Czesc o to moje zycie ?
Moja zonę poznałem a właściwie poznali nas nasze kuzynostwo. Od mojego kuzyna zona zapytała się mnie czy nie dal bym jej moje nr GG i powiedziała mi ze ktoś się do mnie odezwie . Tak się stało i odezwała się , parę dni my rozmawiali przez GG( wymieniliśmy się zdjęciami ) az zaproponowałem ? może umówimy się na jakiś spacer ? zgodziła się . Dzień wcześniej przed wspólnym spacerem minęliśmy się przed jej blokiem ( powiedziała mi gdzie mieszka ) zatrzymaliśmy się i przez dłuższa chwile patrzyliśmy na siebie zastanawiając czy to ona czy to on. Nasz spacer jak na pierwszy raz to chyba bardzo długo trwal bo jak my się umówili na 18 to zakończył się coś przed 2 w nocy az sam niepotrafilem uwierzyć ze, ze tak powiem obce osoby mogą tak długo ze sobą rozmawiać mieliśmy rożne tematy ale tak fajnie nam się ze sobą rozmawialo ze nie chcialo nam się tego tak konczyc szybko . Na następny dzień rozmawiali my trochę przez GG i powiedziała mi ze cos się dzieje z jej komputerem to zaproponowałem ze przyjdę i zerkne co jest z nim nie tak. Tak ze niezastanawialem się ubrałem się i przyszlem do niej. Gdy otwozyla mi dzwi wygladala pięknie a ten zapach , który unosil się w powietrzu (perfum ) był cudowny ( ale zorientowałem się ze wszystko jest z komputerem ok , pomyślałem ze to tylko pretekst ) .To był przełomowy dzień od , którego zaczelismy się nałogowo widywać spotykać było naprawdę cudownie. Zaczęliśmy wyjeżdżać do Wisły , Ustroń gdzie spędzaliśmy to rożnie a bo jeden dzień albo kilka dni Razem było cudownie i tak mniej więcej minolo nam rok. Wiec postanowiliśmy ze zamieszkamy razem i tak się stało. Znaleźliśmy mieszkanie , wyremontowaliśmy je i zamieszkaliśmy. PO jakiś 2 miesiącach zaszła w ciąże z czego bardzo się cieszyliśmy. Pomyślałem zycie jak w bajce piękna kobieta , wspólne mieszkanie no i Dzidziuś w drodze ? czego można więcej chcieć. Wiec wzielismy Slub. Pare miesiecy później zaczly się kłopoty z wlascicielem mieszkania ( była to kamienica )Cigle dźwiganie czynszu w gore ze powoli niedawalismy rade w i postanowiliśmy się wyprowadzić i zamieszkac z teściami ( jej rodzice ) pomyslalme nie są tacy zli wiec może niebedzie tak zle ale okazało się inaczej ? Gdy z nimi zamieszkaliśmy to były wieczne pretensje co to masz za meza co nie potrafi utrzymać rodzine i jeszcze pare inny spraw co mieli o to ze tak powiem pretekst do klutni miedzy innymi w mieszali mnie w romans z sasiadka co niebylo prawda. Postanowilem poszukać dodatkowej pracy by było więcej kasy by wyprowadzić się i być na swoim . Z teściami mieszkalis my jakies 10 miesiecy to był prawdziwy terror wmieszany w rozne sprawy wieczne pretensje ze się dzieckiem niezajmuje . Pracuje jako kierowca autobus . wy obrazcie sobie w stawajac o 2.40 idąc do jednej pracy przychodzić do domu teściów na 2 czasami 3 godziny i spowrotem do pracy . W domu byłem na wieczor około 22 a 23 czasem nawet później i znowu w stawanie 2.40 czyste tyranie jak wul bywaly takie dni ze dosłownie zasypiałem za kierownica. A oni się dziwia ze jak ja przyjdę i zjem obiad to zasypiam na jakies 2 godziny po prostu brakuje