Ona9019 napisał/a:tylko co, jeśli on też będzie miał takie myślenie jak ja?:/
No, to będziesz miała problem.
Mężczyźni są różni.
Mój mąż nie lubi, kiedy się gra, udaje, "wychowuje". Nie ma podejścia masochistycznego. Krótko mówiąc: albo w jedną stronę, albo w drugą. Szkoda czasu na stan pośredni, na niejasne i niekonkretne sytuacje. Rozmawiałam z nim o tym. On takie związki po pewnym czasie po prostu zrywał.
Znam z kolei innego mężczyznę, który najbardziej zakochuje się wtedy, gdy kobieta nie okazuje mu uczuć, ewentualnie okazuje mu uczucia, ale w sposób ograniczony. Masochista. Rozstaliśmy się. I dobrze.
Zawsze podchodziłam do związków w ten sposób, że starałam się traktować mężczyznę tak, jak ja chciałabym być traktowana. Czyli przede wszystkim poważnie. Mój mężczyzna nie jest jakimś "facetem do wychowywania". Mój mężczyzna ma być przede wszystkim moim życiowym partnerem. Miałabym wyrzuty sumienia, gdybym "fundowała" mu huśtawkę emocjonalną - a z tym właśnie kojarzy mi się to "wychowywanie".
Ostatecznie, to zależy od tego, jaki jest ten chłopak. Jeżeli jest typem masochisty, który tylko wtedy potrafi się zakochać, to "wychowuj" go.
To również zależy od tego, czy chcesz stworzyć związek burzliwy, z emocjami, czy zależy Ci na związku spokojnym, stabilnym...