netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy ten związek ma sens?

14 odpowiedzi3 031 wyświetleńzałożony przez dziwaczka?, 04.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy ten związek ma sens?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez dziwaczka? (2011-07-04 16:46:02)

Temat: czy ten związek ma sens?

Witam, proszę powiedzcie mi co o tym myślicie. Jestem wstrętną babą, czy bezmyślną istotą smile

Mój "związek" trwa z przerwami 9 lat. W małżeństwie nie układało mi się, żyliśmy jak sąsiedzi. Oddzielna kasa, oddzielne łóżko, córka pełnoletnia. Poznałam mężczyznę, który wprowadził w moje życie wiele ciepła. Oficjalnie był żonaty, ale żona wyprowadziła się do innego mężczyzny i zostawiła go z 2 nieletnich dzieci. Konsekwencją tego była depresja Jego i córki. Ja poznałam go już leczeniu a w trakcie leczenia córki. Przez długi czas spotykaliśmy się zachowując dyskrecję. Jak małolaty jeździliśmy w zimę do domku, żeby nacieszyć się chwilę sobą (na szczęście był kominek). Czułam się podle, ale nie miałam siły a i ochoty odmówić mu. Latem weekendy spędzaliśmy na działce. On przez jakiś czas obawiał się, że wpadnie na działkę jego mama bądź siostra. Po jakiego diabła ja trwałam w tym chorym układzie? Za wspólne wakacje każde z nas płaciło za siebie. Po pewnym czasie mieliśmy dostęp do mieszkania jego mamy z czego korzystaliśmy pod jej nieobecność. No i stało się. Wróciła wcześniej z odwiedzin u rodziny. Nie doszło do przywitania bo ja nie byłam w stanie spojrzeć jej w oczy i ulotniłam się kiedy ona była w kuchni. Postanowiłam, że nigdy więcej, usiłowałam odejść od niego. On dostał od mamy błogosławieństwo na nasze schadzki w jej mieszkaniu. Całą konspirację tłumaczyłam sobie dbaniem o psychikę jego dzieci. Moja córka wiedziała o nim i poznała go. Po 4 latach "związku" dostał zaproszenie na wesele "z osobą towarzyszącą". Powiedział, powinienem pojechać z Tobą, ale wiesz jedzie ze mną mój syn z dziewczyną. Raczej nie pojechałabym bo obawiałam się zainteresowania jego rodziny, ale słowa mnie zabolały. Przez jakiś czas mówił mi o swoich dzieciach, ale przestał z uwagi na to, że krytykowałam je. Jak można nie wyrazić słów krytyki na wieść "na Dzień Ojca" córka przysłała mi sms (mieszkali razem), córka wyszła z domu bo nie chciała widzieć kuzynki, która przyjeżdża prosić na wesele, córka nie poszła do Babci na imieniny, syn zawalił semestr, nie poszedł na egzamin bo miał mecz , dzieci nie mówią, że wyjeżdżają na dzień czy dwa itd Praktycznie byłam odcięta pd wszelkich informacji.  Z czasem poznałam jego mamę i rodzeństwo. Zostałam bardzo dobrze przyjęta.Bywałam na uroczystościach rodzinnych - jego dzieci tam nie było. Syna widziałam na weselu i pogrzebie, ale nie zamieniliśmy słowa, córki nie znam. O jego rozwodzie dowiedziałam się po jego wyjściu z rozprawy-zadzwonił, że od teraz jest wolnym człowiekiem. O mój rozwód nigdy nie zapytał. Rozwiodłam się w trakcie naszego "związku" a on o tym nie wie. Od 3 lat mieszkam sama. Weekendy spędzaliśmy razem w moim mieszkaniu, ale zero inf.co u niego pod dachem. Od jego mamy dowiedziałam się, że wymienił meble w kuchni!! Wielokrotne rozmowy, że boli mnie to iż nie dzieli się ze mną co u niego w domu, ze chcę uczestniczyć w jego życiu dostaję odpowiedź, że nie chce żebym krytykowała jego dzieci. On zna moją córkę, mają kontakt bezpośredni i telefoniczny. Po jego rozwodzie oznajmiłam (3 lata temu), że oczekuję, załatwienia, że tylko on ma prawo do działki (Ogrody Działkowe) i od tamtej pory nie bywam z obawy, ze mogę zostać wyproszona przez jego ex. Nawet palcem nie kiwnął  w tej sprawie. Kilka razy usiłowałam skończyć ten chyba chory związek, ale wracałam. Niedawno zapytałam o jego dzieci i dowiedziałam się, że syn mieszka u niego ze swoją dziewczyną, że studia nie skończone,że dziewczyna nie ma zawodu, że załatwił mu pracę w firmie w której pracuje. Na moje stwierdzenie, że ma pod dachem kopulujące pasożyty mało nie skoczył mi do gardła. Wyrzuciłam go z domu. Poczułam się jak tania d**   Przed oczami mam zimny domek na działce, dobijającą się do mieszkania jego mamę, r-ki za wspólne wyjazdy, swoje r-ki za mieszkanie i media z których korzystał. Uznałam, że przyjęcie pod wspólny dach dziewczyny syna to przesada, niech swoje potrzeby załatwiają w zimnym domku z kominkiem (tak jak my to robiliśmy z uwagi na Jego dzieci i konspirację)   
Tak to rozpadł się mój związek z mężczyzną, który zarzucił mi, że najchętniej rozpędziłabym jego dzieci. Czy ja naprawdę nie powinnam zwracać mu uwagi w w/w kwestiach? Czy nie mam prawa powiedzieć, że nie podoba mi się zamieszkiwanie dziewczyny w jego domu?

