Witam
byłyście kiedyś w sytuacji, że nie potrafiłyście przestać myśleć o ukochanym? Wiecie, że nie możecie być razem a on ciągle jest w sercu... Wiem, spotkania ze znajomymi pomagają ale na krótki czas... Wieczność się z nimi nie widuje, jestem z nimi smiejemy zartujemy jest ok ale jak wracam do domu siedze sama tak jak dzis to pojawiaja sie rozne mysli.. jak radzić sobie z tym?
Podobne tematy
Witaj,
rozumiem Cie doskonale gdyz sama niejednokrotnie bylam w podobnej sytuacji.
Wowczas jedynie czas moze okazac sie Twoim sprzymierzencem...a ten wyjatkowo wolno uplywa....
Czas leczy rany... a jesli nie leczy to sprawia,ze potrafia sie one zabliznic...
Nie twierdze,ze to jest latwe i przyjemne ale chyba jedyne najlepsze rozwiazanie ...
Nie bede Ci pisac,bys probowala zyc normalnie-bo to zapewne wiesz, zreszta sama piszesz,ze probujesz... i bardzo slusznie...poczatkowo bedzie trudno ale potem coraz latwiej...
Zycze wytrwalosci .
Witaj
większość z nas przechodziło podobną drogę - zawiedzinych uczuć i bólu rozstania, i niestety jedyne co naprawdę pomaga i skutkuje, to czas. Wiem, to banalne, ale to prawda. Czas leczy każdą ranę - różnie to trwa, nie każda znika bez śladu, czasami pozostają bolesne blizny, ale w każdym przypadku, prędzej czy później, czas pomaga.
Więc głowa do góry, trzymaj się ciepło i po prostu - chociaż z doświadczenia wiem, jakie to trudne - staraj się o nim nie myśleć, nie wspominać miłych chwil. Patrz w przyszłość a nie za siebie.
Korzystaj z lata - taka piękna pogoda, że nie ma co siedzieć w domu i rozmyślać...
czas.. hm... Czasem pomaga w sensie chyba żyć dalej...
czas..
Dokładnie tak samo myślę. Warto poczekać, znajdziesz kogoś godniejszego Ciebie
Powodzenia!
Na zranioną miłość jest najlepsza nowa ![]()
fakt , że nie na chama jej szukać , sama z czasem się znajdzie
;p
Miałam taką sama sytuację co TY
, rok temu rozstałam się z kimś kogo uważałam za ideał faceta ( fakt nie ma ideałów, ale ja naiwna blondyneczka hehe ) ;p , było mi naprawdę ciężko ... fakt że spotykałam się później tam z kimś ,ale tylko na stopie koleżeńskiej
w główce ciągle siedział mi mój ex , aż pewnego dnia poznałam GO-mojego obecnego faceta , który małymi kroczkami , bez pospiechu skradał i skradł mi moje serducho , dzięki niemu zapomniałam o wszystkim
, na nowo zaczął mnie uczyć czym jest miłość, zaufanie, pożądanie , szczęście itd.
