netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie daję już rady

30 odpowiedzi3 446 wyświetleńzałożony przez samotny81, 24.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie daję już rady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1 Ostatnio edytowany przez samotny81 (2011-07-24 13:53:16)

Temat: Nie daję już rady

Czesc  o to moje  zycie ?
Moja zonę poznałem a właściwie poznali nas nasze kuzynostwo. Od mojego kuzyna zona zapytała się mnie czy nie dal bym jej moje nr GG i powiedziała mi ze ktoś się do mnie odezwie . Tak się stało i odezwała  się , parę dni my rozmawiali przez GG( wymieniliśmy się zdjęciami ) az zaproponowałem ? może umówimy się na jakiś spacer ? zgodziła się . Dzień wcześniej przed wspólnym spacerem minęliśmy się przed jej blokiem  ( powiedziała mi gdzie mieszka ) zatrzymaliśmy się i przez dłuższa chwile patrzyliśmy na siebie zastanawiając czy to ona czy to on.  Nasz spacer jak na pierwszy raz to chyba bardzo długo trwal bo jak my się umówili na 18 to zakończył się coś przed 2 w nocy az sam niepotrafilem uwierzyć ze, ze tak powiem obce osoby mogą tak długo ze sobą rozmawiać mieliśmy rożne tematy ale tak fajnie nam się ze sobą rozmawialo ze  nie chcialo nam się tego tak konczyc szybko . Na następny dzień  rozmawiali my trochę przez GG i powiedziała mi ze cos się dzieje z jej komputerem  to zaproponowałem ze przyjdę i zerkne  co jest z nim nie tak. Tak ze niezastanawialem się ubrałem się i przyszlem do niej. Gdy otwozyla mi dzwi  wygladala pięknie a ten zapach , który unosil się w powietrzu (perfum ) był cudowny ( ale zorientowałem się ze wszystko jest z komputerem ok , pomyślałem ze to tylko pretekst  )  .To był przełomowy dzień  od , którego zaczelismy się nałogowo widywać spotykać  było naprawdę cudownie. Zaczęliśmy  wyjeżdżać  do Wisły , Ustroń  gdzie spędzaliśmy  to rożnie a bo jeden dzień albo kilka dni Razem było cudownie i tak mniej więcej minolo nam rok. Wiec postanowiliśmy ze zamieszkamy razem i tak się stało. Znaleźliśmy mieszkanie , wyremontowaliśmy je i zamieszkaliśmy.  PO jakiś 2 miesiącach  zaszła w ciąże z czego bardzo się cieszyliśmy. Pomyślałem zycie jak w bajce piękna kobieta , wspólne mieszkanie no i Dzidziuś w drodze ? czego można więcej chcieć. Wiec wzielismy Slub. Pare miesiecy później zaczly się kłopoty z wlascicielem mieszkania ( była to kamienica )Cigle dźwiganie czynszu w gore ze powoli niedawalismy rade  w i postanowiliśmy się wyprowadzić i zamieszkac z teściami  ( jej rodzice ) pomyslalme nie są tacy zli wiec może niebedzie tak zle ale okazało się inaczej ? Gdy z nimi zamieszkaliśmy to były wieczne pretensje co to masz za  meza co nie potrafi utrzymać rodzine i jeszcze pare inny spraw co mieli o to ze tak powiem pretekst do klutni  miedzy innymi w mieszali mnie w romans z sasiadka co niebylo prawda. Postanowilem poszukać dodatkowej pracy by było więcej kasy by wyprowadzić się i być na swoim . Z teściami mieszkalis my jakies 10 miesiecy  to był prawdziwy terror