Witam
Mam nadzieję, że mój post nie zostanie zamkniety, gdyż bardzo mi na tym zależy. Wiem, że regulamin mówi "jedne facet jeden wątek" ale tu już nie chodzi tylko o niego, ale i o nią.
Nie mam faceta, on jest raczej tylko ojcem mojego dziecka. Postawiłam na taki układ niż na związek bez przyszłości pełen kłamstwa i obłudy. Układa nam się dobrze, staramy się budować przyjazną relację, gdyż chcemy by dziecko nie odczuwało naszych wrogi nastawień względem siebie. Choć do porodu jeszcze sporo czasu to aby zdobyć zaufanie partnera potrzeba czasu... Każdy z nas ma swoje życie, jednak on powtarza "tylko Ty, zależy mi itp". Ciężka sprawa, zwłaszcza, że wiem iż kłamie.
Skąd? Jego przyjaciel się wysypał...
W Boże Ciało ojciec mojego dziecka postanowił pojechać do rodziców, jak się potem okazało do niej. Przyjaciel mi powiedział, że wrócili do siebie i jest teraz u niej. Zadzwoniłam do niego wczoraj z zapytaniem kiedy wróci bo trzeba mnie w poniedziałek do lekarza zawieść (moje auto w warsztacie jest ;/) a sam chciał być na badaniu. Uznał, że w niedziele powinien być, bo rodzice coś jeszcze od niego chcą. Jak powiedziałam, że pewnie jest u niej to usłyszałam, że to nie prawda...
Nie wierzę w jego słowa, wiele razy mnie okłamał i ma to we krwi. Przyjaciel powiedział (w zaufaniu), że oni do siebie wrócili już dawno, ale on mąci mi w głowie. Bo jestem w ciąży i ma obowiązek zając się mną. Powiedziałam mu, że sama potrafię o siebie zadbać, a jeśli on chciałby wrócić do ex proszę bardzo, ale miłoby było z jego strony aby mnie o tym poinformował, a nie kłamał... Głowy bym nie urwała, w wiedziała, ze mogę mu ufać... A tak...
Zastanawiałam się czy przypadkiem do niej nie napisać... Powiedzieć jej jak to jest między mną a nim (zapewne kobieta nie wie o mojej ciąży) opowiedzieć o całym półrocznym burzliwym związku... Przy okazji ostrzec, aby wiedziała z kim się wiąże. Nie wiem tylko czy w ten sposób nie przekreślę dobrego choć kłamliwego kontaktu z nim... Bo patrząc na to wszystko z boku szkoda mi jej... Ona zyje złudzeniami, że nie jesteśmy razem, że ja się dla niego nie liczę a tak naprawdę skacze wokół mnie jak wokół jajka bo jestem w ciąży... Tylko czy ona mi uwierzy? Na pewno nie... Ale zawsze można spróbować...
Jak uważacie, czy powinnam poinformować ją o zachowaniu tego faceta? Dla mnie on jest nikim, jedynie ojcem mojego dziecka, ale ona pakuje się z nim w niezły związek... Zwłaszcza, że między nimi jest ponad 100km odległości co wpływa na to, że ona nie wie i nie ma pojęcia co rzeczywiście dzieje się w jego życiu. A ja jestem naocznym świadkiem jego zachowań...
Co robić? Napisać do niej i ostrzec?? Czy nie zawracać sobie głowy nią? A przede wszystkim nim?