Trzeba wiele żab pocałować , aż odnajdziemy tą która się zamieni w księcia
nosek do góry :* , jeśli masz jakieś pasje zajmij się nimi
, teraz nadchodzą wakacje zapewnię kogoś poznasz ![]()
Dzięki bardzo wszystkim za rady, każdy mówi że czas leczy rany... Ale zapomniałam dodać w moim poście że ja już 2 lata się z tym męczę, wiem , że to chore.... Tzn nie mówię tego dosłownie ze 2 lata się mecze bo prawdziwa meczarnie przechodzilam przez 2 miesiące ale potem zaczelam inne życie, bardziej towarzyskie, przez niego strasznie się zmieniłam, zaczęłam pić (choć nigdy wczesniej będąc z nim nie wypilam nawet kropli alkocholu) a po tych 2 miesiącach płaczu wyszlam w koncu do znajomych i zaczelo sie... przez jakis rok tak zylam, codziennie sie spotykalam z przyjaciolmi i w ogole myslalam ze juz o nim zapomnialam gdyz w zeszle lato bylam na imprezie gdzie byl tez moj ex, bylam pijana on zreszta tez i znowu sie do siebie zblizylismy, znow poczulam jego bliskosc czulosc itp... mialam nadzieje ze wrocimy do siebie ale tak sie nie stalo ;// potem znowu cierpialam ale dalej prowadzilam zycie towarzyskie , potem spotykalam sie z jednym chlopakiem i wydawalo mi sie ze juz to ten, ze uwolnilam sie od ex ale niestety znowu na imprezie na ktorej bylam z nowo poznanym, byl tez moj ex i jak zobaczyl mnie z nowym zrobil sie zazdrosny i najpierw udawalam obojetna ale gdy poprosil mie o rozmowe uleglam i poszlam z nim pogadac, i znowu jak mnie prrzytulil to juz zapomnialam o wszystkim...;/ i od tamtej pory juz ten nowo poznany stal sie dla mnie nikim, strasznie go potraktowalam a on do tej pory jest zakochany... no i potem znowu nic nie wyszlo z moim ex i postanowilam zerwc z nim kontakt myslac ze w ten sposob zapomne, on do mnie pisal i wgl a ja zmienilam nr tel i gg staralam sie nei chodzic tam gzie on byl... i tak jest do tej pory nie mam z nim kontaktu od 5 miesięcy... a nadal tęsknie , dalej spotykam sie ze znajomymi ale troche przystopowalam z piciem bo musze sie troche ustatkowac ;/ alkochol mi pomagal ale wiem ze nei moge juz tak dalej, wiec mniej wychodze ale z tym skutkiem ze bardziej mi go brakuje ;/ nie wiem juz co robic, widac czas mi nie pomaga zupelnie ![]()
Wiem ,że będzie Ci ciężko zapomnieć ,ale musisz podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu . Bo jeśli go kochasz będziesz tęsknić zawsze do końca życia . Ja już 17 lat tęsknie myślę- popełniłam życiowy błąd . Bardzo tego żałuje niestety nigdy nie pokochała swojego męża tak jak jego kochałam i nadal kocham on jest w moim serduszku był i będzie. Więc nie oszukuj się ,bo naprawdę będziesz żałować. ![]()
Dzięki... Chyba muszę zaryzykować i zobaczyć czy on jeszcze coś do mnie czuje
Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem! Zakochałam się w chłopaku który krótko mówiąc ma opinię lovelasa.. znam go prawie od dziecka mieszkamy blisko siebie. Wszystko zaczęło się od wspólnych imprez w towarzystwie, jest strasznym podrywaczem i mimo że o tym wiedziałam wpadłam jak śliwka w kompot. Nigdy tak wcześniej się nie zachowywałam próbowałam go zdobyć jak tylko się dało ale cóż okazało się ze byłam kolejną której tylko namieszał w głowie. Mamy wspólnych znajomych co bardzo komplikowało całą sytuację.. Jeszcze jego kumpel zaczął mnie podrywać wtedy nie wytrzymałam i wyznałam mu co czuję on delikatnie wycofał się z naszej znajomości przestaliśmy ze sobą pisać i widywać się. Po jakimś czasie spotkałam fajnego chłopaka z którym jestem do dziś - minęły trzy lata, myślałam wtedy jak to mówią klin klinem. Dowiedziałam się że Kamil też z kimś jest - jest z tą dziewczyną do tej pory. Wydawało mi się że już wszystko poukładałam ale g... prawda! W tym roku zaczęłam studia: stancja, imprezy