wmieszany w rozne sprawy wieczne pretensje ze się dzieckiem niezajmuje . Pracuje jako kierowca autobus . wy obrazcie sobie w stawajac o 2.40 idąc do jednej pracy przychodzić do domu teściów  na 2 czasami 3 godziny i spowrotem do pracy . W domu byłem na wieczor około 22 a 23 czasem nawet później i znowu w stawanie 2.40  czyste tyranie jak wul bywaly takie dni ze dosłownie zasypiałem za kierownica. A oni się dziwia ze jak ja przyjdę i zjem obiad to zasypiam na jakies 2 godziny po prostu brakuje snu. Lecz oni twierdza co to za praca ty sobie tylko jeździsz i nic nie robisz może i tak jest ze nic nie robie ale te godziny wstawania bywaly zabójcze sypiałem czasami po dwie i pol a max 3 godziny. Gdy ja wstawałem do pracy to oni obracali się na drugi bok ale ponoc  ja nic nie robię. Tak wiec z zona zaczlsmy szukac mieszkania znaleźliśmy je niebylo one duże bo tylko pokuj z kuchnia ale nieprzerazalo to nas i je wzielismy  by być w końcu na swoim .Mieszkanie nadawalo się do całkowitego remontu ale daliśmy sobie z tym rade. Po jakims miesiącu wprowadziliśmy się do tego mieszkania ( w końcu na swoim ). Wiedzac ze jesteśmy na swoim postanowiłem ze dalej będę pracowal w dwóch robotach aby było nam lepiej bynajmniej finansowo było to naprawdę meczace. Zone zawsze fascynowało wróżenie z kart i tym podobne . tak ze postanowila isc tez do wrozki. Tak tez się stało poszla  z swoja koleżanka i siostra koleżanki. Jak przyszla od tej wrozki to była tak wsciekla ze sam ja niepoznawalem  ? pytam się co się stało? ? a ona mi mowi ? ze ja ja nie kocham i naszego syna i ze niedbam o nasze dobro ? to tak jak by dostać dosłownie w pysk ja tu haruja jak wul chodząc z jednej pracy do drugiej staram się aby było zawsze cieplo w domu bo mieszkanie było na piece a ona mi takie cos mowi. Postanowilem się wypowadzic  bo dosłownie potakich słowach byłem już tak załamany ,na jakiś czas aby sobie to dobrze przemyślała ale niestety  jest coraz gorzej nie potrafimy się dogadać wieczne przegadywanie . Ja już jestem załamany i dosłownie kłębek  nerwów  czasami sam się zastanawiam ze może faktycznie jestem taki niedobry ale w czym ja tak zawiniłem, zawsze starałem się aby było dobrze i było co do garnka wlozyc. Niestety ciagnie się to już 5 miesiecy i niema zadnej poprawy a jest nawet gorzej zlozyla wniosek o rozwod bo tak jej rodzina poradzila i kolezanka ale ona twierdzi ze tak postanowila sama . Sam już nie wiem co ja mam myslec brakuje mi jej i to dosłownie syna jak najbardziej bo to cudowne dziecko jest. Wiem ze  nie jestem swiety zdarza mi się w czyms zawinąć ale zawsze starałem się by było dobrze miedzy nami a i jeszcze jedno wiem ze pisze z kims na FB bo mam na to dowod i to nie jest zwykla rozmowa. Proszę was poradz cie mi co ja mam z tym zrobić zależy mi naniej   kocham ja całym sercem ale już niepotrafie walczyc brakuje mi sil jestem w stanie wybaczyć jej rozne rzeczy ? ? Niechce aby to się tak skonczylo bo to dobra kobieta jest  nie wiem co ja tak zmienilo