2

Odp: czy ten związek ma sens?

Wydaje mi się, że jednak nie powinnaś. Jesteście razem, ale to nie są Twoje dzieci ani nie jesteś ich macochą, a poza tym są dorosłe z tego, co piszesz. A relacje między nimi a ich ojcem, czyli Twoim partnerem to ICH relacje, ICH sprawa. Możesz służyć radą, ale nie bądź wyrocznią. A on chronił swoje dzieci albo dlatego, że krytykowałaś je od początku (mogło tak nie być, to takie założenie), albo bał się ich reakcji na nową partnerkę. Też im się nie dziw, bo żadne dziecko nie podejdzie z entuzjazmem do nowego partnera rodzica, jeszcze po takich przejściach.
Myślę, że przede wszystkim powinnaś odpuścić czepianie się dzieci, a reszta się ułoży. Powodzenia!

3

Odp: czy ten związek ma sens?

Uważam ,że te słowa krytyki ,które wypowiadałaś o jego dzieciach spowodowały ,że się troszkę odsunął od Ciebie .
A myślę,że to taki jego mechanizm obronny.Żona go zostawiła a on musiał zająć się dziećmi miał z nimi problemy ,z którymi starał się radzić jak tylko mógł .Może jednak uważa ,że nie zrobił wystarczająco dużo żeby je ochronić i życie tych dzieciaków, potoczyło się nie tak jak tego chciał hmm a twoje słowa pewnie go zabolały i najwyraźniej poczuł się zaatakowany .

4

Odp: czy ten związek ma sens?

Ojjj, zbieram baty jako czepialska.
Rozumiem, że dzieci przeżyły przed laty koszmar, ale uważam, że roztaczanie parasola nad dziećmi  w wieku 28 i 26 lat to przesada. Skoro syn jest dorosły do seksu to niech będzie również dorosły do zarobienia na to. Sprowadzenie pod dach dziewczyny nie mieści się w moich normach tolerancji (mieszkanie 60m). Może inaczej spojrzałabym na wszelkie dziwne zachowania jego dzieci gdyby choć raz powiedział , że nie podoba mu się to czy tamto. Wszystkie poczynania są ok i jest z nich zadowolony. W tym roku zmarła jego mama. Córka nie przyjechała na pogrzeb bo była na nartach, właśnie przeziębiła się a przy okazji to ona nie bywa na pogrzebach.

5

Odp: czy ten związek ma sens?

Wydaje mi się ,że wiek nie zawsze świadczy o dojrzałości:/
a po co pracować i męczyć się jak tatuś na wszystko przymyka oczy bo dzieci koszmar przeżyły
on stara się ich chronić i nie liczy się dla niego po ile mają lat , jak się zachowują i czy chodzą na pogrzeby czy nie .
Tobie sie to nie mieści w głowie bo masz swoje normy tolerancji a niektórzy nie maja ich w ogóle .
Ciekawi mnie to, jak Ty wyobrażasz sobie swoją przyszłość z tym facetem ?

6

Odp: czy ten związek ma sens?

No właśnie, zastanawiam się co ja tyle lat robiłam w tym związku. Kilka razy usiłowałam odejść na dobre, ale nie udało mi się. Słyszałam "kocham cię", "brakuje mi ciebie" i wierzyłam. Dalej wierzę, nie mam podstaw nie wierzyć, ale chciałam uczestniczyć w jego normalnym życiu. Kto jak nie kochana osoba ma prawo zwrócić uwagę? Wielokrotnie powtarzałam, że chcę uczestnictwa w tym co jego dotyczy. Chyba to normalne,jeśli ma to być związek kochających się ludzi. I naprawdę nie jest mi obojętne z kim mieszka mój partner. Myślę, że teraz odejdę na dobre to znaczy on odejdzie bo nie jestem w stanie zaakceptować dziewczyny syna pod jego dachem. On wybierze dobro swoich dzieci.