itd i pewnego dnia razem z moimi znajomymi przyjechał Kamil impreza była świetna, cały czas razem tańczyliśmy. Zaczęliśmy znowu ze sobą pisać mimo że oboje jesteśmy w związkach, sytuacja taka powtórzyła się kilka razy.. Na dodatek zapoznałam na studiach koleżankę która jest z jego bratem - ja ich wyswatałam nieświadomie:) zorganizowałyśmy u niej ognisko na które przyjechali oni, Karina wiedząc o całej sytuacji zapytała kamila czy coś do mnie czuje a on nie zaprzeczył! Po imprezie zadzwoniła do niego i rozmawiali o mnie z godz, wszystko słyszałam i nie mogłam w to uwierzyć, nie powiedział że ma mnie gdzieś tylko że to nie jest takie proste. To był szok wszystko wróciło! Powiedział że najpierw nic do mnie nie czuł ale gdy zaczęłam być z moim obecnym chłopakiem zmienił zdanie i zaczął żałować! Wiecie jak nakręciłam się po tym??? za jakiś czas zorganizowałyśmy u mnie na stancji impreze na którą przyjechali, mieliśmy ze sobą szczerze pogadać, miałam tak wielkie nadzieje! nawet nie wiecie jaki smutny finał ma ta historia... okazało sie ze zależało mu tylko na jednym.. za dużo wypiłam i czułam że musze się przespać żeby troszkę wytrzeźwieć wiec poszłam do pokoju koleżanki i położyłam sie , za jakiś czas przyszedł kamil strasznie sie ucieszyłam bo położył się i przytulił mnie jak długo to sobie wyobrażałam! ale nagle zaczął zwyczajnie się do mnie dobierać nie było w tym kszty romantyzmu lecz zwykłe chamstwo.. mimo że tak kiedyś tego pragnełam przerwałam tą chorą sytuację, a on wstał obrażony i wyszedł nikt nie podejrzewał co się działo.. rano było okropnie nawet nie spojrzeliśmy sobie w oczy - bo oni nocowali. na początku myślałam że nigdy mu tego nie wybaczę i to ostatecznie mnie wyleczy ale tak nie jest! mam straszne wyrzuty względem chłopaka ale o niczym mu nie powiem wiem że to byłby koniec. a kamil w ten sam dzień pojechał i kupił pieska swojej dziewczynie.. nie usłyszałam nawet przepraszam od niego! dlatego nie piszcie że czas leczy rany bo to nie prawda!! moja sytuacja ciągnie się już prawie 4 lata i mimo że z obecnym chłopakiem jestem trzy i kocham go - tak mi się przynajmniej wydaje to w cieniu zawsze jest on! myśle że gdyby jak w piosence pauli stanął w moich drzwiach rzuciłabym dla niego wszystko.. wiem że to chore i pewnie nikt z was mnie nie zrozumie bo ja sama tego nie rozumiem... dlatego Blanka nie wiem co ci poradzić ja nie widze wyjścia z takiej sytuacji. dodam że staram się żyć normalnie mam znajomych przyjaciół, studiuję psychologię ale sama sobie i nikt nie umie mi pomóc:(( czasem tylko gdy jestem sama płace w poduszkę a następnego dnia musze żyć dalej..
Angela widzę że mamy podobny problem, z tą różnicą tylko ze Ty masz nowego chłopaka a ja nie potrafię ... Mimo ze probowalam to zawsze konczy sie na tym ze czuję do nich jakies obrzydzenie i wstręt, mam tylko mnostwo kolegów i przyjaciół ale jesli ktorys z nich zacznie sie do mnie zblizac to nawet kolegą przestaje być... To jest okropne i nie wiem jak mam z ttym walczyć ! ![]()
Widzisz Blanka myślę że lepiej nie być z nikim jeśli nie jest się do końca pewnym swych uczuć.. na pewno nie chce skrzywdzić mojego chłopaka bo wiem ile dla niego znaczę ale boję się że potrafiłabym tak po prostu z niego zrezygnować i z tych wszystkich lat gdyby Kamil mnie o to poprosił i to mnie przeraża! wymyśliłam sobie nawet że nie wyjdę za mąż dopóki kamil tego nie zrobi.. wiem to jest chore i kompletnie sobie z tym nie radzę:( mam też straszne wyrzuty wobec Mateusza ale wiem że gdybym go zostawiła byłoby jeszcze gorzej. Nie spiesz się z angażowaniem w nowe związki bo sprawy jeszcze bardziej się skomplikują lepiej próbuj zapomnieć jako singielka ja zrobiłam odwrotnie i żałuje teraz...