Ps. Naj gorzej jest jak facet glowa rodziny niedaje rady bo ja już niedaje rady, schudłem już prawie 10kg jestem dosłownie klebkiem nerwow i zastanawiam się czy nie skozystac z jakiejś pomocy psycholok  czy cos w tym stylu ? Bywaja takie dni ze ja dosłownie nie nawidza  ale w glebi serca kocham ja bardzo mocno i tesknia za nimi niesamowicie ? Troche się rozpisałem .

Zwracaj większą uwagę na pisownię, bo Twojego tekstu praktycznie nie da się czytać. Błąd na błędzie, to w ogóle nie jest po polsku napisane.
Jeśli chcesz, żeby ktoś Ci odpowiedział, szanuj bardziej rozmówców. Każdy tekst można przeczytać po napisaniu i go poprawić używając słownika.

2

Odp: Nie daję już rady

Ufff.... jakoś przebrnęłam i przeżyłam tą Twoją ortografię hmm
Mam pytania: co możesz sobie zarzucić? Co Ty mogłeś robić nie tak, jak powinieneś? Żona nie pracuje?

3

Odp: Nie daję już rady

witaj  masz dziwną sytuację ale nie jesteś jedyny to że poszła do wróżki to tak jak szukanie dziury w całym może szukała pretekstu aby odejść i winiła ciebie a że się starałeś to było jej ciężko go znaleźć  wiem że ci jest ciężko ale facet co ona na to zarzuca ci coś co jest sprzeczne z rzeczywistością bo nie chce być z tobą ale nie może ci tego wprost powiedzieć tylko chce żebyś to ty był winny
nie dasz rady będzie ci poprzeczki podnosić a to i tak dla niej nie ma znaczenia a ty się wykończysz

4

Odp: Nie daję już rady
niekochana72 napisał/a:

Ufff.... jakoś przebrnęłam i przeżyłam tą Twoją ortografię hmm
Mam pytania: co możesz sobie zarzucić? Co Ty mogłeś robić nie tak, jak powinieneś? Żona nie pracuje?

Wiem ze moja ortografia jest na bakier.

Mogę sobie to zarzucić ze w niektórych sprawach nie bylem bardziej stanowczy niż powinienem np. nie podobało mi się to ze mamy się wprowadzić do teściów chociaż niebyli tacy źli bynajmniej jak my mieszkali osobno, ale jak my razem zamieszkali pod jednym dachem to niestety okazało się inaczej.


Zona nie pracuje. Chociaż mówiłem jej ze powoli nie daje rady żeby mi pomogła.
Kiedyś była taka sytuacja ze siedzieli my w kuchni, ja zona i teściowa, i rozmawialiśmy o pracy to teściowa rzuciła takim hasłem
"tys się lonk podo aby ciąg a jo się po to rodziła aby w kapciach chodziła "
Lecz w dzisiejszych czasach jak dwóch pracuje to jest latwiej.

5

Odp: Nie daję już rady
samotny81 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Ufff.... jakoś przebrnęłam i przeżyłam tą Twoją ortografię hmm
Mam pytania: co możesz sobie zarzucić? Co Ty mogłeś robić nie tak, jak powinieneś? Żona nie pracuje?

Wiem ze moja ortografia jest na bakier.

Mogę sobie to zarzucić ze w niektórych sprawach nie bylem bardziej stanowczy niż powinienem np. nie podobało mi się to ze mamy się wprowadzić do teściów chociaż niebyli tacy źli bynajmniej jak my mieszkali osobno, ale jak my razem zamieszkali pod jednym dachem to niestety okazało się inaczej.


Zona nie pracuje. Chociaż mówiłem jej ze powoli nie daje rady żeby mi pomogła.
Kiedyś była taka sytuacja ze siedzieli my w kuchni, ja zona i teściowa, i rozmawialiśmy o pracy to teściowa rzuciła takim hasłem
"tys się lonk podo aby ciąg a jo się po to rodziła aby w kapciach chodziła "
Lecz w dzisiejszych czasach jak dwóch pracuje to jest latwiej.

Sorki, ale ja nic nie rozumiem sad Chyba nie operujemy tym samym językiem?

6

Odp: Nie daję już rady
makao napisał/a:

witaj  masz dziwną sytuację ale nie jesteś jedyny to że poszła do wróżki to tak jak szukanie dziury w całym może szukała pretekstu aby odejść i winiła ciebie a że się starałeś to było jej ciężko go znaleźć  wiem że ci jest ciężko ale facet co ona na to zarzuca ci coś co jest sprzeczne z rzeczywistością bo nie chce być z tobą ale nie może ci tego wprost powiedzieć tylko chce żebyś to ty był winny
nie dasz rady będzie ci poprzeczki podnosić a to i tak dla niej nie ma znaczenia a ty się wykończysz

CO jest sprzeczne z rzeczywiastascia.

