Cześć, jestem tu nowa!
Mam 29 lat, jestem młodą lekarką. Od p?ł roku spotykam się sporadycznie z oficerem (żołnierzem), kt?rego poznałam w swoim szpitalu. ON starszy o 12 lat, jest 6 lat po rozwodzie i ma dw?jkę dzieci.
Nasze relacje były do tej pory dość luźne- przyjemne spotkania, kolacje, ale raczej na stopie koleżeńskiej. Nigdy nie doszło do jakichkolwiek intymności. Podczas kiedy był na misjach byliśmy w codziennym kontakcie (skype, emaile, tel). Powiedział mi wprost, że mu się podobam i że zależy mu na mnie. Po ostatniej misji wr?cił, nalegał na spotkanie, więc spędziliśmy razem miły wiecz?r w g?rach.Było ok, ale na luzie i wesoło, nie dałam mu do zrozumienia, że chcę czegoś więcej.
Niestety od tamtego spotkania przestał się do mnie odzywać. Zapytałam grzecznie i bez podtekst?w, czy wszystko ok, odpisał, że bardzo mnie lubi, ale znajduje się w chwili obecnej w ciężkim dla niego momencie życia (problemy zdrowotne w najbliższej rodzinie), że niedługo i tak wylatuje na misję, więc nie potrafi skoncentrować się na związku. Oraz standard- że potrzebuje czasu do przemyśleń. Zakończył tym, że jak będę miała wolną chwilę w szpitalu, to mam mu dać znać i wyskoczymy na kawę.
Hmm.. zadzwoniłam i powiedziałam, że nie miałam na myśli związku, bo praca w szpitalu nie pozwala mi teraz na związki, a chciałam po prostu lepiej go poznać, nie koniecznie zaczynając od razu coś poważnego. I tyle.
Od tamtej pory cisza.
Ani ja się nie odzywam, ani on.
Pytanie do Was drogie Panie (oraz Panowie)- chciał mieć mnie z głowy i w ładny spos?b podziękował za znajomość? Czy macie jakieś inne wytłumaczenie tego ?nagłego milczenia??
Odezwać się za jakiś czas na tą kawę tak jak proponował? Czy dać sobie całkiem spok?j, jeśli będzie chciał to sam zareaguje?
Z pewnością są tu mądrzejsze i bardziej doświadczone ode mnie kobietki, kt?re podpowiedzą jak się zachować, żeby znowu było dobrze!
Z g?ry wielkie dzięki!