PPostaram się jakoś zapomnieć ! Wczoraj moja siostra urodziła córeczkę
jestem taka szczęśliwa więc narazie przez te szczęście zapomniałam o nim... Z siostrą jesteśmy bardzo zżyte i zawsze sobie pmagamy w trudnych sytuacjach więc jej córeczka jest dla mnie jak moja własna
Teraz myslę tylko o niej i nie mogę się doczekać az wyjdzie ze spzitala
Uwielniam dzieci ! ![]()
Ja też jestem zakochana w kimś, kto (prawdopodobnie) nic do mnie nie czuje. Też sama już nie wiem. To dobry kumpel mojego brata i brat mojego współlokatora, który jest moim dobrym kumplem. Kiedyś z obiektem mych westchnień również często przebywałam i się kumplowałam, ale niestety, kiedy się dowiedział o tym, co do niego czuję, zrobiło się dziwnie. Od ponad 7 miesięcy nic z tym nie robi. Czasami zdaje mi się, że nastąpił jakiś postęp, że mnie obserwuje, uśmiecha się, jest zazdrosny o innych, jeśli mówi w towarzystwie, to często jakby mówił do mnie, ale jednocześnie nic konkretnego nie robi... Mało tego, w międzyczasie dowiedziałam się od znajomych, że podobała mu się jedna dziewczyna, potem druga, które go nie chciały... Nie wiem, jak jest teraz, bo ostatnio go nie widuję, a nie mogę się dopytywać moich znajomych, żeby nie pomyślał, że jestem nachalna. Myślę, że muszę go odpuścić, a z drugiej strony mam nadzieję, że coś jednak z tego wyjdzie. Niepewność mnie męczy...
Już nie raz dawałam sobie z nim spokój, ale pomagało na jakiś czas... Ostatnio pojawiła się możliwość wyjazdu w inną część Polski lub nawet za granicę i myślę poważnie, żeby z niej skorzystać, bo może tak uda mi się o nim zapomnieć. Już nie raz zmieniałam otoczenie i często taka przeprowadzka pomaga w rozpoczęciu nowego życia. Oderwanie się od starych znajomości i miejsc, które o nim przypominają powinno pomóc... Przynajmniej mam taką nadzieję... ![]()
problem w tym że Kamilowi nie umie żadna się oprzeć z tego co wiem nigdy nie dostał kosza dlatego jest tak cholernie pewny siebie! masz rację wyjazd może coś zmienić bo gdy kogoś nie widzimy nie myślimy o nim tak często ale również myślimy... dlaczego w życiu tak jest że kocha się kogoś z kim nigdy się nie będzie?:(
Angela19, ale czy na pewno jest sens,żebyś Ty Kobieta tak się o niego starała ?? Czy warto w to brnąć ? Co to wogóle a typ, który nie przepuści żadnej i nie dostał kosza. Już samo to o nim świadczy. Jestem pewna, że jesteś piękną wartościową kobietą. Poszukaj kogoś, lub daj się poszukać komuś kto na Ciebie w pełni zasługuje ![]()
Masz przy sobie fajnego chłopaka, trzymaj się jego, bo ten cały Kamil, to wierz mi,. czysta satysfakcja. Wiem coś o tym.
Katiusza, dobrze robisz, że nie jesteś nachalna bo takich dziewczyn chłopacy nie lubią... Wolą sami powalczyć i niepotrzebnie mu mówiłaś o tym, że cos do niego czujesz.Niedosttępnność to stara i skuteczna metoda , trzeba być zarazem pociągająca ale obojętna na wszystko.. Wiem, że czasem tak się me da bo łatwo tylko mówić... Wiem to sama po sobie, o ale trzeb apróbować
Ja mojego ex widziałam wczoraj i tak mi serce waliło jak młot normalnie... był pijany i stał ze znajomymi którrzy są tez moimi znajomymi i wołali mnie i moje koleżanki z którymi szłam.. Chcieli żebyśmy do nich przyszły i wypiły z nimi ale ja nie mogłam... i odeszłyśmy a później tego żałowałam
takk bardzo chciałabym z nim porozmawiać, bo już od 5 miesięcy żadnego kotaktu nie mieliśmy a jak go widzę tak jak np wczoraj to nawet cześć nie mówi...;/
Hej.Muszę się kogoś poradzić-pomóżcie!