7

Odp: czy ten związek ma sens?
dziwaczka? napisał/a:

On wybierze dobro swoich dzieci.

A Ty byś nie wybrała?
Witaj! Myślę, że są takie obszary życia, gdzie nadmierna krytyka niczego dobrego nie wnosi. Dzieci ma się do śmierci. a jeżeli ich więzi są takie a nie inne to tylko i wyłącznie ICH sprawa. To samo odnośnie JEGO działki. Cóż Ty masz z nią wspólnego? To dotyczy jego życia sprzed czasu gdy się z Tobą związał.
Myślę, że też nie życzyłabyś sobie ingerencji w sprawy, co do których NIE dałaś upoważnienie do wtrącania się.

8

Odp: czy ten związek ma sens?

Można wyrazic swoje zdanie, ale Ty bardzo brzydko je wyraziłaś (kopulujące pasożyty).  Co to znaczy, że nie jesteś w stanie zaakceptować dziewczyny JEGO syna pod JEGO dachem? Przeciez masz swój dach. Rozumiem, masz swoje zasady, ale to nie znaczy, że inni muszą je podzielać.

9 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-04 11:40:25)

Odp: czy ten związek ma sens?
dziwaczka? napisał/a:

chciałam uczestniczyć w jego normalnym życiu. Kto jak nie kochana osoba ma prawo zwrócić uwagę? Wielokrotnie powtarzałam, że chcę uczestnictwa w tym co jego dotyczy. Chyba to normalne,jeśli ma to być związek kochających się ludzi. I naprawdę nie jest mi obojętne z kim mieszka mój partner. Myślę, że teraz odejdę na dobre to znaczy on odejdzie bo nie jestem w stanie zaakceptować dziewczyny syna pod jego dachem. On wybierze dobro swoich dzieci.

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że Twoje "normalne uczestniczenie" w jego życiu polegałoby głównie na organizowaniu mu życia, kontrolowaniu jego poczynań, a także na wychowywaniu jego dorosłych dzieci. Jeśli on ma w stosunku do Ciebie podobne wrażenie jak ja to wcale się nie dziwię, że nie mówi Ci o wielu sprawach dotyczących jego i jego rodziny. Moim zdaniem przekraczasz granice.

10

Odp: czy ten związek ma sens?

Chociaz może nie powinnam się wypowiadać w tym temacie (jestem dużo młodsza od dzieci Twojego faceta/ex faceta) to coś powiem. Przede wszystkim zgadzam się z poprzedniczkami- to są jego dzieci, jego mieszkanie, jego metody wychowawcze. To, że jesteście razem nie uprawnia Cie do ingerowania w każdą część jego życia.
Mieszkacie osobno, jego dzieci nigdy nie poznałaś oficjalnie. Skoro Cię im nie przedstawił przez tyle czasu, to wydaje mi się że to był jasny, prosty sygnał że to co jest między wami, nie uprawnia Cie do interweniowania w życie jego dzieci.

Nie potrafię zrozumieć dlaczego i w czym przeszkadza Ci synowa Twojego faceta? Nie mieszkasz tam, ba, nawet tam nie przebywasz, Twój facet Ci o nich nie opowiada więc w czym widzisz tutaj problem?

11

Odp: czy ten związek ma sens?

Dziwaczka,

Czasami naprawde warto odpuscic...
Ja mam wrazeni, ze on z jakiegos powodu nie chce cie oficjalnie w swoim zyciu. I te sytuacje z jego dziecmi sa tylko pretekstem.
Poza tym im mniej sie bedziesz wtracac tym lepiej. Zycie mnie nauczylo, ze nie ma co sie wychylac przed szereg z radami, pomoca itp. Nikt nie lubi takich rad i krytyki. Raz mozna cos skomentowac, ale lepiej nie. Predzej czy pozniej sam by cie zapytal co o tym sadzisz.

Mozesz miec racje, ale nakazami krytyka nikt jeszcze nic nie zwojowal. jesli jegoo zachowanie Cie rani to go zostaw. I czemu ci przeszkadza ze on mieszka z synem i jego dziewczyna? Czy mam rozumiec jestescie 9 lat razem, a on nigdy nie zaprosil cie do siebie??? Nie wiem, czy to jest normalne. Raczej nie. Nikt Cie nie zmusza by godzic sie na jego zachowanie.

