netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

17 odpowiedzi9 146 wyświetleńzałożony przez kate1234, 17.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Załamka. W ostatnim czasie poznałam trochę nowych osób i zrobiła się z nas paczka. I są w niej też faceci. I problem jest taki, że oni są dla mnie mili, lubimy się, wiadomo...Ale ja jestem na tyle głupia, że "zakochuję się" w tych kolegach! Najpierw był Marcin. Był dla mnie bardzo miły, ale zapewne jak dla każdej z naszej paczki. A ja zaczęłam sobie coś wyobrażać i myślę, że chłopak się połapał, bo zaczął mnie trzymać troszkę na dystans. A wtedy moje zauroczenie przerodziło się w nienawiść wręcz xD Zapewne z powody odrzucenia. I nie chcę nic psuć, rozwalać. Ale teraz jak mamy jakąś imprezkę to modlę się, żeby go nie było, uciekam przed nim i jestem dla niego niemiła sad
I wczoraj zaczęłam myśleć tak o innym koledze... hmm To jest silniejsze ode mnie sad I nienawidzę siebie za to!!!
Wcześniej też miałam takie przypadki. Jak jakiś kolega był dla mnie super miły, to ja już swoje... Przenosiłam się w świat marzeń i wyobrażeń hmm
Całą noc myślałam. I pewnie to wynika z mojej niskiej samooceny. I jestem desperatką. Mam 22 lata i nie mam chłopaka.
Proszę poradźcie mi jak to zmienić! Wiem, że przez to bardzo cierpię i będę cierpieć jeszcze bardziej.

Dzisiaj mamy się spotkać na jednej imprezie i nie wiem czy może zrezygnować i nie iść. Trzymać się od niego z dala? Boję się że po % zacznę coś głupiego robić.
Wstyd mi, że jestem taka infantylna. Jestem NIENORMALNA.

2 Ostatnio edytowany przez Plinka (2011-05-17 09:42:53)

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Kate, na pewno nie jesteś NIENORMALNA! tylko samotna...

Przez pewien okres czasu byłam w identycznej sytuacji jak Ty... Paczka, pełno chłopaków, a ja w każdym widziałam chłopaka dla siebie. Nie zakochiwałam się, ale każdego z nich traktowałam jak Ty... Jak kogoś dla siebie...
Teraz dużo się zmieniło. Dlatego że moja samoocena wzrosła i to dużo wink

Obecnie nie jestem w żadnym związku, ale łapię się na tym że czasem na nowo poznanego chłopaka patrze tak jak kiedyś na kolegów z paczki... Ale nie martwię się tym,  ponieważ uważam że dla osób samotnych jest to całkiem normalne. Każdy chce być kochany,  stąd nam się pewnie to bierze.
Może się mylę, ale Tobie radze nie brać do siebie tego, ale trochę zdystansować w tych myślach.

A co do imprezy...Idz, nie będziesz przecież unikać go, jesteście przecież paczką, i byłoby to trudne, ale jeżeli wiesz ze po % możesz walnąć coś głupiego, nie pij dużo, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie...
Pozdrawiam i trzymam kciuki wink

Edit; Zgadzam się trochę z Wielokropkiem, nie rozumiem dlaczego go znienawidziłaś?

3 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-17 09:43:07)

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Twoje zachowanie jest , stety lub niestety, bardzo typowe.
Każdy facet, to mój facet. Każdy musi się we mnie zakochać. Jeśli nie zrobi tego, znienawidzę go.

Taki sposób myślenia nie ma nic wspólnego z niską samooceną. Gdybyś rzeczywiście myślała o sobie tak kiepsko, to od razu zakładałabyś, że żaden na Ciebie nie spojrzy, że nie jesteś nikogo warta, itp. (to oczywiście w dużym uproszczeniu).

Ale Ty myślisz inaczej: on musi być mój. Spojrzałam na niego łaskawym okiem, musi wpaść w zachwyt i uwielbiać mnie. Jeśli nie - jest śmieciem, zmiotę go. To, raczej efekt (jeśli już) samooceny zbyt wysokiej.

Jak to zmienić?
Ano, pogodzić się z rzeczywistością. Zauważyć swoje zalety, być świadomą swoich wad (ale już bez kokieterii). I zauważyć jeszcze jedno: każdy ma swoje zdanie, każdy sam decyduje o sobie. Również mężczyźni.
A Twoja postawa "rzucania się" na każdego chłopaka, zwyczajnie odstrasza, nawet wtedy, gdy któremuś się spodobasz.