TO ze jej rodzina wplatała mnie w romans z sąsiadka, ja bylem i jestem jej wierny.( jak pies )
Mialo to niby miejsce na naszym pierwszym mieszkaniu. ale wyobraźcie sobie przychodzę z pracy w domu czysto, obiad na stole, w łóżku zawsze my się dogadywali i było bardzo często czego chcieć więcej, ale wiem ze starczy zasiać małe ziarenko  a ono juz samo zacznie kiełkować. Duzo i często my ze sobą rozmawiali na rożne tematy czego oczekujemy i czego pragniemy w życiu i od siebie.

7

Odp: Nie daję już rady

To Ty pracowałeś na siebie żonę i dziecko, a kobiecie jeszcze źle? Wow... Ta wróżka to chyba jakiś pretekst był, widocznie ona nie chciała już z Tobą być i tyle. Może jej rodzina nagadała... Tylko ciekawe z czego księżniczka się teraz utrzyma jak zostanie sama, i gdzie sobie kolejnego księcia z bajki znajdzie co będzie ją utrzymywał i jeszcze mnóstwo czasu miał... Chłopie, jak kochasz to walcz, ale nawet jak się pogodzicie to lekkiego życia nie będziesz u jej boku miał...

8 Ostatnio edytowany przez samotny81 (2011-07-24 13:49:46)

Odp: Nie daję już rady

niekochana72


Wyobraź sobie ze ja już sam nic z tego powili nie rozumiem.
To wszystko jest tak poplątane w moim życiu ze się czasami tracę w tym wszystkim.
Chociaż chyba już się straciłem w tym.

9

Odp: Nie daję już rady
niekochana72 napisał/a:

Sorki, ale ja nic nie rozumiem sad Chyba nie operujemy tym samym językiem?

"tys się lonk podo aby ciąg a jo się po to rodziła aby w kapciach chodziła "
"Ty się po to urodziłeś aby pracować, a ja po to, żeby w kapciach chodzić" (czyli lenić się)

tongue swoją drogą fajny tekst !

10

Odp: Nie daję już rady
BJ napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Sorki, ale ja nic nie rozumiem sad Chyba nie operujemy tym samym językiem?

"tys się lonk podo aby ciąg a jo się po to rodziła aby w kapciach chodziła "
"Ty się po to urodziłeś aby pracować, a ja po to, żeby w kapciach chodzić" (czyli lenić się)

tongue swoją drogą fajny tekst !

Dzięki big_smile

Samotny - no cóż - to zdanie chyba najlepiej obrazuje, jaka miała być Twoja rola w tej rodzinie sad
Jeśli prawda jest, że żona pisze z kimś (rozumiem, że mężczyzna) na FB - być może ma już nowego kandydata do tej roli hmm
Hmm... co by Ci tu doradzić? Myślę, że jedynym rozwiązaniem jest szczera rozmowa. Tylko czy Ty możesz na to liczyć?

11 Ostatnio edytowany przez samotny81 (2011-07-24 14:36:47)

Odp: Nie daję już rady

Na chwile obecna rozmowa to chyba raczej nie wchodzi w grę bo jesteśmy pokłóceni.
jak do niej pisze to nie odpowiada. Jak napisze ze przyjdę żeby odwiedzić syna to specjalnie wychodzi gdzieś z synem.
Wiem tez ze ma fajne koleżeństwo siostrę rozwódka ( nie przepadamy za sobą ) i koleżankę co jest w luźnym zawiasku.
Morze zaczlo się jej takie życie podobać choć nie chce się do tego przyznać.

12

Odp: Nie daję już rady
samotny81 napisał/a:

Wiem tez ze ma fajne koleżeństwo siostrę rozwódka ( nie przepadamy za sobą ) i koleżankę co jest w luźnym zawiasku.
Morze zaczlo się jej takie życie podobać choć nie chce się do tego przyznać.