snu. Lecz oni twierdza co to za praca ty sobie tylko jeździsz i nic nie robisz może i tak jest ze nic nie robie ale te godziny wstawania bywaly zabójcze sypiałem czasami po dwie i pol a max 3 godziny. Gdy ja wstawałem do pracy to oni obracali się na drugi bok ale ponoc ja nic nie robię. Tak wiec z zona zaczlsmy szukac mieszkania znaleźliśmy je niebylo one duże bo tylko pokuj z kuchnia ale nieprzerazalo to nas i je wzielismy by być w końcu na swoim .Mieszkanie nadawalo się do całkowitego remontu ale daliśmy sobie z tym rade. Po jakims miesiącu wprowadziliśmy się do tego mieszkania ( w końcu na swoim ). Wiedzac ze jesteśmy na swoim postanowiłem ze dalej będę pracowal w dwóch robotach aby było nam lepiej bynajmniej finansowo było to naprawdę meczace. Zone zawsze fascynowało wróżenie z kart i tym podobne . tak ze postanowila isc tez do wrozki. Tak tez się stało poszla z swoja koleżanka i siostra koleżanki. Jak przyszla od tej wrozki to była tak wsciekla ze sam ja niepoznawalem ? pytam się co się stało? ? a ona mi mowi ? ze ja ja nie kocham i naszego syna i ze niedbam o nasze dobro ? to tak jak by dostać dosłownie w pysk ja tu haruja jak wul chodząc z jednej pracy do drugiej staram się aby było zawsze cieplo w domu bo mieszkanie było na piece a ona mi takie cos mowi. Postanowilem się wypowadzic bo dosłownie potakich słowach byłem już tak załamany ,na jakiś czas aby sobie to dobrze przemyślała ale niestety jest coraz gorzej nie potrafimy się dogadać wieczne przegadywanie . Ja już jestem załamany i dosłownie kłębek nerwów czasami sam się zastanawiam ze może faktycznie jestem taki niedobry ale w czym ja tak zawiniłem, zawsze starałem się aby było dobrze i było co do garnka wlozyc. Niestety ciagnie się to już 5 miesiecy i niema zadnej poprawy a jest nawet gorzej zlozyla wniosek o rozwod bo tak jej rodzina poradzila i kolezanka ale ona twierdzi ze tak postanowila sama . Sam już nie wiem co ja mam myslec brakuje mi jej i to dosłownie syna jak najbardziej bo to cudowne dziecko jest. Wiem ze nie jestem swiety zdarza mi się w czyms zawinąć ale zawsze starałem się by było dobrze miedzy nami a i jeszcze jedno wiem ze pisze z kims na FB bo mam na to dowod i to nie jest zwykla rozmowa. Proszę was poradz cie mi co ja mam z tym zrobić zależy mi naniej kocham ja całym sercem ale już niepotrafie walczyc brakuje mi sil jestem w stanie wybaczyć jej rozne rzeczy ? ? Niechce aby to się tak skonczylo bo to dobra kobieta jest nie wiem co ja tak zmienilo
Ps. Naj gorzej jest jak facet glowa rodziny niedaje rady bo ja już niedaje rady, schudłem już prawie 10kg jestem dosłownie klebkiem nerwow i zastanawiam się czy nie skozystac z jakiejś pomocy psycholok czy cos w tym stylu ? Bywaja takie dni ze ja dosłownie nie nawidza ale w glebi serca kocham ja bardzo mocno i tesknia za nimi niesamowicie ? Troche się rozpisałem .
Zwracaj większą uwagę na pisownię, bo Twojego tekstu praktycznie nie da się czytać. Błąd na błędzie, to w ogóle nie jest po polsku napisane.
Jeśli chcesz, żeby ktoś Ci odpowiedział, szanuj bardziej rozmówców. Każdy tekst można przeczytać po napisaniu i go poprawić używając słownika.