Boisz się, że zrobisz coś głupiego na imprezie. To nie rób niczego, czego byś później żałowała. Wystarczy, gdy przez chwilę pomyślisz. Dorosłość tym różni się od dzieciństwa, że nie kieruje się wyłącznie emocjami. Od emocji do decyzji droga daleka. Emocje są, myślenie też i na końcu pojawia się decyzja: nie zrobię tego, mimo że mam na to ochotę.

Powodzenia.

4

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Oj Kate mam dokladnie tak samo... każdego poznanego chlopaka traktuje jak potencjalnego partnera dla mnie! Tez jest to ode mnie silniejsze, moze jest troche tak, ze presja wszystkich wokół sprawia, że chce sobie znalezc chłopaka i każdego traktuje tak jakbysmy mogli byc ze soba.

Chyba trzeba zrobic tak jak piszą dziewczyny wyżej - bardziej zaakceptować siebie, no i wmowić sobie, że narazie nie szukamy nikogo, a każdego spotkanego chlopaka zacznijmy sobie wyobrażać jako naszego kolege, nie partnera...

5

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

myślę że Twoje zachowanie wynika z dużej samotności,może z braku dobrych kontaktów z ojcem?może powinnaś pójść do psychologa który pomógłby Ci się odnaleźć,bo wiesz takie zachowanie odstrasza facetów, poza tym weź pod uwagę że taki facet w którym zaczniesz się podkochiwać może być szczęśliwie związany z kimś innym wiec po co się komuś narzucać itp.

6

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Na pewno nie wmawiaj sobie, że jesteś nienormalna, niejedna z nas miała takie sytuacje, mnie na przykład zdarza się "dorabiać teorię" do jednego męskiego uśmiechu i żyję big_smile Myślę, że dobry będzie dystans do nowo poznawanych facetów i.. trochę też do samej siebie. Dobrze, że jesteś świadoma swojego zachowania- możesz je kontrolować, tak jak już wyżej zostało to wspomniane. Na imprezę idź koniecznie, a dla kolegi bądź miła- żeby wiedział, że go lubisz, tak po prostu.

7 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-05-17 13:31:56)

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Wielokropek zdecydowanie źle mnie odczytałaś.
I ja wysoka samoocena?
Naprawdę nic z tych rzeczy. Ale nie znasz, nie wiesz o mnie nic to mogłaś sobie tak pomyśleć. Jeśli chcesz mnie poznać lepiej i zobaczyć jak bardzo się mylisz w ocenie mnie odsyłam Cię do wątku "Toksyczna matka i co dalej".

Huanita. Nie mam ojca, nie widziałam go oczy, on nigdy nie szukał na kontaktu (ponoć raz -sorry) i nie istnieje dla mnie.
I chłopacy w których się "podkochiwałam" to zawsze single. Wszyscy to koledzy, którzy miałam stały kontakt smile


Plinka a dlaczego tego kolegę znienawidziłam? Hmmm. W moim życiu mężczyźni dużo krzywdy mi wyrządzili. Ojciec ma mnie gdzieś, a bracia mnie terroryzowali, jeden nawet bił i okradał... I moja matka też całe życie trzymała mnie z dala od płci przeciwnej i miałam zakaz trzymania się z kolegami. I ja zawsze żyłam w przeświadczeniu, że faceci to tylko zło i nic więcej. I po tylu latach postanowiłam się przełamać i spróbować kontaktów z nim. I myślę, że to odrzucenie obudziło we mnie te wcześniejsze uczucia... I pokazało, że moja matka miała racje sad
Ale psychologiem nie jestem. Sama dużo myślę, czytam...
Do psychologa wybieram się od dawien dawna, ale nie stać mnie. Aczkolwiek tutaj ktoś podał namiar na darmowego i kurde próbowałam to dzisiaj znaleźć, ale nie mogę hmm

8

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Przeczytałam Twoje posty w innym wątku. I rzeczywiście inaczej na Twój pierwszy post w tym wątku spojrzałam.

Napisałaś tam:

kate1234 napisał/a:

Wymysliłam sobie, wmówiłam, że chłopak to mój osobisty wyznacznik szczęścia.