Trzymajcie mnie!!!
Stanowczo powinieneś zabronić swojej żonie kontaktów z siostrą rozwódką. Takie znajomości tylko jej mieszają w głowie smile

13

Odp: Nie daję już rady
odtrutka napisał/a:
samotny81 napisał/a:

Wiem tez ze ma fajne koleżeństwo siostrę rozwódka ( nie przepadamy za sobą ) i koleżankę co jest w luźnym zawiasku.
Morze zaczlo się jej takie życie podobać choć nie chce się do tego przyznać.

Trzymajcie mnie!!!
Stanowczo powinieneś zabronić swojej żonie kontaktów z siostrą rozwódką. Takie znajomości tylko jej mieszają w głowie smile

Jako przyszła rozwódka protestuję przeciwko takiej jawnej dyskryminacji! tongue

14 Ostatnio edytowany przez samotny81 (2011-07-24 20:37:34)

Odp: Nie daję już rady

niekochana72

Samotny - no cóż - to zdanie chyba najlepiej obrazuje, jaka miała być Twoja rola w tej rodzinie. 

Wiem co chcesz mi przez to powiedzieć lecz ja jestem tak wychowany ze to facet jest głowa rodziny i on powinien utrzymać rodzinę.
Lecz mamy takie powoli czasy ze nie pracuje się tylko po 8godz. lecz stanowczo więcej tylko ze ja nie w staje o 5 czy 6 tylko wcześniej po prostu brakuje mi tego snu a żaden tego nie zauważa ze jazda autobusem cze ba być cały czas skupionym na drodze i nie tylko. Rozmawialem z nia aby mi pomogla w tym.
Zależy mi na niej i na dziecku ( kocham ich bardzo, nigdy w zyciu nieczulem czegos takiego ze moze zalezec tak natej jedynej ) lecz z tego co zauwarzylem ze chyba jej takie życie zaczyna odpowiadać.

15

Odp: Nie daję już rady

samotny przede wszystkim ją olej. Odejdź, niech sama zobaczy kogo straciła. Jak będzie chciała wrócić - nie gódź się od razu, niech postara się. Jak nie będzie chciała wrócić - jesteś wolny i doceń to. Jesteś pracowitym facetem, który chciał troszczyć się o rodzinę, nie docenia tego - niech spada, znajdziesz lepszą.

16

Odp: Nie daję już rady
samotny81 napisał/a:

Wiem ze moja ortografia jest na bakier.

Mogę sobie to zarzucić ze w niektórych sprawach nie bylem bardziej stanowczy niż powinienem np. nie podobało mi się to ze mamy się wprowadzić do teściów chociaż niebyli tacy źli bynajmniej jak my mieszkali osobno, ale jak my razem zamieszkali pod jednym dachem to niestety okazało się inaczej.


Zona nie pracuje. Chociaż mówiłem jej ze powoli nie daje rady żeby mi pomogła.
Kiedyś była taka sytuacja ze siedzieli my w kuchni, ja zona i teściowa, i rozmawialiśmy o pracy to teściowa rzuciła takim hasłem
"tys się lonk podo aby ciąg a jo się po to rodziła aby w kapciach chodziła "
Lecz w dzisiejszych czasach jak dwóch pracuje to jest latwiej.

Nie tylko ortografia...sama składnia zdań jest....dobra nie chcę Cię obrażać... - siedzieli my...wiochmen jakiś jesteś? Siedzieliśmy...
Wzieli my...Boże jak mi sie to z gumiakami i prostactwem kojarzy...

Kochany jesli chcesz aby zona pracowała...wróc...nie mogliście o tym pomyśleć zanim się dzidziuś urodził?
Teraz jest najważniejsze aby dziecko miało mamę przy sobie - tym bardziej że Ty tak dużo pracujesz. Od kogo to dziecko ma się czegokolwiek uczyć? Od kogo ma dostawać miłość? Od pań obcych?
Druga sprawa. Ma kobieta prace? Nie ma - żaden żłobek dziecka nie przyjmie chyba że masz jakieś plecy. Żłobka nie ma? Nikt jej do pracy nie przyjmie.
Aleś się chłopie po czasie obudził.......

