Witam,
jakis czas temu pisalam o problemach natury uczuciowej, teraz chcialam zapytac sie Was jak moge wplynac na partnera lenia...
na poczatku znajomosci staral sie - nie bylo zle biorac pod uwage z jakiego typu domu sie wywodzil tzn. wszystko za nich robila matka- to staral sie pomagac w miare mozliwosci, albo uczyl sie dopiero podstawowych rzeczy, ktore powinien wyniesc z domu...
moj problem polega na tym ze partner mi wogole nie pomaga w zyciu codziennym:
- obowiazkach rodzinnych
- opieka nad dzieckiem
- nie jest zainteresowany szukaniem pracy, bo obecnie nie pracuje - czeka az mu matka zalatwi....
ja juz mam dosc ostatnio ok. miesiac temu nie mialam juz sily(psychicznie) caly czas prosic kazac zrob to zrob tamto caly czas trzeba gadac gadac gadac, ale jak on to robi na odpier.... to ja juz wole sama zrobic i wtedy robi sie bledne kolo, bo zaczynam tak jak jego matka powoli wszystko za niego robic... a on tylko spanie i telewizja....
chcialby, go zostaiwc ale teraz jak nie ma pracy to nie moge bo ja i tak wiecej od niego zarabiam ale jakby co to bedzie gadanina ze mama tete zostawila bo nie mial pracy...
a ja juz patrzec na niego nie moge, uczucia juz dawno wygasly jestem z nimm zewzgledu na syna, ale nie wiem czy to takie dobre rozwiazanie...
chcialabym przeprowadzic z nim rozmowe ale boje sie ze go wyrzuce z domu bo mi nerwy puszcza....
szlag mnie trafia jak z pracy mam wrocic do domu i patrzec jak piaty film z rzedu oglada a jak nie ma co ogladac to bajki z synem oglada...
ale pracy nie szuka, po moim gadaniu i przygotowaniu dokumentow zapisal sie do UP i podejrzewam ze dopoki zasilek bedzie bral to nici z szukania pracy....
poradzcie moze macie jakies metody na partnera lenia... bo to ze nie uprawiamy seksu tez nie skutkuje a on sie nawet nie domysli ze przez ww rzeczy nie mam ochoty...
a od jakiegos pol roku to nawet przestal dbac o siebie z tego lenistwa nawet goli sie raz w tygodniu i wyglada jak menel, ale jak mu tak mowie to on nic sobie z tego nie robi.....nawet syn 4 letni mu zwraca uwage .....
ja nie rozumiem jak mozna tak sie nie przejmowac swoim wygladem nawet tak samemu dla siebie- co z tego ze co 2 dni sie kapie jak caly czas chodzi w tym samym ubraniu, a jak mu cos kupie to nawet nie otworzy tylko powie dziekuje i wciska w kat...