, czy nie ma kogoś z podobną sytuacją w Twojej okolicy (poszukaj w googlu "forum norwegia" wink). Kontakt z ludźmi zawsze pomaga!

Trzymaj się i nie daj się zamknać w czterech ścianach, bo to wykańcza psychicznie. Powodzenia!

3

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

O cenach i przeliczeniach mówiłam mu już nie raz ale to i tak jest drogo dla niego. Tak samo co on chciałby robić za 2-3 lata, czy nadal być tutaj, wrócić do Polski czy jeszcze gdzieś indziej. Jeszcze nie wie, rozpatruje dwie opcje albo pozostanie tutaj albo wyjazd do Anglii. Nie znoszę takiej niepewności!

Ahh, polacy owszem są, nawet w tym samym budynku co my mieszkamy jdnak trochę mi głupio iść do niech i tak ni z gruszki ni z pietruszki zapytać czy mogę trochę z nimi pogadac smile Mąz nie jest z tych co by chciał abym siedziała cały czas w domu ale jednak nie ma tutaj gdzie iść, np. jakiegoś placu zabaw dla dzieci hmm

4

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Nie musisz iść do sąsiadów i od razu mówić, że jesteś samotna wink. Możesz podejść pożyczyć szklankę cukru lub z zapytaniem praktycznym dotyczącym życia w Norwegii (np. czy wiedzą który lekarz jest najlepszy w okolicy lub coś podobnego), a przy okazji zaprosić ich/ją na kawę. Jeśli się wykręcą, to raczej nie są chętni do zawierania znajomości, ale może z przyjemnością też z Tobą porozmawiają. Wiesz czy obydwoje pracują? W sumie niczym nie ryzykujesz.
Mam jeszcze jedną myśl. Mieszkacie w mieszkaniu własnościowym czy spółdzielczym? Jeśli spółdzielczym, to może mogłabyś się włączyć w pracę w spółdzielni? Zwykle nie zajmuje to dużo czasu, a dostaje się raczej symboliczną pensję, ale na małe kieszonkowe zawsze starczy, a do tego miałabyś kontakt z lokalną społecznością.
Niektórym też pomaga zadbanie o siebie. Nawet jak się nigdzie nie wychodzi, to kobieta czasem lepiej się ze sobą czuje, kiedy włoży ładną sukienkę i troszkę lepszą bieliznę. A jakie macie perspektywy co do wysłania maleństwa do przedszkola?

5

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Ja to się zastanawiam po jaką cholerę siedzisz w domu i nic nie robisz... Skoro wiedziałaś gdzie jedziecie to należało się do tego jakoś przygotować, prawda? Wątpię, żeby z dnia na dzień Twój mąż oznajmił: Jedziemy do Norwegii, pakuj się. Skoro już tam jesteś i jak widać masz internet to dlaczego nie dowiedziałaś się czegoś o miejscu w którym jesteś? Dlaczego nie wybadałaś gruntu, nie poznałaś ludzi? Jeżeli nie znasz angielskiego to czemu nie poszłaś na kurs Norweskiego?! W ogóle Cię nie rozumiem! Siedzisz tam nie wiadomo ile i wyjesz do księżyca zamiast się za coś zabrać.
Ok, Twój mąż to dusigrosz, zdarza się i tak w związku z tym wiadome jest, że powinnaś mieć własne pieniądze, żeby go o nic nie prosić jeżeli chcesz kupić zabawkę, czy tusz do rzęs, proste. Zaczynasz pracę dopiero za rok? Czemu za rok, a nie teraz?! Zatrudniłabyś się jako opiekunka do dzieci nawet na 3-4 godzinie i już byś miała swoje pieniądze.
A co do niezdecydowania męża to radziłabym postawić sprawę jasno: ma się określić i macie coś ustalić, bo Ty nie masz zamiaru żyć przez najbliższe 10 lat w takich warunkach i musicie ustalić jakiś plan, bo takie zarabianie- oszczędzanie w sumie bez celu i konkretnego terminu jest męczące zwłaszcza, że nie jesteście tylko wy, ale macie dziecko.