17

Odp: Nie daję już rady

A jesli Ty albo zona wierzy w jakieś wróżki...ludzie...powodzenia w czymkolwiek. Przed chwilą wywróżyłam Wam z klusek w rosole wygrana w lotka na 240 milionów. Uwierzysz?

18 Ostatnio edytowany przez samotny81 (2011-08-03 23:28:32)

Odp: Nie daję już rady
Kyntia napisał/a:

A jesli Ty albo zona wierzy w jakieś wróżki...ludzie...powodzenia w czymkolwiek. Przed chwilą wywróżyłam Wam z klusek w rosole wygrana w lotka na 240 milionów. Uwierzysz?

Niestety moja zona wierzy w takie coś jak wróżenie.
Ja do tego podchodzę jest bo jest i tyle, ale to nie jest cel życiowy aby żyć według tego co wróżka wywróży ,przecież nie żyjemy w średniowieczu.


ps. kolejna samotna noc, głowa pełna myśli czy jest szansa ze się wszystko ułoży.

Tak się zastanawiam co jest w niej ze nie potrafię przestać myśleć.

19

Odp: Nie daję już rady

Naprawdę dziwna sytuacja. Ty tak harujesz, a ona tego nie widzi? I jeszcze Jej rodzin przeciwko Tobie,a ona ich tak słucha? Chyba najpierw musi do niej dotrzeć, że się myli.

20

Odp: Nie daję już rady
Silesia napisał/a:

Chyba najpierw musi do niej dotrzeć, że się myli.

Tylko obawiam się ze możne być za późno jak do niej dotrze.
Mnie powoli już brakuje siły aby się z tym wszystkim tak męczyć.
Na żadnej innej kobiecie mi tak nie zależało jak na niej.

21

Odp: Nie daję już rady

Wiesz, One nigdy nie wracają ..... Więc lepiej weż się w garść, choć jest ciezko (3mc po rozst i nadal lovju ją) ale już jest inaczej, jeszcze dusi w klacie , jeszcze serce boli, jeszcze chce sie wrócic, tylko ze człowiek się łąpie... do czego wrócić?? Tego już nie ma, pozostały tylko wspomnienia.

22

Odp: Nie daję już rady

Morze i tak jest tylko ze ja ostatnio się łapie na tym ile ona we mnie zmieniła zachowań w nie których sprawach aż sam się dziwie.
Nigdy nie bylem taki czuły jak teraz jestem.

23

Odp: Nie daję już rady
samotny81 napisał/a:

Nigdy nie bylem taki czuły jak teraz jestem.

A dla kogo teraz jesteś czuły?

24

Odp: Nie daję już rady

Witam, ja na Twoim miejscu dalabym sobie spokoj, widac ze panna ma Cie dosc, szuka zaczepki zeby sie rozwiesc i na dodatek nie ma swojego romumu bo slucha postronnych ludzi ! Daruj sobie ja, a syna odwiedzaj masz do tego prawo i na dowod w sadzie wez jej rozmowy z FB, z tym kolesiem co pisze, zebys mial biale na czarnym.

25 Ostatnio edytowany przez samotny81 (2011-08-04 21:56:11)

Odp: Nie daję już rady
niekochana72 napisał/a:
samotny81 napisał/a:

Nigdy nie bylem taki czuły jak teraz jestem.

A dla kogo teraz jesteś czuły?

Chyba zle się wyraziłem.
Nigdy nie widziałem  tego ( aż do teraz ) jaki ona ma na mnie wpływ i ile ona we mnie zmieniła, sposób zachowania itd.

26

Odp: Nie daję już rady
samotny81 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
samotny81 napisał/a:

Nigdy nie bylem taki czuły jak teraz jestem.

