jestem kobietą po 30!
obecnie jestem w dość udanym związku, uważam (bo tak czuje) że się kochamy.
choć potrafimy koty drzeć , czasem "mnie głowa boli" On wyjeżdża na dłużej(no taka praca) sądzę że prócz tego ze jesteśmy parą, jesteśmy dla siebie też przyjaciółmi..ale czy na pewno?
nie ograniczamy się, wspieramy, zachęcamy do spotkań z kolegami z pracy( tak Jego jak i moimi)
mieszkamy ze sobą od jakiegoś czasu,nasz dom to nasza oaza,ale też przystanek dla wszystkich którzy mają problemy..takie"drzwi otwarte dla każdego"
Rozmawiamy o wielu sprawach..które nie zawsze są dla nas miłe..
jestem policjantką a On jest żołnierzem który niedawno wrócił z Afganistanu
byłam i jestem dla niego wsparciem po powrocie, opowiadał mi o różnych ciężkich sytuacjach
to kiedy zaczynam wchodzić na tematy z czasów kiedy jeszcze nie byliśmy razem-odcina się słowem "dość" i "koniec tematu"..
nie rozumiem-gubię się..nie mam pojęcia co takiego może ukrywać..
nie rozumiem..równie dobrze mógłby mi pokazać drzwi i jak małej dziewczynce kazał wyjść ze swojego życia.
co też takiego może "ukrywać" ze "nie i koniec"...
bo ja nie rozumiem..dlaczego tak!! wiem że mi ufa, bo jesteśmy sobie na prawdę bliscy i oddani.
jak ..sprawić żeby powiedział..żeby zaufał mi..przecież wie że cokolwiek ..ja zawsze obok!