6

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Teo, dla Ciebie to wszystkie takie proste ale nie uwzględniłaś, że mamy 15-miesięczne dziecko które nie chodzi do przedszkola ani żłobka. Do przedszkola pójdzie dopiero za rok. Agnielski znam bo mój mąż nie jest polakiem tak więc dużo rozmawiamy po angielsku. Do pracy zamierzam iść za rok ponieważ ciąża przerwała moje studia i od września planuje wrócić i je skończyć tak więc bez sensu było by teraz coś zaczynać, zresztą jeśli mam się zajmować dzieckiem to wolę ten czas poświęcić mojemu dziecku a nie obcemu. Jakaś inna praca? Tak jak wcześniej napisałam odpada bo nie mamy co zrobić z dzieckiem, nie wyobrażam sobie dziecka zostawić np. rodzinie w Polsce i przyjeżdzać do niego raz na pół roku, zresztą w Polsce i tak nie miałby kto się nim zająć. Co do oszczędzania męża to on ma swoje cele które de facto dotyczą nas wszystkich. Napewno sytuacja wyjasni się za rok albo dwa, po za tym póki nasze dziecko jest małe i nie chodzi do szkoły możemy robić co chemy, potem nie chce aby np. co roku zmieniało szkołe.
Amia_lak staram się również dla siebie dobrze wyglądac. Nigdy nie chciałam być taką zapuszczoną kobietą co siedzi w domu, chodzi cały czas w tym samym dresie i włosy myje raz na tydzień smile Tak więc w miarę możliwości staram się dobrze wyglądać, może nie chodzę codziennie w makijażu ale dbam o siebie smile

Ja już nie wiem co się ze mną dzieje. Raz jest dobrze a raz jest źle. Miałam tydzień podłego nastroju, cały czas ryczeć mi się chciało, byle drobiazg i już prawie płacz a teraz wszystko ok. Nie wiem, może to przez tabsy któe biorę hmm

7

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...
Malinowa001 napisał/a:

Do pracy zamierzam iść za rok ponieważ ciąża przerwała moje studia i od września planuje wrócić i je skończyć tak więc bez sensu było by teraz coś zaczynać, zresztą jeśli mam się zajmować dzieckiem to wolę ten czas poświęcić mojemu dziecku a nie obcemu. Jakaś inna praca? Tak jak wcześniej napisałam odpada bo nie mamy co zrobić z dzieckiem

No to ja nie rozumiem jaki masz problem... Skoro wszystko poukładane i ustalone to czego, za przeproszeniem jęczysz? Do pracy nie, bo dziecko. W domu nie, bo dziecko. Nie masz własnych pieniędzy, bo nie pracujesz, a mąż oszczędza. To albo zagryź zęby i przeczekaj jeszcze rok, albo idź do pracy dorywczej do takiej, do której będziesz mogła wziąć dziecko, albo zapoznaj kogoś z kim możesz to dziecko zostawić. Norwegia to nie trzeci świat tam warunki są bardziej cywilizowane i przyjazne niż w Polsce.

8

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

No wiesz, raczej ciężko jest znaleść pracę do której mogę zabrać dziecko. Kiedyś dałam ogłoszenie, że zajmę się dzieckiem wraz z moim ale my nie mieszkamy w Oslo czy w innym większym mieście tylko raczej to jest małe miasto gdzie nie potrzebują osób do zajmowania się dzieckiem. Źle mnie zrozumiałaś, napisałaś, że nie chce być w domu bo dziecko - napewno nie chodzi  dziecko, napisałam tylko, że mąż mógłby mi  czasami pomóc i choć raz np. w niedziele mnie wyręczyć z tych obowiązków. Kocham moje dziecko ale to chyba nasze wspólne dziecko a nie tylko moje więc zajmować się nim moglibyśmy razem, no chyba, że Ty jesteś zwolenniczką biernych ojców... Owszem, Norwegia to nie trzeci świat tylko problem w tym, że ludzi tutaj poprostu nie ma. Wychodząc popołudniu na spacer nie spotkasz żywej duszy. Niby dlaczego są tacy otwarci na obcokrajówców? Ale to dotyczy tylko pracy bo w prywatnym życiu już nie są tacy otwarci.

9

Odp: Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Malinowa001, z tego co czytam, to chyba jak pisałaś pierwszego posta, to miałaś jakiś gorszy dzień, bo potem wypowiadasz się już mniej pesymistycznie :-). Myślę, że nie będzie tak źle, skoro od września będziesz studiować. Zawsze jakiś cel i powód do satysfakcji..
Co do pomocy męża przy dziecku. Możesz spróbować go troszkę "wrobić" wink. Na zasadzie:
córka: Mamo, czy mogę wyjść za znajomymi?
mama: Nie, nie możesz, bo....

za to:
córka: Mamo, idę dziś ze znajomymi.
mama: <skrzywiona mina> Ale nie wracaj za późno.

Nie zawsze działa, ale spróbować można:
"Kochanie, idę się przewietrzyc na godzinę/poczytać książkę/itp.. Rzuć okiem na małego/małą jak mnie nie będzie".

Powodzenia smile

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dwa lata po slubie a ja się czuję jakby mineło 20...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026