A dla kogo teraz jesteś czuły?

Chyba zle się wyraziłem.
Nigdy nie widziałem  tego ( aż do teraz ) jaki ona ma na mnie wpływ i ile ona we mnie zmieniła, sposób zachowania itd.

No i teraz jest jedno pytanie- czy nie za późno?

27

Odp: Nie daję już rady
niekochana72 napisał/a:
samotny81 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A dla kogo teraz jesteś czuły?

Chyba zle się wyraziłem.
Nigdy nie widziałem  tego ( aż do teraz ) jaki ona ma na mnie wpływ i ile ona we mnie zmieniła, sposób zachowania itd.

No i teraz jest jedno pytanie- czy nie za późno?

Tego jak na razie nie wiem czy nie za późno


I po co ona poszła do tej wróżki (chyba ino po to aby stało to co się stało )

28

Odp: Nie daję już rady
samotny81 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
samotny81 napisał/a:

Chyba zle się wyraziłem.
Nigdy nie widziałem  tego ( aż do teraz ) jaki ona ma na mnie wpływ i ile ona we mnie zmieniła, sposób zachowania itd.

No i teraz jest jedno pytanie- czy nie za późno?

Tego jak na razie nie wiem czy nie za późno


I po co ona poszła do tej wróżki (chyba ino po to aby stało to co się stało )

Wygląda to tak:
Albo ona kogoś sobie znalazła i nie potrzebuje juz Ciebie
albo Ty wcześniej zawaliłeś sprawę i to jej zachowanie jest tego konsekwencją.
Dla mnie taki model zachowania jest nie do zaakceptowania, ale TY wszedłeś w taki układ świadomie.

29

Odp: Nie daję już rady

Ja chyba tym zawaliłem ze zaczolem za dużo pracować , niestety nasze życie opiera się tez na kasie po nie kat.
Chyba ze jest coś o czym w tym wszystkim zapomniałem i jak na razie nie umiem sobie przypomnieć, ale byly tez dni co miałem wolne to spędzali my je razem , jakiś spacer albo jakiś wypad na jeden dzień np: ustroń , wisla.

30 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-08-06 12:09:34)

Odp: Nie daję już rady

Samotny81 smile
Widzisz...to smutne błędne koło...
Jak się poznawaliście, rozmawialiście, spędzaliście z sobą miło czas, mogliście wyskoczyć tu, czy tam, mieć fajną rzeczywistość i fajne wspomnienia...to było piiiknie.
Wspólne życie, to i wspólne problemy...coraz ich więcej...coraz mniej pieniędzy, bo i wydatki rosną...czyli więcej trzeba pracować, skoro dźwigałeś ciężar utrzymania rodziny sam na okrągło to i miłe wspólne chwile się skończyły
Żona w tym czasie była w domu z rodzicami i "przestawiającą jej myślenie"matką, oprócz dziecka nie miała zbytnio zajęcia, bo i mamusia domek ogarnie i dziecka przypilnuje jak ploteczek się zachce, a i z nudy jakiś flircik...i tak się pewnie zaczęło
Wiesz...ja odnoszę wrażenie, że Twoja żona wierzy we wszystkich i wszystko, tylko nie w Waszą rodzinę...olała ją...woli koleżanki, flircik, mamusię i kasę z alimentów, na które będziesz dalej zapin...elał
Mam radę...nie wracaj, przestań kochać, udokumentuj jej zdradę i flirty, daj to na sprawę rozwodową, którą pewnie wniesie. Miej oficjalnie jak najmniejszą pensję, żeby nie wycisnęła z Ciebie zbyt wysokich alimentów, a i wnioskuj w sądzie o jak najwięcej czasu dla Ciebie i syna i jak najwięcej terminów, jak go kochasz, walcz o kontakt z synem, bo o tę kobietę nie warto...

Jak masz kasę i z niej korzysta to kocha, jak kasy ni ni to wymówki...co to za miłość...to nie miłość tylko wyrachowanie....

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie daję już rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026