Tobie radze, skup sie na sobie. Moze zapisz sie na jakis kurs, angielski, itp. Masz corke, mieszkanie, zycie. Czerp z niego jak najwiecej i nie ograniczaj swego szczescia od niego.

Napisz jak rozwija sie sytuacja.

Pozdrawiam

12

Odp: czy ten związek ma sens?

Nie dziwię Ci się, że chcesz mieć wpływ na faceta, z którym jesteś.
Ale:
- nie mieszkacie razem,
- nie znasz jego dzieci(de facto PEŁNOLETNICH),
- z tego, co zrozumiałam nie jesteście jako tako razem
i to nie upoważnia Cię do rządzenia jego życiem. Możesz dawać mu rady, powiedzieć, co o tym myślisz, ale w granicach rozsądku i dobrego wychowania. Przyjmijmy, że moja mama się zgodziła, że mój facet może z nami zamieszkać, a jej partner powiedziałby, że ma u siebie kopulujące pasożyty dałabym mu osobiście w twarz(gdybym, oczywiście, dowiedziała się o tym), a moja mama pewnie by go rzuciła, albo coś. Jak rozumiem, syn i jego dziewczyna nie wiedzą o tym, co o nich powiedziałaś, ale nie zmienia to faktu, że to jest jego dziecko. A rodzic nie pozwoli na to, by obrażać JEGO dziecko. Facet ma swoje metody wychowawcze i to jego sprawa, co robi.

13

Odp: czy ten związek ma sens?

Myślę,że szkoda tego związku.
Popełniliscie oboje błąd ukrywając się tak długo przed dziećmi i rodziną.Ojciec myślał ,że je chroni a one po prostu muszą zrozumieć ,że każdy ma prawo do miłości.To dorosłe osoby ,które same potrzebuja partnerów.On(ojciec) je "chroni" ale to nauka egoizmu,dzieci powinny poznać kobietę ,która kocha ojciec,to nic złego.
Znam wiele osób w podobnej sytuacji i dzieci przyzwyczają sie do nowych realiów szybciej niż wydaje sie dorosłym.Jezeli nie wałkuje sie wciąż starych krzywd,dzieci  czuja sie bezpiecznie,nie czuja nienawiści z zadnej ze stron,przystosowują sie szybko.Ukrywanie się i poświęcanie tego pana jest bez sensu,ostatecznie rani wszystkich.Porozmawiajcie ze sobą.
Pozdrawiam

14

Odp: czy ten związek ma sens?

Czytając Twoje posty to pierwsze co sobie pomyślałam, to to, że Tobie w tym wszystkim najbardziej przeszkadza ta dziewczyna jego syna. Wiadomo wszystko to co się działo się nawarstwiło, zwłaszcza że wydaje mi się iż jesteś osobą, która lubi "rządzić" innymi i mieć we wszystkim swoje zdanie, jednak czy tu nie wychodzi po prostu z Ciebie zazdrość?
Może obawiasz się że obecność w jego domu młodej i pewnie atrakcyjnej dziewczyny jest dla Ciebie zagrożeniem? I pomimo tego, ze jest to dziewczyna jego syna odbierasz ją trochę jako rywalkę? A może czujesz tak bo jej się udało tam zamieszkać, a Tobie przez te lata nie i czujesz się gorsza z tego powodu i w związku z tym szukasz wszędzie winy, a nie umiesz powiedzieć wprost swojemu partnerowi, że jest Ci przykro, że on przez tyle lat nie zaproponował Wam wspólnego mieszkania, a jego syn zdobył się na to i on(Twój mężczyzna) tak łatwo to zaakceptował i zgodził się na to podczas gdy prawdopodobnie jego syn miałby obiekcje przeciwko Twojemu zamieszkaniu z nimi i pewnie Twój partner ustąpiłby synowi? Mi się wydaje, że gdzieś tu należałoby szukać problemu, bo może jego dzieci są cały czas dla Ciebie "konkurencją" w walce o jego uczucia i nie potrafisz tego zaakceptować(inna sprawa, że on tu też zawinił, bo nie próbował już po pewnym czasie "włączyć" Cię w rodzinę, ale nie na zasadzie wtrącania się w ich życie, ale wspólnych spotkań itd.). Jeśli stanowicie dobrą parę dla siebie samych to może warto porozmawiać tak szczerze o całym Waszym związku, o błędach jakie popełniliście i co byście chcieli zmienić, ale w Was, a nie w jego dzieciach.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy ten związek ma sens?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026