Toż nic dziwnego, że nienawidzisz chłopaka, który odbiera Tobie prawo do szczęścia.

Mimo Twej sytuacji finansowej polecam wizytę u psychologa. To, że psycholog pracuje w państwowej przychodni nie oznacza jego niewielkich umiejętności.

9

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Wiesz Kate tak to już jest że większość dziewczyn które miały zły kontakt z dzieciństwie z ojcem bądź nie miały go wcale mają w dorosłym życiu tendencje do pakowania się w toksyczne związki ale rozpaczliwie pragną mężczyzny,przepraszam nie chce Ci tu stwarzać portretu psychologicznego,wiesz ja mam ojca kocha mnie i jest dobrym człowiekiem  ale jest przy tym strasznym nerwusem i gdy byłam mała krzyczał na mnie z byle powodu jak np czegoś nie umiałam,w okresie dojrzewania bardzo często się z Nim kłóciłam,potrafiliśmy się nie odzywać nawet po trzy miesiące,ale do czego zmierzam....kocham mojego tatę ale mam żal ponieważ nie czułam się dostatecznie kochana,i przez to też szukałam zawsze w każdym koledze kogoś z kim stworzyłabym związek i myślę że u Ciebie może być podobnie...na pewno trawisz wreszcie na tego jedynego który da Ci morze miłości na która z pewnością zasługujesz.

10

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/
Wielokropek napisał/a:

Przeczytałam Twoje posty w innym wątku. I rzeczywiście inaczej na Twój pierwszy post w tym wątku spojrzałam.

Napisałaś tam:

kate1234 napisał/a:

Wymysliłam sobie, wmówiłam, że chłopak to mój osobisty wyznacznik szczęścia.

Toż nic dziwnego, że nienawidzisz chłopaka, który odbiera Tobie prawo do szczęścia.

Mimo Twej sytuacji finansowej polecam wizytę u psychologa. To, że psycholog pracuje w państwowej przychodni nie oznacza jego niewielkich umiejętności.

smile
Coś Ty nie rozpatruję w ten sposób darmowych psychologów. Ale chodzi mi o to, że robi za darmo to mniej się przykłada, mniej mu zależy. Chce mieć z głowy i tyle. A ja chciałabym się wygadać komuś "uczonemu" kto mi odpowie co dalej. A nie mnie wysłucha, żeby odhaczyć.

Huanita mnie nigdy nikt nie kochał. I szukam miłości. Marzę o dniu, gdy ktoś szczerze mi powie: kocham Cię. Oczywiście nie chodzi o słowa, ale o czyny smile
I pewnie dlatego tak "zakochuję się" w każdym. A chciałabym kurde przestać i cieszyć się, że mam takich fajnych kolegów smile

11

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/
kate1234 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Przeczytałam Twoje posty w innym wątku. I rzeczywiście inaczej na Twój pierwszy post w tym wątku spojrzałam.

Napisałaś tam:

kate1234 napisał/a:

Wymysliłam sobie, wmówiłam, że chłopak to mój osobisty wyznacznik szczęścia.

Toż nic dziwnego, że nienawidzisz chłopaka, który odbiera Tobie prawo do szczęścia.

Mimo Twej sytuacji finansowej polecam wizytę u psychologa. To, że psycholog pracuje w państwowej przychodni nie oznacza jego niewielkich umiejętności.

smile
Coś Ty nie rozpatruję w ten sposób darmowych psychologów. Ale chodzi mi o to, że robi za darmo to mniej się przykłada, mniej mu zależy. Chce mieć z głowy i tyle. A ja chciałabym się wygadać komuś "uczonemu" kto mi odpowie co dalej. A nie mnie wysłucha, żeby odhaczyć.

Jeśli ktoś jest fachowcem, to czy prywatnie, czy w państwowej przychodni traktuje swych klientów identycznie.

Poza tym, to nie psychologowi ma zależeć na rozwiązaniu Twoich problemów, tylko Tobie.
Być może w państwowej przychodni Twoja motywacja będzie mniejsza.

12

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/
Wielokropek napisał/a:

Jeśli ktoś jest fachowcem, to czy prywatnie, czy w państwowej przychodni traktuje swych klientów identycznie.