Od trzech lat przyjaźnie się z takim chłopakiem.Ale od roku ta przyjaźń idzie w innym kierunku,jak jesteśmy sami to jest idealnie ale jak się pojawiają się koledzy i inne dziewczyny z jego grupy to mnie odsyła na bok,ale ostatni czyli tak od 2 tygodni mówi mi że podoba mu się inna rozmawia ze mną jak z kumplem-mówi o tym że ona jest ładna i takie tam-mnie to strasznie boli wiele już łez wypłakałam przez niego a dziś dowiedziałam się ze tylko mu zależy na moich pieniądzach-nie wiem co robić ja naprawdę coś do niego czuje,dla niego schudłam i nadal się zmieniam ale może nie warto.Co mam robić pomocy!!!!
Też byłyście w takiej sytuacji?????
Miałam kiedyś kolegę,przyjaciela.Świetnie się dogadywaliśmy,mieliśmy całą masę pomysłów,wspólne imprezy,wspólni znajomi,naprawdę warto było wracać do takich momentów w życiu...jednak kiedy zorientowałam się że dla niego nie jestem tylko koleżanką,przyjaciólką tylko kimś więcej,wolałam się wycofać....uszanował to,zaczeliśmy się nawzajem unikać,widywaliśmy się sporadycznie a nawet przypadkowo.Po pewnym czasię znalazł dziewczynę,a ja chłopaka.Trwało to kilka lat,wyszłam za mąż,urodziłam córke i naprawdę byłam szczęśliwa.Pewnego dnia otwierając drzwi wejściowe,zamarłam-stał w nich mój kolega razem ze swoją dziewczyną.Zaczeli coraz częściej nas odwiedzać,świetnie się dogadywał z moim mężem,zawsze było mnóstwo śmiechu i dobrego humoru,a to co było kiedyś nie zostawiło po sobie żadnego śladu.Moja córka uwielbiala się z nim bawić,a on z nią-był poprostu nią zauroczony,aż miło było popatrzeć jak nasza kruszyna tak świetnie się bawi z przyszywanym wujkiem.Ale wszystko co dobre nie trwa wiecznie,mój mąż wyjechał za granice,często do nas dzwonił,pisał smsy ale po trzech miesiącach te kontakty stawały się coraz rzadziej,aż w końcu ustały zupełnie.Pól roku po swoim wyjeżdzie zadzwonił i powiedział że nie wraca''bo nie ma po co''-czas stanął w miejscu,moje życie po kilku sekundach rozsypało się w drobny mak,nie wiedziałam co zrobić,nic nie miało sensu.Sprzedałam mieszkanie,samochód i wyprowadziłam się do rodziców na wieś.Moje życie kręciło się wokól córki i na tym się kończyło.Odciełam się od przyjaciół,znajomych,przestałam odbierać tel.,nie odbierałam i nie odpisywałam na smsy,komputer i internet mogły wogóle nie istnieć.Mało co się do kogo kolwiek odzywałam,chodziłam w dresię,bez makijarzu,nie miało to dla mnie znaczenia jak wyglądam i czy komuś to się podoba.Dla mnie czas stał w miejscu a ten ból nigdy nie słabnął.Tak przetrwałam jesień,zime,wiosnę,do 29czerwca...Siedząc w fotelu i patrząc nie przytomnie w tv usłyszałam za sobą-Cześć,co robisz?-odwróciłam się i w progu stanął mój przyjaciel powiedziałtylko-Dobra nie polenizuj tylko zbieraj dupsko w troki i lecimy.Nie miałam zamiaru sie nigdzie ruszać powiedziałam mu tylko-Dobrej zabawy,narazie.Nic już nie powiedział,wyjął mi ubrania z szafy,żucił na kolana i czekał,czekał,czekał...po chwili wrzasnął na mnie-Masz pięć pieprzonych minut,póżniej sam cię ubiore!!!! no i tak zrobił,śiłą mnie zaprowadził do łazienki,w rezultacie ubrałam sie,pomalowałam,wychodząc z łazienki stał już z moimi butami w ręku i kurtką żucił tylko z uśmiechem-No,witamy wśród żywych!,obok moja mama z moją córką na rękach,uśmiechnięta jak mało kiedy