witam.
moja historia jest bardzo długa, przykra i bolesna. Kocham człowieka, który (nie wiem) nie odwzajemnia mojego uczucia. Znamy się 5 lat, coś zaiskrzyło między nami rok temu, niby nic, a po roku (do maja) zaczęliśmy się spotykać, było świetnie, nawet kochaliśmy się... pytał się mnie, czy żałuję, że robiłam to z nim, przecież odpowiedź była oczywista, że oboje tego pragnęliśmy... przyszedł moment w którym zaczęłam odczuwać, że jemu chodzi tylko o seks. Zaprzestałam kontaktów z nim... pikał, pisał a ja z bólem serca chciałam odizolować się od niego. A i niby się spotykaliśmy, ale nigdy nie ustaliliśmy, czy jesteśmy razem...a tak bardzo pragnęłam tego, wyznałam mu, że go kocham, a on spytał się DLACZEGO, za co go darzę uczuciem - to był cios, nie takiej odpowiedzi się spodziewałam
jestem zdruzgotana, on woli ciągłe imprezy, jeździ z kolegami, bawi się pije, może nie chce zrezygnować z nich dla dziewczyny..... (mamy po 21 lat)
spotkaliśmy się na imprezie, przyszedł zaczął przepraszać, powiedziałam mu, że mi przykro, że chciał tylko się ze mną przespać i to dla niego nic nie znaczy, odpowiedział, że nieprawda, że musi przemyśleć to wszystko i dzisiaj się do mnie odezwie żeby się spotkać (naturalnie nic nie ustalimy jeśli dojdzie wogóle do spotkania!). Zawsze obiecywał, że zadzwoni, spotkamy się a rzadko kiedy dotrzymywał słowa... zastanawiam się co mu napisać w smsie, że znów obiecywał, nie dotrzymywał słowa i chciał się tylko zabawić? Spójrzcie na to Waszym, bardziej racjonalnym okiem..... proszę nie radzić mi, żebym go zostawiła bo nie potrafię ułożyć sobie życia z nikim innym...
jeszcze jest jedna rzecz... dzwoni wciąż do niego jego była... on mówi,że nigdy z nią nie będzie już, ale jestem pełna obaw, bo powiedział mi kiedyś, że ona wciąż go kocha. Widziałam jak w moim towarzytswie dzwoniła, wychodził i odbierał.. no ale jak ja mogłam zwrócić mu uwagę, skoro czuję, że nie mam do tego prawa, bo on mnie nie kocha,a 'bardzo, bardzo lubi'......mam mu zabronić? nie umiem,nie umiem ![]()
a słowa jakie usłyszałam z jego ust do kolegów - on nie będzie z siebie robił kretyna i jeździł do dziewczyny skoro i tak to nic nie daje...
to co.....lepszy alkohol? ja cierpię,bo go kocham,zależy mi na nim, boli mnie myśl, że moze ma i takie relacje z innymi jak ze mną.... spytałam się go czy to dla niego nic nie znaczy(co było między nami) a on na to, że to ważne dla niego jest...
czuję, że nie mam prawa z nim być, bo go unieszczęśliwię, nie będzie spędzał tyle czasu z kumplami....