Poza tym, to nie psychologowi ma zależeć na rozwiązaniu Twoich problemów, tylko Tobie.
Być może w państwowej przychodni Twoja motywacja będzie mniejsza.

Mi zależy, bardzo. Ale wstydzę się iść tam. Najlepiej jakby ktoś mnie tam zaniósł i posadził hehehe big_smile

13

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/
kate1234 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeśli ktoś jest fachowcem, to czy prywatnie, czy w państwowej przychodni traktuje swych klientów identycznie.

Poza tym, to nie psychologowi ma zależeć na rozwiązaniu Twoich problemów, tylko Tobie.
Być może w państwowej przychodni Twoja motywacja będzie mniejsza.

Mi zależy, bardzo. Ale wstydzę się iść tam. Najlepiej jakby ktoś mnie tam zaniósł i posadził hehehe big_smile

To weź ten wstyd pod rękę i idźcie tam razem. Nie będziesz sama. smile

Jeszcze jedno: nie powiesz psychologowi nic takiego, co zdziwiłoby jego. Co klient, to inna historia, zwykle niewesoła.
A wstydzić się, jeżeli ktoś już musi, może Twoja mama. Pewnie jednak kocha Cię jakoś, tylko też nikt jej nie nauczył jak tą miłość okazywać. Jak w tym powiedzeniu: chciała dobrze, a wyszło jak zwykle.

14

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Oby więcej takich kobiet jak Wy... szkoda tylko, że kryjecie się w wirtualnym świecie for internetowych.

15

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

ja tak miałam kiedy będąc z obecnym partnerem poznaliśmy świetnego kolegę i zaczęliśmy się z nim trzymać. miał wszystko, dosłownie! był (jest) świetnym kumplem, szczery, miły, kulturalny, etc... ale poznając go bliżej i przyglądając się mu bardziej, dostrzegłam w nim też wady: i w zachowaniu i w wyglądzie... dlatego łatwiej mi przeszło oszołomienie (bo nie nazwę tego zauroczeniem) tym człowiekiem.
Radzę Tobie podobnie- wyszukuj wad, jeśli nie będziesz mogła inaczej poradzić sobie z tym, co Cię męczy.

16

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/
KobiecyFacet napisał/a:

Oby więcej takich kobiet jak Wy... szkoda tylko, że kryjecie się w wirtualnym świecie for internetowych.

hehehehehe. Więcej? Desperatek szukających na siłę chłopaka? tongue Aczkolwiek ja nie chcę mieć chłopaka big_smile Nie nie nie xD


lool2 -> To jest myśl. Niby takie oczywiste, a nie wpadłam na to.

Kilka dni temu miałam przez to problem. Drugi kolega na którego zaczęłam patrzeć inaczej niż na kolegę okazało się, że ma dziewczynę! Po dwóch miesiącach się dowiedziałam. I trochę wypiłam, on też i wygłupiałam się z nim. A jego dziewczyna drętwa eh. I on mówił, że próbuje się jej pozbyć niby, chce z nią zerwać, ale nie potrafi... I eh ta jego dziewczyna bardzo się na mnie zdenerwowała i nie polubiła mnie do tego stopnia, że chciała mnie bić xDDDDDDDDD I kolega musiał ją powstrzymywać hehe. Ale to taki zimny prysznic, że chyba przeszło mi big_smile

17

Odp: Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Swego czasu też byłam taką desperatką. Z tym, że ja nie obracam się na co dzień w grupce chłopaków, nie mam takiej paczki płci męskiej, dlatego gdy poznawałam jakiegoś kolegę i gadaliśmy, to od razu w głowie po nocach rozmyślałam, co by to było gdybyśmy byli razem i się do siebie zbliżyli. big_smile Nie jesteś nienormalna jak widzisz, sporo osób tak ma, w końcu tzw. zauroczenie nie istnieje od dziś, ale od ho hooooo. big_smile Nie ma się czym przejmować, grunt to starać się nad tym zapanować i nie rzucać się od razu na kolegę z łapskami big_smile Oczywiście żartuję, chodziło mi o to, że nie warto składać jakichś deklaracji na dzień dobry, trzeba się kontrolować i sprowadzać na ziemię - że NA RAZIE to tylko kolega, może kiedyś będzie coś więcej, ale NA RAZIE NIE. wink

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Każdego poznanego chłopaka traktuję jako potencjalnego chłopaka...;/

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026