ostatnio,pomachały mi obie i wypchneły z domu.Tam już czekał mój przyjaciel z całą ekipą z dawnych lat,mimo tego co czułam sama twarz mi się śmiała patrząc na nich.Impreza była udana nawet dobrze się bawiłam,ale sercem i myślami byłam gdzie indziej,po kilku drtinkach jak towarzystwo już miało trochę w czubie(ja zresztą też)mo przyjaciel,usiadł obok i zapytał czy możemy porozmawiać,zaskoczyło mnie to bo przecierz cały czas rozmawiałiśmy,ale ok.Siedzieliśmy z piwem w rękach i rozmawialiśmy....to co usłyszałam wyglądało jak wyjęte z taniego romansidła ale było prawdziwe i szczere.Nigdy nie przestał mnie kochać,był z dziewczyną żeby zagłuszyć to co czuł do mnie i czuje dalej,zniknął z mojego życia bo nie mógł patrzeć jak układam sobie życie z kimś innym,nie mógł tego znieść,powiedział mi wtedy że kocha się tylko raz w życiu i w jego przypadku tą miłością jestem Ja.Po tej nocy postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa,razem,ale po mału.I tak był,coraz częściej się widywaliśmy i było nam ze sobą naprawdę cudownie,ja wróciłam na uczelnię,przez4 lata małżeństwa nie czułam się tak szczęśliwa i kochana.Rozumieliśmy się bez słów.Znajomi mówili że ąż miło popatrzeć na naszą trójkę!W końcu się rozwiodłam.Byliśmy naprawdę tak szczęśliwi jak mało kto,wszystko się poukładało,wiedziałam że żyję pełnią życia.Pomimo tego że nie był on biologicznym ojcem mojej córki to mała nigdy w życiu tego nie odczuła,szaleli za sobą nawzajem,był wymarzonym ojcem dla niejednego dziecka i matki.Przy nim czułam się bezpieczna i dowartościowana,uzupełnialiśmy się nawzajem to był idealny związek...no właśnie był...po czasie zaczeło się wszystko psuć,odszedł od nas z dnia na dzień,zniknął z naszego życia...nie rozumiałam czemu,co się stało,gdzie zrobiłam błąd i czym zawiniłam.Nie odbierał telefonów,nie odpisywal na smsy,nic kompletnie zero tak jak by to wszystko się nie wydarzyło.Wyjechał do Włoch dzwonił niedawno że za tydzień wraca od tak sobie zadzwonił że wraca.Wcześniej słyszałam od jego znajomych że rodzice jego byli przeciwko temu żebyśmy byli ze sobą.Nie wiem co z tym zrobić i jak z tym żyć.
Wiem, co czujesz ale masz racje spotkania ze znajomymi tu nie pomogą bo wracasz do domu i całe otoczenie przypomina ci go
to ze inni mówią ze zwiazanie sie z innym chlopakiem pomoze to nie prawda sama siebie bedziesz oklamywac i nadodatek jego
pozdrawiam ![]()
Witajcie kobietki
.
Nie wiem od czego zacząć hmm moze tak od ponad pol roku spotykam i sypiam z chlopakiem mial to byc uklad tylko sex ale zaczelo miedzy nami iskrzyc poznalam jego mame i przyjaciol. Właśnie przed chwila zrobilam to po raz pierwszy ... przeszperalam jego telefon przeczytalam wiele rzeczy o tym ze przespal sie tydzien temu z moja koleżanka i to robi od dawna chyba. On lezy obok a ja nie potrafię na niego spojrzeć ani odejsc!
on zna moje uczucia gdy powiedzialam mu to w oczy mial lzy a teraz to ! Zabawil sie mna jak nikt nigdy. Obiecalam sobie ze juz nigdy ale to nigdy sie nie zakocham nieszczęśliwie a tu znowu ! Najgorsze jest to ze razem pracujemy w soboty ja pracuje na garderobie a on jest dj na dyskotece gdzie pracujemy.. nie chce stracic pracy ale nie chce go juz widziec na oczy brzydze sie nim i za bardzo go kocham a to bolesna milosc.