Wczoraj pod wpływem zazdrości uderzyłam chłopaka(wydawało mi się,że trzymał za tyłek inną,było ciemno).Uderzyłam Go w twarz parę razy.Wiem,że nic nie zrobił i teraz mi głupio strasznie.Zerwał ze mną,ale i tak razem poszliśmy spać i rano normalnie rozmawialiśmy,ale nie o tym.Teraz piszę mi esy,że rano nawet nie poruszyłam tego tematu i wyraźnie jest na mnie dalej wściekły.Przeprosiłam Go oczywiście.Żałuję tego co zrobiłam,wszystko ta zazdrość...Jak powinnam teraz postępować żeby mi wybaczył?
Podobne tematy
Pokazywać mu, że zalezy Ci na nim mimo wszystko? i przede wszystkim nie robic więcej takich rzeczy jesli nie jestes do końca przekonana, że takie coś miało miejsce. Na pewno nie oskarżać go o co czego nie zrobił. Szanować go, kochać, i nie załatwiać spraw ręką tylko rozmową.
Twoja zazdrość spowodowana była brakiem zaufania do chłopaka, i na pewno jego bardziej zabolało to że mu nie ufasz niż tych pare ''plaskaczy''
Porozmawiaj z nim w 4oczy, jedyne co teraz mozesz zrobic...
A jeszcze najgorsze jest to ,że zrobiłam to przy innych...Wiem,że nigdy mnie nie zdradził a ja i tak jestem zazdrosna o Niego za bardzo.
5 2011-07-16 17:57:45 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-07-16 18:29:42)
Pokaż że, Ci na nim zależy ale nie bądz natarczywa mężczyzni tego nie lubią. Teraz przy tych wszystkich powinnaś go przeprosić... .Na drugi raz nie wkręcaj sobie takich filmików.
To co zrobilas bylo tak glupie, ze moze powinnas pomyslec nad leczeniem takiej zazdrosci. Przykro mi, ze tak Ci napisze, ale nie dziwie sie, ze on nie chce z Toba rozmawiac i byc. Lecz sie dziewczyno bo kazdy zwiazek sobie taka zazdroscia zniszczysz.
7 2011-07-16 21:39:33 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-16 21:46:58)
A jeszcze najgorsze jest to ,że zrobiłam to przy innych...
Nawet nie wiem co na to napisać. Ale chyba spalił bym się ze wstydu, nie dlatego, że dostałem w papę, lecz dlatego, że przyszedłem z kimś, kto się tak zachowuje. Zdajesz sobie chyba sprawę, że narobiłas sobie i jemu obciachu? Powinnaś go przeprosić i to nie w domu, ale w obecności tych osób, przy których taką szopkę zrobiłaś. I nie tylko jego, ale i tę dziewczynę, do której niby się przystawiał.
Teraz piszę mi esy,że rano nawet nie poruszyłam tego tematu i wyraźnie jest na mnie dalej wściekły
.
I słusznie, bo nie poruszając tego tematu pokazałaś, że masz to w nosie. On w tej chwili jest pewnie podwójnie wkurzony, bo nie dość, że Ty nawywijałaś, to jeszcze on musi się dopraszać, żebyś łaskawie zauważyła swój błąd. Dlaczego nie pogadałaś z nim o tym rano, miałaś nadzieję, że "przyschnie"? To za duży kaliber wybryku, żeby przyschło.
EDYCJA
Doczytałem Twój wątek o tym, jak wystawia Cię na jakieś próby (szkoda, że założyłaś drugi wątek, zamiast tę sytuację też tam opisać, bo jego zachowanie ma wpływ na ocenę całości, tylko w tym wątku trudno sobie obiektywną opinię wyrobić). Jego zachowanie to jakieś szczeniactwo. Więc nie tylko Ty musisz pracować nad sobą, ale i on. A tak szczerze, to chyba powinniście się rozstać.
Też przeczytałam inne wątki i uważam, że nie tylko Ty jesteś winna. Jakiś niedojrzały chłopak z niego, prowokuje Cię. Proponuje rozstanie i znalezienie sobie kogoś dojrzalszego, bo wątpię, by się on zmienił, szkoda Twoich nerwów.
To jak przeczytaliście to sami oceńcie.Do tego sam jest chorobliwie zazdrosny o mnie.
10 2011-07-17 11:09:26 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-17 11:10:39)
oj tam, mloda zakochana histeryczka sie poprostu pomylila i wytrzaskala swojego chlopaka przy kolegach po papie... wielkie mi rzeczy. jak ma chlopak troche dystansu i poczucia humoru to kilka tygodni bedzie wykorzystywac twoje poczucie winy (ja tak zawsze robilem ;D) i potem wszystko wroci do normy.
11 2011-07-17 12:41:47 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-17 12:43:11)
Xara
A co tu dużo oceniać. Terapia wam potrzebna, obojgu. Na moje oko, to facet ma z lekka nierówno pod sufitem, i to nie chodzi już nawet o zazdrość, co te idiotyczne próby. A Ty... hm, nie panujesz nad sobą, też masz problem z zazdrością i jest chyba jakiś powód, dla którego pozwalasz się tak traktować. Napiszesz pewnie, że to dlatego, że go kochasz, ale zastanów się dlaczego kochasz takiego, który tak Cię rani.
Drugie wyjście - rozejść się. Ale i w tym wypadku doradzam obojgu wizytę u psychologa, bo skończycie związek, ale to wcale nie oznacza, że wasze następne będą inne.
Spór trwa dalej...Wczoraj dopytywał się gdzie jestem a na końcu stwierdził,że Go to nie obchodzi,że mogę być gdzie chcę.To po co się pyta?Jeszcze tekst do mnie WIEDZIAŁEM,ŻE TAK BĘDZIE albo ZALEŻAŁO MI NA TOBIE itp.Już nie wiem co myśleć o tym...